-
Liczba zawartości
12 746 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Solo
-
Od jakiegoś czasu mam ochotę zrobić model tego samolotu, ale z tego co zdążyłem się zorientować, w skali 1:48 tego modelu w sensownej wersji raczej łatwo nie jest kupić. Są dostępne wersje treningowe, albo wersja izraelska samolotu, ale nie ma bojowej wersji amerykańskiej. Do kupienia jest za psie pieniądze wersja Hasegawy A-4E/F "Top Gun" w malowaniu żółto-brązowo-zielonym (to chyba jakieś stosunkowo nowe wydanie modelu, z zeszłego roku), jednak to też wersja szkoleniowa, nieuzbrojona. Czy ten model warto kupić i dozbroić własnym sumptem? Bardzo podoba mi się jego malowanie, ale nie wiem czy w tej wersji kamuflażu amerykańskie maszyny przenosiły jakieś uzbrojenie, a jeśli tak to jakie? Reasumując: czy warto kupić ten model Hasy i zrobić z niego wersję bojową? Czy ewentualnie zmienić malowanie i kalki (o ile jakieś są, bo z tym tez krucho jak pobieżnie sprawdziłem) i dopiero wtedy zrobić z niego "mordercę"? Ideałem byłaby wersja malowania pustynna, jak na tych, niedostępnych już kalkach: Dodam jeszcze, że wolałbym nie robić go w szarym malowaniu, chyba że w kamuflażu szaro-szarym.
-
Dokładnie. Gdybyś chciał coś kupić to daj znać, bo ja pewnie kupię ten zestaw z kotkiem Felixem.
-
A który zestaw konkretnie chciałbyś kupić?
-
Wczoraj i dziś pracowałem nad likwidacją śladów połączeń połówek kadłuba. Jak wspominałem, spasowanie tych części pozostawia wiele do życzenia. Dlatego też wszystko to cierpliwie zalewałem klejem CA, a potem przy pomocy patyczka higienicznego nasączonego w debonderze elegancko usuwałem nadmiar kleju. Całkiem fajna to metoda, bardzo wygodna i dająca sporą kontrolę nad procesem szpachlowania. Nadmiar kleju błyskawicznie można usunąć bez zacierania np. linii podziałów w pobliżu, jak to jest w przypadku stosowania szpachlówki i papieru ściernego. Zostanę przy tej metodzie chyba na stałe. Na koniec wszystko mocno przeszlifowałem pilniczkami i gąbeczkami ściernymi. Pewnie po położeniu podkładu wyjdą jakieś drobne nierówności, ale to powinno się łatwo dać usunąć. Na chwilę obecną uznaję, że najtrudniejsze etapy budowy mam za sobą: dopasowanie i pomalowanie kabiny, dopasowanie i montaż wnęk podwozia i usunięcie śladów łączenia kadłuba. Teraz mam nadzieję na przyjemniejszą pracę.
-
Dzięki, znam kilka miejsc gdzie to można kupić. I chyba kupię, choć kalkomanie są dopasowane do modelu Hasegawy, co mnie trochę martwi, bo w przypadku dużych kalek które są przeznaczone na duże powierzchnie, jak np. na stateczniki pionowe, może się okazać że coś nie będzie idealnie pasować.
-
Ja rozumiem, ale uważam że szybciej, wygodniej i zawsze taniej będzie jeśli sam sobie ściągnę, niż gdyby mi to ktoś ściągnął.
-
No nie, jak ma mi ktoś ściągać kalki z zagranicy dorzucając sobie 100% marżę, to znacznie prościej będzie, jak sam sobie ściągnę. Po prostu ciekaw byłem, czy jakiś sklep ma w ofercie kalki tej firmy. Nic konkretnego. Te kalki FT które kilka postów wcześniej pokazałem to sobie kupię, bo widzę że ilością szczegółów biją chyba nawet Afterburner Decals.
-
Ja ściągałem kalki do modeli z różnych kontynentów, ale myślałem że może jakiś sklep ma w ofercie Fightertown Decals, o którym nie wiem. Zawsze wygodniej kupić w Polsce niż np. w USA.
-
Chyba najciekawszym i najładniejszym zestawem (i niezwykle przy tym bogatym w detale) jest ten zestaw Fightertowna: Chyba nie dostanę tego w Polsce? Trzeba sprowadzać?
-
Naturalnie znam te kalkomanie, TwoBobs nawet używałem (jakość równa Cartografowi chyba, znakomite), jednak nie wiem do końca jak ze szczegółowością detali i ilością np. napisów eksploatacyjnych. Szczególnie, że dostępnych tych kalkomanii jest bardzo niewiele. No i głównie same nie za ciekawe oznaczenia.
-
I tak zrobię, blaszki wystarczą. Szkoda tylko, że nie ma dyszy silnika do tego modelu, bo pięknie zrobione dysze to ogromna ozdoba każdego modelu odrzutowca. Mam jeszcze do Was jedno pytanie: jakie dostępne na rynku kalkomanie do tego modelu (ewentualnie do wersji B) są dostępne na świecie? Chodzi mi nie tylko o dobra jakość wydruku kalkomanii, ale też i szczegółowość(napisy eksploatacyjne).
-
To jest dokładnie taki jak mój, ale wydaje mi się, że to są właśnie zdjęcia paradnych wersji podwieszeń.
-
Pod 2 i 8 to tylko Pythony, ale jakoś mnie odrzucają te rakiety takie są brzydkie. Zresztą takie napchanie sprzętu w jednym samolocie to trochę za dużo. Wbrew temu co pisałem, nie chciałbym jednak robić wersji maszyny "paradnej", tylko taką, powiedzmy, operacyjną. Czyli uzbrojenie takie jak na prawdziwą misję. Wydaje mi się, że te maszyny rzadko latały na misje obwieszone jak choinki sprzętem.
-
Wrócę na chwilę do kwestii uzbrojenia, bo chciałbym mieć to ustalone zanim się za to wezmę. Spodobał mi się pomysł 2xAGM-142 Popeye wraz z zasobnikiem AXQ-14, do tego dwa zbiorniki paliwa oraz zasobnik AAQ-28. Chciałbym jednak urozmaicić ten zestaw, dlatego pomyślałem jeszcze o bombie Rafael Spice. Czy byłoby wskazane podwiesić ją na drugim skrzydle. W takiej konfiguracji samolot przenosiłby (stanowiska): 1. AIM-9L 2. pusty pylon 3. zbiornik 4. Rafael Spice 5L. puste 5. AXQ-14 5R. AAQ-28 6. zbiornik 7. AGM-142 8. pusty pylon 9. AIM-9L.
-
Na kokpicie Airesa to i tak mi najmniej zależy, bo raz spróbowałem to robić i nie jestem zachwycony ani samą pracą, ani efektami. Dlatego wolę blaszki. Cóż, model nieprędko przeze mnie będzie raczej robiony, więc może Eduard w końcu jakieś blaszki wypuści. Szczególnie, że jak słusznie zauważyłeś, ma już blaszki do wersji B, a zamienić to na wersję D nie wymaga dużej pracy. Na forum Eduarda już ich o to ludzie pytają, więc może kiedyś zrobią te blachy.
-
Słuszna uwaga, jednak w przypadku wykorzystania wnęk podwozia Airesa oraz hamulca aero tegoż, te blaszki akurat nie mają zbyt dużego sensu. Za to bardzo będzie brakować blaszek do kabiny oraz żywicznych dysz silników.
-
Dzięki dobry człowieku. Oby Ci się dzieci rodziły jedno po drugim, a wódki nigdy nie brakowało w lodówce. Dane na PW.
-
No, trochę lepiej, ale to zalanie farbą niestety psuje mocno efekt. Ale trudno, masz nauczkę, idź dalej, w końcu jak stoi to od góry tego nie widać.
