-
Liczba zawartości
12 746 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Solo
-
No cóż, widzę że całą to operacja to żadna tam rocket science, ale faktycznie spróbować można zrobić to tylko raz. Musze kiedyś spróbować, ale chyba na modelu do którego można ewentualnie dokupić żywiczne koła. A malowanie tej poczwary bardzo ładne.
-
Pamiętaj żeby nie szarpać się ze szpachlowaniem i szlifowaniem na dole połączenia kadłuba, bo tam masz miejsce na AIM-54, które zasłaniają większą część kadłuba. Przymierz je i zobaczysz ile pracy sobie w ten sposób zaoszczędzisz.
-
Nie wiedziałem że są takie nity i taki producent. Już szukam.
-
Tak w ogóle, to specjalnie do tego wątku szukałem zdjęć z wysuniętymi skrzydełkami: i niczego nie znalazłem.
-
Polacy to romantycy, mimo takich przeciwskazań jak sądzę z sentymentu zachowaliby szachownicę. Może by ją tylko powiększyli znacząco, żeby waliła po oczach, ale nie zrezygnowali z niej.
-
Zrób Sabre, jest naprawdę ładny i zrobiony z finezją, nie tak jak te toporne ruskie.
-
Opowiesz coś więcej o tym jak ugniotłeś te koła? Efekt bardzo mi się podoba, chętnie sam bym spróbował.
-
Bardzo fajny model. Mój pierwszy tez kładzie się na ogonie i chyba nic z tym nie zrobisz. Ja po prostu kleję go do podłoża kawałeczkiem blu-tacka. Idź teraz za ciosem, zrób jakąś ślicznotkę z zachodnich hangarów.
-
Staram się, ale właśnie praktycznie całą partia poprawek zeszła razem z nitami. W tej chwili, w akcie desperacji, dodaję do matowego lakieru Gunze flat base smooth, żeby zrobić maksymalnie matową powierzchnię. Bo to chyba wina tylko i wyłącznie powierzchni. Gdy położyłem na chwilę mokry film z nitami na matę Olfy, to część nitów została na macie. A na dyszach nity złażą nawet gdy leżą tam pół dnia.
-
No, wreszcie coś mi wychodzi chyba. Dzięki Spiton, potrzebowałem takiego wsparcia.
-
Dysze silnika. Zachciało mi się nitować te dysze, żeby wyglądały jak prawdziwe. Nie wiedziałem na co się porywam... Owszem, nity HGW faktycznie wyglądają świetnie po położeniu, ale kładzenie ich to prawdziwa droga przez mękę. W tej chwili po położeniu kalkomanii (robię wszystko dokładnie z instrukcją) średnio chyba co drugi nit zostaje na powierzchni dyszy. To dziadostwo jest tak niewrażliwe na wszelkiego rodzaju SETy, że tracę powoli cierpliwość. Zastanawiałem się już nawet czy nie kupić dyszy żywicznych i nie robić tego od nowa, ale w końcu nie mam pewności czy z nowymi nie byłoby podobnie. W tej chwili dysze praktycznie są gotowe, jednak jak widać na zdjęciu wielu nitów brakuje. Co mniejsze "przerwy" zostawię, tam gdzie się jeszcze da będę dodawać kolejne nity, ale bez gwarancji że przykleją się do powierzchni. Oczywiście nity kładę na matowej powierzchni, pokrytej lakierem bezbarwnym. Co do samych dysz, to po wielu próbach malowania doszedłem do wniosku, że najlepszy efekt dają pigmenty: najpierw dark steel, a potem black carbon. Delikatne wypłowienia na krawędziach to ciemno-szary kolor. W środku to różne czernie, biele oraz czarny wash.
-
Nie! Te elementy są wysuwane w prawdziwym samolocie i nie powinny być zaszpachlowane. To elementy ruchome, możesz je schować w skrzydle (wtedy gdy skrzydła są rozłożone), albo wysunąć (gdy skrzydła są złożone). Nie przejmuj się że są szpary - powinny być.
-
Biały kolor bardzo słabo kryje, więc to nic dziwnego. Co do malowania opon: przeryj np. igłą rowek pomiędzy oponą i felgą (ale równo), potem (po pomalowaniu felg) wpuszczaj do niego czarną farbę, stosunkowo rzadką, zaczynając od położenia małych kropelek na oponie i "spychając" je w kierunku tego rowka. Farba tam wpłynie i rozleje się wzdłuż rowka, robiąc naturalną obręcz wokół felgi. Potem tylko pomalować resztę i masz pięknie zrobione koła.
-
Fajnie Ci to idzie, ale prośba: wrzucaj zdjęcia do warsztatu, a nie miniaturki. Bo nie każdemu chce się klikać w każde foto żeby je obejrzeć.
-
Bardzo fajnie go pomalowałeś, lubię takie zestawienie kolorów. Jeśli mogę coś skrytykować, to nie podobają mi się zbytnio te mocne przetarcia, ale ja po prostu tak nie lubię. Samolot w ciul brzydki sam w sobie, ale modelik wychodzi Ci fajniutki.
-
Przed zamknięciem kadłuba postanowiłem zrobić coś z niezbyt mądrym pomysłem Revella, aby od razu zamontować przednie stabilizatory lotu (czy jak się te małe lotki z przodu kadłuba nazywają). Producent wymyślił sobie je jako jedną cześć, wraz z biegnącą w poprzek kadłuba prosta ramką. Dzięki temu po zamontowaniu można te stabilizatory dowolnie ustawiać. Sęk w tym, że bardzo one by przeszkadzały w dalszej pracy, o ryzyku ich urwania już nie wspominając. Początkowo miałem te płetwy zwyczajnie uciąć i na koniec pracy przykleić do kadłuba. Po namyśle postanowiłem jednak zostawić je ruchome, ale z możliwością zamontowania wtedy gdy będę miał na to ochotę. W końcówki obciętej ramki (stabilizatory obciąłem wcześniej) wkleiłem miedziane profile, na które będę mógł w dowolnej chwili "nadziać" płetwy, w których nawierciłem stosowne otwory. Położenie ramki zablokowałem w górnej i dolnej części kadłuba kostkami z polistyrenu, tak więc nie istnieje ryzyko że ramka wypadnie z otworów w kadłubie i zaginie na wieki wewnątrz modelu. Po zamknięciu kadłuba wystają z niego tylko miedziane bolce. Po założeniu na nich stabilizatorów (trzeba je będzie naturalnie przykleić do bolców klejem CA) będę miał ruchome płetwy i będę mógł je ustawiać w dowolnej pozycji po zakończeniu prac nad modelem.
-
Paprochy na powierzchni modelu
Solo odpowiedział GeraltofPoland → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Słyszałem o metodzie, żeby tuż przed malowaniem spryskać powietrze wokół modelu zraszaczem z wodą, tak żeby mgiełka wodna opadła na podłoże, dzięki czemu po drodze "zbierze" ona wszelkie zanieczyszczenia w powietrzu, a do tego potem będą one mokre i nie będą się unosić przez jakiś czas. Stosowałem parę razy tę metodę i faktycznie, chyba po czymś takim model był czystszy. -
Bo niektóre kalki Revella to Cartograf.
-
To chyba jedyny ruski samolot, który mi się bardzo podoba. A w Twoim wykonaniu podoba mi się jeszcze bardziej. Aż zaczynam myśleć czy aby nie... nie, precz pokuso!!! Zdradź jak zrobiłeś te zaczepy do kabla na goleni, wyglądają bardzo elegancko.
-
No tak, kalkomanie HB to jakiś dramat, przynajmniej jak je oglądam w pudełku, bo użyłem je chyba tylko raz, na moim pierwszym modelu (nie kładły się tak źle). Dla mnie modele Hobby Bossa to fajne modele, mam ich w sumie kilka, ale decydując się na zakup jakiegoś albo robienie go, to wiem od razu że kalkomanie muszę dokupić. Na szczęście FighterTown Decals wypuścił ostatnio kilka kapitalnych zestawów.
-
Tak nie do końca, bo nie wyszło mi to idealnie, widać pewne nierówności tu i tam, szkoda że chyba będzie otwarta owiewka, bo przy zamkniętej tego by nie było widać. Tak w ogóle to spore szpary są pomiędzy kabiną (a konkretnie: osłoną antyodblaskową) a burtami kadłuba, jednak na szczęście wiatrochron całkowicie je przykryje, więc tam niczego nie poprawiałem.
-
Malowany pędzlem? Bo jakoś słabo wygląda...
-
To zrób warsztat, byłoby fajnie tak równolegle siebie podglądać. EDIT: z tego co widzę to ten model HB w 1:72 ma od zarąbania części. Chyba się Chińczycy postarali.
-
Superanckie to malowanie, Spiton rób je koniecznie, daj takie ostre, żywe kolory.
-
Jak na moje standardy, to długo nie aktualizowałem warsztatu. Mimo tego praca nad myśliwcem wre. Po wklejeniu kokpitu do górnej połówki kadłuba zorientowałem się, że mimo bardzo dobrego spasowania modelu, to te części akurat idealnie do siebie nie pasują. W rezultacie kabinka miała wąskie rowki wzdłuż burt kadłuba, oraz została spora szpara na samym końcu kabiny, tam gdzie przechodzi ona w kadłub. Nie było wyjścia: szpachlowanie tu nie wchodziło w grę, bo nie wyprowadziłbym tego na równo, zasłoniłem więc to wszystko paskami polistyrenu (po zrobieniu zdjęcia zostało to wszystko pomalowane): Po całej operacji kabinka została zabezpieczona, żeby nie brudziła się w trakcie dalszych prac. Kolejny krok to wklejenie elementu "grzbietu" kadłuba w górnej połówce kadłuba oraz analogicznej części w dolnej, zawierającej komorę przedniego podwozia. Szczerze mówiąc to nie mam bladego pojęcia dlaczego Revell w ogóle zrobił te dwie części. Równie dobrze mógł zrobić od razu z nimi te połówki kadłuba. W dolnej wystarczyło zostawić wtedy otwór na komorę podwozia i już. Takie wycięcie i zrobienie jako osobnych części tych dwóch elementów nie ma żadnego uzasadnienia jeśli chodzi o montaż kadłuba. Ta niemądra decyzja projektantów poskutkowała dwoma dniami zabawy w szpachlowanie i szlifowanie, oraz rycie linii podziału, dokładnie tam gdzie wkleiłem te elementy. Ale wyszło nie najgorzej, choć linie w niektórych miejscach poprawiałem kilka razy. Dół: Góra: Samolot został też odpowiednio dociążony, tak na wszelki wypadek. Skończyły mi się ciężarki wędkarskie, a że ostatni sklep który je w moim mieście sprzedawał - zbankrutował, użyłem ołowianych plomb. Trochę duże, ale całkiem wygodnie się je montuje w kadłubie no i są dość ciężkie.
