Skocz do zawartości

filipsg

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 825
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez filipsg

  1. Witam! Z różnych przyczyn, głównie gabarytowych i cenowych, zdecydowałem że mój B-29 zamiast w skali 1:72 będzie w 1:144. Chyba jedyną dostępną u nas Superfortecą w tej skali jest dzieło minicrafta, od którego odstraszyła mnie jednak wysoka cena i totalna pustka wewnątrz kadłuba, postanowiłem więc zaryzykować i sprowadzić B-29 od Fujimi z Japonii. Jego główną wadą jest właśnie to że już chyba nigdzie poza Japonią go nie ma- ale kupiłem go na HobbySearch za 1620 Jenów (~11 Euro) a że kupowałem też parę innych rzeczy to koszty dostawy się rozłożyły i zakup portfela nie bolał. To konkretne wydanie jest z 1998, ale nie jest to ani pierwsze, ani jedyne wydanie tego modelu.* Na początek kalki. W zestawie są dwie opcje: "Dauntless Dotty"i sławetna "Enola Gay" Ramki z częściami. Jak widać części są bardzo ładne, delikatne i całkiem nieźle zdetalizowane, zwłaszcza jak na tą skalę i wiek. W ramkach znajdzie się między innymi kompletna komora bombowa do której załączono i Little Boy'a i zestaw bomb "klasycznych", a nawet Fat Mana, mimo że dla jego nosiciela czyli "Bockscara" nie ma kalek. W kabinie pilotów można zamontować też panele i wolanty (ich widoczność po złożeniu to inna kwestia). Jak widzicie, masa z której odlano ramki nie była idealnie wymieszana ale myślę że nie będzie to wielkim problemem. Duży plus należy się za pomysł na wieżyczki z KM-ami - nie są wsadzane w dziurę w kadłubie tylko po prostu trzeba je wkleić na miejsce co zaoszczędza czasu modelarzom robiącym "atomowe" Superfortece- nie muszą męczyć się ze szpachlowaniem dziur po wieżyczkach. Największą wadą są zaś "zamknięte" od przodu gondole silnika, co znacznie upraszcza montaż ale też wygląda po prostu słabo, no i nie ma tu żadnej imitacji silników. No i instrukcja. Zwróćcie uwagę na pewien błąd merytoryczny o którym nawet otwarcie i dużymi literami ostrzegli nas Japończycy Generalnie (albo jak to mówią w Marynarce: admiralnie) jestem zadowolony z zakupu. Dobra jakość części i sporo niezłych detali są sporymi zaletami tego modelu, nawet mimo tych nieszczęsnych wlotów powietrza silników i niepoprawnych łopat śmigieł. No i to w końcu B-29, czyli nawet mimo małej skali jest to niemały kawałek plastiku Już drugi raz robię in-boxa modelu z Fujimi i już drugi raz mogę z czystym sumieniem polecić ten model *- poza tym wydaniem wypraski te były jeszcze w (co najmniej) 3 zestawach: -B-29 Superfortress "Heavenly Laden"- wydanie na 50 rocznicę zakończenia II wojny światowej, paradoksalnie wzbogacone o kalki z wojny w Korei -B-29 Pacific War vs. Raiden & Shoki - chyba najnowsze wydanie, z naprawdę sporym wyborem kalek i dwoma myśliwcami japońskimi, oczywiście droższe od pozostałych o około 1000 jenów -KB-29 Tanker Po tym co udało mi się powynajdywać po sklepach w Japonii wnioskuję że dostępny z tych trzech jest jeszcze tylko ten drugi (no a do tego ten mój oczywiście) Pozdrawiam!
  2. filipsg

    Japońskie okręty w Gdyni

    Pewnie, że nie można porównywać marynarki naszej i japońskiej, bo co by jednak nie mówić, Bałtyk to nudna i brudna kałuża w porównaniu z Pacyfikiem. Niemniej to co się (nie) dzieje w naszej MW woła o pomstę do nieba. Jak tak dalej pójdzie i kasa zamiast na okręty będzie szła na kolejne maszyny do Afganistanu (w którym przecież miało nas już nie być) i utrzymanie naszych "wspaniałych" F-16, to wkrótce NATO będzie musiało do nas na patrole wysyłać swoje okręty na dyżury do nas, tak jak myśliwce na Litwę, Łotwę i Estonię
  3. filipsg

