Skocz do zawartości

Solo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    12 746
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez Solo

  1. To lepiej go sprzedaj, nie będziesz miał kosztów, starczy Ci na parę modeli.
  2. I te nierówne smugi na górze skrzydła. Widać że cwaniakował z black-basingiem, ale mu nie wyszło...
  3. Bądź twardy, jak Tomilidżons w "Ściganym".
  4. Bardzo udany model, pięknie pomalowany i zgrabnie pobrudzony. Wielkie wrażenie zrobiło na mnie styranie powierzchni na górze kadłuba, szczególnie w okolicach chodniczków, gdzie łazi obsługa. Fajnie wycieniowałeś te czarne elementy i dodałeś zabrudzenia. Bardzo podoba mi się okolica dyszy silników, choć same dysze troszkę już mniej (ten suchy pędzel na krawędziach to moim zdaniem błąd). Nie rozumiem też tych żółtych elementów "sytrania" na zbiornikach paliwa. Ta plama na centralnym też nie robi dobrego wrażenia. Ale to w zasadzie czepianie się. Piękny model zrobiłeś po prostu - gratuluję.
  5. Wczoraj wpadł w moje ręce ww. model, pomyślałem więc o solidnym in-boksie zestawu, bo jest on wart prezentacji. Co to jest F-15I to mniej więcej chyba każdy wie (kto interesuje się lotnictwem): izraelska wersja myśliwca bombardującego F-15E, naszpikowana ichnią awioniką, sensorami i elektroniką, zdolna do przenoszenia oprócz amerykańskiego, także izraelskiego uzbrojenia. F-15I to czwarta wersja F-15 chińskiej firmy GWH (poprzednie to F-15B/D, F-15C i F-15J wydana pod marką Road Pit), pozwalająca przypuszczać że niedługo doczekamy się wreszcie normalnego Strike Eagle'a tej znakomitej firmy. Swoją drogą, co prawda jeszcze tego dokładnie nie sprawdziłem, ale wydaje mi się że z tego co jest w pudle, można spokojnie zbudować pełnowartościowego F-15E, dodając tylko od siebie kalkomanie (podobnie jak z F-15J można zrobić bez problemu amerykańskiego F-15C) No to zajrzyjmy do pudełka. F-15I pod względem ilości wyprasek i części to zdecydowanie najbogatsza wersja tego myśliwca w wykonaniu Chińczyków. Zestaw zawiera 39 wyprasek (!), w tym jedną "szklaną", małą blaszkę fototrawioną, dwa duże arkusze kalkomanii, instrukcję montażu i karty malowania oraz nakładania kalkomanii. Pudełko: w przeciwieństwie do poprzednich wersji, zestaw zapakowany jest w pudełko otwierane z boku, z wysuwaną tekturową "szufladką", w której upakowane są niemiłosiernie ciasno wszystkie wypraski. Chińczycy chyba lubią ciasnotę, w każdym razie kto raz z tego pudła wyjmie wypraski, niech zapomni o tym żeby mu się udało to jakoś sensownie potem poukładać i wepchnąć do pudełka. Samo pudło ma piękny malunek F-15I, na odwrocie zaś (chyba w formie reklamy) można znaleźć rysunki z wersjami uzbrojenia myśliwca i kolorami malowania farb Ammo of Mig Jimenez. Wypraski. W modelu F-15C producent stosował dość chytrą politykę wycinania wszystkich części, które nie był potrzebne do budowy tego modelu. W F-15i (podobnie jak w F-15J), wszystkie części są w ramkach, tak więc sporo elementów zostaje do budowy innych wersji F-15, tak na zapas. Zacznijmy od kabiny. Wypraska z wanną kokpitu zawiera też zbiorniki konforemne CFT, koła głównego podwozia, "grzbiet" kadłuba (element tuż za kabiną - różni się od wersji dla F-15C m.in. kształtem kratki wywietrznika) i parę innych drobiazgów, np. pylony. Kabinka to małe dzieło sztuki, w zasadzie trzeba by dać po łapach każdemu kto chciałby te detale zlikwidować i użyć blaszek, albo nawet i żywic. Niewiele jest tu chyba do dodania od siebie. Koła też są pięknie wykonane, włącznie z napisami producenta na oponach. Dwie kolejne małe wypraski to parę anten, lufy działka itp., oraz fotelik (2 sztuki w pudełku) pilota. Dla odmiany fotele nie zachwycają, choć ostre i wyraźne detale cieszą oko. Brakuje mi tutaj wielu detali, choć jak na plastik naturalnie to bardzo dobre fotele. Zamiana na żywice nie będzie chyba złym pomysłem. Kolejna wypraska to już nieco więcej mięska. Widać tutaj nosową część kadłuba z otwartymi przedziałami awioniki (opcjonalnie do otwarcia), boczne burty kabiny, osłonę radaru (to ta gładka, ta druga jest do wersji J), elementy nosowej wnęki podwozia, radaru, elementy owiewki, tablicę przyrządów i parę innych rzeczy. Widać tutaj także