Skocz do zawartości

skell

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    378
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez skell

  1. SUPER! - Wreszcie sznelłajba w wersji RC! BTW. Robi Ci się niezła flota zdalne sterowana. Dopisuję się do fanklubu.
  2. skell

    Revell 1/350 Bismarck

    Dzięki Wallace - niestety, mam problem - szkoda, że ZNOWU zauważony po fakcie i ZNOWU czeka mnie naprawianie syndromu "montażu blaszek zgodnie z instrukcją producenta". Zagadka do Bismarckowców i nie tylko - co jest nie tak z tą katapultą.
  3. Rezerwuje sobie miejsce w pierwszym rzędzie! Piękny temat - gratulacje wyboru. Kilka uwag, wprawdzie okręty nie są moją specjalnością, jednakże kilka technik już wypróbowałem przy okazji Bismarcka... Co do przygniecionych blaszek... - nie masz co się martwić, wyprostujesz przed montażem. Do Bismarck blachy miałem bezpośrednio od polskiego dystrybutora, a dwie ramki były delikatnie mówiąc sfatygowane. Acha, blaszki nie są odlewane a fototrawione ;-) Wymiana luf to krok w dobrym kierunku, najlepiej odlane plastiki nie zastąpią toczonego metalu. Zaznaczam okrętowych profesjonalistów, że to tylko moja opinia i pewnie są lepsze techniki oraz inne metody podejścia do sprawy. Ok lecimy: ad. a) Obrabianie blaszek to przede wszystkim dobry i super-ostry skalpel, starasz się jak najdokładniej odciąć z ramki później możesz delitatnie opiłować blaszkę, o ile nie jest to bardzo delikatny detal - w takim wypadku skalpel i obcinanie "jaknajdokładniej". Klej - jak piszesz - ilu modelarzy tyle rozwiązań i wyborów. Do klejenia blaszek stosuję dwóch klejów - popularnych i dostępnych: Pattex SuperGel oraz Pattex SuperGlue - testowałem różne rozwiązania te dwa kleje najbardziej mi odpowiadają, pierwszy jest gęsty i pozwala na korektę montażu przez ok 2s., drugi służy mi do zalewania i jest bardziej penetrujący. Klejenie: wyciskam kropelkę z tubki na niechłonny materiał - np. folię samoprzylepną, kawałek plastiku, metalu itp. Elementem klejonym utrzymywanym w pensecie, delikatnie dotykam kropelki kleju, albo nakładam klej patyczkiem - polecam patyczki do szaszłyków - bardzo dobrze się rozłupują (są wykonane z jakiegoś włóknistego drewna, pewnie z bambusa) na cienkie źdźbła. Przez to możesz mieć nawet bardzo cieniutkie i precyzyjne narzędzie do nakładania kleju CA. Kolejną zaletą patyczków szaszłykowych jest to iż "nie piją" cyjanoakrylu. Co stosowania podkładów na blaszki - niech wypowiedzą się Ci, którzy je stosują - ja do blaszek nie stosuje nic pod farbę. Przed malowaniem staram się odtłuścić blaszki - najlepiej benzyną ekstrakcyjną. Malowanie blaszek bez podkładu ma swoje uzasadnienie np. przy robieniu relingów, gdzie zależy nam na jaknajdelikatenijszym wykonaniu barierki, a niestety popodkładowane relingi czasem wyglądają jak solidne drabiny... Do blaszek i klejenia CA dodałbym jako "must have" debonder - rozklejacz do CA. w razie niepowodzenia, zamazania, rozlania kleju itp. debonder elegencko usunie klej i zabawę można rozpocząć od początku. ad. b) W zasadzie się zgadzam z twą koncepcją. Każdy ma swoją kolejność montażu - właściwie chodzi o to aby nie napracować się wielokrotnie maskując klejąc i malując ;-) ad. c) Akryl - zasadniczo bez porównania z emaliami - znacznie drobniejszy pigment i ładniejsze krycie. Polecić można Gunze i Tamiya. Jak zwykle jest druga strona medalu, pamiętając czasy jedynie Humbroli i to z przemytu, do tej pory mam sentyment do farb olejnych i też stosuje je z powodzeniem. Jednak przy malowaniu drobnych detali - z powodu idealnej faktury wybieram akryle. ad. d) pokład - mam swoją metodę - opisałem w wątku o Bismarcku Revella - polecam. ad. e) jeszcze nie mam patentu na bandery ;-) zanim ich temat wezmę na warsztat coś wykombinuję Piszesz o kolorystyce - ogólnie jestem za malowaniem modeli na podstawie dokumentacji - jasno/ciemno to już kwestia odcieni - są różne szkoły, ale zasadniczo w skali model powinien być jaśniejszy od oryginału. Dla zachowania większej kontrastowości możesz model malować odrobinę przyciemnionymi kolorami lub standardami dla marynarki JP. Kolejna rzecz to: czy będziesz robić model okrętu "spod igły" czy spracowanego - ma to zasadniczy wpływ na kolorystykę, jednak też raczej w kierunku rozjaśnienia kolorów... Uff sam się rozpisałem odpisując ;-) - mam nadzieję, że te pare słów komuś się przyda. Wracając do Musashi - Powodzenia przy pracy!
  4. Super! Właśnie zacząłem chorować na militarną łajbę RC.
  5. skell