    Japońskie okręty w Gdyni

    Hmm... faktycznie, jak to zauważyłem z brzegu to nie widziałem za dokładnie, a jak teraz się przyjrzeć to faktycznie, chryzantema to to nie jest. Mój błąd
  4. filipsg

    Japońskie okręty w Gdyni

    A ja byłem w trzecim rzucie, ale nie było aż tak źle z tłumami jeszcze. W końcu po coś się przychodzi te pół godziny przed czasem Od góry zdjęcia wpływającej do portu Kashimy, naszej "ekipy powitalnej", trochę zdjęć zacumowanej już Kashimy oraz Shirayuki i Isoyuki. Na drugim od dołu zdjęciu widać na mostku chryzantemę, którą najwyraźniej przenieśli na powojennych okrętach na mostek z dawnego stanowiska na dziobie. Osobiście uważam że na starym miejscu (i w złotym kolorze) prezentowała się lepiej. Przy zwiedzaniu powaliła mnie (nie)znajomość angielskiego wśród Japończyków- miałem dwa proste pytania dotyczące tych jednostek, trzech chłopa się w końcu z ich załogi zebrało i żaden nie rozumiał wiele więcej poza "Isoyuki" i "Shirayuki" No i trochę z innej beczki, choć wciąż tego samego kraju: http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/japonia-pokazala-swoj-najnowszy-okret-najwiekszy-od-ii-wojny-swiatowej,345234.html Czyżby potęga Imperium się odradzała?
  5. filipsg

    Japońskie okręty w Gdyni

    To ja najpewniej wybiorę się i w środę (na salwy i zwiedzanie) i w czwartek (na koncert), bo i tak nie mam co robić w wakacje
  6. Jak zobaczyłem że wrzuciłeś tę galerię to wiedziałem że będzie zapierała mi dech w piersi... ...nie pomyliłem się
  7. Witam! Miałem taki kaprys żeby skleić sobie jakiegoś małego podwodniaczka na biurko przez weekend, i wybór padł na Seawolfa z HobbyBossa. Za 12 złotych dostałem dokładnie to co chciałem, czyli ładny, szybki w sklejaniu model (aż 5 części...) w lekkim, łatwym i przyjemnym malowaniu. Niestety niespecjalnie mogę ten model polecić na weekendowy projekt relaksacyjny, bo o ile sklejałem go 15 minut to szpachlowanie kadłuba zajęło mi większość popołudnia w piątek, sobotę i niedzielę Wiem, że model gamą kolorów nie powala, ale koniec końców Seawolf jest ładny, zgrabny i dobrze wygląda na półce. Kadłub malowany NATO Black tamki, detale farbami Humbrola i Vallejo. I dla zobrazowania rozmiarów tego "potworka": Myślę że nawet pomimo tego potknięcia z kadłubem sprawię sobie jeszcze jakiegoś małego podwodniaczka z tej serii Pozdrawiam!
  8. filipsg

    Yamato - Tamiya, 1:350

    Na pewno do modelu dojdzie kabel demagnetyzacyjny Tamki, łańcuch z RB-model i flagi (jeśli jakieś znajdę, bo chodzi tu głównie o biały sztandar- a już długo szukałem i nigdzie nie ma). Wczoraj dotarły do mnie blachy Edka i mam pytanie techniczne- blachy są czarno-szare, to już jakiś fabryczny podkład który można od razu normalnie malować?
  9. filipsg

    Yamato - Tamiya, 1:350

    Z tą normalnością się nie zgodzę. Nowiutkie japońskie krążowniki w tej skali kosztują w Japonii w granicach 9000 jenów, a nowy Yamato 20 000 jenów. Rozumiem, że superpancernik jest większy niż krążowniki, ale to wciąż nie usprawiedliwia ceny ponad dwa razy wyższej. Mam wrażenie że w nowym Yamato dopłacamy nie dość że za "metkę", to jeszcze za "Magię Yamato". Innymi słowy za pudło z napisem "PREMIUM" płacimy jak za "PREMIUM", ale dojście do jakości "PREMIUM" wymaga jeszcze sporo pracy i pieniędzy. http://fow.az.pl/forum/viewtopic.php?f=22&t=7096
  10. filipsg

