Skocz do zawartości

Solo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    12 746
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez Solo

  1. Zawsze to jakaś nowa wiedza.
  2. Średnica czego jest za mała? Nie pasuje do modelu?
  3. Trafił dziś w moje ręce świeżutki zestaw Eduarda, z pięknym modelem z pięknymi dodatkami. W sieci trudno dziś znaleźć jakiś in-box tego zestawu, pozwalam więc sobie zrobić skromną prezentację tego co jest w środku. Good Evening... to analogiczny do Good Morning Da Nang! zestaw Eduarda, oparty na modelu F-4C Academy. Jak dobry to model nie muszę chyba pisać, wiele recenzji oceniło go jednoznacznie. Zestaw zapakowany jest w olbrzymim pudle z ładną grafią prezentującą jedno z możliwych malowań myśliwca. W pudle jest w zasadzie to samo co w zwykłym zestawie F-4C Vietnam War Academy. Kto chce zobaczyć wypraski, zapraszam tutaj Na szczęście, podobnie jak w poprzednim zestawie "Da Nang", Academy zrobiła wypraski z szarego polistyrenu. Nie ma więc tych nieszczęsnych białych i czarnych wyprasek, jak to było w wersjach B i C modelu myśliwca w dystrybucji Academy. Poza modelem zestaw zawiera naturalnie sporo dodatków Eduarda. Na początek blaszki fototrawione i maski. Trzeba przyznać, że Eduard chyba oszczędza, bo zestaw blaszek jest bardzo ubogi: to ledwie wyposażenie kabiny oraz nieco metalu do dyszy silników. Naturalnie jeśli chcecie więcej, to możecie sobie dokupić w oddzielnych zestawach. Żywice. Tutaj jest podobnie jak w Good Morning... - dysze silników, naturalnie bardzo ładne. Fotele wyrzucane pilotów. Także pierwsza klasa. A na koniec koła, bardzo szczegółowe, włącznie z napisami na oponach. Bez dwóch zdań, jakość fenomenalna. Na koniec kalkomanie i instrukcja. Zestaw kalkomanii jest najwyższej jakości, w końcu to druk Cartografa. Rzuca się w oczy znacznie mniejszy arkusz niż to było w Good Morning..., być może dlatego że myśliwce USAF był nieco mnie "pooklejane" napisami eksploatacyjnymi niż te w marynarce. Kalki są piękne, z ciekawymi malowaniami, druk jest fenomenalny, ale Eduard do tego nas już przyzwyczaił w tego typu zestawach. Ważna uwaga: tym razem są kalkomanie do uzbrojenia, czyli rakiet AIM-9B, AIM-7E oraz bomb Mk.82. Instrukcja wydrukowana jest także "na bogato", na papierze kredowym, z dokładnymi rysunkami malowania poszczególnych maszyn, jakie można stworzyć z tego zestawu. Malowań jest 5, cztery w kamuflażu SEA, jedno szare. Cóż, zestaw bardzo fajny, choć bez niespodzianek. Kto ma w domu F-4C Academy, ten w zasadzie nie musi kupować tego zestawu. Kto jednak chciałby zrobić F-4C Academy, to Good Evening... prosi się o zakup.
  4. Powoli, drobnymi kroczkami posuwam się do przodu. Oglądając zdjęcia myśliwca zauważyłem, że w tylnej części kabiny, tam gdzie jest mechanizm podnoszenia owiewki, Aires nie odtworzył kilku istotnych przewodów i wyposażenia. Postanowiłem więc to dorobić: jakiś przewód elektryczny, przewód wentylacyjny i jakąś skrzyneczkę, kij wie do czego. Przy okazji przemalowałem ten fragment samolotu, bo było za brudno. Po pomalowaniu i utytłaniu na nowo, wygląda teraz to tak. Jako że pracuję nad kanałem wlotowym, postanowiłem dla relaksu przygotować turbinę która jest na jego końcu (to turbina sprężarki? sam nie wiem co to jest w zasadzie) Gdybym pomalował ją tak jak każe instrukcja, czyli burnt ironem, byłaby to tylko ciemna plama. W interku znalazłem na to ciekawy patent: pomalowałem najpierw całą turbinę kolorem burnt iron, a potem kolorem white aluminium trysnąłem na same krawędzie łopatek i obudowę. Dzięki temu wszystkie krawędzie świecą nieco w ciemności i wygląda to fajnie. Oto sama turbinka (jak to kiedyś mówili w programie B.A.R. (Bezalkoholowa Audycja Radiowa): "wstawimy mu turbinkę, by pił tylko krzynkę"): A po zamontowaniu i zamknięciu kanału, wygląda tak: Na koniec mały sukces z obróbką kanału wlotowego i wnęki podwozia. Udało się ładnie zeszlifować co trzeba, żeby wpasować przednią wnękę, choć zarówno ściankę wlotu powietrza, jak i spód wnęki musiałem szlifować na grubość papieru, a i tak trzeba trochę dociskać, żeby się ładnie zeszło. Trzeba jednak przyznać, że poza tym komora jest spasowana do otworu w kadłubie wręcz idealnie.
  5. Tak, kalkomania.
  6. Pody są z zestawu Aircraft Weapons E Hasegawy. Snipera i HTM nie brudziłem w ogóle, dałem tylko ciemnobrązowego washa. Pobawiłem się za to z ALQ-184, bo znalazłem takie jego zdjęcia, na których widać że za czysty nie jest: http://www.169fw.ang.af.mil/photos/mediagallery.asp?galleryID=7449&page=18 Zrobiłem więc najpierw w niektórych miejscach brązowy, w niektórych szary preshading. Potem odrobinę pobawiłem się pigmentami Airfield Dust Jimeneza, a na koniec wash cienobrązowy i odrobinę washa Dark Yellow for Germany Vehicles od AK.
  7. Solo

    Sidolux i Gunze C 8

    Możesz.
  8. W przerwie od nudniejszych rzeczy (wlot powietrza) zrobiłem pozostałe podwieszenia jakie będzie przenosić moja cejotka: zasobniki AN/ALQ-184, Sniper XR oraz HTM. Ten pierwszy zestawowy, dwa ostatnie to zestaw Hasegawy z uzbrojeniem do współczesnego lotnictwa. Jak wspominałem wcześniej, wszystkie pody wykonane są pięknie, koszmar zaczyna się w przypadku kalkomanii. Te Tamki słabo reagują na płyn zmiękczający, te Hasegawy są dodatkowo bardzo grube - źle wyglądają po położeniu. Do HTM użyłem kalkomanii z zestawu kalek Speed Hunter Graphics - kładą się jak marzenie. Malowanie według instrukcji. ALQ-184 dodatkowo troszkę pobrudziłem i poprzecierałem, tak jak widziałem to na zdjęciach. Obiektywy (czy tez jakieś soczewki) wewnątrz Snipera zrobiłem z opalizujących cekinów. A tak wyglądają wszystkie podwieszenia w komplecie:
  9. Solo

    F-16I SUFA HASEGAWA 1/72

    Ja chyba w końcu to pomalowałem, o ile pamiętam.
  10. Solo

    F-16I SUFA HASEGAWA 1/72

    Kurczę, zwykły burnt iron i czarny? Ja kombinowałem z tą dyszą żeby uzyskać odpowiedni kolor aż do obrzydzenia tematu, a tu proszę, jaka prosta metoda. Co do szarych pasków - kalkomanii, pamiętam jak to dziadostwo trudno się kładło. Hasa wymyśliła sobie, żeby kalkomanie kłaść na brzeg np. statecznika i zaginać wzdłuż krawędzi. Niemalże niewykonalne.
  11. Solo

    F-16I SUFA HASEGAWA 1/72

    Naprawdę to bardzo udany model, fajnie że w jakiś sposób pomogłem w jego powstaniu. Staranny, czysty, pięknie pomalowany - cieszy oczy. Tym bardziej wart docenienia, że model Hasegawy jest niezbyt udanym i trudnym modelem. Fajne jest w nim to, że go nie przekombinowałeś, nie dodawałeś na siłę, jak to było u mnie, zbędnych dodatków. Piękna maszyna. Co do uwag, to zdecydowanie przydałoby się coś we wnękach podwozia, są zbyt puste. Brakuje mi trochę bardziej urozmaiconego brudzenia na spodzie maszyny. Co do owiewki - prawie nie widać tego zmatowienia. Może dostał się do środka White Spirit? Ja w ten sposób zniszczyłem owiewkę w F-100. Mam także pytanie co do dyszy silnika, wyszła świetnie - jak ją malowałeś? Gratuluję bardzo dobrego modelu. Co będzie następne?
  12. Premiera F-35C z Oragne Hobby: http://www.britmodeller.com/forums/index.php?/topic/234980487-lockheed-martin-f-35c-lightning-ii-jsf-172-orangehobby/
  13. HUD po prostu zostać zapaćkany brązowym washem, a reszta jest zapaćkana szarym washem, ot i cała tajemnica. A nad zdjęciami będę pracować.
  14. Miło mi to czytać, postaram się jeszcze bardziej.
  15. Może trochę za jasno, ale masz rację, za mocno jest ta osłona poprzecierana. Pomaluję ją od nowa i poprawię brudzenie.
  16. W międzyczasie skończyłem (chyba) kabinę tak na coś koło 100%. Konkretnie to pomalowałem fotelik. Fotelik Airesa jest przyjemny, fajnie się go malowało i brudziło. Oglądając jednak zdjęcia doszedłem do wniosku, że za dużo dodałem zabrudzeń i obić, no ale trudno. Większość tychże zabrudzeń i obić robiłem miękkim ołówkiem i sproszkowanym grafitem, na to poszedł szary i czarny wash. A oto gotowa kabina. Trochę chyba przesadziłem z poobcieraną osłoną antyodblaskową, chyba potem jeszcze troszkę ją poczernię mgiełką z czarnego matu, bo aż tak brudne te elementy w F-16 to chyba nie są.
  17. Jak widać u mnie jest całkiem nieźle. Owszem, minimalne naprężenia są, bo idealnie golenie nie pasują do gniazd, ale jak na standardy Airesa, to można powiedzieć że pasują całkiem nieźle. Problemem była tylko ta płytka łącząca obie golenie, bo nijak nie wchodziła w tę szparę we wnęce, trzeba było jedną i drugą podocinać. Trudno mi natomiast powiedzieć jak będzie po zamknięciu kadłuba. Sądzę że nie powinno być źle, bo gdy przymierzałem tę wnękę do dolnej połówki kadłuba, to jej krawędź (połówki) nie wychodziła specjalnie poza krawędź wnęki, w której są umocowane golenie. Tak więc chyba nie powinno to przeszkadzać w późniejszym montażu podwozia.
  18. Ok, ale masz jakieś podstawy żeby sądzić że z żywiczną wnęką coś nie pasuje? Bo sama wnęka do kadłuba pasuje całkiem nieźle, przednia jeszcze lepiej, nieźle też ta pierwsza pasuje do kanału wlotowego. Na razie jedyny poważniejszy problem do zeszlifowanie tego fragmentu poszycia w kształcie obejmy, bo kompletnie nie pasuje.
  19. Do montażu podwozia droga daleka, ale sprawdzę. A możesz zdradzić jakie ryzyko czai się za rogiem?
  20. Ale super sprawa.
  21. W istocie. Prace nad kabinką za mną, wziąłem się więc za ten słynny w F-16 Tamki wlot powietrza połączony z wnękami podwozia. I faktycznie, nie będzie zbyt łatwo, choć nie ma co przesadzać z poziomem trudności, mimo że Czesi parę spraw tradycyjnie zawalili. Zgodnie z otrzymanymi radami, nie kleję tych części według instrukcji Tamki. Zacząłem od samego wlotu powietrza, który skleiłem jako górną i dolną część. Obie połówki zostaną wyszlifowane i pomalowane białym podkładem. Po sklejeniu całości spróbuję pomalować środek tej rury metodą "na zalewajkę" opisaną na tym forum - mam nadzieję że wyjdzie dobrze. A tak wygląda sam wlot (z przymocowaną wnęką podwozia głównego, która jest jego integralną częścią): Tak natomiast wygląda ten sam wlot zamontowany w dolnej części kadłuba. Jak widać spasowanie samej wnęki Airesa nie jest złe, choć musiałem sporo szlifować po bokach, bo wnęka Czechów jest po prostu za szeroka. Na szczęście tego szlifowania nie było dużo. Pierwszy duży problem pojawia się później. Okazuje się, że fragment poszycia w kształcie klamry (oznaczony strzałką), kompletnie nie pasuje tak żeby "zamknąć" tę część kadłuba. Przednia ściana komory podwozia jest po prostu za wysoka i rozpycha tę klamrę - nie ma wyjścia, trzeba będzie jedno albo drugie zeszlifować, czego trochę się obawiam. Na koniec coś bardziej pozytywnego: idealne wręcz spasowanie przedniej komory podwozia z częściami modelu. Naturalnie trzeba będzie mocno zeszlifować na grubość przód wlotu powietrza, bo wnęka Airesa jest za gruba, ale tylko tyle.
  22. Na razie nie planuję, ale kto wie czy mi się nie odmieni.
  23. Dzięki Spiton. Troszkę nakopsałem sobie właśnie tym washem, bo położyłem go na gołych farbach, które są matowe. No i potem nie udało się wymyć tego dokładnie.
  24. Uff, kabinka gotowa. Ale się narobiłem, na złościłem, ale mimo wszelkich przeciwności losu, jakoś to pomalowałem, choć łatwo nie było. Tak jak było pisane wcześniej, kabinka choć bardzo ładna (wciąż tak uważam), to jednak bardzo niedopracowana. Spasowanie jej w kadłubie to efekt szlifowania zarówno kadłuba jak i samej wanny. Nie powiem, nie trzeba szlifować niczego na grubość papieru, aż tak źle nie jest, ale jak na dedykowaną do tego modelu część, to Aires totalnie to schrzanił. Inna sprawa, że nie wygląda mi to w ogóle na dedykowaną kabinę, wbrew temu co napisali na opakowaniu. Do tego te kuriozalne przyciski na bocznych konsolach, których pomalowanie graniczy z cudem. Na szczęście jest jeszcze w przyrodzie pędzelek 0000 i czarny wash (no i wykałaczki), więc da się nad tym zapanować. Panele nie wyglądają zbyt schludnie, ale po prostu takie są: nieregularne rozmiary przycisków, trudno to pomalować tak żeby wyglądało jak w prawdziwym samolocie. Sama kabinka malowana kolorem C308, panele to matowa czerń. Żeby je trochę urozmaicić, zapuściłem w linie pomiędzy panelami, bardzo jasny, szary wash, co znacznie poprawiło wygląd. Na szczęście blaszki i filmy są zrobione dobrze i wszystko ładnie pasuje. Osłonę antyodblaskową mocno pobrudziłem (nie wiem czy nie za mocno) umbrą i szarością (washe), bo na zdjęciach widziałem że ten element samolotu jest bardzo poprzecierany i zakurzony. Pomalowałem ją zaś mieszanką NATO Black i czarnego matu. A tak wygląda kabina z bocznymi panelami. Wpasowanie ich do kabinki tak aby krawędzie tych paneli schodziły się z krawędziami kabiny kosztowało mnie sporo pracy. Trzeba było mocno zeszlifować same panele, jak i usunąć dużo plastiku z boków kabiny. Inaczej krawędzie paneli wystają poza ranty kabiny i wygląda to niezbyt dobrze. Na zdjęciach panele odrobinę odstają, ale to dlatego że nie są przyklejone. Po tym wszystkim spodziewam się, że malowanie fotela powinno być czystą przyjemnością.
  25. No nic dodać, nic ująć. Lubię dodatki, dodatki są piękne, jak choćby rakiety które zrobiłem wcześniej do tego modelu. Kabinkę dalej uważam za piękną, choć niedopracowaną. Myślałem po prostu, że dostałem jakiś nieco wybrakowany egzemplarz z połamanymi przyciskami, nie wiedziałem że to wina formy, jak sugeruje Potez. Ale cała reszta jest świetna, co potwierdzi chyba każdy kto miał ją w ręku. A już na pewno ta kabinka wypada znacznie, znacznie lepiej niż zestawowa. Inna sprawa, czy kupię ją ponownie, gdy będę kiedyś robił kolejnego F-16 - tego nie wiem. Prawdopodobnie zdecyduję się jednak na zestawową plus blaszki Eduarda, za stary jestem na takie męczenie się z malowaniem pędzelkiem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.