Skocz do zawartości

PiterATS

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 277
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    7

Zawartość dodana przez PiterATS

  1. Nie, aż tak daleko nie poszedłem
  2. Ale mnie nie mogłeś znać Ja miałem taki jeden epizod, w wieku 9 czy 10 lat. Pamiętam jak w kioskach pojawił się numer Małego Modelarza z trzema modelami w jednym: Ju-87, Reichenberg i Natter. Sklejanie zacząłem zaraz po zakupie numeru, jakoś pod koniec tygodnia. W niedzielę rano miałem już gotowego Reichenberga i Nattera i zabrałem się za Stukasa. Jakiż był mój wielki smutek gdy okazało się zabrakło mi kleju. I czym tu kleić, skoro w niedzielę wszystko pozamykane, a tu jeszcze została połowa dnia. Szybko znalazłem rozwiązanie w postaci taśmy klejącej. Efekt był wiadomy- model wylądował najpierw w szafie, a potem w koszu i od tego czasu nigdy już nie wróciłem do taśmy, jako preparatu sklejającego części modelu. Tak to jest jak dziecko skleja model i szuka pomysłów na rozwiązanie problemów
  3. Wnętrze przedziału napędowego to bardzo duże SF. Widzę też że również źle zinterpretowaleś instrukcję, która jest po prostu skandalicznie beznadziejna i tak naprawdę nie wiadomo co gdzie przykleić. Tak więc całość ciekawa pod względem pomysłu, ale przedział napędowy nadaje się wyłącznie do zasłonięcia
  4. Można jeszcze jakoś zarejestrować modele? Niestety wczoraj przez natłok obowiązków całkowicie o tym zapomniałem.
  5. Taki jest dokładnie zamysł. Niech leży bezpiecznie schowany, a ja przez ten czas mentalnie odpocznę, polepię to w czym czuję się najlepiej i nadrobię zaległości, a potem pomyślę nad dokończeniem Teciaka
  6. Obejrzałem sobie dzisiaj wieżę dokładnie w świetle dziennym po dokładnym jej wyschnięciu i chyba nie będę musiał jej przemalowywać. Całość da się wyprowadzić filtrami i podmalówkami, żeby wizualnie jej aktualna kolorystyka nie była taka plaska jak mi to wyszło. Nie mniej nie chcę robić nic na siłę żeby czegoś nie zepsuć już na amen, zwłaszcza teraz gdy wena i chęci do tego modelu opadły do poziomu bliskiemu zera. Niech na razie leży w pudełku, w bezpiecznym miejscu, a ja wracam do tego co lubię robić najbardziej i w czym czuję się najlepiej czyli cywili i F1. Trzeba podładować trochę baterie motywacji i chęci, a na Teciaka przyjdzie jeszcze pora:)
  7. Witam Model doszedł do etapu brudzenia i niestety poległem na nim. Wieża nadaje się do przemalowania i cale szczęście tylko wieża, a właściwie jej boki i jarzmo. Pozostałych elementów poza położeniem bazy, lekkiej modulacji i symbolicznych odprysków, nie ruszałem. Tak to jest jak przez kilkanaście lat nie robiło się tego typu modeli, a jak dodamy do tego że brudzenie to dla mnie najbardziej nielubiany etap malowania, to mamy to co mamy. Straciłem zapał do tego modelu, więc póki co ląduje do pudełka i może kiedyś do niego wrócę. No cóż, życie, nie każdy projekt musi mieć szczęśliwy finał. Tyle na razie ode mnie, dzięki za zaglądanie tutaj i komentarze:)
  8. Budowa wnętrza zajęła mi ponad 2,5 miesiąca, podczas gdy skompletowanie elementów zewnętrznych do etapu malowania pochłonęło zaledwie nieco ponad 3 tygodnie. Potem leżało to odłogiem, ale w końcu zabrałem się za zrobienie zdjęć i uzupełnienie relacji. Wieża tuż po etapie wykonywania faktury odlewanego pancerza oraz śladów łączenia form odlewniczych i odcięć wlewek metalu: A tutaj już gotowa, w pełni wyposażona. Z dodatków mamy uchwyty wykonane z drutu, lufę z Orange Hobby i poprawione spawy na kopułkach wentylatorów. Włazy wklejone na razie na maskol: Następnym etapem było dokończenie kadłuba. Na początku uzupełniłem brakujące, wewnętrzne odcinki rur wydechowych: A potem całą resztę wyposażenia, którego ten czołg wiele nie miał oraz płytę silnikową: Reszta drobiazgów, łącznie z kompletem kół: Gąski zostawiam sobie na koniec. Pozdrawiam
  9. Masz rację, były łuski lakierowane na zielony kolor, ale były też poddawane procesowi fosforanowania lub jak zwał inaczej fosfatowania. Po tym procesie łuska również przyjmowała odcień szaro-zielonkawy, czasem wpadający w brązy.
  10. Żeby było jeszcze gorzej, to oni byli z Waffen-SS. Ci to jeszcze większe gnoje, a żywi to już całkiem
  11. Jeszcze w ramach ciekawostki, tak potrafią wyglądać odlewy z fabryki 112. To przeczy już całkowicie zdrowemu rozsądkowi Zdjęcie pochodzi z tej galerii: https://legion-afv.narod.ru/T-34-85_Kirovsky.html To oczywiście całkowite ekstremum, mimo to uważam że generalnie czołgi ze 112 miały chyba najgorsze odlewy wież ze wszystkich producentów,. A ponieważ model Academy to T-34 właśnie z zakładu 112, więc myślę że nawet to co jest w pudełku, koniec końców wygląda dość akceptowalnie.
  12. Rosjanie, w wojennej produkcji, nigdy nie obrabiali odlewów. Jedyną operacją po odlaniu było odcięcie wlewki palnikiem i ewentualne zgrubne obrobienie tego miejsca w celu pozbycia się ostrych krawędzi. Co do niedbalstwa i pośpiechu to o jakim okresie produkcji mówisz? To produkcja wojenna czyli ona właśnie taka była niedbała. Podejrzewam że taka faktura to efekt przygotowania formy odlewniczej i co ciekawe z glutowatymi wieżami spotkałem się tylko w przypadku produkcji fabryki 112.
  13. Zdjęcia pochodzą z Mitycznej Broni. Przedstawiają wozy wojennej produkcji, z dużą dozą prawdopodobieństwa z fabryki 112, podczas ćwiczeń w okresie tuż powojennym. No i widać rzeczone gluty na wieży, mniejsze i większe.
  14. W kwestii faktury wieży to powtórzę się z innego forum. Taka glutowata struktura odlewu mieści się w granicach normy, a to dlatego że zdarzały się takowe. Należy jednak brać pod uwagę że był to stosunkowo niewielki odsetek wśród wszystkich odlewanych wież i mi osobiście ciężko stwierdzić z czego to wynikało.
  15. Ok. Powodzenia w budowie i wszystkiego dobrego na święta.
  16. Mam pytanie techniczne o brak polskich znaków. Z czego to wynika? To kwesta klawiatury albo ustawień, czy są ku temu jakieś inne powody? Strasznie źle się to czyta i przez to przegląda relację, a jest na czym oko zawiesić z racji tematu i fajnego podejścia do budowy.
  17. Dała, ale niepoprawne dla wersji Teciaka, którą robię
  18. Dzięki Ale powiem Wam, że jak już człowiek wygrzebał się z tej całej masy detali wnętrza, to robota chyba nawet nieco bardziej przyśpieszyła i nawet tego się nie zauważyło. Jednak wnętrze, to tego tak rozbudowane i odwzorowane, mocno ssie Po użyciu pół kilograma szpachli, wyprowadziłem belkę taranową kadłuba. Model jej nie posiadał, ponieważ przedstawia T-34 powojennej produkcji. Te już nie miały belki, tylko łączenie przedniej górnej i dolnej płyty na styk. Widać również przygotowany rowek, w którym znajdzie się spaw: Zapasowe zbiorniki na paliwo i skrzynki narzędziowe, znajdujące się na błotnikach: Tylna płyta również jest w pełni wyposażona: I świeżo wydrukowane koła. Koła są mojego projektu, przygotowane na bazie wojennego rysunku fabrycznego, datowanego na pierwszy kwartał 1945r. Jest to więc ostatni wojenny typ koła żebrowanego, charakterystyczny również dla późniejszej produkcji powojennej: Kolejny etap to przygotowanie kadłuba do naklejenia wszelkiego wyposażenia, a więc zrobienie faktury odlewu na osłonie KM-u i brakujących spawów. W między czasie chyba ogarnę też sobie układ jezdny
  19. Dziękuję Armata została pomalowana i uzupełniona o karabin i celownik: Następnie przyszła pora na malowanie i montaż końcowy wszystkich elementów wieży w jedną całość. Zdecydowałem się nie robić wszystkich sztuk amunicji, dlatego na bocznym magazynie amunicji, gdzie są dwa z czterech naboi, zrobiłem od podstaw otwarte klamry: A tutaj ładnie widać zdjęcie Olgierda oraz odznaczenia; - Krzyż Walecznych za Studzianki, - Virtuti Militari 5 klasy za zdobycie Mirosławca, gdy Olgierd walczył z zastępczą załogą a reszta kurowała się po oberwaniu w Warszawie, tuż przed Mostem Kierbedzia. Wybrane charakterystyczne wyposażenie osobiste załogi czyli harmonia i tobołek Tomka, szabla wz.21/22 Grigorija i butelki ze zdobycznym winem, które przyniósł Wichura Butelek na razie nie wklejam, bo wydają mi się po prostu za małe. Spróbuję znaleźć jakieś inne, nieco większe lub przygotuję je sobie sam. