grzesioj
Użytkownicy-
Liczba zawartości
662 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez grzesioj
-
Chyba troszkę nie podeszły Ci gąsienice . Poza tym kadruj zdjęcia - większą część każdego z nich zajmuje niebieskie tło. Będzie też wtedy lepiej widać model i łatwiej coś na jego temat powiedzieć. pozdrawiam
-
Na dobry początek - piękny model. Jedyna prośba - podawajcie skalę, to łatwiej będzie się do Waszej pracy ustosunkować. Ten Humbrol tak ma, sam się z nim borykam prawie na co dzień. Moje rady - bardzo dobrze wymieszać, odpowiednio rozcieńczyć (wedle mnie co najmniej 2:1 na rzecz rozpuszczalnika, ale nie za bardzo) i unikać kładzenia nadmiernie grubej warstwy. Lepiej pomalować 2-3 razy cieńszą warstwą. pozdrawiam Grzesiek
-
To, że się czegoś nie robi lepiej, nie znaczy, że nie można mieć na ten temat zdania . pozdrawiam
-
Owszem, zakazano dopancerzania pojazdów ale przy pomocy dospawywanych ogniw gąsienic, które w razie trafienia fruwały po okolicy. Dla pojazdu oczywiście stanowiło to jednorazową, dodatkową ochronę, czego nie można powiedzieć o piechocie atakującej razem z tak "ubranymi" pojazdami. A co wynikało z tego zakazu, możemy podziwiać na tysiącach fotografii . pozdrawiam
-
Tak. Facet wygląda, jakby się udławił (te oczy...). pozdrawiam
-
Jak dla mnie układ jezdny za bardzo "zalepiony" błotem. Nie lubię zbyt ubłoconych modeli, no, chyba, że na dioramie. Reszta bardzo dobra. pozdrawiam
-
Jakby powiedziała moja córka: "wporzo" . pozdrawiam Grzesiek
-
W poradniku nie powinno się używać sformułowania "moim skromnym zdaniem", bo cóż to za poradnik. Ja mam inne zdanie. Maluję pędzelkiem Humbrolami. Używam ich od kilku lat, ale dopiero od Ciebie dowiedziałem się, że strasznie śmierdzą . pozdrawiam Grzesiek
-
No właśnie Panowie, kłóćcie się prywatnie, nie w mojej galerii. Model co prawda kiepski, ale to Was nie upoważnia do tego typu rozmowy w tym miejscu. pozdrawiam Grzesiek
-
Uznałem, że pod tyłkami powinna być bardziej brudna - wedle mnie szybciej się brudziła, niż wycierała. pozdrawiam
-
. Szczerze się przyznam, że zwróciłem na to uwagę dopiero na zdjęciu . Bo wymyśliłem ją znacznie później. Mimo gromów, które spadły na mą głowę , dzięki za konstruktywną krytykę. pozdrawiam Grzesiek
-
De gustibus non est disputandum. Szkoda tylko, że tak diametralnie różne oceny tego samego są nieco ogłupiające. Choć nie powiem czak45, żebym się tak do końca z Tobą nie zgadzał . Aczkolwiek pisanie rzeczy typu: nie wygląda szczególnie dobrze, bo można to zrozumieć: "jak nie umiesz tak jak ja, to lepiej nie rób". pozdrawiam
-
A ja mam odmienne zdanie . Na razie nie inwestuj, tylko kup kilka na próbę. Po prostu sam musisz spróbować, co dla Ciebie jest lepsze. pozdrawiam
-
Na początek cytat: Ta galeria to dowód na to, że nie należy w takie kompleksy popadać i że każdemu zdarzają się lepsze i gorsze modele. To ten gorszy, ale zdobyłem się na odwagę, aby go pokazać. Zatem - jak w tytule - Sd Kfz 164 Nashorn REVELL 1:72. Model sklejony w kwietniu ubiegłego roku. Dość trudny - w skali producenta 5/5 - raz, ze względu na ogniwkowe gąsienice (to akurat lubię ), dwa - ze względu na dość skomplikowane wnętrze, wymagające przemyślenia, co w jakiej kolejności malować i kleić a następnie jak montować (bo nie zawsze postępowałem zgodnie z instrukcją). Model również pokonał mnie kształtem swojej bryły - duże, płaskie powierzchnie, których szczerze mówiąc nie udało mi się zagospodarować tak, żeby model wyglądał plastycznie - nawet naniesieniem przesadnych obić. Zapewne, gdybym sklejał go teraz, wykonałbym go zupełnie inaczej, robiąc choćby "kredkowe" malowanie, takie jak przedstawione w modelach E-100, StuG'a czy Jagdpanzera IV. Model, jak na Revell'a przystało wykonany porządnie (na temat zgodności z rzeczywistością się nie wypowiadam). Zgodnie z tradycją w całości pomalowany pędzlem przy pomocy lakierów Humbrola, ostatnio nieco poprawiony i "zwaloryzowany" (hełmy, brezent - żywica, klucz, siekiera - odcięte od zapasowej płyty nadsilnikowej Jagdpanzer IV Dragona, łopata - własna konstrukcja z blaszki miedzianej i plastiku). Pewnego dnia, przy wycieraniu kurzu model rozpoczął swobodny lot, zakończony twardym lądowaniem. W efekcie znalazł się w trzech kawałkach - lufa do wspornika, kawałek lufy z kawałkiem wspornika i Nashorn właściwy z resztą wspornika. Jakoś go pokleiłem i pomalowałem (miałem szczęście, że akurat nie widział tej akcji mój syn) w efekcie czego lufa jest krótsza o jakieś 1,5-2mm od tego, co było przed katastrofą. A model wygląda tak, jak poniżej. Zdjęcia wykonane przy nienajlepszej, pochmurnej pogodzie. Tutaj do galerii załapało się krzesło . Tu przy nieco innych warunkach oświetlenia. A tu w domu, jeździ po meblach. To scenka zaaranżowana przez moją pociechę. Worek ulepiony moimi paluchami z modeliny, skrzynki sklejone ze zużytych zapałek. Figurki z zestawów Italeri - bodajże Konigstiger i Elephant (chyba...). A model przed "waloryzacją". Krytykujcie , mając świadomość, że ja mam świadomość ułomności tego modelu. pozdrawiam Grzesiek P.S. Myślę, że powoli macie mnie dość .
-
Według mnie miodzio , chyba nie miałbym tyle cierpliwości. Ja też walczyłem z gotowym motorkiem, choć może nie był tak tragiczny, jak ten opisywany przez Ciebie. Wygląda tak. pozdrawiam Grzesiek
-
Jeszcze trochę jest, tyle, że nie po szafach - są w ciągłym boju . Ale niektórych to bym się wstydził pokazywać . A co do szaleństw z kolorami, to te plandeki są tak małymi elementami, że chyba musiałbym je pomalować na czerwono, żeby były bardziej widoczne . pozdrawiam Grzesiek
-
Czy teraz jest cokolwiek lepiej? W zasadzie niewiele widać, ale Twoje czujne oczy modelarza pewno to zauważą... Bo z rozpędu przemalowałem w ten sam sposób Opelka: Gdyby jeszcze ten koc był cokolwiek zielony, wyszłaby prawie diorama . pozdrawiam Grzesiek
-
Kiedy przytoczyłem swemu synowi Wasze uwagi typu: nastąpiła błyskawiczna aranżacja wnętrza: Padło pytanie - tato, ładnie? Cóż miałem odpowiedzieć - pod dachem rodzi się konkurencja. Oczywiście mniemać należy, że wystawa ma czasowy charakter... pozdrawiam Grzesiek
-