-
Sporo pracy kosztował mnie wlot powietrza. Hasegawa sprytnie go zaprojektowała jako taką specyficzną wkładkę, wsuwaną do zewnętrznej komory wlotu, dzięki czemu nie ma tam żadnych problemów ze śladami klejenia. Popełniłem jednak spory błąd montując tam żywiczną komorę podwozia i nie sprawdzając dokładnie (na oko pasowało... na oko...) czy aby nie będzie przeszkadzać w montażu "wsuwki". Dzięki temu zmuszony byłem włożyć sporo pracy w szpachlowanie i "utykanie" paseczkiem polistyrenu szpary jaka w ten sposób powstała. Udało mi się jednak ładnie to wszystko wyprowadzić do pierwotnego kształtu. Sama wnęka Airesa pasuje niemal idealnie. "Niemal" oznacza że jest jednak o jakiś 1 mm za krótka, przez co jej krawędzi jest widoczna w otworze kadłuba. Wyjściem było, jak widać na zdjęciu, zasłonięcie tejże krawędzi paskie polistyrenu i zaszpachlowanie szpar. Wyszło chyba nieanajgorzej. A sam wlot został już od razu pomalowany w środku, choć jak widać pewne pędzelkowe poprawki na koniec będą wskazane. Acha - to co na zdjęciu wydaje się krzywe (goleń), naprawdę nie jest krzywe. Dziś wreszcie po kilku tygodniach oczekiwań przyszła do mnie dysza silnika. Tak to wygląda gotowe do montażu. Uwielbiam malowanie tych elementów silnika, aż sam jestem ciekaw co mi z tego wyjdzie.
-
Dziś doszła do mnie przesyłka tego pięknego modelu, chyba najpiękniejszego samolotu okresu zimnej wojny. Warto pokazać dokładnie ten model, bo wygląda on na wyjątkowo udany produkt tej firmy. F-105G planuję zrobić po zakończeniu prac nad moją Sufą. Model zapakowany jest w sporym pudle, ozdobionym bardzo ładną grafiką. Samolot można zrobić w malowaniu SEA (czterokolorowy kamuflaż) oraz klasycznym, srebrnym. Na pierwszy ogień idzie wypraska z częściami kadłuba, a raczej jego znacznej części (część ogonowa jest oddzielnie). Widać tutaj jak ogromny to samolot, chyba będzie to największe bydlę w mojej kolekcji. Jakość plastikowych części robi wrażenie: ładne, wyraźne, linie podziału i wyraźne nitowanie, praktycznie brak jakichkolwiek nadlewek. Jak wspominałem, model jest dużym skubańcem. Dla porównania poniżej widać jak wygląda mój (naprawdę spory) model A-7, na tle połówek kadłuba (bez ogona). Kolejna wypraska to dużo drobnicy, z częścią ogonową kadłuba na czele. Widać tez sporo niezwykle bogatych w detale części kabiny. Tak szczerze mówiąc, to nie wiem czy jest sens stosować blachy Eduarda (do modelu kupiłem BIGEDa) na przednie panele, czy nie lepiej je po prostu pomalować. Czas na części silnika. HB zrobił go naprawdę dobrze, choć nie ma w modelu opcji odsłaniania tej rury, więc w sumie to trochę taki strzał w próżnię. No chyba że komuś chce się ciąć kadłub i odsłaniać co maszyna w sobie kryje. Ale silnik robi wrażenie. Na zbliżeniu widać m.in. dyszę silnika. Nie dziwię się Airesowi, że nie zrobił do tego modelu swojej wersji. Raz, że jest ona dość mocno schowana w kadłubie prawdziwego samolotu, dwa że HB zrobił ją naprawdę dobrze. Uzbrojenie. Tym razem HB nie władował tych samych wyprasek co zwykle, ze standardowym uzbrojeniem. Wersja G Thunderchiefa to maszyna stworzona głównie do misji SEAD, czyli zwalczania obrony przeciwlotniczej. Stąd też wypraska zawierająca wyłącznie rakiety do tego przystosowane oraz specjalne zasobniki. Trochę więc biednie, ale w końcu do tego służył ten samolot. Mogli dołożyć jeszcze rakiety AGM-12 Bullpup, bo był one także zdaje się przenoszone