Skocz do zawartości

PiterATS

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 277
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    7

Zawartość dodana przez PiterATS

  1. No tak, podstawka (a właściwie bruk) nie dawała mi spokoju, więc zrobiłem nową. Bruk powstał z masy dwuskładnikowej. Najpierw rozwałkowywałem masę na cienkie wałeczki, po czym je lekko spłaszczyłem i na koniec ciąłem nożykiem w grube plasterki. Otrzymałem w ten sposób lekko wypukłe kostki, czyli takie, jakie widać na zdjęciu. Potem trzeba je było tylko ułożyć kostka po kostce i pomalować Kto był w Bytomiu miał okazję widzieć model już z nową podstawką Pozdrawiam
  2. Fajny, rzadko poruszany temat, zwłaszcza, że czołg sam w sobie jest niezwykle ciekawy. Tylko, te kropki, strzelane ze szczoteczki, są mało przekonywujące i psują ogólny odbiór modelu.
  3. Zostawię raczej tak jak jest. Po prostu przebarwienia na rurze bardzo mi się podobają i nie chcę tego zakrywać rdzą Być może tylko przyciemnię nieco samą rurę, tak by miała ona nieco inny odcień od osłony, ale to się jeszcze zobaczy.
  4. Brązowe, czyli przepalone i z nalotem rdzy Mogłem tak zrobić, ale jako że wyścig w Monako był drugim wyścigiem w sezonie, rozgrywanym zaledwie tydzień po inauguracyjnym Grand Prix Wielkiej Brytanii, wyszłem wiec z założenia, że rura wydechowa nie miała się jeszcze kiedy aż tak przepalić. Gdybym robił model, w oznakowaniu z wyścigu, z Belgii, Francji, czy Włoch to miałoby sens, ale w moim przypadku nie za bardzo
  5. Witam Kolejny mały postęp. Zrobiłem rurę wydechową. Zestawowy jest tylko kolektor wydechowy, resztę wykonałem od podstaw. Przy malowaniu rury starałem się uzyskać efekt przepalonego metalu na kolektorze. Do tego celu użyłem niebieskiej i czerwonej farby, nakładanej w postaci bardzo rzadkiej mgiełki, punktowo na element. Następnie kolektor delikatnie zakurzyłem rdzawym kolorem, w celu zasymulowania delikatnego rdzawego nalotu. Nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale o to mi właśnie chodziło Rura założona na sucho: I zalążek kierownicy, jeszcze przed malowaniem koła na kolor drewna. Koło zostawiłem zestawowe, bo jest ok, natomiast środek z ramionami to już praca od podstaw: Pozdrawiam
  6. Witam Chciałbym przedstawić jeden z moich ostatnich wypustów, który był projektem czysto relaksacyjnym. Model powstał już kilka miesięcy temu, ale jakoś do tej pory nie miałem okazji zrobić zdjęć. Model to Mark IV z Emhara w skali 1/72. Postanowiłem go wykonać w rzadko spotykanym, rosyjskim malowaniu. Jest to typowy, łaciaty kamuflaż z lat 20-tych. Model ma przedstawiać czołg, znaleziony przez Niemców, w Mauzoleum w Kijowie, podczas ataku na Rosję, w 1941r. Wzorowałem się na tym zdjęciu: Po dokładnym przyjrzeniu się fotografii, odkryłem jednak, że podpis zdjęcia jest błędny. Został na nim uwieczniony czołg Mk.V, a nie Mk.IV. Postanowiłem jednak nie zmieniać tej ciekawej koncepcji modelu. Figurki, to nieco przerobiony zestaw z CMK: http://www.cmkkits.com/en/figures/german-soldiers-at-rest-ww-ii-3-fig/ Z wykonania modelu, jak na projekt relaksacyjny, jestem w miarę zadowolony. Z podstawki już mniej. Muszę przyznać się, że robiłem ją trochę na odczepnego. Mogłem trochę bardziej popracować nad kostką brukową, no ale cóż, tak już zostanie. I jeszcze porównanie wielkości modelu, do pudełka zapałek: A co do nazwy winietki, to chyba nie muszę tłumaczyć skąd się ona wzięła Pozdrawiam
  7. Ferrari, Mercedes i McLaren są normalnie w Polsce dostępne chyba już od grudnia. Ja swój model kupiłem w Holandii za równowartość 75zł, czyli taniej niż u nas
