-
Liczba zawartości
378 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez skell
-
Marcin Rogoza Twa sugestia była jak najbardziej słuszna - oby więcej takich - między innymi po to prowadzę ten wątek, by inni modelarze swym czujnym okiem krytyki wychwytywali to czego ja nie zauważyłem/przeoczyłem lub mi się coś opatrzyło - tak jak w tym przypadku. Pewnie, w końcu, sam doszedłbym do następującego wniosku: "o k...wa mam jakieś pi....lone linie na pokładzie!?!?!", ale..... ..... ale wtedy mój dolny banner pokazywałby, pewnie, BISMARCK 99% completed. A tak, oszczedziłem sobie frustracji - naprawa tego typu z zainstlowanym np. relingiem byłaby totalnie niemożliwa. Jak już pisałem póki co, mogę poprawiać różne rzeczy ;-) - a i tak nie zrobię modelu idealnego... pozostaje się starać.
-
Wallace Usmolone mają być ;-) - wstępne ślady eksploatacji, co do kolystyki to maluję RAL7001 - jasny szary. Nadbudówka oczywiście, jeszcze nie jest przyklejona do kadłuba, fotka poniżej. Powiem Wam, że odkąd zdałem sobie sprawę z linii podziałowych na pokładzie nie widzę całego modelu, a tylko te wredne linie - jedyne rozwiązanie pozbyć się ich. Praca w toku: Okazało się, że pokład Revella ma podobne linie w czterech miejscach pokładu - usunę je wszystkie. Jako, że pokład wykonałem w stopniu, który zadowala mnie, musiałem znaleźć sposób naprawy: szybki, łatwy i przyjemny (tak by się nie narobić, a efekt prac naprawczych nie odbiegał od całościowego widoku pokładu - ryzyko malowania pokładu "jeszcze raz" spore - a nie miałbym na to siły). Tak więc, ferelną linię pokryłem (jedynie w miejscach desek, tak by później nie ryć linii) grubą warstwą farby olejnej, którą po wyschnięciu zeszlifowałem. Na koniec malowanie "w stylu całego pokładu" i lakier. Na razie w ten sposób poprawiłem część linii na dziobie i póki co, może nie jest idealnie, ale jestem zadowolony.
-
Dzięki wszystkim za uwagi dotyczące moich niedoróbek oraz za rady jak poprawiać błędy. Jak wspominałem wynikają one z ciągle niedopracowanego warsztatu, a to pozostałości po szlifowaniu, a to niedopatrzone błędu zestawu (linia na pokładzie)... Co do naprawy linii na pokładzie - powiem szczerze, że w tym momencie zaawansowania modelu, nie czuję się na siłach aby podjąć naprawę, tak by efekt końcowy nie był gorszy od obecnego. Dlatego najprawdopodobniej zostawię linię tak jak jest. Z odległości 10cm gołym okiem nie widać jej wcale - pewnie dlatego jej nie zauważyłem wcześniej. Wszystkie Wasze krytyczne wypowiedzi biorę do siebie i uczę się na przyszłość - modelarstwo to "never ending story". kzugaj Katapulta wydaje się prosta. Zdjęcie jest kadrem z większego, może dlatego perspektywa oszukuje. Co masz na myśli apropos relingów ? - malowałem aerkiem. Rysy na nadbudówce - nie widać ich na żywo - oczywiście i tak postaram się coś z nimi zrobić. Wallace Nadbudówki pasują do pokładu wystarczająco - miejsca przejścia przy katapulcie będzie szpachlowane. Co do podkładu po odtłuszczeniu maluję farbą docelową dwie/trzy delikatne warstwy. Co do jasności farby zdjęcia przedstawiają elementy "świeżomalowane" i w bezpośrednim oświetleniu niskiego słońca, może dlatego malowanie wygląda biało.