Widząc, że ostatnio na Naszym Forum zapanowała moda na niemieckie "trójki", i ja postanowiłem dorzucić swoje trzy grosze, mam nadzieję, że w momencie, kiedy jeszcze nie znudziła Wam się ta tematyka. Z resztą bardzo ciekawe i pouczające jest oglądanie tego samego modelu, wykonanego w bardzo różnych konwencjach. A więc, żeby nie przynudzać - jak w tytule - PzKpfw III Ausf L Revell'a w skali 1:72. Model zakupiony w... Tesco i sklejony w lutym 2008 roku. Jest to jeden z najlepszych, obok StuG'a III tego samego producenta, modeli, z jakimi miałem do czynienia. Byłem zachwycony jakością detali, choćby w porównaniu z modelami Italeri. Był to również jeden z pierwszych modeli, z których do dziś jestem zadowolony (myślę, że Wasze opinie nie zmącą mi tego zadowolenia ) - między innymi po raz pierwszy naniosłem na niego ślady eksploatacji w postaci imitacji zadrapań. To, że daleko im do ideału, już zdążyłem się dowiedzieć na innym forum, no, ale kiedyś musiał być ten pierwszy raz. Model wykonany był prosto z pudełka, bez jakichkolwiek dodatków, w całości pomalowany pędzlem przy pomocy lakierów Humbrol, ubrudzony pastelami, "podrapany" a następnie "obtarty" aluminium. Ponieważ od tamtego czasu wiele przeżył na polach bitew na stole, przeszedł renowację w postaci poprawienia zadrapań (tym razem w nowoczesny sposób - akrylami Pactry) i powtórnego polakierowania. Klejony był, o ile dobrze pamiętam, tylko i wyłącznie klejem do polistyrenu, gdyż wtedy jeszcze nie miałem aż takiego zaufania do siebie w obcowaniu z cyjanoakrylami. A, zanim jeszcze przedstawię zdjęcia, chciałbym się wytłumaczyć, bo uwagi te pojawiają się nader często - pojazd pomalowany jest matem i się NIE BŁYSZCZY. Błysk na zdjęciach spowodowany jest odbiciem od aluminiowych zadrapań błysku lampy - te zdjęcia to makrofotografie wykonywane z bardzo małej odległości. Druga sprawa - lewar i lina pomalowane są gunmetalem - skąd ich srebrny kolor na zdjęciach? Nie wiem, pewnie również z powodu lampy. No, ale dosyć bredni, czołg wygląda jak poniżej. Na tym zdjęciu pokazałem, jak potężnych rozmiarów jest model: Następnie zdjęcia nowsze, na pięknym, błękitnym tle. Model po renowacjach. Przemalowałem gaśnicę na czerwono . Wiem, że oczywiście nie były one tego koloru, w każdym bądź razie bardzo rzadko, ale mnie jakoś tak bardziej się podoba . pozdrawiam
-
Według mnie i jak na skalę, z którą i ja się zmagam - bardzo ładnie. pozdrawiam
-
[Pojazdy wojsk.] Zadajemy pytania. Otrzymujemy odpowiedzi.
grzesioj odpowiedział Złośliwiec → na temat → [M]Warsztat
Nie potrafię odpowiedzieć na pytania poprzednika , chciałbym jednakże na krótko powrócić do interesujących stron o pojazdach z II WŚ. Tutaj też może znajdzie ktoś coś dla siebie - ja parę razy tam zaglądałem odnośnie malowań modeli: http://www.wwiivehicles.com/. pozdrawiam -
No, gotowe wyglądają naprawdę świetnie , ale ile w nie włożyłeś pracy, wiesz tylko Ty. Chodzi mi o to głównie, jak ze spasowaniem i jakością odlewów, bo ja, jak dotąd rzeczami typu poprawność wymiarowa i szczególiki techniczne, specjalnie się nie przejmowałem i na razie chyba nie będę. A za odpowiedź dzięki. pozdrawiam
-
Szanowni Koledzy Modelarze. Czy miał ktoś z Was do czynienia z modelami ukraińskiej firmy UM Unimodels? Produkuje ona wiele modeli interesujących czołgów radzieckich innych niż znudzone T-34, IS-y i KW. Wypraski na zdjęciach wyglądają tak sobie, ale najważniejsze, co z tego da się skleić i ile nerwów do tego potrzeba ? pozdrawiam
-
Gdzież bym śmiał . Modele Zvezdy to prawdziwe wyzwanie dla modelarza , spróbuj a sam się przekonasz . pozdrawiam Maiłem na myśli, że to złośliwość pod adresem modeli Zvezdy, oczywiście . pozdrawiam
-
Rozumiem, że to mała złośliwość . pozdrawiam
