kornik_69
Użytkownicy-
Liczba zawartości
4 119 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez kornik_69
-
Siedzi, siedzi. Przy niewielkim nakładzie pracy i pieniążków mamy piękną jednostkę napędową. Quickboost to firma z dużym potencjałem i coraz większym wyborem, coraz lepiej odtworzonych detali. Oby tak dalej, a napewno wielu modelarzy się z nimi zaprzyjaźni. Niech nam przybywa Hellcatów, i niech będą w różnorodnych malowaniach, bo te przekrwione gały ze szczeną i zasłużona, acz monotonna Minsi już mi się śnią po nocach. Sky Models robi piękny zestaw kalek z ponad 20 malowaniami. Jest co wybrać
-
Porównać możesz już teraz. Poniższe zdjęcie ze strony producenta dosyć dobrze pokazuje kształt i detale. Porównaj go sobie z kanciastym PW Eduarda i zdjęciem oryginału, a zobaczysz różnicę http://www.quickboost.net/Obrazky/48169.jpg Cena i niewielka waga żywicznego silnika, są naprawdę zachęcające. Gdyby chodziło o innego (droższego producenta żywic, możnaby było się zastanawiać),ale w tym wypadku moim zdaniem nie ma co. Przejrzałem warsztat XF6F-3. Gratuluję cierpliwości. Mnie pewnie by szlag trafił przy tym Airfixie
-
Pod koniec wojny latały głównie pojedyncze samoloty rozpoznawcze, bombowce i wodnosamoloty, czyli nic z czym można by było porządnie powalczyć... XF6F-3 mówisz ? Fiu Fiu. Czekam na warsztat Jeśli chodzi o silnik, to sprawa ma się następująco. Tak jak słusznie zauważyłeś nie jest on strasznie widoczny ale porównując silnik zestawowy z tym produkcji Quickboosta, muszę stwierdzić, że serce by mi się pokroiło gdybym mając za stosunkowo niską cenę żywiczną ślicznotę, miał wstawić uproszczony, kanciasty i dość toporny silnik z zestawu. Silnik Quickboosta wymaga delikatnej obróbki i częściowego ścięcia elementu modelu, na którym jest on mocowany, ale ma bardzo ładny kształt, jest dość dobrze odwzorowany i cieszy oko. Do obu jednostek napędowych trzeba dorobić okablowanie (to zestawowe z blaszki, jest płaskie i niezbyt zachęcające). Zarówno na jeden jak i na drugi naklejamy logo Pratt & Whitney, które znajdziemy na zestawowej blaszce. Wybór należy do Ciebie, ale jeśli jesteś prawdziwym fanem i znawcą F6F to chyba powinieneś się w niego zaopatrzyć.
-
Porter nie był wcale gorszym pilotem od Mc Campbella, Stambooka, Vraciu i innych. Miał za to jedną wartościową cechę. Łatał w nocy i umiał to robić. Gdyby aktywność japońska była większa, to na pewno i efekty były by lepsze. Farba to zwykłe, bezczelnie wzięte z instrukcji Gunze H. Powierzchnia wygląda w ten sposób, bo przebarwienia dają taki efekt optyczny. Hellcat Eduarda jest na tyle dobrym modelem, że niewiele trzeba w nim poprawiać, żeby był idealny. Ugięte koła, może znajdą się w F6F-3 Vraciu, albo kolejnym F6F-5 tym razem współpilotowanym przez pilota polskiego pochodzenia ;)
-
F-4S Phantom II VMFA-321 Hell's Angels (Hasegawa 1/48)
kornik_69 odpowiedział Observer → na temat → [L]Warsztat
Nie zaglądałem tutaj wcześniej i teraz widzę, że popełniłem duży błąd. Bardzo rzetelnie i ciekawie przygotowany wątek warsztatowy. Bardzo miło się go ogląda. Ogromny (byczy wręcz) plus za kokpit i przygotowanie podstawki.Świetna sprawa -
Dziękuję Ci za miłe słowa. Jestem zadowolony z tego modelu, chociaż zapewne nie jest on pozbawiony wad. Robiony był w oparciu o dość bogatą dokumentację, więc myślę, że nie jest najgorszy Zróżnicowanie połysku to tylko efekt optyczny, spowodowany tym, że przed pomalowaniem kolorem właściwym wykonałem preshading na zasadzie kontrastu (Czarne linie podziału i białe blachy). Po nałożeniu koloru bazowego można było zaobserować delikatne przebarwienia, któe po nałożeniu trzech warstw lakieru bezbarwnego dały taki właśnie efekt.
-
Monotonny kolor jest faktem, taki już urok maszyn z końcowego okresu wojny na Pacyfiku. "Black Death" i butelka whiskey, trochę go urozmaicają, ale kolor nadal dominuje. Po przeczytaniu historii o nocnych Hellcatach, po prostu musiałem zrobić jednego. Zawsze to jakieś urozmaicenie, bo ciągle widzę tylko Minsi III Mc Campbella i F6F-3 Stambooka. Do tego zaraziłem "nocnikiem" jeszcze jednego kolegę ;) Okopcenia,a raczej przepalenia blach zostały wykonane pimentami MIG, w następującej kolejności: 1. Pierwsza warstwa (podstawa) : Concrete zmieszany z białą suchą pastelą 2. Druga Warstwa: African Earth. Obejrzyj sobie film Flying Leathernecks z Johnem Waynem. Są tam dobrze pokazane przepalenia i przebarwienia na Hellcatach (grających tam co prawda Wildcaty Cactus Air Force, ale to nieważne ).
-
Witam P.11 Hirka Dudwała już od dawna chodzi mi po głowie, z racji z tego, że pochodził z mojego rodzinnego miasta. Do tego dochodzą jego wrześniowe wyczyny i dość ciekawa maszyna. Twoja P.11 bardzo mi się podoba,jest wykonany schludnie i poprawnie, jednakże jest kilka spraw,które nie dają mi spokoju. wciąż Po pierwsze kwestia czy godło dywizjonu było na błękitnym czy też białym tle. Napis P.11 moim zdaniem powinien być czarny.Szachownice powinny być tylko przygaszone, a nie zamalowane. Cały samolot zważywszy na swój udział w kampanii, powinien być chyba trochę bardziej zużyty.Wystarczy spojrzeć na fotkę z niemieckimi "turystami". Tymczasem śmigło wygląda jakby dopiero co zeszło z produkcji. Co do linek, to również nie mogę powiedzieć, czy miał je po wypadku, ale wiem, że można było zrobić je nieco subtelniej przy pomocy rozgrzanej nad świecą i rozciągniętej wypraski (polecam wypraski Eduarda). Linka z pończochy jest dość seksownym rozwiązaniem, ale chyba minimalnie za grubym. Koniec końców, cieszę się, że wybrałeś tę właśnie Jedenastkę Pozdrawiam Kornik
-
Również czekam niecierpliwie. Zastanawiam się tylko czy z taką ilością dodatków, będzie go potem można podnieść z biurka
-
F6F-5 Edek 1:48 Lieutenant (jg) Arthur Ray Hawkins
kornik_69 odpowiedział okram12 → na temat → [L]Warsztat
Bardzo fajnie, że zabrałeś się za ten model. Ja go właśnie skończyłem. Sama przyjemność. Nie jest pozbawiony kilku uproszczeń, ale nie jest to nic, co miałoby sparawić, że nie skleję jeszcze kilku Powodzenia! -
Moda modą, technika techniką, gust gustem. Moim zdaniem zależy to od modelu. Widuje się samoloty, które po konkretnej karierze lotniczej, między blachami dostają charakterystycznych czarnych, bądź brązowych linii jednakże rzeczywiście nie jest to reguła, a patrząc chociażby na nasze F-16 bądź też F-86 Sabre z czasu wojny koreańskiej, to takich linii nie widać. Faktem jest natomiast, że wash na modelu nie jest jedną z technik zabrudzeń, a metodą na uwydatnienie trójwymiarowości modelu. Myślenie, że wash jest częścią weatheringu jest błędem i wykonywanie go jako weathering również. Model bez washa, lub chociażby pogłębienia linii podziału będzie wydawał się zabawkowy, plastikowy. Można co prawda bawić się w przebarwienia i colour modulation, ale to wymaga sporo pracy, a efekt nie zawsze będzie zadowalający. Ja malując niedawno swojego Hellcata, zastawiałem się co zrobić, żeby jego ciemnogranatowa powierzchnia wylądała bardziej realistycznie.Zastosowałem preshading (czarne linie podziału, białe blachy), a potem w oparciu o pewien, już kolorowy film z Johnem Waynem (Flying Leathernecks - są tam fantastyczne ujęcia poprzebarwianych F6F-5 z poprzepalanymi i wyblakłymi blachami - Polecam!) naniosłem pędzelkiem drobne łaty koloru podstawowego w niektórych miejscach modelu. Efekt był dobry ale tylko do czasu nałożenia bezbarnwego połysku i kalek. Dopiero nałożenie jasnoszarego (przypominającego srebrny) washa uczyniło go bardziej trójwymiarowym. Można robić washa, albo i nie. Ja jestem raczej za chociaż dobry wash nie jest wcale łatwy do wykonania, gdyż zbyt gęsty i zapuszczony w zbyt płytkie linie i zakamarki,nie pozostanie w nich, za to zmieni nam odcień samych powierzchni modelu. Ważne jest również odpowiednie dobranie koloru washa.
-
Wiem napewno, że wieże od FT 17 były używane jako wkopane stacjonarne stanowiska strzleckie w 1940 roku, ale czy w 1944, to już nie mam pewności. Jest to możliwe zważywszy na to, że we Francji Niemcy korzystali ze wszystkiego co mogło się przydać. Nawet z polskich TKS-ów, C2P i C7P.
-
Przyznam szczerze, że nie bawiłem w filtry z farbami dla plastyków. Filtrów nie da się zepsuć, jeśli tylko się je mocno rozcieńczy. Lepiej jest za mocno rozcieńczyć i nałożyć 2-3 razy niż za słabo i zrobić poświatę. Nie powinieneś się obawiać. Po prostu rozrób maksymalnie farbę i zrób test na jakimś starym modelu. Pewnie masz coś takiego z swoim składziku Jak uznasz, że jest ok, to położysz go na właściwym modelu.
-
Model prezentuje się całkiem nieźle. Duży plus za wybór malowania. Jest efektowne i sam zaczynam się zastanawiać, czy nie zmienić koncepcji swojego i nie dać mu podobnych barw. Podoba mi się również silnik (przynajmniej to, co jest w nim widoczne ) oraz kółko ogonowe. To co mi się nie podoba, to wspomniane już niekonsekwentne brudzenie, które można niewielkim nakładem pracy poprawić oraz srebrny Browning, który powinien być czarny (oksyda) i przetarty srebrną farbą, najlepiej można to osiągnąć metodą suchego pędzla. Niezbyt dobrze wyglądają również zdarcia lakieru, których powinno być więcej w okolicach szyn owiewki, okapotowania silnika oraz komór amunicyjnych. Ogólnie Twój Avenger robi bardzo pozytywne wrażenie i oglądanie go może być mocnym impulsem, bo wstawienia na warsztat podobnego modelu Pozdrawiam Kornik
-
Cieszę się, że model wam się podoba Początkowo też miałem zrobić biały, ale w jednej ze swoich książek znalazłem zdjęcie nocnej maszyny VMF(N)-542 z podczepionym granatowym zbiornikiem. Co do rakiet to przyznam się bez bicia, że podwiesiłem je trochę z lenistwa, a trochę dlatego, że Eduard nie popisał się w jednej kwestii. Mianowicie czeski producent projektując F6F-5 nie pomyślał o tym, że w trakcie produkcji tej wersji Hellcata podwieszenia do rakiet stały się w nim wyposażeniem standardowym. Do modelu dołączone są podwieszenia, ale tylko z dołączonymi już rakietami. Nie ma ich osobno. Tutaj niestety zadziałało moje lenistwo, ale również i chęć przekonania się jak będzie ta maszyna prezentować się z rakietami. Nie ciąłem więc już tych malutkich kwadracików, pozostawiając rakiety, a efekt końcowy widoczny jest na zdjęciach.
-
Witam Dawno już nie wstawiałem niczego na forum, więc postanowiłem wrzucić galerię mojego ostatniego projektu. Samolot, który prezentuję to Grumman F6F-5N Hellcat w malowaniu "Black Death" jednego z najbardziej znanych nocnych myśliwców amerykańskich Maj. R.B. Portera, dowódcy VMF(N)-542. Model został wykonany na bazie modelu F6F-5 Eduarda wzbogacony o zestaw waloryzacyjny F6F-5N Quickboost oraz silnik tej samej firmy. W chwili gdy piszę te słowa mamy już na rynku Zestaw F6F-5N Eduarda, zawierający już w standardzie wyżej wymienione elementy (oprócz silnika), jednakże w październiku, gdy model zaczynałem, takiego zestawu jeszcze nie było. Kalkomanie użyte w modelu to produkt firmy Sky Models (druk Cartograph), które gorąco wszystkim polecam. Sam model jest wspaniałą bazą do zbudowania Hellcata. Jedynie silnik mógłby być nieco lepszy, ale żywiczny Quickboost całkiem dobrze (i niedrogo) może posłużyć jako zamiennik. Podziękowania ślę koledze Timiemu za zdjęcia wykonane profesjonalnym aparatem. Zapraszam do oglądania i oceniania. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu ten mój nocny łowca. Pozdrawiam Kornik
-
Filtrów nie ma się co bać. Wystarczy bardzo mocno rozcieńczyć akrylową farbę (np. Tamiyę lub Gunze) tak, żeby miała moc kryjącą farby wodnej (takiej jaką malowaliśmy dzieła sztuki na plastyce w pierwszych klasach podstawówki. Po rozcieńczeniu, dobrym wstrząśnięciu (i zmieszaniu ) sposoby nakładania są dwa: 1. Nakładamy filtr pędzlem, pamiętając o równomiernym nałożeniu. Trwa to długo i żeby osiągnąć pożądany efekt trzeba czasem 4-5 nałożeń, ale można wtedy moc filtra regulować. 2. Nakładamy filtr aerografem, również równomiernie pamiętając, aby pomieszczenie w któym malujemy nie było zakurzone, żeby nie osiadły nam pyłki, włoski i inne tego typu "uprzykrzacze" malowania. To tyle. Działaj
-
Jak w czeluściach modelarni znajdę części tego F-16 to wrzucę zdjęcia tej owiewki. Pozdrawiam Kornik
-
Witam Ponownie Chciałbym zaznaczyć, że zarówno recenzja Twojego jak i recenzje innych modeli nie służy wytykaniu błędów na zasadzie "łe łe łe zrobiłeś babola i nie jesteś fajny". Nic bardziej błędnego. Jeśli zaznaczam komukolwiek, że coś jest nie tak, to robię to tylko po to, aby przy następnym modelu, błędu już nie popełnił. Forum służy wymianie wiedzy i doświadczeń, po to aby czegoś dobrego nauczyć (szczególnie młodszych stażem modelarzy). Twój Mustang jest modelem wykonanym całkiem dobrze. Humbrol 14 to dobry odcień i widocznie to zdjęcia przekłamały caly efekt. Podobnie się sprawa ma z oponami i śmigłem. Na zdjęciach się błyszczą, a to nie dobrze, gdyż konkurs głównie o zdjęcia się opiera. Zacieki nie są wykonane całkowicie źle. Po prostu przed wykonywaniem jakichkolwiek śladów eksploatacji powinieneś przestudiować dokumentację danej maszyny, aby znaleźć przynajmniej kilka przykładów jej zużycia. Potem już nic tylko działać. Jeśli masz w planach Mk.III (mam nadzieję, że w polskich barwach?) to polecam zakup żywicznych wnęk podwozia i blaszki Parta. Jeśli będę Ci mógł jakoś pomóc, pisz. Pozdrawiam Kornik
-
Tok myślenia i przesłanki jak najbardziej zbliżone do mojego. Kolekcja ze zdjęcia bardzo cieszy oko. Mam nadzieję, że wkrótce dołączy do niej np. PWS-10, Sum albo RWD-6 Żwirki i Wigury, którego ja sam niedługo biorę na warsztat. Powodzenia w następnych projektach!
-
"Magda" czyli powstańcza pantera G 1/35 Dragon
kornik_69 odpowiedział wodzik730 → na temat → [M]Warsztat
Co do ryngrafu, to chyba nie będzie to duży problem. Może kawałek starej karty telefonicznej (cienkiej nie chipowej) i nitka zabarwiona na srebrno. Z tego co mi wiadomo, po rozmowach z Powstańcami z Zośki i Parasola, który mieli okazję widzieć Magdę/Pudla i WP, to ponoć w Pudlu umieszczone były (bądź miały być) zdjęcia pierwszych poległych Powstańców z Batalionu Zośka. Magda miała szczęście wziąć udział w walce, bo mechanik Jan Łuniewski "Lumeński"(sławny ze swego ciętego języka ) dobrze się sprawił. Chwała mu za to. Niestety jego próby uruchomienia WP spełzły na niczym, nie z jego winy. Dlaczego o nim wspominam? Bo niestety mało kto wie, kto wystaje z włazu czołgu WP na załączonym wcześniej zdjęciu. Niewiadomo czy bez jego pomocy, do ataku na Gęsiówkę w ogóle by doszło, a jeśli nawet to czy zakończyłby się sukcesem. W wolnej chwili przepatrzę swoje papiery oraz pliki i jeśli znajdę coś, co Ci się przyda, napewno dam znać. Cieszę się, że podjąłeś temat i myślisz o dioramie. Parę osób już próbowało zbudować Magdę, ale każdej z nich czegoś brakowało. Mam nadzieję, że tak dobrze jak zacząłeś tę przygodę (od solidnej bazy historycznej), tak i również ją zakończysz - Solidnie wykonanym, merytorycznie poprawnym i godnym samych wydarzeń modelem. Powodzenia ! Kornik -
Witam Jako, że to mój ulubiony samolot,długo przyglądałem się Twojemu P-51, żeby właściwie go ocenić. Jeśli pozwolisz, to najpierw wymienię to,co mi się w nim podoba. 1.Metalizer położony jest całkiem ok, a połysk wygląda tak jak powinien. 2.Przepalenia i zróżnicowanie barwy blach też prezentuje się dobrze. 3.Duży plus za solidnie wykonany "Mustangowy Spód", delikatne i krótkie okopcenia przy otworach wyrzutników łusek,schludne oszklenie oraz dbałość o szczególiki takie jak kolory lampek i korki wlewów paliwa. 4.Kalkomanie również położone są przyzwoicie. Niestety w każdej beczce miodu znajdzie się łyżka dziegciu. W przypadku Twojego P-51 jest ich kilka: 1. Moim zdaniem ciemnoniebieski nos samolotu Meyera jest w tym wypadku zbyt ciemny (prawie granat). Może to tylko kwestia oświetlenia, ale tak to wygląda. 2. Okopcenia przy wydechach pomimo, że wykonane całkiem do rzeczy, są przy tak solidnie przepalonych blachach nieco zbyt krótkie. 3. Pomysł z zaciekami był dobry (chwała Ci za niego) jednakże nie są one zbyt realistyczne w przypadku korka kadłubowego oraz klapki wylotu powietrza na spodzie. Powinny się również znaleźć delikatne strużki za wnękami podwozia, zamiast naniesionych w pobliżu przez Ciebie okopceń, których nie powinno raczej tam być. 4. Niezbyt dobrze wygląda niestety śmigło i opony, które błyszczą się jak nawoskowane, a powinny być bardziej matowe. Niestety nie mogę ocenić wyglądu samych wydechów i wnęk podwozia, gdyż zdjęcia nie są wystarczająco doświetlone. Ogólnie Twój Mustang sprawia pozytywne wrażenie i pomimo tych kilku niedociągnięć cieszy oko. Nie jestem specjalnym fanem Meyera, ale samolot miał urodziwy, a Ty najważniejszą część tego uroku oddałeś. Mam nadzieję, że to nie Twoja ostatnia przygoda z P-51 Pozdrawiam Kornik
-
Drogi Panie Spock Moim zdaniem ocenia się Pan zbyt surowo ponieważ: 1. Babole, które powstały nie są ani tragedią, ani niczym, czego nie da się łatwo poprawić. Zrobi się. 2. Cieniowanie wygląda w sam raz! Nie zmniejszaj go. To był samolot morski narażony na działanie soli i niekorzystnych warunków atmosferycznych. Wygląda to całkiem dobrze, a po nałożeniu washa będzie w sam raz. Jeśli koniecznie chcesz zbić nieco kolor, to po nałożeniu kalek nałóż filtr (według mnie najlepiej mocno rozrzedzony light gray). Oby tak dalej!
