O, widzisz, mialem odpisac, wylecialo mi ze lba...
Po pierwsze chyba nie do konca Cie, erkamo, zrozumialem, a po drugie, chyba uzylem zbyt daleko idacego skrotu myslowego i Ty nie zrozumiales mnie. Nie twierdze, ze to jest zly aerograf, tylko, ze jest przekombinowany, jak na nasze, modelarskie potrzeby. Myslalem tez, ze podajesz ten sprzet jako przyklad aerografu z dolnym zasilaniem (w kontekscie precyzji aerografow z pojemnikiem na dole), dlatego wyjasnilem sposob jego dzialania.
Jako ciekawostke powiem, ze trzymalem ten aerograf w garsci. Nie malowalem co prawda, ale bawilem sie na sucho, podlaczonym do powietrza.
Sprawia dziwne wrazenie. Jest innaczej wywazony, niz wszystkie aerografy, z ktorymi mialem do czynienia, ze wzgledu na cale to ustrojstwo na przodzie. Podczas pracy, jak pusci sie powietrze na turbine, efekt zyroskopowy powoduje, ze do operowania nim trzeba przywyknac. Ponad to, wyczuwalne jest drganie (przenosi sie z igly na cala konstrukcje), troche jakbym telefon komorkowy w reku trzymal. Na poczatku troche to jest rozpraszajace.
Zastanawiam sie rowniez, jak wyglada sprawa zywotnosci. Zadnego lozyskowania tam nie ma, oska turbiny pracuje ciernie z ramieniem popychacza, ciekawe jaki jest resurs takiego aerografu. Po jakim czasie zaczyna wszystko sie luzowac, piszczec, zacinac itd...
Malowac mozna w zasadzie wszystkim, tylko musi byc odpowiednio rzadkie.