Halsey
Użytkownicy-
Liczba zawartości
627 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Halsey
-
smialus - oklejania to faktycznie praca dla cierpliwych i wygrałeś mecz z modelem i za to brawa. Samej folii nie ma sensu pokrywać lakierami, bo uzyska się dziwną nienaturalną powierzchnię pseudo-aluminiową. Fakt faktem, farby na folii (jeśli malujesz już jakieś pasy), to rzecz, która jest dość delikatna potem i podatna na zadrapania, ale nie w tym rzecz by uzbrajać model w pakiet pancernych lakierów, które chronią... tylko powierzchnię lakierniczą, ale przed urwaniem podwozia, czy anten już nie. Dodatkowo po dłuższym czasie na aluminium tworzy się swojego rodzaju nalot - naturalna forma starzenia się aluminium. Ta metoda jest mozolna, ale zapewniam, że kładzenie metalizera typu Alclad jest równie trudne na takie powierzchnie, bo trzeba doskonale panować nad ciśnieniem, kątem nakładania farby, unikania zawirowań powietrza i farby przy styku kadłub-skrzydło. A jak nie wyjdzie coś, to jest to trudne do poprawki... i drogie.
-
O, to to jest owy 767 Bardzo efektownie i fajnie wyszło oklejenie. Linie podziału w stosunku do zdjęcia oryginału faktycznie są jakby wyolbrzymione. Zastanawiam się, jak chciałbyś szpachlować owe linie? Może wystarczy wypełnić je tylko podkładem Alclada i chromem? Folię pokrywałeś jakimś lakierem bezbarwnym?
-
Wiesz, tutaj powierzchnie nie są aż tak duże. Kalki produkowane metodą domową mają różne charakterystyki, niektóre są cienkie i delikatne, niektóre grubsze (papier do drukarek laserowych). Ja używam obecnie InkJet White - czyli do atramentowej z białym podkładem, więc nawet niepotrzebne było robienie podkładu w danym kolorze. Inkjet Clear, to już kalka na której druk jest transparentny i trzeba dać podkład o odpowiednim kolorze. Panele na kadłubie nie będą też nakładane dużymi płatami - będę je wycinał na każdy panel osobno, co ograniczy problem z dużymi kalkami, jak też i efekt układania się kalki na obłościach. Dziś ostatni dzień montażu kalek w kabinie i proces już sklejania wnętrza wraz z domalówkami detali. Szkoda trochę, że ta sklejka w kabinie nie będzie aż tak bardzo eksponowana, ale będzie można zobaczyć efekt w gotowym modelu zaglądając do niej i będzie to na pewno fajna sprawa. Jeśli chodzi o spasowanie kabiny do wnętrza kadłuba o którym pisał dumapolski - u mnie problemu nie ma, być może mam nowsze wypraski Eduarda, albo dokładniej sprawdziłem spasowanie, co mnie cieszy.
-
Po wyschnięciu lakieru wszystko ładnie równo się ułożyło, nie ma fałd, są dokładnie oddane w kabinie te stelaże z listewek, warto było na kształt wycinać małe kalkomanie na te drobne części i w tym momencie jestem zdecydowany na kadłub. Efekt jest tego wart
-
Tak, ale ich wpływ na tak duże powierzchnie, niestety nie jest zbawienny.
-
To raczej jest niemożliwe, bym nie malował kadłuba - rejon silnika i nosa, ogon - powierzchnie płócienne stateczników i sterów. Kalki dam tylko jako imitację drewna. A jest to dużo trudniejszy sposób, niż malowanie - szczególnie tyczy się to też kabiny, w której są małe części o różnych kształtach. W kabinie jest trochę pracy, a dodatkowych wrażeń dostarcza delikatna i rwąca się kalka, więc trzeba się z nią obchodzić bardzo delikatnie. Po nałożeniu kalki lepiej dać też cienką zabezpieczającą warstwę lakieru bezbarwnego. Zatem prace nad kabiną trwają, pojemniki na amunicję pokryte są już czarnym podkładem alclada pod aluminium:
-
Dla mnie jednak bardziej zawiłe jest zdobycie tamtych kalkomanii, niż zrobienie nowych - wieniec i inne detale to kwestia godziny w Corelu. Czyli w zasadzie "zdobycie" ich tym sposobem, to trochę ponad godzinę, bez wychodzenia z domu. Wieczorem pokażę oklejoną sklejką kabinę, bo jestem w trakcie prac nad nią.
-
Ostatni dzień przygotowań i jutro przystępuję już do montażu kabiny pilota. Wczoraj Wojtek Fajga przyniósł mi zestaw kalek sklejki brzozowej. Są to tekstury nadrukowane na papier do kalkomanii za pomocą drukarki atramentowej. Pokryłem już potrzebne fragmenty cienką warstwą lakieru bezbarwnego, by nie stracic nadruku w kontakcie kalkomanii z wodą. Przeprowadzone testy wypadły znakomicie. Dzis Wojtek dodatkowo przyniósł jeszcze ciekawszą rzecz: są to farby Mister Kit dokładnie odzwierciedlające kolory używane w tamtym okresie własnie na Albatrosach. Zrobiłem więc próbki kolorów, do których dokładnie dopasuję kolory, którymi pokryję płatowiec. Natomiast w godzinach wieczornych dzis, zaprojektowałem już potrzebne mi okucia do Albatrosa. Te, które obecnie są w miejscach gdzie będzie położona sklejka (kalkomania) przeszlifuję, stąd nowe detale wytrawię z blaszki 0,15 mm W tym momencie jestem jeszcze na etapie projektowania kalkomanii wieńca ze swastyką, którą miał na kadłubie Werner Voss oraz masek, za pomocą których pomaluję czerwone serca w białym "outlajnie". W międzyczasie studiuję też różne monografie Albatrosa D.III oraz zdjęcia tego egzemplarza.
-
Bardzo przyjemny płatowiec, sam dopiero w tę epokę wchodzę i podpatruję wszelkie konstrukcje tego typu. Mam pytanie odnośnie naciągów: z czego je robiłeś? Jest kilka technik i materiałów, ciekaw jestem po prostu jakiego Ty użyłeś.
-
Chcę zrobić takie coś na bazie tulejki z igły w którą wejdzie mniejsza igła - przymocowana do śmigła, co da mechanizm obrotowy. Potrzebne jest to głównie w celu przestawienia pozycji śmigła (zdjęcia, prezentacja), można na takim systemie zrobić "wiatraczek" - dmuchając w śmigło, ale w zamkniętej szkłem gablocie będzie to trudne. Zatem pewnie dopasuję to tak, by to było w miarę spasowane ciasno, by nie wypadło, a dało się przestawić. Czy górny płat pasuje do wspornika tego jeszcze nie wiem, nie rozparcelowałem jeszcze płatów, bo jestem na etapie kończenia zbierania materiałów do budowy kokpitu.
-
Stwierdziłem, że wykonanie karkołomnych słojów na kadłubie samolotu jest trudne. Zatem najbardziej przyjazną i efektowną techniką jest zrobienie kalkomanii. dumapolski - pytałes jak zrobic kalki: wystarczy nabyc papier do druku kalkomanii drukarką atramentową, następnie przygotowac plik z teksturą sklejki brzozowej w odpowiednim odcieniu i skali. Wydrukowac oraz pokryc papier do kalkomanii warstwą zabezpieczającą tusz przed działaniem wody - jest to Microscale Decal Film lub cienką warstwą lakieru bezbarwnego. Jarku - jesli chodzi o wydruk, to jest to próba zmniejszonych już tekstur mniej więcej do skali 1/48 - są to wycinki różnych znalezionych faktur sklejek, szczególnie interesuje mnie brzozowa. Zrobiłem kilka opcji jesli chodzi o odcień (w programie graficznym regulując jasnosc, kontrast, nasycenie kolorów itp). Jarku, pomysł jest pozornie prosty, ale nie jest popularny i jeszcze niezbyt rozpropagowany, a bardzo efektowny. Wojtek Fajga powiedział mi ciekawą rzecz dzis - sklejka na kadłubie była nakładana najczęsciej w jednym kierunku, czyli każdy panel powinien miec słoje skierowane albo wzdłużnie, albo poprzecznie. Nie powinno robic się losowo naprzemiennie, gdyż było to uwarunkowane tym, że sklejka wzmacniała wytrzymałosc kadłuba w dany sposób i inne ułożenie paneli sklejki (czyli różne) powodowałoby możliwosc miejscowej pracy kadłuba - co by mogło zachwiac geometrią kadłuba w czasie lotu i wykonywanych figur, a to mogłoby spowodowac katastrofę.