  8. Złożyłem sobie na sucho główne elementy modelu, by sprawdzić, jak się prezentuje i jak jest ze spasowaniem. No i tak jak podejrzewałem, Revell odwalił tutaj kawał świetnej roboty. Model składa się sam, wszystkie części pasują do siebie co najmniej bardzo dobrze, a w większości idealnie. Szpachlówka ograniczy się jedynie do zamaskowania łączenia co poniektórych elementów, gdzie podziały w oryginale nie występują, oraz do zaszpachlowania kilku śladów po wypychaczach. I jeszcze porównanie z Alfą 158. Jak widać 60 lat w F1 to przepaść
  9. Witam po przerwie. Model doczekał się lakieru i polerki: Niestety, pojawiły się pewne komplikacje, co zresztą w moim przypadku jest rzeczą raczej normalną. Otóż przy przednim prawym zawieszeniu, wyskoczyła mi na karoserii jakaś chropowata plama wielkości 3x4mm. Miejsce to już wyszlifowałem i wypolerowałem, tak więc czeka mnie punktowe malowanie tego fragmentu i potem ponowne polerowanie Ale tym zajmę w przyszłym tygodniu, a póki co, pobawię się w tapicera i wykonam obicia tylnej ściany kokpitu, tak żebym mógł już na stałe przymocować fotel
  10. A ja ponarzekam- jak dla mnie to brak tu jest konsekwencji w budowie modelu. Na pace jest chyba z 2-3 tony węgla, a tylne zawieszenie w ogóle nie ugięte, jakby Mietek był pusty bez ładunku. To pierwsze co się rzuca w oczy. Podgięcie tylnych resorów, żeby tył nieznacznie siadł, jest tu praktycznie rzeczą obowiązkową do zrobienia.
  11. Jak mniemam model, to Twoja własna interpretacja i fantazja, bo na zdjęciach archiwalnych pojazd jest przesadnie czysty, a model jest przesadnie brudny, zwłaszcza podwozie. No ale cóż, każdy ma swoje upodobania, a sam model prezentuje się ciekawie
  12. PiterATS

    German Granadiers

    Co do kamuflażu Splittertarnmuster: http://farm4.static.flickr.com/3011/2291177059_59b2832123.jpg
  13. Znaczek, podobnie jak i inne kalki, to nic szczególnego, ot wydruk za pomocą laserówki Jakość nie jest taka, jak w przypadku profesjonalnych kalek, ale nie jest źle
  14. Witam ponownie Ostatnimi czasy pracuję nad oznakowaniem modelu. Nadwozie wzbogaciło się o numer startowy 34 i koniczynki. Numery i białe pole pod koniczynę zrobiłem z szablonu, natomiast sam listek, to już przygotowana przeze mnie kalkomania. Przy wykonywaniu numeru nie chciałem, by wyszedł on przesadnie pięknie, ponieważ był on nakładany z odręcznie przygotowywanego szablonu. Zresztą na zdjęciach widać, że cyfry w numerze potrafią się nawet różnić nieznacznie wysokością. Ponadto na dziób nałożyłem kalkomanię ze znaczkiem. Pozostało mi jeszcze wykonać przedni numer startowy. Pozdrawiam
  15. Już sobie z tym poradziłem, robiąc samodzielnie kalki. Logo i koniczyna będzie właśnie jako kalkomania, a trójkąt pod liścia i numer 34 zrobię z szablonu Dobrze widzisz, ale nie usuwałem ich, skoro model będzie na stałe przytwierdzony do podstawki i nie będzie tego widać Tak już zostanie. Może i rzeczywiście ten kwadracik jest trochę za szeroki, ale myślę, że nie rzutuje to na ogólne proporcje paszczy samochodu Dla mnie cywil = błysk z fabryki, nie śmigany. Model będzie czysty, jak przed wyścigiem Ogólnie dzięki za komentarze
  16. Wreszcie stałem się szczęśliwym posiadaczem najnowszego modelu Ferrari F10, od Revella Poniżej krótki inbox. Pudełko: Wypraski: A: Do tej pory w modelach F1, Revell dawał na kierownicę kalkomanię, na której był odwzorowany cały panel z przyciskami. Tutaj z kalek używamy tylko logo Ferrari. W zamian mamy bardzo ładnie odlane w tworzywie przełączniki i pokrętła. Warto też zwrócić uwagę na wannę kokpitu. W starszych modelach ten element był potraktowany po macoszemu. Tutaj natomiast mamy wreszcie poprawne odwzorowane boczne sekcje kokpitu, razem z podłokietnikami i znajdującymi się na nich