    Yamato - Tamiya, 1:350

    Szczerze...nowego Yamato uważam za wielką wtopę Tamki- wypuszczać model za tak kosmiczną sumkę z tyloma błędami... może i ma linie podziału poszycia i inne "uwspółcześnienia", ale ta cena, zwłaszcza przy tych błędach jest wręcz zaporowa. Wolę sobie pogmerać przy "emerycie".
  11. Tak, wiem. Wiem że nie powinienem rozgrzebywać tylu tematów na raz. No ale... jakoś tak wyszło No i nie mogłem się już pohamować od rozpoczęcia dłubania przy tej pięknotce, która od pół roku kusiła mnie swymi kształtami z szafki nad biurkiem Ani okrętu, ani modelu chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Sławetna stara Tamka, niestety pełna błędów merytorycznych. Pomocą w budowie będzie mi monografia "Superpancernik Yamato" Skulskiego. Okrojone wydanie polskie, które niestety również jest merytorycznie nieaktualne ale i tak na pewno się przyda. Model wzbogacony będzie łańcuchem RB-Model i blachami Eduarda, które są oparte na ww. publikacji Skulskiego- czyli też nieaktualne... (blaszki nota bene idą do mnie już trzeci tydzień- a że razem z blaszkami przyjdą niezbędne rzeczy do Bismarcka i Hatsuyuki, to naprawdę nie miałem już cierpliwości do siedzenia i czekania ) Mój Yamato będzie w malowaniu z ostatniej operacji Ten-Ichi-Go, czyli z... ciemnym? Czarnym pokładem? Na razie planuję użyć farby XF-63 (German Grey). Zobaczymy co z niej wyjdzie. Resztę okrętu będę pryskał sprejami Tamki, TS-33 oraz -66 Dobra, koniec paplania: budowę zacząłem od wklejenia pokładu rufowego. Jak widać szpachli trochę na to pójdzie. Z głównym pokładem też będzie trochę gimnastyki bo kadłub jest nieco węższy niż pokłady, ale to wykonalne ;) Zrobiłem też to co lubię robić najbardziej, czyli wywierciłem (a raczej wydrążyłem) otwory w lufach artylerii 460 i 155 mm. Przy Yamato z operacji Ten nie powinno zabraknąć białego proporca samurajskiego. Niestety w zestawie go nie ma. Wie ktoś może skąd można wytrzasnąć taki proporzec? Liczę na Wasze rady i wsparcie
  12. http://polska-zbrojna.pl/home/articleshow/8707?t=Japonskie-okrety-w-polskim-porcie Pierwsza w historii wizyta japońskich sił morskich w Polsce, ba, na Bałtyku. Co prawda to nie Yamato, Takao czy inna "dawna" cesarska piękność, niemniej święto dla mnie wielkie Kto się wybiera? Ja tam na pewno będę, takiej okazji sobie nie odpuszczę
  13. filipsg

