-
Liczba zawartości
12 746 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Solo
-
Tak, ja też w przypadku takich mikroskopijnych szczelin/szpar używam prawie wyłącznie CA, bardzo rzadko Surfacera Gunze. CA ścieram potem debonderem i minimalne nadwyżki jakie zostają dopiero szlifuję, daje to chyba najlepsze efekty. Jeśli do zaszpachlowania jest większa przestrzeń, to też unikam szpachlówki i zatykam dziurę polistyrenem, a na to dopiero kładę CA żeby wyrównać. W przypadku tego skrzydła, gdy je doszlifowałem, okazało się że minimalnie jedną krawędź "ściąłem" pilnikiem i teraz jednak jest kawałek tej linii, którą trzeba będzie zaszpachlować. W dodatku skrzydło przy krawędzi z kadłubem nie leży idealnie, choć są to szpary rzędu setnych części milimetra, więc chyba nie uniknę jakiegoś zalewania tych ubytków. Tak czy inaczej użyję albo CA albo płynnej szpachli i wymyję potem co się da. Na pewno wtedy zostanie cieniutkie wgłębienie, pytanie tylko czy będzie na tyle cienkie żeby skutecznie udawać linię podziału, czy jednak będzie za szerokie. Jeśli to drugie, to zalewam klejem CA, szlifuję, ryję linię, kupuję nitownicę i odtwarzam nity.
-
Mam pytanie związane z miejscem łączenia skrzydła i kadłuba. Hasegawa dość niefortunnie zaprojektowała to połączenie, które biegnie w odległości gdzieś tak 0,5 mm od linii nitów na skrzydle. Na zdjęciu to miejsce połączenie zaznaczyłem kolorem i chciałbym się dowiedzieć, czy w prawdziwym J-35 w tym miejscu jest linia podziału, czy jest to gładka powierzchnia. Na zdjęciach które widziałem wydaje mi się że jest taka linia i przebiega ona chyba dokładnie tak jak to połączenie Hasegawy, jednak wolałbym się upewnić. Bardzo ciężko będzie mi to zaszpachlować nie niszcząc obu rzędów nitów, bo że pierwszy zniknie to jestem niestety prawie pewien. Trochę szkoda, bo gdyby Hasa zdecydowała się to połączenie zrobić dosłownie 2 mm dalej, to tam jest prawie gładka powierzchnia i nie byłoby kłopotu.
-
Muszę przyznać, że nie kojarzę żadnego modelu, gdzie tak ktoś by zrobił. Trzeba by chyba oglądać z bliska samolot, żeby dostrzec takie niewielkie różnice w położeniu blach i do tego dobrać wash. Dla mnie to raczej niewykonalne, robię wash zróżnicowany wyłącznie w zależności od koloru tła. Intensywność raczej pozostawiam taką samą.
-
Daz, musisz popracować nad jakością zdjęć. Bo jest tak jak pisze LukaszM - na Twoich zdjęciach modele niemal zawsze wyglądają jakby były lekko posypane popiołem. Czym Ty robisz te zdjęcia?
-
To znaczy? Bo generalnie w modelarstwie lotniczym, przyjęło się bardzo krytykować te modele, gdzie wash w liniach podziału jest po prostu za ciemny. Wtedy z reguły pada zarzut o "kartonowości" modelu i sprawa jest pozamiatana, choć sam nie wiem do tej pory dlaczego. Ja ogólnie lubię mocno podkreślone linie podziału. Nie wiem czemu, ale lubię.
-
Ja bym powiedział, że to kwestia konwencji. Z drugiej strony, brak podkreślenia linii podziału sprawia że model staje się bardziej zabawkowy. Pewnie nikt do tej pory nie wymyślił innej metody urealistyczniania takiej zabawki jaką jest model.
-
Mam małe pytanko: czy ktoś z Was miał w rękach i przymierzał spasowanie airesowej kabiny do F-4C Academy? Czy warto to kupować, albo inaczej - czy trzeba włożyć dużo pracy żeby tę kabinę zmieścić w kadłubie modelu, czy może dla odmiany spasowanie jest dobre?
-
To może jeszcze ja: owszem, komora jest za płytka, ale to już wina Hasegawy. Nie podejmuję się poprawy błędu producenta w przypadku tak dużej ingerencji w kadłub, bo raczej więcej bym zepsuł niż poprawił. Uważam że całkowicie wystarczy odtworzenie najważniejszych instalacji w tejże komorze, przez co jej wygląd będzie choć trochę przypominać oryginał. Na innym forum jako przykład pokazywano mi model jakiegoś modelarza, który ponoć odtworzył tę komorę znacznie lepiej ode mnie, bo zrobił ją od podstaw, a następnie przykleił w niej znacznie więcej drutów niż ja. Pewnie się nie znam, ale na moje oko ta komora w dalszym ciągu niewiele wspólnego miała z oryginałem. Tak więc jest tak jak Moses napisał: kwestia pójścia na pewnego rodzaju kompromis, W tym wypadku nie miałem z tym żadnego problemu, a jeśli komuś się nie podoba efekt... Cóż, niech go pocieszy to, że mi się ten efekt bardzo podoba, a to najważniejsze.