niewykorzystaną wannę i tablice przyrządów, jak podejrzewam do wersji B/D. Sam nie wiem - chyba faktycznie do B/D. Osłony radaru do wyboru. Tak na marginesie, wersja "japońska" z "zipperami" jest trochę nieaktualna, bo współczesne F-15J mają już zdaje się gładkie te części kadłuba. A tu zbliżenie na przedział awioniki i tablice (niewykorzystane) przyrządów. Detal cieszy oczy. Warto zobaczyć też pięknie zdetalowaną ramę owiewki, jak i jeden z głównych elementów radaru samolotu. Widać także klapy przedziałów awioniki Czas na główne elementy kadłuba. Spód tegoż jest pojedynczym elementem. Bardzo ładnie zrobiono wnęki podwozia głównego, mimo tego że praktycznie są one niemal całkowicie zasłonięte gdy maszyna stoi na lotnisku. No i to co mnie najbardziej w tych modelach GWH cieszy: piękne linie podziału o różnych grubościach (inne dla paneli inspekcyjnych, inne dla imitacji blach). Tutaj mamy górę kadłuba wraz ze skrzydłami. Wypraska zawiera też stateczniki pionowe wraz z antenami oraz powierzchnie sterowe skrzydeł. Zbliżenie na detale - no ładne są. Nie podoba mi się tylko zbyt mocno wgłębiona komora hamulca aero, na zdjęciach prawdziwego samolotu widać że ta powierzchnia jest tym samym poziomie co reszta poszycia kadłuba. Zbliżenie na jeden ze stateczników oraz wyrzutnie rakiet LAU-128. A tutaj mamy spodnie części skrzydeł wraz z bocznymi częściami kadłuba. GWH dość sprytnie rozwiązał problem łączenia skrzydeł z kadłubem, co zaoszczędzi szlifowania niewygodnych miejsc łączenia tych części. Na zdjęciu widać też stery wysokości samolotu, jak również hamulec aerodynamiczny. Detale skrzydła. Po kadłubie czas na silniki. GWH wymyśliła sobie że da modelarzom pełne wersje silników ze wszystkimi szczegółami, choć sam model nie ma opcji wyeksponowania tych elementów samolotu. Naturalnie można ciąć kadłub, gdyby ktoś chciał. Na zdjęciu widać wypraskę (2 sztuki w zestawie) zawierającą wyłącznie elementy silnika. Co prawda widać tutaj element kompresora do silnika F100-PW-220, które nie był montowane w maszynach izraelskich (te mają mocniejsze silniki -229), prawidłowy wiatraczek jest w innych wypraskach - poniżej. Moje wątpliwości budzą toporne popychacze dyszy (ale tutaj nie ma problemu, bo izraelskie F-15 mają te części ukryte pod "piórami"), jak i wieloczęściowa dysza. Z tego co się zorientowałem, airesowe dysze Hasegawy pasują wymiarami niemal idealnie do tego modelu, choć trzeba to zweryfikować w praktyce, więc ewentualnie można rozważyć zamianę na żywicę. F-15I, w przeciwieństwie do F-15E mają zamontowane "pióra" na swoich dyszach. Te części znajdziemy w innych wypraskach. A oto i one: brakujące elementy do pełnego odtworzenia silników tej wersji maszyny (2 wypraski w zestawie). Obok widać też wypraskę z adapterami do wyrzutni rakiet Python-4. Tutaj widać ten element kompresora, a raczej jego "cone nose", jak to amerykanie nazywają. Widać też dość dobrze detale samej dyszy. Szczerze mówiąć to teraz mam wątpliwości czy warto te dysze zamieniać na Airesy. Trzy wypraski wyłącznie z elementami wlotów powietrza. Same wloty można zrobić w pozycji otwartej i zamkniętej. No i znowu te detale. Poniższe wypraski zawierają niewiele elementów do użycia w tym modelu. Z tej po lewej (2 sztuki w zestawie) wykorzystany może być tylko pylon i uchwyty do niego, z prawej - jedynie pylon. Reszta to części do innych modeli. Na moje oko te koła są identyczne jak te pokazane wcześniej, jest to więc zestaw zapasowy, który pilot może sobie wozić w kabinie, gdyby chciał. A oto wypraska z brakującymi elementami kabiny, jak i goleniami podwozia. Instrukcja nieco tutaj namieszała (według niej powinienem użyć co najmniej 3 paneli instrumentów w modelu) i te dwie tablice są do wykorzystania. Chyba. Widać także tutaj boczne burty kabiny. Jedno i drugie pięknie zdetalowane. Warto zaznaczyć, że do poszczególnych ekranów i zegarów są oddzielne kalkomanie w zestawie. Czas na uzbrojenie i podwieszenia. Zestaw jest niezwykle bogato wyposażony i warto wymienić co jest dostępnego w pudle: - rakiety Python-4 - 2 szt. - rakiety AIM-120A/B - 2 szt. - bomby kierowane GBU-12 - 4 szt. - bomby JDAM GBU-38 - 3 szt. - bomba JDAM GBU-31 - 1 szt. - pocisk AGM-130A - 1 