    Prinz Eugen Revell 1:720

    Spoko - od tego są fora... Tematyka modelarska jest kwestią gustu i zaiteresowań. W samym modelarstwie, może to dziwnie zabrzmi, ale wcale nie jest ważna... Nie jest istotne to czy odtwarzasz model pancernika, motocykla, budynku czy pojazdu s/f, ważne jest żebyś miał frajdę z pięknego hobby, które ma naprawdę wiele twarzy, jak i wymiarów.
  6. skell

    Prinz Eugen Revell 1:720

    Myślę, że rdza i ślady eksploatacji obiektu, którego model robisz - to następny krok zaraz po poprawnym zrobieniu podstawowego zestawu. Zanim będziesz brać się za efekty malarskie musisz poprawnie wykonywać podstawowe malowanie. Niestety rzadko kiedy poprzez ślady eksploatacji można ukryć błędy i niedociągnięcia w malowaniu modelu... (a na pewno nie w skalach "okrętowych") Wziąłeś się za malowanie rdzy w 1/700 na modelu bez szczegółów konstrukcyjnych. Pierwsza rzecz - to wyobrażenie sobie z jakiej odległości widziałbyś obiekty rzeczywisty, który wyglądałby jak Twój model. Druga to dobranie malowania do wyglądu - mniej szczegółów bryły - mniej szczegółowe malowanie. Piszę to z doświadczenia modelarskiego - robiąc modele samolotów bez waloryzacji i drobnych detali, lecz starając się malować ślady eksploatacji, dokładne linie podziałowe, kładąc wszystkie kalki z drobnymi napisami eksploatacyjnymi, itp. zawsze efekt był podobny - model wyglądający delikatnie mówiąc "dziwnie" i niespójnie. Wracając do sposobu malowania rdzy - polecam następujący sposób: Malujemy farbą olejną odpowiedniego koloru (jakiś ciemny brąz złamany odrobinką czerwieni - rzecz gustu) zacieki. Po chwili jak farba jeszcze nie wyschła ścieramy wacikiem do uszu zamoczonym uprzednio w benzynie. Ślady zacieków wyglądają bardzo realistycznie, są delikatne i moim zdaniem taka technika nadaje się do wykonania rdzy w skali 1/700. Stosując tą technikę należy pamiętać o dwóch rzeczach: malujemy zacieki na farbie bazowej akrylowej lub na lakierze akrylowym - tak by benzyna nie zareagowała z farbą - chcemy ścierać ślady rdzy a nie farbę podstawową. Druga sprawa do dostatecznie wyciśnięty wacik... Niestety, z modelarstwem nikt się nie rodzi - a jedyna droga to nie zrażać się i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Co do Twego Prinza - wyszedł jak wyszedł - na półkę i cieszyć się, kolejnymi modelami, które będą lepsze - a będą na pewno. Z tego co wiem nikt nie zrobił modelu w którym nie można by jeszcze czegoś poprawić! Powodzenia!
  7. skell

    Revell 1/350 Bismarck

    Dzięki! Co do pokładu - efekt wart był pracy włożonej. W realu wygląda o niebo lepiej - jednak oko ludzkie jest mniej dokładne niż bezlitosny obiektyw. Burty jeszcze czekają na brudzing i watering/weathering oraz finalny lakier. Do tego momentu muszę się zdecydować, czy będę stawiać reling - historycznie 24.05.1941 Bismarck miał relingi położone, ale niestety efekciarstwo kusi mnie - chyba się złamię i będę mieć rozłożone relingi na moim Bismarcku... Kontynuując, apropo's burt plan jest taki: 1. Malowanie burt 2. Maskowanie 3. Reling (położony bądź stojący) 4. Wszystkie graty na pokładzie itd. z każdym piętrem i olinowanie na finiszu. ...a póki co, nie wypadając z rytmu i jakoś tak z rozpędu strzeliłem katapultę - to jedna z blaszek których się bałem . . . Voila': ...i na miejscu, aż szkoda malować. Na pierwszej fotce leży również oryginalna katapulta Revella.
  8. skell