-
Są modele takie jak P-47 firmy Tamiya czy F6F Eduarda. Piękne, wyprodukowane w oparciu o najnowocześniejsze technologie projektowania i wtrysku,które praktycznie składają się same. Są modele takie jak Ta-152 Dragona, B-25 Acccurate Miniatures czy Spitfire XVI ICM, które wymagają pewnego nakładu pracy i pieniędzy na waloryzację, dając dobry efekt końcowy. Są również takie jak Twoja Czapla. Stare, uproszczone, niedokładnie (z dzisiejszej perspektywy patrząc) odlane,z mizernym oszkleniem i kalkomaniami. Modele, które nieraz przyprawiają nas o wulgarny słowotok, nerwicę, nagłe ataki śmiechu przeplatane często zwątpieniem. Pierwsze z nich sklejamy,dla radochy, odpoczynku lub eksperymentów z nowymi technikami modelarskimi i ciekawymi malowaniami. Drugie dlatego, że chcemy zrobić konkretny samolot, a nie ma lepszego przedstawiciela. Pracujemy i cieszymy się z efektu. Te trzecie natomiast sklejamy bo...po prostu czasem trzeba. Trzeba bo to NASZA polska maszyna,trzeba bo to model naszej młodości, trzeba bo...(i tutaj wstawiamy swoje własne przesłanki). Ty zrobiłeś tę Czaplę, bo tego chciałeś. Siadłeś i zrobiłeś, pomimo, że lekko nie było. Pomimo, że model nie grzeszył łatwością, a prostotą za to aż w nadmiarze. Pomimo, że jeśli palisz, to wypaliłeś kilka kartonów papierosów, a jeśli nie to pewnie miałeś ochotę zacząć ;) To jest właśnie to, co mnie w tej Twojej Czapli cieszy najbardziej. Nie poprawność merytoryczna, nie estetyka, ale to, że chciałeś się właśnie za nią zabrać, a nie za kolejny model ze swastyką na ogonie, bądź białą gwiazdą na skrzydle. Sam model wykonany jest całkiem w porządku, nie licząc może kilku drobnostek takich jak oszklenie, lekka grudowatość powierzchni kadłuba i nieco niedopracowane przejście właściwej powierzchni podstawki z jej obramowaniem. To jednak w tym przypadku jest w ogóle nieistotnie. Moim zdaniem jest to jeden z najwartościowszych modeli pokazanych na tym forum. Gratuluję! Pozdrawiam Kornik
-
Z tą idealnością kamuflażu może bym nie przesadzał, ale rzeczywiście pomalowany jest całkiem dobrze. Powierzchnia jest gładka, to fakt. Skyraidery miały okazję się narobić i dlatego były dość konkretnie przebarwione, co przy Twoich zdolnościach malarskich mogłeś efektownie podkreślić w tym modelu. Dobrze wyglądałby on również z nieco wyrazistszym washem, albo pogłębionymi liniami podziału oraz podkreślonymi odbiciami lakieru przy komorach amunicyjnych i wyjściu z kokpitu. Podsumowując model jest schludny, gładki i powabny, ale nieco plastikowy, a zacieki na zbiorniku podkadłubowym zbyt hardcore'owe. Pozdrawiam Kornik