szt. - pocisk AGM-142 - 1 szt. - pojemniki paliwa 610 galonów - 2 szt. - zasobnik celowniczy AXQ-14 (do AGM-130) - 1 szt. - zasobnik nawigacyjny AAQ-13 - 1 szt. - zasobnik celowniczy AAQ-14 - 1 szt. - zasobnik ECM Elta - 1 szt. (w instrukcji jest, w wypraskach na razie nie mogę tego znaleźć). Jest co podwieszać. Zacznijmy od rakiet A/A - obie są pięknie wykonane w postaci jednej części, z detalami zbliżonymi do tego co daje Eduard w swoich żywicznych dodatkach. Jeśli ktoś nie wierzy, to proszę: Pocisk AGM-130A, czyli zmotoryzowana wersja bomby GBU-15. Obok niego jedna z 4 wyprasek z bombą GBU-12. A tu odrobina szczegółów tego uzbrojenia. Detale nie pozwalają się skarżyć. Tutaj portret zbiorowy bomby GBU-31, GBU-38 (3 zestawy w pudle), oraz 3 zasobników o których wspomniałem wcześniej. Osobiście bardzo lubię wygląd GBU-31, więc tutaj macie odrobinę detali. Warto wspomnieć, że wszystkie podwieszenia charakteryzują się świetnym detalem, zbliżonym do żywicznych zamienników (a może nawet są równie ładne). Ostatnia z piguł, czyli izraelski pocisk AGM-142 Popeye. Rakieta jest zrobiona bardzo ładnie, ale GWH poszła na łatwiznę i nie zrobiła szklanej kopułki na sensory. To niestety znana wada modeli tej firmy - brakuje tu szklanych elementów i nie tylko dotyczy to uzbrojenia. Ostatni element wyprasek z szarego plastiku to zbiorniki paliwa 610 galonów (2 sztuki w zestawie). Jak widać prawidłowo odtworzono w nich wypukłe spawy/linie podziału. A to jedyna w zestawie wypraska z elementami przezroczystymi. Jak pisałem wcześniej, jest tutaj bardzo ubogo. Poza wiatrochronem i owiewką producent dał nam jedynie jeszcze HUD i dwa światełka na przedniej goleni. Zabrakło więc świateł pozycyjnych czy też "oczek" w pociskach i rakietach. Szkoda. Dodatkowe elementy zestawu to skromna blaszka fototrawiona oraz film z HUDem do wycięcia, której i tak nie ma do czego użyć, bo HUD należy wykorzystać z wyżej pokazanej wypraski (tam ma prawidłowy kształt). W ogóle w instrukcji nie ma słowa o tym filmie, więc dali go chyba z rozpędu, jak przy innych wersjach F-15. Instrukcja montażu. Musze przyznać, że to chyba najlepsza instrukcja jaką widziałem w modelach samolotów. Wydrukowana elegancko w postaci zgrabnej broszury, na matowym papierze kredowym, wszystko jest wyraźne i czytelne. Producent nawet pokusił się o zdjęcia co bardziej skomplikowanych elementów (np. tablice przyrządów), żeby ułatwić malowanie. Część instrukcji jest kolorowa, szczególnie fajne wrażenie robią zestawy uzbrojenia, co widać poniżej. Instrukcja zawiera także dość szczegółowe informacje dotyczące malowania wszystkich części (choć czasami nie jest idealnie), oraz dokładne informacje o położeniu kalkomanii na podwieszeniach, uzbrojeniu i pylonach. Jak na razie znalazłem w niej jeden błąd, ale podejrzewam że może być ich więcej. Na szczęście to z reguły są drobne pomyłki producenta. Do instrukcji GWH dołączył dwa ogromne arkusze (chyba B3) z bardzo dokładnie rozrysowanymi schematami malowań oraz rozmieszczeniem wszystkich kalkomanii. Bardzo wygodna rzecz, dodatkowo schematy maszyny są chyba rozrysowane tutaj w skali 1:48, co ułatwia prawidłowe ułożenie kalkomanii. Na koniec kalkomanie. W zestawie są dwa duże arkusze tychże, mniejszy z oznaczeniami i kalkomaniami do uzbrojenia i podwieszeń, drugi z napisami eksploatacyjnymi. Do tego bardzo szczegółowo okalkowano uzbrojenie i zasobniki. Kalki są wyprodukowane w Chinach, jednak mimo tego są całkiem niezłe i bardzo szczegółowe. Film jest bardzo cienki i matowy, nie ma przesunięć kolorów, a szczegóły są bardzo dobre. W zasadzie niewiele im brakuje do jakości Cartografa. I to wszystko. Model w moich oczach wypada znakomicie, to perfekcyjny zestaw z niesamowitymi, ostrymi detalami, świetną powierzchnią plastiku, bardzo dobry merytorycznie i z tego co czytałem, bardzo dobrze spasowany. Całość uzupełnia niezwykle bogate wyposażenie podwieszeń i uzbrojenia i spore możliwości konfiguracyjne ruchomych elementów. Ma swoje wady, jak kilkuczęściowe dysze silników, czy brak szklanych elementów, ale to w zasadzie jest już czepianie się. Piękny model pięknej maszyny.
  6. Nie starasz się, a promień krzywizn zaokrąglonych powierzchni?
  7. Solo