    Revell 1/350 Bismarck

    A w stoczni praca wre.... Nadbudówka wstępnie pomalowana... ...i zaczynają się schody Ale całość zaczyna jakoś wyglądać. Oczywiście jestem otwarty na uwagi - póki co wszystko można jeszcze poprawić... - o ile sił stoczniowcy starczy
  9. Heh - wiem o czym mówisz - ja swoją kupiłem na allegro - człowiek robił podstawki pod wymiar, ale niestety już się tym nie zajmuje. Stolarze przeważnie pytali - a ile ma tego być?? 100szt?? jak 100 to pomyślimy... Moim zdaniem słusznie.
  10. skell

    Revell 1/350 Bismarck

    Dzięki za uznanie Wallace, popcorn dorzucam gratis... Utknałem na przerabianiu relingów Eduarda, jakoś nie wpadłem, że tak uznany firma od blaszek może zrobić coś niezgodnego z rzeczywistością i z rozpędu położyłem reling w sposób proponowany przez producenta. Otóż drabinka za pierwszą wieżą-150, Eduard nakazuje usunąć plastikową drabinkę z zestawu (która BTW jest w poprawnym miejscu) i wg swojej instrukcji nakazuje zainstalować drabinkę i odpowiednio "otwarty" reling ok. 1cm dalej, na ściance wnęki (oczywiście science-fiction). Poprawienie tego po przyklejeniu jest delikatnie mówiąc czasochłonne... Tyle żalów co do Eduarda, mimo wszystkich zalet zestawu, niestety trafiają się takie buraki (nie wspomnę o tym, iż reling jest o ok. 1,5mm za krótki... chociaż może to być kwestia mojego wykonania) , a szkoda... - fajnie byłoby wziąć zestaw bądź co bądź waloryzacyjny i go po prostu UŻYĆ, a nie dodatkowo wnikać w dokumentację zdjęciową obiektu 1:1, aby wyeliminować błędy producenta blaszek lub żywic... Rozumiem, że powiecie szanowni koledzy, że tak jest i żebym się cieszył, że w ogóle jest zestaw takowy do mego modelu, ale w dzisiejszych czasach klient-modelarz też powinien się liczyć. Cóż, pozostaje napisać miłego maila do Eduarda z uwagami na przyszłość i każdorazowo przy instalacji kolejnego detalu sprawdzać go z dokumentacją. PS. Dziś 27 maja - rocznica zatonięcia DKM Bismarck. ...
  11. skell

    Revell 1/350 Bismarck

    Pierwsze koty za płoty - mój pierwszy reling. Nie było łatwo, tym bardziej, że nie mam doświadczenia w kwestii układania relingu, całe szczęście to skala 1/350, respect wszystkim szkutnikom 1/700... Wrzucam fotki -in progress-, następne będą po pomalowaniu nadbudówki level 1. Do kształtowania relingów bardzo pomogły mi plastikowe relingi Revella, a ktoś mówił, że są bezużyteczne...
  12. Dokładnie tak, wyprzedziłeś mnie donalyah00.
  13. skell

    Bismarck 1/200

    Wielka szkoda, fajnie byłoby zobaczyć takiego potwora na wodzie. Co do pracy/kasy/czasu/miejsca to sprawa zrozumiała, ale w przypadku podzielenia losu oryginału to problemem mogłyby się okazać modele RC Swordfishów w skali 1/350. Czekamy na aktualizację!
  14. skell

    Revell 1/350 Bismarck

    Dzięki vought! Malowanie pokładu w skrócie: najpierw aero - kolor bazowy, później "suchopędzlowanie" różnymi odcieniami z wariacją na temat, od czasu do czasu zaznaczając jak to ująłeś "ręcznie-pędzlem" pojedyncze klepki, a na koniec wash z czarnej plakatówki zmywany wodą i tak do momentu satysfakcjonującego efektu. ;-) Na zdjęciach pokład wygląda o wiele gorzej niż w realu z odległości 40cm... Niestety fotografia cyfrowa jest bezlitosna i pokazuje wszystko czego się nie zauważa gołym okiem.
  15. Super wyszedł Ci ten reling.
  16. skell