    Morska diorama

    Świetny efekt, wypróbuję u siebie i zobaczymy co z tego wyjdzie Wspominałeś coś na początku o drugiej metodzie z gipsem. Ma ktoś linki do instrukcji dla takiego patentu? Tej wersji też jestem ciekaw. Jakiego dokładniej silikonu używasz? Ja mam Silikon/Uszczelniacz/Klej Bosman i nie wiem czy się nada... Pozdrawiam!
  14. Wiem że temat już dość niemłody, ale ośmielę się spytać- jak skończyła się/kończy się praca nad Yukikaze? Też chcę się za ten temat kiedyś wziąć i jestem ciekaw który lepiej się prezentuje, "trampek" czy tamka ...czy mam wrażenie, czy nikt nie zauważył że po malowaniu jedna lufa z wieży rufowej gdzieś przepadła?
  15. Witojcie! RB-Model oferuje kilka wymiarów łańcuchów mosiężnych do okrętów,które są moim zdaniem znacznie lepszą opcją niż łańcuchy fototrawione. Zastanawiam się tylko, które z pięciu oferowanych przez nich wymiarów ogniwa są najlepsze do skali 1:350 http://rbmodel.pl/index.php?action=products&group=086 "mniej więcej" wydaje mi się że najlepszy byłby drugi najmniejszy wymiar, a Wy jakie byście wybrali? Pozdrawiam!
  16. No to idziemy dalej. Na okręt poszły dwie wartsy TS-66 tamki oraz XF-79 w miejscach gdzie linoleum być powinno (no właśnie, powinno ) no i czerń na lufy działek plot. oraz bomby głębinowe i kominy. W pełni zdaję sobie sprawę z faktu że trzeba jeszcze co nieco poprawić jeśli chodzi o malowanie, ale uznałem że za retuszowanie przy użyciu Kure Gray wezmę się po doklejeniu relingów (czego nawiasem mówiąc panicznie się boję... ) Po pomalowaniu moje bulaje zrobiły się jakieś takie... wielkie, no ale cóż, niech już zostanie tak jak jest.
  17. Żeby nie było że nic się nie dzieje W zasadzie ukończony komin na którym brakuje jeszcze tylko relingów i działek plot. (ale te ostatnie dopiero po pomalowaniu) i główna artyleria szykując się do złożenia zamówienia na farby do Bismarcka i kolejnego w kolejce Repulse'a natrafiłem na twardy orzech do zgryzienia, mianowicie kolor burt i nadbudówek dla mojego korsarza. Na pokazanych wyżej schematach i wszelkich planach jest on jasnoszary, a Hasegawa i Tamiya proponują do swoich Bismarcków znacznie ciemniejsze odcienie. Najbardziej podpasował mi TS-81, ale to też kolor do pancerników brytyjskich (cóż, nazwa British Navy Gray nie wzięła się znikąd) więc coś mi tu dalej nie gra...
  18. No i dziś po dwugodzinnej walce z masztami udało mi się skleić Hatsuyuki w 90%. Zostały jeszcze tylko łodzie i żurawiki (które Tamiya totalnie spartaczyła, bo mają za szeroki rozstaw ) i kotwice. Te zdjęcia zrobiłem też dla siebie, żeby łatwiej zauważyć pozostałe błędy i niedoróbki, jak na przykład dziura w kominie którą wcześniej jakoś przeoczyłem. Flagsztok jest nawet po skróceniu mocno przeskalowany, ale że bander mniejszych nie mam (kolosalną płachtę Tamki i tak wymieniłem na mniejszą z Takao) to chyba musi już taki zostać.
  19. W sumie miałem się brać za większe pływadełka dopiero po skończeniu Hatsuyuki, no ale data taka a nie inna... W 72. rocznicę zatopienia ,,Bismarcka", witam w moim warsztacie! Szczerze mówiąc przeglądając inne Bismarcki na forum zadziwił mnie fakt że ich tak mało, więc biorę się poprawianie statystyk In-boxa nie wrzucam, bo jest łatwo dostępny na innych stronach, podzielę się jednak zdjęciem pokazującym detale zawarte na wypraskach: Wzbogaceniem zestawu będą relingi Voyagera (patrząc na tą rachityczną blaszkę już się boję brać to do ręki ) A wsparciem merytorycznym egzemplarz "Militariów XXw." zawierający sporą kolekcję rysunków niemieckiego kolosa, w tym 3D (tylko gdzie te okulary...) http://www.sklep.kagero.pl/15-militaria-xx-wieku-wydanie-specjalne-nr-3-15-2010.html Ze spasowaniem jak na razie jest gorzej niż z detalami: Połówki kadłuba są spasowane na sucho, i nie licząc rufy bardzo dobrze do siebie pasują. Szpachluję część podwodną osobno bo mam nadzieję że uda mi się osobno pomalować obie połówki i dopiero potem je skleić, co znacznie ułatwi mi robotę. A właśnie, co do malowania użyję ostatniego malowania Bismarcka, znalezionego na bismarck-class.dk: To na razie na tyle, pozdrawiam!