panelami z przyciskami. Również pasy wyglądają przyzwoicie. Nie są tak rozmyte jak w poprzednich modelach- wszystkie detale pasów, łącznie z klamrami są bardzo wyraźne i ostre, co Revellowi przeważnie nie wychodziło. Ale oczywiście zapewne lepiej będą prezentować się pasy, zrobione, jako oddzielne elementy. B: C: Tutaj mamy dodaną makietę silnika, co prawda trochę symboliczną, ale ładnie wykonaną. Składa się na nią silnik z kanałem dolotowym powietrza i przeniesienie napędu. D: Tutaj producent wykonał nawiercone końcówki rur wydechowych. Myślę, że po oszlifowaniu, będzie się to ładnie prezentować. Warto tu również zwrócić uwagę na pedały hamulca i gazu, zupełną nowość w modelach F1 Revella, choć i tak będzie to praktycznie nie widoczne po wklejeniu kokpitu i zamknięciu nadwozia. E, czyli „wiatrochron” i szkło tylnego światła: F, czyli „karoseria”: Kolejne miłe zaskoczenie, za sprawą bardziej subtelnych, niż w poprzednich bolidach, linii podziału „blach”, które jednak ciągle są minimalnie za szerokie. Ale ogólnie jest bardzo ok. Opony: Niestety dotychczasowe modele F1 by Revell były znane z kiepskich opon, które swoją konsystencją zalatywały silikonem łazienkowym i do których lepiły się wszystkie kłaki, brudy i kórz. Tutaj mamy całkowicie inną bajkę. Opony wykonane są z normalnej gumy (nareszcie!!!), sztywnej, ale elastycznej, do której nie czepiają się żadne brudy. Byłem tym naprawdę ciężko zszokowany, gdy otwierałem pudełko i pierwsze co, złapałem za woreczek z oponami Trzeba tylko popracować na usunięciem nadlewek, które są obecne zwłaszcza w otworach na felgi. Ogólnie opony są naprawdę przedniej jakości. Kalkomanie: Kalki umożliwiają wykonanie modelu z 4 wyścigów, obu kierowców zespołu. Mamy więc 8 wersji malowania. Właściwie większość elementów wykonanych z włókna węglowego, jest zawartych w kalkach, więc we własnym zakresie pozostanie nam tylko kosmetyczne uzupełnianie kilku pominiętych miejsc kalkami z imitacją karbonu (np. detale kierownicy). Wszystkie elementy, które w oryginale były malowanie na czarno, czyli spody lotek przedniego i tylnego skrzydła, powierzchnie za rurami wydechowymi i dolne partie nadwozia, mamy odwzorowane na kalkach. Myślę, że ich naklejanie może być kłopotliwe, tak więc chyba lepiej to namalować. Natomiast kalki na te elementy mogą z powodzeniem posłużyć nam za szablony, do wykonania wszystkich czarnych powierzchni. Instrukcja, jak zwykle u Revella bardzo czytelna: Podsumowując, myślę, że Revell naprawdę wykonał kawał dobrej roboty i zaserwował jeden z tych modeli „Revellacyjnych”. W porównaniu z poprzednimi modelami F1 widać tu ogromną różnicę w podejściu do projektu wyprasek i ogólnie bardzo dobrą jakość. Wreszcie poprawna wanna kokpitu, przełączniki na kierownicy, sporo detali, nawiercone rury wydechowe, sporo karbonu na kalkach, opony nareszcie z normalnego tworzywa, bardziej delikatne linie podziału „blach”. Ślady po wypychaczach występują praktycznie zawsze w miejscach niewidocznych, nadlewek praktycznie nie ma, a wklęśnięcia tworzywa, jeśli są, to występują sporadycznie i można je bardzo łatwo usunąć. Również na szybko sprawdzone (w ramkach) bardzo dobre pasowanie, sugeruje, że szpachlówka będzie potrzebna jedynie do usunięcia śladów łączenia części, a nie do szpachlowania szpar i dziur. Kwestią otwartą pozostaje jedynie poziom merytoryczny modelu. Jak wiadomo Revell często mieszał i nie zawsze wersja z konkretnego wyścigu, podawana przez producenta, pokrywała się z rzeczywistością, pod względem specyfikacji i kalkomanii. Mam nadzieję, że tutaj jest wszystko przynajmniej przyzwoicie, ale to sprawdzę, jak będę już model budować. Ogólnie bardzo polecam.
  17. Po długich bojach z modelem, udało mi się doprowadzić karoserię do porządku i całość pokryłem bazą. Klapkę atrapy chłodnicy pomalowałem na żółto (własna interpretacja czarno-białych zdjęć), a na samą atrapę dałem czarny łosz. Myślę, że jak na prowizoryczne rozwiązanie problemu, efekt jest zadowalający. Widok całości, złożonej na sucho: W sumie nie wiem po co tak długo pracowałem na karoserią, skoro na nieremontowanych oryginałach widać szpary między blachami, nierówne szczeliny między maską silnika a bokiem, gdzie można wsadzić palce, czy też powyginane żaluzje
  18. Poprawiać nic nie będę. Dodam tylko przewody hamulcowe i poprzeczny drążek kierowniczy, ale to po malowaniu karoserii i usunięciu maskola z zawieszenia.
  19. Powoli zabieram się za malowanie modelu. Po raz pierwszy zastosowałem do malowania bazę samochodową i jestem bardzo zadowolony z efektów. Farba już po pierwszej, średnio-mokrej warstwie pokryła powierzchnię, szybko wyschła, stworzyła trwałą powłokę i co najważniejsze w ogóle nie powstała skórka pomarańczy. Do malowania użyłem klasycznego koloru Rosso Alfa, dobranego z katalogu barw Alfy-Romeo. Na początek przygotowałem maskę silnika: Natomiast co do właściwej kasty, to po nałożeniu podkładu wyszło jeszcze sporo baboli do usunięcia. A więc znowu musiałem zatrudnić spore ilości szpachlówki, co zresztą widać : Poza tym obecnie na etapie malowania jest dziób. Dostał już czerwoną bazę i żółty kolor na klapkę atrapy chłodnicy, a sama atrapa czeka na malowanie metalizerem i łaszowanie
  20. A więc odpowiadam na sugestie: - Fotel nie jest jeszcze gotowy, doprowadzę go do stanu używalności, w momencie, tapicerowania tylnej ścianki kokpitu; - Rama już tak zostanie, podobnie jak nity (ich brak) na desce. W sumie i tak to się nie rzuca w oczy po zamontowaniu kierownicy i fotela; - Blachy są widoczne na blueprintach modelu 158 i 159, stąd postanowiłem je wykonać. W sumie i tak nie wiem po co je robiłem ponieważ, gdy model na stałe przytwierdzę do podstawki, po skończeniu budowy, i tak nie będzie kompletnie nic widać - Co do klapki na wlocie, to atrapa chłodnicy posiadała 5 poprzecznych żeberek, podobnie jest w modelu. Na archiwalnym zdjęciu widać natomiast 4 żeberka, a więc piąte górne jest przykryte klapką. Tak też zrobiłem w modelu. - Koła to długa historia. Powiem tylko tyle, że żeby to jakoś wyglądało, musiałem od podstaw zrobić felgę, w której następnie naplatałem szprychy. Obecnie jednak mam nieco inną koncepcję zrobienia szprych, znacznie łatwiejszą i mniej monotonną. O jej efektach napiszę, jak zda egzamin Dzięki i pozdrawiam
  21. Witam Myślę, że czas najwyższy pokazać moje zmagania nad tym modelem, ponieważ buduję go sobie powoli już od dość dawna. Modelem tym, a właściwie półproduktem modelu jest bolid F1 Alfa Romeo 158, pochodzący z zestawu Smera. Mój model będzie przestawiaj bolid nr 34, którym w roku 1950, w pierwszym sezonie istnienia Formuły 1, Juan Manuel Fangio wygrał prestiżowy wyścig o GP Monako. Fangio stał się więc jednocześnie pierwszym w historii zwycięzcą wyścigu w Monako, rozgrywanego w ramach Formuły 1. W trakcie wyścigu: Zwycięstwo: I plakat wyścigu: Jak już mówiłem, model Smera jest raczej półproduktem wyjściowym, do zbudowania modelu na współczesnym poziomie. Ale nie ma co się dziwić, skoro wypraski stworzyli panowie z niejakiej firmy Merit, do tego w latach 60-tych. A więc bardzo dawno. Założyłem sobie by wykonać od podstaw kokpit, uzupełnić i poprawić detale karoserii oraz poprawić koła. Silnika nie ruszałem, ponieważ maska będzie przyklejona na stałe. Na początek prezentuję zdjęcia gotowego kokpitu, które już przewinęły się przez forum: Kolejnym etapem było złożenie karoserii, co skończyło się zużyciem gigantycznych ilości szpachlówki i papieru ściernego. Po tym uzupełniłem kokpit o wykonane własnoręcznie kalkomanie z zegarami: Następnie zabrałem się za powolne uzupełnianie elementów karoserii. Wykonałem swoisty pakiet aerodynamiczny (klapka na atrapie chłodnicy) , brakujące nity, podkładki pod zapinki maski silnika, oblachowanie otworu w masce pod kolektor wydechowy, brakujące oblachowanie spodu. Ponadto wytrasowałem brakujące linie podziału blach, klapek wlewów paliwa i chwytu powietrza oraz poszpachlowałem otwory pod zestawowy wiatrochron, który wykonam całkowicie od podstaw. Pozostały mi jeszcze do wykonania otworki w masce silnika, pod uchwyty do jej podnoszenia i brakujące 6 skrzel na owej masce. Będę musiał jeszcze raz zrobić klapkę na atrapie chłodnicy, ale z jakiegoś cieńszego materiału. Potem karoseria idzie do malowania I jeszcze zdjęcia całości: Pozdrawiam
  22. Racja, w pełni się zgadzam
  23. Jumo, może nie tyle dwa silniki, co dwa rodzaje głowic. Tak swoją drogą ja wolę podchodzić ostrożnie do walkaroundów współcześnie wyremontowanych maszyn, bo ich właściciele robią nieraz dziwne rzeczy, tak jak w tym przypadku z tymi pomalowanymi głowicami (w sumie po co je malować, skoro farba pod wpływem ciepła szybko by odlazła) i tymi pegami na przednim widelcu. A tak wygląda tłumik, czyli na zdjęciu element 1017: Ta rurka wychodząca na fotce z dołu z węższej części tłumika, ze ściętymi pod kątem ściankami, to właśnie końcówka rury wydechowej. Jest to integralna część tłumika, przyspawana do niego na stałe, tak więc tego elementu po prostu nie może brakować.
  24. Mam kilka uwag merytorycznych: - Naleśnikowaty tłumik z osłoną jest za gruby i zbyt kanciasty na krawędziach. - Brak końcówki rury wydechowej - Głowice nie powinny być malowane w kolor kamuflażu - Przeskalowana przez producenta tylna lampa (wystarczyło ją porządnie przeszlifować ze wszystkich stron i powinno być ok) - Model ma późny filtr powietrza, z obiegiem wirowym, tak więc jakoś nie pasuje mi na Afrykę, a bardziej na okres późniejszy, ale tutaj mogę nie mieć racji. A tak jeszcze na koniec zapytam się, po co na przedniej osi są założone pegi Przyznam, że nigdy z czymś takim się nie spotkałem.
  25. Dwie sprawy I- masz niesamowite tempo, niedawno model pokazał się na rynku, a tutaj już mamy galerię, do tego ładnie zrobionego modelu; II- żeby uściślić, Fordy V3000 były montowane również w Niemczech. Taka ciekawostka:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.