    Revell 1/350 Bismarck

    Aktualizacja - detale nadbudówki in progress...
  17. skell

    Prinz Eugen Revell 1:720

    ... i często w portfelu więcej zostanie...
  18. skell

    Prinz Eugen Revell 1:720

    Zasadniczo nie można jednoznacznie stwierdzić, która firma jest "naj". Można powiedzieć, że modele Tamiji są "samosklejalne", Hasegawy dokładne, a co do Revell'a to już naprawdę zależy od sztuki...(Od perełek po totalne gnioty.) Poza tym to i tak pozostaje w gestii modelarza jak wykona dany model - piękny zestaw też da się skopać ;-)
  19. skell

    Zatopienie Bismarcka

    Co do udziału Pioruna - faktem jest wykrycie rannego Bismarcka (po drugim ataku torpedowym Swordfishow) przez polską jednostkę i utrzymywanie kontaktu razem z niszczycielami brytyjskimi. Piorun o 05.00 musiał zawrócić do Anglii ze względu na wyczerpujące się paliwo, wcześniej prowadził półgodzinną wymianę ognia z Bismarckiem. Niszczyciele brytyjskie nękały Bismarcka nocą 26/27.05.1941 nieskutecznymi atakami, aż do momentu pojawienia się Rodneya i KingGeorge V. Trafienie torpedą w urządzenia sterowe uniemożliwiło Bismarckowi manewrowanie, przez co okręt zrobił pełny okrąg, a następnie zawrócił "z wiatrem" i płynął bezpośrednio w kierunku pościgu Royal Navy. Brak możliwości skutecznego manewrowania przyczynił się również do "rozstrzelania" niemieckiego pancernika. Próby sterowania okrętem poprzez zmianę kierunku obrotów śrub napędowych były nieskuteczne. Co do bezpośredniego zatonięcia Bismarcka, wygląd wraku oraz relacje ocalałych wskazują na samozatopienie okrętu przez załogę. Wszystkim zainteresowanym polecam film "Expedition Bismarck" James'a Cameron'a oraz lekturę książki "Pancernik Bismarck" autorstwa B.F von Mullenheim Rechberg'a.
  20. skell

    Tamiya 1:350 Bismarck

    kzugaj nie trzymaj nas dłużej w napięciu i pokaż fotkę pokładu.
  21. skell

    Bismarck 1/200

    Piękny! Kadłub wygląda jak z plastiku... ;-) Z tego co piszesz o zabezpieczaniu przed wilgocią rozumiem, że wykonasz model w wersji pływającej-RC?
  22. skell

    Revell 1/350 Bismarck

    Wallace, kzugaj - dzięki za miłe słowa kzugaj, co do wieży bruno (...i nie tylko bruno) - trochę się rozpędziłem z blachami i nie dopatrzyłem podrapanych burt wież (ech, praca nad modelem późną nocą), ale już się poprawiam i szpachluję Niedługo zaktualizuję wątek - aktualnie w stoczni waloryzowane są ściany głównej nadbudówki ;-)
  23. skell

    Bismarck 1/200

    Kolejny Bismarck na forum - SUPER!!! Witamy i czekamy na fotki. Drugie miejsce w pierwszym rzędzie zajęte.
  24. skell

    Revell 1/350 Bismarck

    Niewielka aktualizacja, właśnie uporałem się z uchwytami na burtach wież artyleryjskich oraz skończyłem kanały wentylacyje barbet. Cezar i Dora: Bruno: Dostosowanie blaszek Edka wymagało trochę gimnastyki, ale ogólnie jestem zadowolony z efektu końcowego. BTW. chyba żaden zestaw blaszek do Bismarcka nie oferuje możliwości wykonania poprawnych wentylatorów z 1941 roku. Następny przystanek - hangary oraz nadbudówka, parter. Pozdrawiam wszystkich "Bismarckowców" ;-), a kilku na tym forum jest.
  25. skell

    Revell 1/350 Bismarck

    Nie śpię, nie śpię Okręt przy nabrzeżu, ale brakuje siły roboczej... A poważnie to walczę z układem wentylacji barbet. Dostosowuję to co zaproponował Eduard do "jako takiego" wyglądu wentylatorów po ostatnich modernizacjach okrętu w '41r.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.