Skocz do zawartości

Solo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    12 746
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez Solo

  1. Popracowałem trochę nad pozostałymi drobiazgami. Z tychże zostałą mi tylko do pomalowania rurka Pitota. Zbiorniki paliwa trochę poobtłukiwane i pobrudzone zaciekami paliwa, zrobiłem też delikatny wash i zmatowiłem w finale. Dodatkowe pylony. Ten duży pod bombę atomową, te dwa pozostałe będą na krańcach skrzydeł i pozostaną puste. Siłowniki wszelkiej maści do podwozia. W praktyce to prawie koniec montażu samolotu, niedługo zabiorę się z wielki finał, czyli malowanie.
  2. No są schematyczne, bo ... jakie mają niby być inne? Zapomniałem dodać, że na nich nie ma washa jeszcze, który naturalnie będzie. Na sondzie wash jest, ale delikatny.
  3. Ok, popracowało się i efektem tego są zbiorniki paliwa (ale nie wiem czy użyję obu, w końcu pod jednym skrzydłem ma być atomówka). Zbiorniki starałem się mocno rozjaśnić (ten C309 jest paskudnym, ponurym zielonym kolorem i nie lubię go) mieszanką żółci i wyszło to fajnie. Nie wiem dlaczego, kompletnie tego nie widać na zdjęciach (no może ktoś coś dostrzeże, ja wiele z tych efektów nie dostrzegam). Nie wiem czy samego samolotu nie pomaluję też ciemnym, ale znacznie soczystszym C302. Do tego, trochę tak na deser, wykonałem sondę paliwową od QuickBoosta. Sonda ma końcówkę usmarowaną specyfikiem Ammo Mig Engine Fuel and Oil i jak widać troszkę na zdjęciu, faktycznie wygląda toto jak usmarowane paliwem.
  4. Aby trochę odpocząć od obróbki kadłuba, zrobiłem wszystkie (no, prawie, jakieś tam siłowniki w komorach zostały, ale na to przyjdzie czas...) elementy podwozia oraz wszelkie klapy, w tym także hamulec aerodynamiczny. Trumpeter bardzo ładne zrobił golenie, zarówno głównego jak i przedniego podwozia. Masywne, sprawiające bardzo solidne wrażenie kolumny, całkiem fajnie okablowane już w plastiku, ale ja dorobiłem własne kabelki i po raz pierwszy pomalowałem je pędzelkiem po pomalowaniu samych goleni (tzn. te czarne fragmenty). Kółka przed finalnym montażem dostaną jeszcze trochę pyłu na bieżnikach. A oto klapy. Chyba trochę za mocno je pobrudziłem, ale z rozpędu położyłem matowy lakier, wiec po zawodach. Uwielbiam ten zielony interior green.
  5. Solo

    F-23 "CZARNA WDOWA" 1:48

    Rewełka, po prostu super. Szkoda, że nie pokazałeś jaki położyłeś preshading. Może masz jakieś zdjęcia?
  6. Wreszcie kurka wodna skończyłem to szlifowanie i łatanie dziur w kadłubie i skrzydłach. Nie wyszło idealnie, powiedziałbym nawet, że nie wyszło tak jak bym sobie życzył, ale jest jak jest i więcej nad tym nie siedzę, bo mam już serdecznie dość tego dłubania. Tak więc zostaje jak jest, ewentualnie po położeniu podkładu zrobię jakieś korekty, ale raczej drobne. Przeryłem też wszystkie starte linie podziału. Teraz czeka mnie kolejna zabawa z malowaniem przewodów i wszelkich urządzeń we wnękach podwozia, co mnie z deka niepokoi. Jeśli i to mi wyjdzie nieciekawie, to będą to pewnie pierwsze i ostatnie żywiczne wnęki podwozia jakie kupiłem i użyłem. No, jeśli chodzi o zakup to drugie, ale w takim przypadku raczej ostatnie. Tak wygląda korpus samolotu i skrzydła po położeniu blach. Do skrzydeł dojdą naturalnie klapy, lotki i sloty, ale to znacznie później. Skrzydła od spodu - wnęki podwozia. A to same wnęki podwozia i hamulca. Na koniec klapy głównego podwozia, oblaszkowane, i tak samo obrobione golenie. Jak widać, musze jeszcze tu i tam zeskrobać szew, bo w niektórych miejscach przeoczyłem.
  7. No to jak już szalejesz (a szalejesz bez dwóch zdań; tak w pozytywnym znaczeniu naturalnie), to rób to kanciaste, modernistyczne kamo.
  8. Projekt #2 byłby w pytę, ale za modernistyczny trochę.
  9. Potrzebuję pomocy w dwóch sprawach. 1. F-100 ma takie fajne, wysuwane sloty na krawędziach natarcia, które zamontowane są na 10 prowadnicach (na każdym skrzydle), po których się "zsuwają" ze skrzydła, w czasie lotu. Mój model ma bardzo fajnie odtworzone te sloty, ale nie wiem czy w przypadku trójkolorowego kamo, należy te prowadnice także pomalować kolorem skrzydła, czy raczej zostawały one metalowe. Z drugiej strony, jeśli by nawet były pomalowane, to na pewno farba by się zdarła z takich prowadnic, ale wolę się upewnić. Malować te sloty kolorem kamuflażu, czy malować kolorem metalicznym? 2. Skrzydła Super Sabre mają po 3 pary klap. Na prawie wszystkich zdjęciach znajduję te klapy w poziomie skrzydła, a chciałbym zrobić mój model z klapami wychylonymi. Czy ktokolwiek wie, czy takie klapy wychylały się wszystkie razem, czy niezależnie? Skłaniałbym się ku tej drugiej tezie, bo zetknąłem się z takim zdjęciem jak poniżej. Pytanie więc: czy wychylić wszystkie klapy, czy np. tylko jedną na skrzydle?
  10. Namęczyłem się z tym dłubaniem, piłowaniem i szlifowaniem i powoli tracę serce do tego modelu. Ale trzeba robić. Jako że w praktyce kadłub prawie gotowy do dalszych prac (zostało tylko do odtworzenia kilka linii podziału i może jakieś drobne szlifowanie tu i tam), postanowiłem spróbować jakimś cudem oprawić wnękę podwozia w skrzydle. Skrzydło ma to do siebie, że jest płaskie, natomiast wnęka Airesa jest gruba. Oszlifowałem co się dało, skrzydło praktycznie jest na spodzie cienkie jak papier, wnęka też oszlifowana jak tylko się dało, a obie połówki skrzydła nie domykają się. Od strony krawędzi spływu brakuje gdzieś tak z 1,5 mm i trzeba będzie po prostu docisnąć i zakleić na siłę. Na szczęście wszelkie nierówności powinny zasłonić klapy, ale w tym miejscu skrzydło będzie minimalnie wybrzuszone. Efekt gdzieś tak z godziny dłubania i wieszania psów na projektantach Airesa: Nie obyło się bez strat w ludziach i sprzęcie. Na szczęście w tym miejscu nie powinno być problemu żeby to ładnie zaszpachlować. Tak na marginesie, to to sine to prześwitujący klej Loctite. Tak cienkie jest w tym miejscu skrzydło. Na koniec porównanie jak wygląda wnęka Airesa (po lewej) i zestawowa. Mówiąc szczerze, to różnicy jakiejś szokującej nie ma. Gdyby w zestawowej dodać ze dwa przewody... Trochę tak dla relaksu zrobiłem zestaw kół. Koła są od Quickboosta. Malowanie tegoż nie było takie proste, bo koła głównego podwozia mają jakieś dziwne felgi z dziwną trójczłonową konstrukcją (to czerwone), przypominającą zabezpieczenia antykradzieżowe. Strasznie kradną w tej Ameryce. Trzeba było malować trochę pędzelkiem. Tak to wyszło:
  11. Po prostu przykleiłem. Dokładnie przylegają do plastiku, więc nie wyglądają źle. Inna sprawa, to nie wiem po co Eduard dawała te prostokątne kawałki poszycia, skoro one są dokładnie odtworzone w samym modelu.
  12. Jakoś tak bardzo powoli idzie mi praca nad kadłubem, ale chyba już mam z górki. Kadłub został zamknięty, dokończyłem wszystkie detale i malowanie kokpitu, zamknąłem go owiewką (chyba nic nie pękło), pozamykałem wszystkie żywiczne wnęki podwozia oraz hamulec aerodynamiczny oraz zlikwidowałem wszystkie szpary i nierówności. Dodatkowo okleiłem cały kadłub blaszkami Eduarda. Wygląda następująco: Teraz położę odrobinę surfacera na miejsca gdzie szlifowałem i dokonam ewentualnych ostatecznych korekt. A tak wygląda zamknięta kabina. W ostatniej chwili zerwałem blaszkę Eduarda z owiewki. Eduard wymyślił sobie, że pod owiewkę trzeba wkleić dwie pary blaszek, czyli w efekcie pomiędzy owiewką i kadłuba pojawia się spora szpara. Nijak nie udało mi się tego jakoś ładnie zamknąć, więc zerwałem blaszkę i zostawiłem tylko tę, którą przykleić należy na ramie kabiny. W końcu mój samolot będzie miał owiewkę zamknięta, więc ta blacha w zasadzie jest kompletnie niepotrzebna. Zostawiłem tylko lusterko. A tak od spodu wyglądają oprawione przeze mnie elementy żywiczne. Na oko nie widać żadnych szpar, surfacer pewnie mnie wyprowadzi z błędu, no ale to już będzie tylko kosmetyka. Nie wyszło idealnie, widać nierówności tam gdzie sztukowałem białym polistyrenem, ale na szczęście to głównie na środku szerokości komory podwozia, gdzie będą zamontowane wielki pokrywy, które w praktyce zasłonią większość tych niedoróbek. Krawędzie na bokach komory będą zaś "zamaskowane" skrzydłami, więc tam też specjalnie nie szalałem.
  13. GAU-8?
  14. Prace nad modelem trochę zwolniły, głównie przez mozolne dłubanie nad zamkniętym kadłubem, gdzie sporo trzeba przeszlifować i usunąć wszelkie nierówności. Do tego ta komora podwozia... Ale już kończę pomału. W międzyczasie doszły kalki do bomb atomowych, więc skończyłem moją Mk-28RE. Kalki są niezłe, jednak dość gruby film powoduje, że widać ich krawędzie. SOL nie dał rady, szkoda że nie użyłem rozwodnionego zmywacza Wamodu, bo to daje radę na wszystko. Ale i tak bomba wygląda teraz dużo ładniej. Oto uzbrojenie jakie będzie przenosił mój Super Sabre. A tu kabinka, mocno styrana i poobcierana, tak jak widziałem to na zdjęciach. Dodałem odrobinę okablowania pod wiatrochronem. Chyba będzie ładnie.
  15. Śmiejcie się gadziny, ale dostałem właśnie odpowiedź od przedstawiciela producenta. Jestem sławny na pół Azji: jestem ich pierwszym klientem, który ma problem z modelem. EDIT: Acha, szukam blaszek z pasami, gdyby ktoś widział niech da znać.
  16. W HobbyEasy za ok. 200 zł.
  17. Z Twojego posta zrozumiałem, że sam program został zakończony, czyli zlikwidowany. Ok, to mnie trochę uspokoiło. Robot-zabójca będzie latał nad naszymi głowami.
  18. Jakieś źródło tych informacji?
  19. Dziś dotarła do mnie paczka z ww. modelem, więc warto podzielić się paroma refleksjami na temat debiutu nowego producenta na rynku. Co to jest X-47B czyli U.S. Navy UCAS (unmanned combat air system) mówić chyba nikomu nie muszę. Ten będący w fazie testów dron budzi respekt samym wyglądem, a jego potencjalne możliwości budzą nie mniejsze wrażenie. Ale popatrzmy na model. Freedom Model Kits wypuścił swój pierwszy model (numer FD18001) w pudełku z bardzo solidnej, nie gnącej się łatwo tekstury, okraszonym bardzo udaną grafiką z X-47B i asystującym go F-35. Nie jest to malowanie robione na odwal jak w HB czy u Trumpetera, tylko naprawdę ładna grafika. Po otwarciu natrafiamy na 6 wyprasek z częściami, spory arkusz kalkomanii, malutką blaszkę z częściami fototrawionymi, obszerną instrukcję oraz arkusz z malowaniem samolotu. Szczególne wrażenie robią dwie wielkie wypraski z kadłubem maszyny, które pozwalają ocenić, jak wielki to będzie model. Detal kadłuba robi wrażenie: szczegółowe linie podziału, nitowania, mnóstwo wszelkiej maści wypukłości - jest na czym oko zawiesić. Szczególnie dotyczy to górnej połówki kadłuba. Dół kadłuba to przede wszystkim niezwykle imponujące komory podwozia i uzbrojenia. Jak widać na zdjęciach detal jest naprawdę przyjemny dla oka i jeśli dołoży się tam trochę okablowania, będzie to wyglądać naprawdę dobrze. Niestety, miałem pecha i trafił mi się wadliwy egzemplarz wypraski z górną połówką kadłuba. Sami zobaczcie - wygląda to tak, jakby wypraskę wyciągnięto z formy gdy plastik jeszcze nie całkiem zastygł. Naturalnie reklamowałem, zobaczymy co będzie dalej. Kolejne dwie wypraski to elementy skrzydeł (klapy można zamontować jako zamknięte bądź wychylone), które można zrobić w pozycji otwartej lub złożonej. Detal "zawiasów" robi mocne wrażenie. Poza skrzydłami wypraski zawierają wlot powietrza i silnik, zbudowany jako całość składająca się z dwóch połówek. Wygląda na to, że powinno ładnie się to zmontować. Warto podkreślić bardzo ładne zdetalowanie nie tylko skrzydeł, ale i wnęk klap. Szkoda tylko, że światła antykolizyjne na skrzydłach są odlane ze zwykłego plastiku, trzeba będzie wystrugać soczewki z czegoś przezroczystego. Kolejna wypraska to multum różnej drobnicy: podwozie, czujniki, anteny itp. Warto zauważyć, że np. przednia goleń podwozia występuje jako dwa egzemplarze: jeden posiada uchwyt do katapulty zamontowany w pozycji startowej, drugi w pozycji postojowej. Ostatnia wypraska to dwie ładnie zdetalowane bomby GBU-32, koła, elementy silnika i parę drobiazgów. Bardzo ładnie odtworzona jest turbina silnika. Tak wygląda blaszka fototrawiona, zawierająca chyba głównie elementy podwozia. Kalkomanie to wielka płachta, z mnóstwem detali. Samolot można zrobić dla dwóch testowanych obecnie egzemplarzy (501 i 502). Kalkomanie wyglądają bardzo solidnie i ładnie, poza małym zgrzytem sprawiają wrażenie "wyższej półki". Tym zgrzytem są dość kiepskie jeśli chodzi o szczegółowość kalkomanie na bomby. Przypominają się fatalne kalkomanie od Hobby Bossa, dość toporne, choć aż tak źle na szczęście nie jest. Ale daleko tym detalom do tego co robi Cartograf albo Microscale. Reszta kalkomanii jest jednak znakomitej jakości. Schemat malowania jest bardzo dokładnie opisany, ale zawiera pewnego rodzaju brak. Nie podano gdzie należy użyć wszystkich wyszczególnionych na liście farb. Niby to nie jest duży problem, ale trochę szkoda, bo skoro podaje się konkretne kolory, to wypadałoby napisać gdzie je użyć. Ale to tylko niektóre farby, większość jest opisana i pokazano gdzie co użyć. Instrukcja: obszerna i szczegółowa, ale... nie ma w niej ani słowa o malowaniu jakie należy wykonać. To nie problem, bo tych kolorów jest niewiele i łatwo je zidentyfikować na podstawie zdjęć, ale ja jestem przyzwyczajony do tego, że takie rzeczy są podane w instrukcji. I to tyle. Model X-47B robi mocne wrażenie: bardzo solidne wypraski bez nadlewek, ostre jak brzytwa krawędzie i detale, świetne linie podziału i znakomite dodatki. Ponoć spasowanie też jest bardzo dobre. Nie robiłem do tej pory wielu modeli, ale z tych które miałem w ręce, model FMK to jeden z najlepszych produktów z jakimi się zetknąłem.
  20. Nie mogą być identyczne krzywe przy różnych prędkościach początkowych.
  21. Mucias gracioso panowie.
  22. Wiem, że nikogo to nie obchodzi, ale właśnie przemalowałem pylonik.
  23. Montuj Sidewindery!
  24. Solo

    MiG-23 MF 1:48 Trumpeter

    PNIEMKNY!
  25. Pomysł jak zwykle fajny. Będzie polskie malowanie? A CO Z BRONCO??
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.