robert p
Użytkownicy-
Liczba zawartości
378 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez robert p
-
Zdecydowałem, że następny będzie właśnie ten. Zaczęty jeszcze za kadencji Wessexa, jako jego przerywnik, czy też jeden z kilu przerywników. Zdjęcia robiłem na swój własny użytek i nie sądziłem, że się zdecyduję to publikować, więc nie są najlepszej jakości. Ale do rzeczy. Najpierw do zestawu dokupiłem takie blaszki: i zrobiłem klaustrofobiczną kabinkę. Oprócz doklejonych blaszek, przerobiłem to szkiełko z przodu, odcinając to co dała Tamiya i zastąpiłem to przeźroczystym Evergreen’em 0,13mm: po brudzeniu: Muszę się pochwalić, a może również producenta, że udało mi się skleić kadłub bez szpachlowania. Wyjątek stanowią miejsca, gdzie wystają te anteny...chyba anteny. Tam były tylko małe szparki: W trakcie jak się to kleiło, zabiegany facet dostarczył żywiczne wnęki z CMK. Jak to otworzyłem, to nie wiedziałem czy mam płakać, czy się śmiać. Do tej pory nie wiem, czy miałem pecha, czy to tylko CMK nie ma kontroli jakości: Porównanie jakości obu producentów i różnic, albo bardziej ich brak: Pokrywy: W zestawie CMK były również koła. Bardzo wątpliwej jakości. No ale jak się ma pecha, to po całości, a nie tylko w połowie. Poniżej, razem z kołami z Tamki, w których jak widać, próbowałem dość nieudolnie wtedy poprawić bardzo nikły zarys nacięć: nie miałem wyjścia i zalałem wszystko CA, po czym ładnie wyszlifowałem z polerką: A że spodobał mi się zagęszczony bieżnik z CMK, to postanowiłem przenieść go na koła z Tamki. Wyliczyłem rozstaw rowków, a z przepastnych garażowych zakamarków wygrzebałem dwudziestoletni wysokościomierz i jeszcze starszy komplet płytek wzorcowych. Jedną z piłek micro saw od RB zamontowałem w wysokościomierzu. Podkładając odpowiednie płytki wzorcowe pod jego suwane ramię, regulowałem ustawienie piłki względem zawsze stałej pozycji koła: Finalnie wyszło tak: W międzyczasie przyszły HVAR’Y: razem z blaszkami: i zaczęły się przeróbki, żeby je jakoś połączyć z pylonami. A że jest ich dwanaście, to zaistniała potrzeba zrobienia sobie całkiem prymitywnego przyrządu, co by wszystko wyszło jednakowo i w miarę dokładnie. Najpierw wywierciłem przez przyrząd otworki w walcu, w które wsadziłem drucik 0,4mm. Chyba 0,4 bo już nie pamiętam: a że sklejenie przodu z tyłem na styk nie wydawało się za mocne, to zrobiłem to na tzw. czop: Po czym za pomocą tego samego przyrządu, który również ustalał położenie wystających drutów z walca względem lotek, połączyłem nierozerwalnie za pomocą CA obie części: który to przyrząd ustalał osiowość lotek względem walca w płaszczyźnie poziomej. Osiowość pionową łapałem na oko: a wyszło tak: z drugiej strony: Potem zabiegany przyniósł taką żywicę, którą pomalowałem i przykleiłem tam gdzie trzeba, dodając kawałek pręta odciętego od tego, co dała Tamiya: Razem z pokrowcem przybyły żywiczne pylony. Nie powiem, różnica jest: Potem sobie malowałem: Finalnie: Prawie finalnie: Na chwilę obecną surfacer jest tylko na skrzydłach z obu stron, a model wygląda tak: ufff....ale za to teraz będzie na bieżąco....mam nadzieję
-
No właśnie Sleepwalker jak go zrobisz , to ja zacznę swojego Też bardzo chciałbym wiedzieć.
-
Bardzo Dziękuję za przesympatyczne wpisy Bardzo się cieszę, że się podoba Choć jak dla mnie, to jest on już bardzo wizualnie oklepany Jeśli już to CH53GA, lub AH-64D, ewentualnie SH-3 Sea King, ale jeszcze nie teraz. Nie wiem co teraz, mam tego tyle, że będę chyba musiał zrobić wyliczankę Pozdrawiam
-
Bo takie są:
-
Zdarzyło się, że już wszystko odnalazło swoje miejsce w odpowiednim miejscu: Dla lepszego zobrazowania całości, można, czy też należy kliknąć w zdjęcie poniżej:
-
Przedstawiam swój trzeci model. Nie chcę się zbytnio o nim rozpisywać, a bardzo zainteresowanych przebiegiem zmagań i wypadków zapraszam do warsztatów: TUTAJ orazTUTAJ Wyszło jak wyszło, a wyszło jak poniżej. Dla mnie najistotniejsze jest to, że w ogóle udało mi się go skończyć i już nie muszę o nim myśleć. Generalnie, to nie sądziłem że mi tak wyjdzie, ale też nie wyszedł mi tak, jak to sobie onegdaj wyobrażałem. Przy czym za diabła nie jestem w stanie sam się do niego jakoś ustosunkować i mam takie jakieś mieszane odczucia.