-
Propozycje projektow grupowych w naszym dziale !!!
skell odpowiedział okonek → na temat → [O]Warsztat
Mówisz, że się czepiam. Może i tak, ale dalej nie rozumiem zasadności projektów (tym bardziej w długoterminowym modelarstwie okrętowym). Co do budowania podobnego asortymentu to faktycznie bardzo fajnie, że taka akcja pod wezwaniem zbliża modelarzy tematycznie. -
Marcinie, Dzięki Wielkie za uwagi. Co do linii - nie jest to wprawdzie łączenie części pokładu (model Revell'a miała pokład w jednym kawałku), a raczej przesunięcie formy, czy też innego rodzaju technologiczna wtopa wtrysku. Niestety przegapiłem tę niedoróbkę we wcześniejszym stadium budowy i obawiam się, że teraz jest już po zawodach. Jeżeli ktoś ma pomysł na jak najmniej inwazyjne usunięcie tego feleru - dajcie znać. BTW. W rzeczywistości ta linia jest bardzo mało widoczna, a na pewno nie tak jak na zdjęciach. Powiem szczerze, że tak mi się opatrzyła, że sam bym nie zwrócił na nią uwagi - dlatego dzięki raz jeszcze za krytyczne oko.
-
Zapowiada się bardzo ciekawie. Pracowity jesteś, nie ma co. Myślę, że finalny efekt może kłaść na łopatki wszystkie inne metody deskowania pokładu w 1/350. Trzymam kciuki.
-
Drobna aktualizacja... Katapulta na swoim miejscu: Uporałem się z falochronami (??? - tak to się nazywa), co do klejenia blach to jeszcze daleko mi do ideału... Ale efekt i tak o niebo lepszy od pudełkowego. Z zainstalowanymi falochronami dziób okrętu zaczyna wyglądać coraz groźniej. ... i z niedokończoną artylerią.
-
Broń Boże! - poważnie, żadnych złych emocji - jeżeli tak zabrzmiałem to przepraszam. - z drugiej strony - to przecież forum dyskusyjne ;)
-
Propozycje projektow grupowych w naszym dziale !!!
skell odpowiedział okonek → na temat → [O]Warsztat
Hmmm - jak rozumiem projekty są motywatorami dla niezdecydowanych. bez projektu też powstają... ;-) -
Super! Trzymam kciuki! Pożyjemy, zobaczymy... Jestem ciekaw efektów.
-
Zgadza się. ....ale - w skali 1/350 i mniejszych, różnica faktury plastik/drewno wydaje się nie mieć znaczenia. Fakt, laserowo cięte pokłady wyglądają kosmicznie i robią wielkie wrażenie, ale takie rozwiązanie w stosunku do skal okrętowych, moim zdaniem, wydaje się dyskusyjne.
-
- dlatego lepiej Evergreeny ;-)
-
Propozycje projektow grupowych w naszym dziale !!!
skell odpowiedział okonek → na temat → [O]Warsztat
Wallace ..Samorodek... ;-), a tak w ogóle to poratujcie i powiedzcie o co chodzi w projektach grupowych? -
Forest Powodzenia - potnij balsę na równe paski szerokości 1mm...
-
Dziękuję Wam za uznanie. Wallace z tymi szczegółami to róznie bywa - chciałoby się jaknajdokładniej, ale... warsztat/umiejętności ciągle nie takie jakby się chciało, albo przeraża pracochłonność i sił brakuje. Dlatego staram się wypośrodkować i mimo tego, zasadniczo trzymać się dokumentacji i prawdy historycznej. kzugaj Zgodnie z aktualną wiedzą, burty kadłuba w Bismarcku były malowane ciemnoszarym RAL 7000, a nadbudówki RAL 7001 - jasno szary. http://www.bismarck-class.dk/paint_schemes/introduction.html Zaskoczyłeś mnie tym, że Tamiya podaje jeden kolor... no comment - zdjęcia mówią co innego. Co do odpowiedników proponuję poszukać odpowiednikó RAL'ów w Tamiyi. Jednak myślę, że musiałbyś mieszać farby Tamiyowskie - w razie co, zawsze możesz powiedzieć, że farba zmieniła odcień pod wpływem warunków atmosferycznych. ;-)
-
Super pomysł paskami evergreen! Jestem wielce ciekaw efektu. Łańcuchy wyglądają świeteni, ale te niestety mogą być dużo za duże... - heh, wiem co mówisz, sam rezygnuje ze snu, żeby dłubać przy Bismarcku - tak mnie wciągnęło
-
Pewnie, że nie... ;-) BTW. Z którego okresu robisz swojego Bismarcka?