    strzelanie do kaczek

    A to temat Twojego warsztatu? Dziwnie go prowadzisz.
  8. Solo

    strzelanie do kaczek

    Rozgrzewaj banownicę.
  9. Zamiast wody fajniejsze byłoby lotnisko i te wózeczki z obsługą, jak na zdjęciu wyżej.
  10. A jednak to chyba model plastikowy, Cybermodeller dodał go właśnie do listy planowanych modeli w tym roku: http://www.cybermodeler.com/special/kit_acft_scale.shtml
  11. Jakie uzbrojenie? No i mam nadzieję że nie zdążysz.
  12. Nie chodziło mi o numer... Dywagacje ortograficzno matematyczne zakończone... PO Mod.
  13. Może tak być. Ja opierałem się na ich stronie, gdzie niczego o "die-cast" nie ma w przypadku tego modelu.
  14. A cóż to za potwora... Wygląda mi to na czwartego, nowego Tomcata w ciągu około roku. No to teraz czas na Kinetica i Kitty Hawk.
  15. Solo

    SU 27 SM

    Zdjęcia kapitalne, trochę prześwietlone, ale pomysł z podświetleniem podstawki znakomity.
  16. Jak widzę bardzo musi boleć że komuś coś się podoba albo nie podoba, że aż musiałeś o tym napisać. No niestety, musisz z tym żyć.
  17. Chyba najbrzydszy amerykański samolot ze śmigłem jaki znam, ale model z tego może być niezły. Fajny wybór kamuflażu, bardzo mi się podoba.
  18. Nie widzisz że pierwsze zdjęcie jest po prostu ciemne?
  19. Hamilkar, jak chcesz robić takie testy to pomyśl o lepszym oświetleniu, bo na tych zdjęciach te kolory wyglądają trochę niewyraźnie.
  20. Skoro do modelarstwa chcesz podejść poważnie, to warto kupić solidny aerograf. Kompresor wybrałeś bardzo dobry, pamiętaj tylko aby raz na jakiś czas spuszczać z niego wodę, bo zbiera się ona w zbiorniku. Co do aerografu, polecę Ci to co większość modelarzy na tym forum zapewne: H&S Ultra, znakomity, bardzo prosty sprzęt, niezwykle wygodny w pracy i bardzo łątwy w utrzymaniu, do tego niezwykle odporne na wszelkie uszkodzenia. Przy odrobinie szczęścia znajdziesz go w dobrej cenie, o ile akceptujesz używany sprzęt. Ale najlepiej kupić nowy, za niecałe 300 zł.
  21. Porządek to moje drugie imię, po prostu nie wiem co mogłem zrobić jeszcze lepiej. Zapomniałem też dodać, że taką pomalowaną na mokro owiewkę chowałem pod jakiś pojemnik, ale z reguły to nic nie dawało, zdążyła z reguły złapać jakiś paproszek po drodze.
  22. Wiesz, to nie jest rozwiązanie problemu. Pamiętam jak w zeszłym roku męczyłem się usiłując zabarwić owiewkę w moim Rafale - nieustannie ją malowałem i ścierałem, bo ciągle miałem jakieś paprochy przyklejone do lakieru. Nic nie pomagało: odkurzanie pracowni, spryskiwanie warsztatu mgiełką z wody - no nic. Prędzej czy później jakiś paproszek się pojawiał.
  23. Niebanalne i piękne malowanie. Szkoda tylko że to 144, bo zasługuje ono na 1:48.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.