Kalki kupiłem u producenta:
http://www.syhartdecal.fr/references.php?lang=ENG&ref=48/72-915&page=description
Zapłaciłem za wszystko z transportem ok. 72 zł.
Tymczasem silniki nieco przydymiłem w środku, bo faktycznie za bardzo przypominały wnętrze F-16.
Poniżej oto jak wyglądają w kadłubie maszyny.
Kadłub bowiem został już zmontowany, sklejony, zaszpachlowany i wyszlifowany, zostało teraz wypolerowanie go i odtworzenie niewielkich ubytków linii podziału, głównie w części nosowej.
Revell zrobił dobrą robotę składając go z dwóch połówek: górnej i dolnej, miast z lewej i prawej, bo jednak łatwiej ukryć łączenie z boku kadłuba, niż na jej górze.
Zmontowałem już także wloty powietrza, polerując je w środku.
Miejsca łączenia dało się łatwo usunąć, zalewając je klejem CA, ścierając jego nadwyżki debonderem, a potem jeszcze trochę surfacera i sporo szlifowania gąbkami ściernymi.
Wnętrze wlotów pomalowałem kolorem C307, takim samym jakim pomaluję cały samolot.
W instrukcji nie było informacji jak malować, a ze zdjęć wyszło mi, że w środku tych wlotów samolot pomalowano taką samą farbą jak na zewnątrz.
Wloty czekają teraz na montaż, który trochę mnie martwi, bo jest tam mnóstwo drobnych linii podziału, które ulegną uszkodzeniu w trakcie szpachlowania i szlifowania.
Cóż, zobaczymy jak wyjdzie.