  20. Metoda z przecinaniem zwoju ciekawa (i hardkorowa)- po kilku próbach w końcu zaczęło mi wychodzić, więc przy tym obstanę. Teraz mam w sumie głupie pytanie: jak to jest z washem na okrętach? Nie wiem czy podkreślanie trójwymiarowości ma sens w takich małych skalach jak te w których się robi okręt.
  21. Prace znowu poszły do przodu. Skończyłem pomost z reflektorem i pierwszy raz w życiu wziąłem do ręki fotorawione relingi (Aber). O ile "w realu" relingi jak i cały pomost nie wyglądają aż tak tragicznie, to w makro wygląda to na stan powypadkowy... Doszły też bulaje na bakburcie. Wyszły mi już lepiej niż te na sterburcie, lecz wciąż jednego musiałem zaszpachlować do jutrzejszej poprawki: No i załoga zyskała dostęp do drugiej baterii działek 25mm. Już prawie skończyłem etap składania wszystkiego do kupy przed malowaniem, chodź chyba idzie mi jak po grudzie Raczej nie będę też już żadnych własnych rzeczy dokładał, chyba że znajdę patent na koła ratunkowe. Pozdrawiam!
  22. Dzisiaj "Pierwszy Śnieg" popłynął dalej: Wpuściłem trochę światła do wnętrza, na razie tylko od sterburty: Wiem że wymagają jeszcze lekkiego wyrównania średnicy, ale nie chciałem się za to już dzisiaj zabierać bo o tej godzinie zmęczonym, a zmęczony=niedokładny tak więc spokojnie, do jutra... Na nadbudówce rufowej zalęgły się działka: No i dorobiłem zagubiony "stojak" pod reflektor za kominem. Patrząc na te zdjęcia uznaję, że chyba jeszcze muszę go trochę obniżyć... Co do wersji niszczyciela stwierdziłem że przedstawię stan z 1941 roku, czyli pełne oznakowanie i działka na rufie ale bez baterii 3x25mm przed mostkiem. Ten balkonik z działkami na dziobie mi się potwornie nie podobał więc się cieszę że mogę go pominąć Pozdrawiam!
  23. No niestety, szkoła ostatnio trochę dała mi w kość i warsztaty stanęły, ale zaczyna się czas luzu więc mam nadzieję że teraz prace ruszą z kopyta Mój maluch wzbogacił się o kolejne elementy nadbudówek, oprócz tego do modelu doszły włazy Abera. Co prawda pomost na reflektor został wchłonięty przez mój pokój podczas sprzątania, ale to dobra okazja żeby pierwszy raz spróbować scratchbuilda... Dziś wieczorem naszła mnie ochota na zabawę z lupą i cyjanoakrylami, co widać na poniższych zdjęciach drabinek. Wiem że są moooocno przeskalowane, ale uważam że lepsze to niż gołe ściany, a i jak znam życie to gdybym to zdarł i poprawił to by gorzej wyszło A co Wy sądzicie? Przepraszam za słabe zdjęcia, makro w moim aparacie nie powala (a i tak nie da się błędów ukryć ) Mam dylemat natury merytorycznej. Jak to w końcu było z tymi oznaczeniami okrętów podczas wojny? Czy nie było na nich żadnych oznaczeń? Druga sprawa to kiedy zlikwidowano górną wieżę artyleryjską na rufie i zamontowano dwie baterie działek plot. 25mm. W TROMie niszczyciela (na combinedfleet.com) nie ma o tym ani słowa, a TROM zaczyna się w 1941, co wskazywałoby na to że tych modyfikacji dokonano w latach 30-stych Jak tylko skończę zabawę z druciakami zabieram się za wiercenie bulajów Pozdrawiam!
  24. No, dzisiaj HobbySearch dosłał mi połamane części . -zajęło to tylko 20 dni -nie robili żadnych problemów (poprosili tylko o zdjęcia uszkodzonych części) -przysłali mi to droższym a zarazem bezpieczniejszym kurierem tak więc duży plus dla nich (do jednego modelu zamawiałem brakujące części przez polskiego dystrybutora, sprowadzanie im części z Włoch zajęło pół roku, ale za to dostałem praktycznie pół modelu gratis )
  25. Mnie tam to cieszy, bo ułatwia robotę Inna sprawa że gdyby wieża była w kawałkach to by pewnie nie było aż takiego ryzyka uszkodzenia jej. Zapewne tak, najlepszym może się zdarzyć, chociaż już mam dość przygód z zamawianiem tego modelu... najpierw awaria systemu w ich sklepie a teraz to. No nic, pecha mam. Dobrze że chociaż cła nie dowalili Ten i dwa inne okręty zaczynam w wakacje, najpierw muszę choć jednego niszczyciela wykończyć. Jedni siedzą latem na plażach, inni w górach, ja się zamykam w stoczni
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.