-
Nareszcie widać, że zaczynasz się starać.
-
Wyłącznie Tamiya Extra Thin, aplikowany prawie suchym pędzelkiem zamieszczonym w nakrętce butelki.
-
Ale jazda. Nareszcie zaczyna się coś dziać pod moją półkę. Szkoda tylko, że nie HB. Jeszcze jakby zdjęcia były większe....
-
To gunzowski tire black, tyle że zakurzony. Może rzeczywiście trochę przesadziłem z kurzem, ale wydaje się, że ten kolor ma jakąś taką dziwną zieloną poświatę, którą chciałem jakoś stłumić. Następnym razem pomaluję Teerschwarz. Nie mniej jednak tak już zostawię. Przy nie tak intensywnym oświetleniu jak do zdjęcia, wyglądają na bardziej ciemne.
-
Zakurzyłem go trochę, również na kalkomaniach. Dostał też odrobinę brudu z ziemi. Poprawiłem niedomalowane poprzednio opony. Ogólnie wygląda teraz tak: W trochę większym szczgóle wygląda tak: Zostało psiknąć po całości matem, przykleić wciągarkę z okablowaniem, rurkę pitota, wycieraczki, suwane drzwi, boczne okna i wsadzić wirniki. No i to było by na tyle w dzisiejszym odcinku.
-
Właśnie dlatego, że robię to pierwszy raz na taką skalę, to nie chcę przesadzić, żeby potem z tego nie wyszedł jakieś hardcore. Tym bardziej, że jeszcze nie wiem, co się z tym stanie, jak prysnę po tym bezbarwnym. Na tych zdjęciach które posiadam, nie ma nic za tymi wylotami.
-
Wash od dołu: I moje pierwsze podejścia w zdobywaniu sprawności w posługiwaniu się olejami AK:
-
tu rzeczywiście masz rację i ująłeś to dość elegancko. Coś mi się widzi, że mi się numerki farbek w którymś momencie porypały. Trudno się mówi...będzie taki wyblakły. Tymczasem zwaszowany:
-
Z tego co widać, to zupełnie niepotrzebnie się obawiałeś
-
Dzięki Panowie, ale jak dla mnie szału nie ma. Nie wyszło mi to tak, jak sobie onegdaj wyobrażałem. Ale że to dopiero trzeci model, to mam do tego spory dystans. Pewnie tak. Te prawie niewidoczne kalkomanie zostawiłem sobie na deser.
-
Położone kalkomanie. I już nie będę tego robił po większej imprezie, bo...jedną w jakiejś części popsułem, jedną prawdopodobnie przykleiłem odwrotnie, dwie są prawie pionowo, a o jednej to nawet nie ma co pisać. Wymalowałem teź tą dziwną plamę dookoła stopni do kokpitu, bo kalkomania wcale nie pasowała to tych szerszych stopni od Edka.
-
Jest na co popatrzeć, choć ja bym się bał aż tak go wyeksploatować. Dopiero wczoraj przekonałem się, jak duży jest to model...pierwszy, który oglądałem i macałem bez okularów.
-
Dzięki Daz, ale jeszcze trochę czasu minie, zanim będę smyrdał takie jak Twoje Dostał glosa z GX i wylazło to, czego nie było aż tak widać. Zrobiło się bardziej kontrastowo i plamiasto.
-
Poprawiłem malowanie. Stan przed lakierowaniem: Resztę postaram się doprawić olejnymi.
-
Trochę lepsze foto:
-
Teraz, to ja chcę go już po prostu w końcu skończyć. No fakt, ale wiesz...czasem się zdarza, że się głupio zmieni zdanie.... Spód pomalowany. Pomimo starań i wielu prób zdjęciowych, mój aparat nie chce uchwycić tych wszystkich różnorodnych subtelności, które całkiem fajnie objawiają się w realu. Malowany jednym czarnym, dwoma prawie czarnymi, jednym mało czarnym i dwoma nie czarnymi: Najlepiej widać tu, ale to jeszcze nie to, co widzę ja:
-
Z ręki kładłem, ale jak widać, to nie był dobry pomysł. Przy następnym, takie kamo będę robił zupełnie inaczej.
-
Dziękuję, proszę Pana Drugi kolorek:
