-
Liczba zawartości
393 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Jostein
-
Zapowiedź na sierpień od Special Hobby. Tylko jedno malowanie, choć przyznaję, że atrakcyjne:
-
Ad.1. Zatras, ludzie z tej firmy i ich wierni klakierzy obchodzą mnie akurat tyle, co zeszłoroczne zgniłe liście. Irytuje mnie to, że bredzą w oderwaniu od rzeczywistości Ad.2. Nie, nie mówię o uproszczeniach, tylko o zupełnie idiotycznych błędach. Wygląda po prostu na to, że model FM-2 projektował ktoś kto o WIldcacie ma bardzo mgliste pojęcie, do tego nie przyglądał się zdjęciom i w dodatku kompletnie nie umie czytać planów. Ad.3. Znowu nie. Marek nie dopieszcza modelu, tylko dokonuje sporych przeróbek, w dodatku wcale nie takich łatwych, szczególnie dotyczy to tych bocznych "skrzeli" pomiędzy silinikiem a kabiną pilota. Osłony silnika zresztą także. Biorąc to pod uwagę, ochy i achy nad tym - excusez le mot - knotem od Army są zupełnie niezrozumiałe i niezasłużone. Przykro mi: za tak na odwal się zrobiony model nie dam 82 złotych. Wolałbym zapłacić połowę za Admirala, w którego trzeba włożyć dokładnie tyle samo pracy, ale przynajmniej jako baza jest dwa razy tańszy.
-
To idź je załam. Ale zanim pójdziesz, wyjaśnij, co w knocie od Army może się podobać? Wskaż choć jeden element, którzy rzeczywiście wygląda tak, jak w oryginale.
-
Wychodzi po prostu na to, że ten "najlepszy na świecie" Wildcat nie ma nawet jednego elementu mniej lub bardziej nie skopanego. Co pisali jego piewcy? Ano, choćby to, że zaprojektował go modelarz, że to ulubiony samolot projektanta, że idealnie odwzorowuje oryginał. Tak jakoś mam wrażenie, że z tego mitu nic nie zostało.
-
Panowie. Oto wątek warsztatowy, który warto przejrzeć. https://www.tapatalk.com/groups/72nd_aircraft/fm-2-from-arma-hobby-corrections-alterations-and-u-t11498.html Polecam zdjęcia, wszak obraz wart jest tysiąca słów.
-
Osobiście wolę drugie. Godło alegoryczne na rumuńskim samolocie to prawdziwy rarytas.
-
Malowania z pudełka P.11b:
-
Tylko nie mogę dojrzeć na nim tej jaśniejszej odmiany znaków "low visibility", do szarego malowania.
-
Widzę, że nie zadałeś sobie trudu by zrozumieć, o czym pisałem. Ale jeżeli już Jostein obejrzy takiego Dorniera to Jostein albo pochwali, albo zgani. Zależy od jakości. Jostein bierze też poprawkę na to, że to, primo, short-run, secundo, dość spory samolot. (i niezaprzeczalnie ładny, w przeciwieństwie do Wildcata). A na razie Jostein ma dla waszmości sztandarową radę pretorian Army: samemu można zrobić sobie taniej. Czuję się zainteresowany. Pogromca naszej Iskry przy wyborze samolotu szkolno-treningowego dla Układu Warszawskiego. Ładna maszyna, a model AMK też brzydki nie był
-
Nowy P.11 od IBG, tym razem wersja eksportowa dla Rumunii, P.11b, a właściwie P.11b-L
-
O tym, że się rozchodzi, to pisze... Arma. Dość mało wiarygodna w tej kwestii. A gdybyś włożył trochę wysiłku, wiedziałbyś, że zachodni modelarze wyrażają dość mocne rozczarowanie jakością wykonania FM-2, posypały się też interesujace supozycje dotyczące przyczyn tej fatalnej jakości. A co do ceny - to fatalna jakość wykonania jest tylko jednym z problemów. Drugim jest bardzo ubogie odwzorowanie detali. Za tę cenę to można i należy oczekiwać perfekcji w obu tych kwestiach. Zamiast tego jest drogi bubel.
-
https://www.tapatalk.com/groups/72nd_aircraft/viewtopic.php?p=111806#p111806 Tak to tylko zostawię.
-
Nie, ale kolega użyczył mi swoich bonusowych ramek, więc miałem okazję poddać je dokładnym porównaniom. Jak spoważniejesz, to możemy porozmawiać.
-
Wystarczy dostęp do fotografii krążących w przestrzeni publicznej i znanych od lat. Ba, na początek wystarczy stara monografia Wildcata wydana niegdyś przez AJ-Press. A jaki Arma ma dostęp "do najnowszych i niepublikowanych fotek",a także, jak "mistrzowsko" z nich potrafi korzystać" pokazała już przy P.11c, gdzie pomimo nieograniczonego dostępu do jedynego zachowanego egzemplarza zdołali jednak umieścić chłodnicę oleju w złym miejscu.
-
A co pozytywnego znajdujesz w FM-2 od Army? Bo ja, niestety, nic. Trzeba włożyć weń co najmniej tyle pracy, co w starego Sworda czy AZ-Admirala, żeby zaczął wyglądać jak oryginał. Tyle tylko, że Admirala można było kupić o połowę taniej. Kiedy Arma wypuści model wart pochwały i swojej ceny, pochwalę. I kupię, jeżeli będzie mnie interesował. Ale patrząc, jak wyglądają ich kolejne wypusty, nie mam wielkich nadziei.
-
Primo: pokrywa luku na prawej burcie. W prawdziwym FM-2 była większa od otworu, nakładana na wierzch. W modelu od Army jest zaznaczona wytrasowaną linią. Airfix wykonał ten detal poprawnie (choć raczej przesadził). W osłonie silnika powinny być przetłoczenia kryjące dolne rury wydechowe. W modelu ich nie ma, zaś same rury są zbyt głęboko osadzone. Brak jest zawiasów i zamków pokryw wzierników. Proszę też przyjrzeć się stykowi części stałej i składanej skrzydła - w prawdziwym samolocie wyglądało to inaczej. Tylna ściana komory podwozia znów jest bliższa oryginałowi u Airfixa, który ma też duży plus za odtworzenie napędu mechanizmu chowania podwozia w plastyku (szkoda, że przy okazji sknocili grzbiet kadłuba i osłonę kabiny). I tak dalej, bo to nie koniec bynajmniej. Krótko mówiąc, Arma sadzi sporo błędów merytorycznych, do tego dochodzi też słaby poziom wykonania. Jedyny progres, jaki u niej zaobserowwałem, to wzrost cen. W zasadzie nie mam nic przeciwko, pod warunkiem wszakże, że i jakość będzie rosła wprost proporcjonalnie do ceny. A ile można o tym pisać? Otóż za każdym razem, gdy szumnie ogłaszany ósmym cudem świata model będzie okazywał się mocno przeciętnym, za to opatrzonym metką z ceną nie przystającą do jakości produktu. Tak to działa. Nie chcesz być oceniany, to nic nie rób. Chcesz być dobrze oceniany, rób swoje, ale dobrze.
-
Interesująca teoria - nie można "przyczepić się" do wad produktu. Interesująca, zaiste. Arma Hobby ma w swoim dorobku jeden dobry model wtryskowy - Jak-1b. Robi wokól siebie mnóstwo szumu, ale z uporem powtarza wciaż te same błędy wykonania i dosypuje sporą garść merytorycznych. Wskazywanie na błędy nazywa się w ich języku "trollowaniem". Zaś wywindowana pod sufit cena FM-2 absolutnie nie usprawiedliwia tych błędów. Nie wiem, czy zauważyłeś, ale te szumnie zapowiadane dwie ramki zajmują plus minus tyle samo miejsca, co jedna ramka w Hurricane.
-
Dobry Falco nigdy nie jest zły. Ciekaw jestem doboru malowań. Jeżeli dorzucą belgijskie, pewnie się skuszę.
-
Problem w FM-2 od Arma Hobby polega na tym, że oprócz problemów z wykonaniem (swoją drogą, zastanawia mnie matowa faktura powierzchni modelu, znakomicie ukrywająca takie niedoskonałości powierzchni na zdjęciach), są też i problemy merytoryczne. Których łatwo można było uniknąć, wystarczyło przestudiować nie tylko rysunki, ale i powszechnie dostępne fotografie. A jaka jest argumentacja "pro"? Ano taka: to polski model, jak śmiecie krytykować. Albo: Jak ktoś chce krytykować, niech sam sobie wyprodukuje formy i zrobi model. To żadna argumentacja.
-
Renault FT mle.1917 od Flyhawka. Tani wprawdzie nie jest, ale bardzo dobrze zaprojektowany, bardzo dobrze wykonany, ze znakomicie rozwiązanym montażem układu jezdnego, dobrze spasowane części, obie opcje uzbrojenia - a do tego dwa w jednym.
-
-
I gdyby Ama potrafiła uczciwie przyznać, że do ideału im jeszcze daleko, a także znała umiar w cenieniu się, nie byłoby sprawy. Ale jest odwrotnie - lecą peany na ich cześć, a tymczasem modele wypuszczają mocno przeciętne, a nawet nieco poniżej. Wyjątkiem jest Jak-1b.
-
Tyle tylko, że Italeri miało własną rodzinę F-16. I pewnie ten właśnie odgrzewany kotlet nam zaserwują. Ale mam nadzieję, że się mylę.
-
Tutaj na stronie producenta parę zdjęć i rysunków: http://frrom.com/index.php?page=Accueil-2#
-
Nadlatują trzy Martiny od Azur-FRROM:
