Te zdjęcia robione Nikonem z KITowym DXowym 70-300 z VR.
A co do organizacji, to same pokazy były naprawdę perfekcyjne. Żadnych większych przestojów, dłużyzn czy zapchajdziór. Mi przeszkadzał tylko brak dokładnej godzinowej rozpiski, której organizatorzy nie chcieli podać do publicznej wiadomości, choć wśród nich oczywiście krążyła. Niektórzy chcieli np. zobaczyć tylko konkretną część, bo nie mieli czasu siedzieć od rana do popołudnia na lotnisku, a bez dokładnego planu musieli się wstrzeliwać np. +- 2 godziny. No i oczywiście wyjazd z lotniska był podobno koszmarem (ja stałem na technicznym więc nie wiem) i niektórzy spędzili w koreczku po 2h. Wyjazdy niestety są akurat od strony dróg którymi ludzie jeżdżą na plaże, więc tam są korki w każdy letni weekend, a jak dołożymy taką imprezę...
Od strony spotterskiej problem z wejściem był tylko w piątek z rana (dzień przylotów), ale to bardziej z winy większej grupy przyjezdnych, którzy utknęli na bramie i opiekunowie nie chcieli wprowadzać innych bez nich, więc czekaliśmy coś koło 45min. Natomiast całe to "spotterstwo" ograniczało się do możliwości bycia w ogrodzonej strefie dla publiczności i nawet w piątek nie pozwolono wejść na płytę czy gdziekolwiek indziej, więc od tej strony można być rozczarowanym. No i duży plus za umiejscowienie całej strefy publiczności, bo na większości pokazów jest zazwyczaj słońce prosto w twarz, a tutaj ma to ręce i nogi.
Gdynia Aerobaltic 2018