Na kokardę poszło 5 (słownie: pięć) warstw SOL'a. I tak nie chciała ładnie siąść. Zostały bąble przy nitach i w niektórych liniach podziału:
Wiec wymyśliłem, że kalkę w odpowiednich miejscach ponacinam skalpelem i wpuszczę kropelkę SOLa (tak pisało na jego opakowaniu). To też nie koniecznie dało zadowalający efekt. Musiałem wykałaczką uklepywać i układać... W sumie na tę kalkę poświęciłem ponad godzinę czasu, biorąc pod uwagę nałożenie siedmiu warstw sidoluxu. Aż tyle, bo powierzchnia farby strasznie chropowata. Wyszło mniej więcej tak:
Jedynym mankamentem jest biały podkład kalkomanii kończący się w połowie niebieskiego koła. No to biorę się za czerwoną kropkę na środku kokardy i drugą stronę kadłuba
PS: Druga fotka robiona w trybie manualnym aparatu. Przynajmniej nie rozmazałem, co mi się wcześniej przy tym trybie zdarzało - jest progress