-
Nowy dzień przyniósł mi kilka ciekawostek - otóż odtworzenie ładnej faktury sklejki brzozowej, którą kryty był kadłub Albatrosa jest trudne sposobami "pędzelkowymi" i ogólnie malarskimi, zacząłem szukać więc odpowiedniej tekstury do tego celu. Wybraną teksturę odpowiednio powielę i zrobię sobie arkusz kalkomanii z fakturą sklejki. Pierwsze testy wyglądają tak:
-
Wgłębienia pewnie lekko jeszcze nawiercę, ale nie na wylot, gdyż chcę zastosować naciągi z nici poliestrowej, która ma właściwości termokurczliwe. Dzięki temu nie muszę mocno napinać naciągów, tylko przymocować je w odpowiednie miejsca a potem gorącym strumieniem powietrza spowodować efekt napięcia nici. Zanim zamknę kokpit w kadłubie, sprawdzę pasowania, można nadmiar tworzywa skorygować narzędziem, by pasowała idealnie. Lepszy tutaj naddatek tworzywa, niż niedobór, bo łatwiej można to "nastawić". Co do osłon silnika - jeśli chodzi o ten ciemny metal, to pewnie użyłbym MM 1405 (Gun Metal) - co jest odpowiednikiem 27004 Humbrola. Jednak nie wiem czy bym upierał się co do MM. Ciekawe mogą być tutaj Alclady ALC-112 i ALC-111 (Magnesium).
-
Dzięki wielkie za pierwsze rady Co do łączeń połówek kadłuba, na tą chwilę nie widzę najmniejszego problemu, bo pasują do siebie idealnie, ale gdyby się pojawiły, to tutaj nie ma problemu. Kołpak to faktycznie pierwszy problem - niewielki bo dzięki tej uwadze rozpracowałem problem: wytnę koło z polistyrenu i dokleję albo do kołpaka (wtedy wytnę większy otwór w nim) lub do kadłuba (wycinając mniejszy otwór) i doszlifuję do geometrii kołpaka, bądź kadłuba. Pozycje naciągów oczywiscie skoryguję wedle planów nie-eduardowskich, to też cenna uwaga. Szybkę już mam, wyciąłem z kawałka kliszy do naswietleń.
-
Jako, że kończę przerywnik w trakcie którego schnie Eduardowski Hellcat, którym to jest Mirage IIIC (też Eduarda), postanowiłem warsztatowo rozpocząć krótki projekt, jakim jest Albatros D.III Eduarda w skali 1/48. Jako, że temat dla mnie dość nowy (I Wojna Światowa) i również dlatego, że chcę zastosować kilka własnych wyrobów. Warto rozpocząć warsztat. Poniekąd jest to też efekt namowy jarka38. Ważnym czynnikiem jest też możliwość konsultacji i zasięgnięcia rad od Was w trakcie budowy odnośnie rzeczy, o których mogę nie wiedzieć i na pewno takie będą. Model będzie w malowaniu Wernera Vossa. Kalkomanie oraz maski do tego malowania mam zamiar wykonać sam. Kolejną rzeczą z własnoróbek to zaprojektowane i wytrawione blaszki - te są w trakcie tworzenia (część już dosłownie w trakcie trawienia). Przybliżę Wam tu łatwość tworzenia tego typu waloryzacji. Modyfikacje wyprasek: wychylone części sterowe i pewnie jeszcze coś się w trakcie urodzi. Naciągi zrobię z nici poliamidowej oraz sposobu ich mocowania zasięgniętego z opisu Wojtka Fajgi na modelarstworedukcyjne.pl Model będzie też prezentem dla żony. Zatem zdjęciowo: Z kalkomanii skorzystam tylko w niewielkim stopniu (krzyże): Zestawowa blaszka - skorzystam z większości części, ale też pewnie drugie tyle trzeba będzie dodać własnej produkcji: Sposób na imitację drewna (konkretnie sklejki): Materiały potrzebne do produkcji blaszek - klisze (ta zawiera tylko nieliczne części do Albatrosa, a reszta rzeczy jest do Su-22) i blaszka 0,1mm zdobyta dzięki poświęceniu pilex'a7 Malowanie takie jak na obrazie malarza: To tyle, na projekt założyłem sobie niewiele czasu - zamknąć się z nim do końca miesiąca lub w razie poważnej ingerencji w model + 2 tygodnie więcej. Zapraszam
-
Ale spód samolotu zrobiłeś biały?