przez tę maszynę. Na szczęście ten pocisk pojawi się w ofercie Eduarda za kilka tygodni, więc kto wie czy go nie podwieszę. Rakiety są naprawdę ładniej, starannie wykonane, a do tego dołożono do nich bardzo szczegółowe kalkomanie. Kolejna wypraska to zbiorniki. Ogromne. Dla porównania mój Tomcat, co prawda w skali 1:72, ale pokazuje to trochę, jak wielkie są. Skrzydła, to jeden z bardziej charakterystycznych elementów tej maszyny. Naturalnie wychylane są wszelkie sloty i klapy. Ciekaw jestem jak wygląda sytuacja z wnękami na podwozie główne, gdyż planuję użyć w tym modelu zestawu Airesa. Na oko wydaje się, że będzie ciasno, podobnie jak w przypadku F-100. Wypraski takie są dwie. Ostatnia wypraska z szarego plastiku to ogon. Jeśli chodzi o części przezroczyste, to tym razem HB zrobił model "na bogato". Nie tylko dostałem jedną owiewkę ekstra (podejrzewam że wypraska jest wspólna dla wszystkich wersji F-105 HB, stąd obecność owiewki dla wersji jedno- i dwumiejscowej), ale także bardzo pokaźną ilość wszelkiej maści szybek, światełek itp. Może wreszcie nie trzeba będzie tych rzeczy dorabiać ręcznie, bo HB z reguły bardzo ten temat lekceważył. Na koniec miła niespodzianka: kalkomanie. Nie tylko są bardzo szczegółowe, ze spora ilością napisów eksploatacyjnych, ale także dość dokładnie wydrukowane, szczegółowe. Nie jest to może Cartograf, ale na tle innych, topornych wydruków HB, ten zestaw wygląda co najmniej świetnie. I finał: instrukcja i karta malowania. Chińczycy nie byliby sobą, gdyby czegoś nie pomylili: malowanie kamuflażu SEA, w ich wersji to użycie srebrnego koloru na brzuchu maszyny. I to tyle. Zapowiada się bardzo ładny, dobrze zdetalowany i chyba jak zwykle świetnie spasowany model. Po kiepskiej jakościowo Sufie, mam nadzieję na miły relaks z tym modelem.
-
Te różnice są znaczące, oba modele samolotu różnią się choćby ekranami monitorów (przedni kokpit w A i B ma jeden, w D dwa ekrany), zupełnie inaczej wygląda przedni panel na stanowisku RIO. Spore różnice, nawet ja ich nie zlekceważę.
-
Dedykowane do F-14D Hobby Bossa? Nie ma. Zawsze szukam po F-14, lub F-14D. Dysze są wyłącznie do wersji A (dla HB), albo jeśli już w innej wersji, to dla modeli innych firm. Fotel jest, mój błąd że nie napisałem, że chodzi mi o taki bez pasów. No ale to jest, wiec powiedzmy że nie ma problemu. Blaszek niestety nie ma w ogóle, Eduarda są tylko do wersji A i B. A z tego co wiem, to jednak pewne różnice w kabinie między wersją B i D są.
-
Ten do wersji A czy ten do D, ale przeznaczony do modeli "Others"? Ryzykowna sprawa, ten kokpit powstał w 2007 roku, a formy HB to rok 2008.
-
Zaczynam sobie kompletować dodatki do w/w modelu i mam z tym pewne problemy. Może doradzicie co do tego modelu wydano i co warto dokupić. Do tej pory ustaliłem, że mogę w tej chwili kupić tylko: - czujniki Alfa probe & Angle Of Attack probe od Mastera - hamulce aerodynamiczne Airesa - koła od Wheelianta - wnęki podwozia Airesa. I to w zasadzie wszystko, jeśli chodzi o takie "większe" rzeczy. Czy do tego konkretnego modelu są gdzieś takie dodatki jak dysze silnika, czy fotele? O blaszkach nie wspominam, bo ich Eduard po prostu nie wydał. Czy są jeszcze jakieś dodatki warte uwagi do tego modelu?
-
Kabelki ok (ale mogłeś pomalować także te które zrobił producent we wnękach podwozia), ale to malowanie samych wnęk nie wygląda dobrze... Czemu to tak zalałeś farbą?