-
We wczesnych latach 90 kupiłem jeden z pierwszych modeli Hasy z Tomcatem i prawdopodobnie to są dalej te same wypraski. Jeśli chcesz mieć prawidłowe wloty powietrza oraz kiepsko spasowany model, brak wielu detali, zanikające linie podziału, masę nadlewek i parę innych mankamentów, to bierz Hasegawę. W przeciwnym razie bierz Hobby Bossa, który - o zgrozo! - ma nieprawidłowy kształt wlotów powietrza. I chyba to jego jedyna wina.
-
Ja bym powiedział, że wprost przeciwnie. Teraz komora w moim modelu wygląda dużo, dużo lepiej niż w oryginale.
-
Wiesz co - poprawiłem tę komorę (wymieniłem znaczną część instalacji, cieńsze druty itp.) i przy okazji sprawdziłem, że nawet jak tam niczego nie wsadzam, to i tak do pustej komory turbinka się nie mieści.
-
Ja jeszcze dodam, że model znacznie by zyskał, gdyby autor robił lepsze zdjęcia. Te które są, nie są niestety najwyższej jakości, a szkoda...
-
Brawo, bardzo udany Tomcat.
-
No moje gratulacje!!!
-
Tłok w goleni jest chyba pomalowany na srebrno.
-
Skończyłem waloryzację komory turbiny/generatora RAT. Nie lubię takiej dłubaniny w takiej ciasnocie, ale wyszło chyba w miarę nie najgorzej. Tak wygląda sama komora w rzeczywistości: Według Hasegawy powinna wyglądać tak: A po moich poprawkach wygląda tak:
-
Już tłumaczę: element podwozia samolotu, przenoszący obciążenia z koła na konstrukcję płatowca (skrzydło lub kadłub). W systemie jednogoleniowym zawiera lub stanowi amortyzator.
-
Teraz i tak niczego już nie da się zmienić.
-
Zresztą przyznaj szczerze: zauważyłbyś (gdyby to już było pomalowane) że jedna wnęka jest nachylona bardziej w kierunku skrzydła może o 1 stopień, a druga o 2 stopnie? Dla mnie to i tak spory sukces, bo męczyłem się z tym bardzo (muszę w końcu coś wykombinować żeby nauczyć się jak takie rzeczy szlifować na równo) i w końcu wyszło chyba całkiem nieźle. Może być problem po pomalowaniu, bo te wszystkie CA i plastiki mogły nie wyjść równo w pionie, ale najwyżej będę zalewać szpachlówką i skrobać. Nie jest idealnie, ale jak na moje umiejętności jest dobrze, nieskromnie powiem.
-
No to logiczne, biorąc pod uwagę to, że nie wyrównałem plastiku do takiej samej grubości. Zdaję sobie sprawę, że nie oprawiłem tych wnęk idealnie, ale to dopiero moje drugie w historii. W porównaniu z wnękami w F-100D poszło mi i tak znacznie lepiej.
-
Dlaczego?
-
No tak jak widać: po usunięciu zestawowej wnęki i doszlifowaniu wszystkich nierówności przykleiłem wnękę Airesa. Tu gdzie teraz widać powstała spora szpara: miałem do wyboru albo zatkać ją polistyrenem, albo przykleić dociskając na siłę plastik do żywicy, co raczej jest ryzykowne. Mówiąc "szpara" mam na myśli gdzieś tak 0,25-0,30 mm. Włożyłem tam polistyren, a pozostałe mikroszpary (tak na oko to już setne części milimetra) zalewałem klejem CA. Po zaschnięciu starałem się to albo wyszlifować na równo, albo na równo zeskrobać nożykiem na sztorc.
-
Mógłbym, gdybym miał z czego. Nie mam żadnego drewienka czy balsy, nie chciało mi się jechać kilkadziesiąt kilometrów tylko po to żeby coś takiego kupić. Dla mnie w tej chwili takie wyprowadzenie krawędzi styku komory i kadłuba to jest naprawdę duży problem, zresztą nawet na takim kopytku nie sądzę żeby mi wyszło idealnie równo, zwłaszcza że krawędzie wszystkich komór są nie płaskie, a zaokrąglone. Co do wnęk głównego podwozia, to w tej jednej była szpara która wymagała podłożenia polistyrenu - to ten pasek w głębi. Ten z przodu, który jest także w drugiej wnęce, to efekt zbyt wąskiej wnęki Airesa i jej krawędź wystawała poza obrys wnęki kadłuba, więc trzeba było to jakoś wyrównać. Reszta szpar, bo był ale niewielkie, została zalana klejem CA którego naddatki zdjąłem debonderem. Jeśli teraz okaże się, że jest tam nierówno, to raczej tak zostanie, bo szlifowanie tam jest w praktyce niewskazane, gdyż zniszczyłbym elementy żywiczne, np. nitowanie które jest na listwie tuż przy krawędzi komory.
-
Gdyby się dało, to bym tak zrobił. W ciasnej, zaokrąglonej przestrzeni, gdzie nie mogę wsadzić żadnego pilnika było to dla mnie niewykonalne.
-
No ale z tego co się orientuję, to wnęka jest wklejona tył w przód, skoro otwór na goleń jest z przodu wnęki, a nie z tyłu.