-
Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałem, ale jeżeli chodzi Ci o zejścia pod pokład na rufie i dziobie okrętu to to zdjęcie może Ci pomóc. Zamykany właz, tutaj akurat z osłoną z brezentu.
-
WOW - szczeny opad - ten na makettinfo.hu robi potężne wrażenie... Jak mnie nie zmęczy Bismarck to rzucę się na Yamato w następnym projekcie szkutniczym - pancerniki wciągają ;-) Wallace co do farb... ilu modelarzy tyle opinii - standardowo. Z dostępnych akryli polecam Tamiya i Gunze - w tych się zakochałem od pierwszego malowania + czystym sumieniem rozcieńczalnik Tamiyowski - bije (moim zdaniem) wszystko inne. Pytasz - czy warto ryzykować przy takim modelu - nie bardzo rozumiem. Zrób sesję próbną akrylami na plastikowej doniczce mamy/żony/dziewczyny i później na model - myślę, że się nie rozczarujesz. Faktura - wydaje mi się, że tak - jest lepsza, bardziej delikatna w przypadku akryli vs oleje. Rozcieńczanie - podobnie jak emalie + projekt doniczka jw. (testy do własnego uznania) - akryle schną bardzo szybko - zasadniczo drugą warstwę można kłaść po ok. 15minutach, ale to jak to w modelarstwie do wypracowania we własnym zakresie - zależy jaki rozpuszczalnik, jak gruba warstwa farby, jaka powierzchnia itd.... Podkład - mówią, że należy. Ja nie stosuję, ale dbam o jak najeplsze odtłuszczenie powierzchni malowanej. Nie męczysz mnie - obym Ci pomógł. Powodzenia!
-
Jędrek Dzięki! O to mi chodzi w modelarstwie - żeby jak najbliżej oddać rzeczywisty obiekt - oczywiście są uproszczenia, ale staram się, staram ;-). .. ano właśnie, mam wrażenie, że firmy produkujące dodatki trochę się nam rozpasły... - mogę zrozumieć rozbieżności zestawu ze względu na brak dokumentacji, albo uproszczenia wynikające z technologii wykonania, ale błędy o których pisałem są czystym niedbalstwem ewidentnie wynikającym z monopolu producenta - zestaw do konkretnego modelu - nie ma innego - i tak modelarze kupią, możemy odpuścić fazę "research'u", byle blaszki były sklejalne. Osobiście i tak jestem z zestawu Eduarda zadowolony, a to z prostej (powyższej) przyczyny - nie ma lepszego zestawu PE do Bismarcka Revella, a wszystkie błędy można naprawić - przynajmniej te z którymi spotkałem się do tej pory. Jak na razie wykorzystuję wszystko z zestawu - jak leci ;-). kzugaj A proszę Cię bardzo - czepiaj się i wytykaj, po to umieszczam fotki moich postępów, żeby więcej par oczu mogło wychwycić niedoróbki i błędy. Super, że podajesz źródła fotograficzne! Woda na mój młyn - co do relingu nad katapultą, faktycznie był składany, pozostałe zdjęcia są najprawdopodobniej sprzed roku 1941, kiedy pomosty nie były jeszcze zainstalowane. Nie spotkałem się ze zdjęciem, na którym pomosty byłyby jednoznacznie widoczne, więc jakby ktoś znał takowe - proszę o info. W moim Bismarcku opieram się na planach AJ Pressu MM17 oraz na, moim zdaniem wzorowo i wzorcowo (w sensie wzoru do naśladowania ;-)) wykonanym modelu Peter'a Beisheim'a: http://www.bismarck-class.dk/shipmodels/german_models/bismarckbeisheim.html Kończąc - oczy Ci się nie mylą, a co do roboty - żebym liczył na małą jej ilość nie brałbym się za model pancernika. PS. Daj znać jak Ci idzie Bismarck.