-
Klepnę coś by zdobyć szacun więc: byłem jakby na bieżąco oglądając proces powstawania modelu. Ciężka przeprawa przy doskonałym efekcie końcowym! Warto było walczyć.
-
Fakt, jak na pierwszy model w domu, to jest ok. Wszystkie poprawki warsztatowe i uwagi wypisał już kornik_69. Dodam jeszcze, że przydałoby się pokryć go matowym lakierem i pokombinować ze zrobieniem imitacji okopceń Jakiej firmy jest zestaw? Academy nie jest to na pewno.
-
No i to jest właśnie owe właściwe malowanie samolotów! Nie ma nic do dodania, bo się nie da To kiedyś może Hurricane w japońskim malowaniu? ;)
-
Może grecka? Zawsze zastanawiałem się jak one mogły latać z tymi lilipucimi skrzydełkami... A modelik jak zawsze klasa
-
Ja oczywiście nie nalegałem na podwozie. Pamiętam odcinek, gdy wylądowali i schematy z zarysem podwozia, ale jednak naturalnym środowiskiem był kosmos. Jeśli chodzi o możliwość przeważenia spodka w czasie postoju na planecie, to wydaje się to oczywiste, chyba że teoretycy dopiszą wyjaśnienie, że okręt posiadał wspomaganie grawitacyjne, utrzymujące okręt w położeniu horyzontalnym. Mniejsza Natomiast klasa Galaxy w 1:350 robi wrażenie... gdyby tak jeszcze dostawić D'Deridex'a ;) dysproporcja między fregatą Constitution (NCC-1701 i 1701A) byłaby znaczna. Revell to jedyna chyba firma robiąca trekowe okręty na taką skalę.
-
No będzie co robić przy modelu - gondole warpowe i kolektory bussarda, silniki impulsowe i deflektor wypada zrobić podświetlane. Tak samo bym zrobił z oknami, fajnie by było wyciąć wszystkie A klasa Interpid przypadkiem nie miała wysuwanego podwozia do lądowania na planetach?
-
I magazynek i celownik, potem je przechyliłem naprzemiennie (bo w instrukcji było, ale ja na logikę zrobiłem z początku prosto). Teraz oerlikony mam już z magazynkami po właściwej stronie a zdjęcie już trochę archiwalne. Niemniej jednak: o ile dziurka w lufie działa głównego to już podstawa, o tyle te oerlikony też mają niegłęboki taki nawiert i też jest owa dziurka w lufie... gołym okiem musi ktoś mieć sokoli wzrok by ten drobny, ale jakże wspaniały detal dostrzec, lepiej widać go pod mocną lupą lub mikroskopem lubię takie smaczki! Tak, podpuszczamy byś zrobił te działka bo wszak malutkie, ale dają wiele radochy po zmontowaniu.
-
Pikuś... ale nie w sensie montażu, a bardziej gabarytów... jednak robi to wrażenie w stosunku do tego co mamy w pudełku: problem jest by zrobić tego kilka
-
crustian, no nie widzisz nic, bo zdjęcia modelu są na poprzedniej stronie
