I jeszcze do tego dochodziły tzw. ropowanie o ile dobrze pamiętam w jednostce. A polegało to mniej więcej na tym, że praktycznie po każdym powrocie czy to z poligonu czy to ze szlabanu ( w moim przypadku tak było) załoga SKOT- a dostawała beczkę ropy i pędzle ławkowce i dawaj cały pojazd ropować. Lśnił się on wtedy jak psu d...... na przednówku. A ropowany był kilka razy w miesiącu, także taki pojazd nie miał szans na to żeby miał tyle obić. A po za tym to co Marek mówi że za doprowadzenie do takiego stanu to d-ca wozu dostał by 14 dni ścisłego. Wojtku zmień te sorry za wyrażenie koślawe napisy, bo szpecą ten model i zlikwiduj te obicia, że względu na to co napisałem. Jeszcze jedno nasze SKOT-y w jednostce miały napisy rejestracyjne na obu drzwiach z przodu i z tyłu. Co do szachownic pewny nie jestem, ale chyba ich nie było na wieży. A po za tym Wojtku DZIĘKI CI ZA TEMAT, łza mi się oku kręci ja to czytam i jestem wiernym fanem tego tematu. Ja wtedy też tak stałem jak ci żołnierze na zdjęciu przy kosowniku. Mało mam zdjęć z tego okresu, ale to był stan wojenny i każdy z aparatem był podejrzany. Kibicuje tobie Wojtku, jeśli chodzi o temat, a innym młodszym kolegom modelarzom życzę że byście nigdy czegoś takiego nie przeżywali mając dwadzieścia lat to co ja przeżywałem. Przepraszam za mój przydługi wywód. Pozdrawiam.
Pozdrawiam
st.kpr.rez. Imieliński Zbigniew
JW 3126 - Trzebiatów
JW 3644 - Kołobrzeg
7.01.1982 - 21.10.1983