-
Wallace ... "za instrukcję należy brać dokumentację zdjęciową i jak najbardziej wiarygodne plany" - wbijam to sobie do głowy za każdym razem, gdy zestaw waloryzacyjny wyprowadzi mnie w manowce, bliższe science-fiction, niż obiektowi którego model buduję. Poniżej fragment instrukcji Eduarda, dotyczący montażu pomostów katapulty. I fragment planów (źródło: MM1 Bismarck), na czerwono zaznaczyłem pozycję pomostów - jasno widać, że nie są mocowane w górnej części katapulty. ... a w 1/350 - katapulty skorygowane: Jakoś poszło - wiem jedno "niefajnie" się odcina reling na gotowej nadbudówce, drugi i mam nadzieję, że ostatni raz... Pomosty rozkleiłem debonderem i oddzieliłem od toru wyrzutni. Odciąłem górną część relingu, zmieniłem mocowanie pomostów i przykleiłem raz jeszcze w poprawnym miejscu. Mogę spać spokojnie - teraz samoloty wystartują... ;-) Pozdrawiam wszystkich
-
kzugaj Brawo, choć nie do końca... Nagrody za rozwiązanie niestety nie ma - kryzys. Fakt, pomyłka Edka (w tym przypadku) dotyczy relingów/pomostów/startu samolotu. Po kolei... Kształt pomostów proponowany przez Eduarda jest ok. Niepoprawne jest niestety umiejscowienie pomostów oraz wysokość relingów na nich. Start samolotu nie byłby możliwy również poprzez reling na pokładzie. Jest on jedną sekcję za długi - sięga zbyt blisko katapulty. Naprawy w toku. Wrrr - znowu powiem, że nigdy więcej instalacji blaszki Edka bez sprawdzenia w dokumentacji i zaraz znów mu zaufam i coś wtopię.
-
.. dodam jeszcze, że idealnie odtłuszcza, zmywa farbę (np. pod klejenie), i co ciekawe rozpuszcza/rozcieńcza szpachlę Tamiya... ;-)
-
heh - to byłoby za proste - strzelajcie dalej Panowie i Panie.
-
Co do rozcieńczania akryli - w moim przypadku zadziałał efekt taśmy Tamiya... Jak zacząłem jej używać tak nie widzę innej drogi. Tak samo z rozcieńczalnikiem - pewnego razu dorwałem farby Pactra - na które wszyscy psioczyli i wieszali co tam się da. Fakt - rozcieńczając wodą nie nadawały się do niczego, podobno możnaby wódką, spirytusem czy czymś tam innym. Jako, że nie jestem zwolennikiem rozwiązań a'la Pronto/Sidolux w modelarstwie - poszedłem po najlżejszej linii oporu i kupiłem po prostu rozcieńczalnik do akryli Tamiyi symbol X20. Od tego czasu rozcieńczam wszystkie akryle X20 i już. Zero problemów z akrylami. Proszę bardzo: - kiedy mam łatwość dostępu do powierzchni klejonych CA, wolę w razie potrzeby wykorzystać "margines błędu" - w postaci ewentualnej korekty położenia - wtedy stosuję gęstszy klej, który mi to umożliwi, dłużej wiąże (baaa jakieś 2s). Kiedy nie mam możliwości manewru i trudno "posmarować" powierzchnie kontaktowe, staram się "zapuścić" pomiędzy nie kropelkę kleju po czym docisnąć elementy klejone. Do takich celów właśnie używam rzadszego CA, oczywiście można go śmiało stosować w pierwszym przypadku - ale to nie na moje nerwy i rękę - one shot one kill.... ;-) - kontakt - związanie. Debondera raczej nie kupisz w marketach budowlanych, pozostają sklepy modelarskie.
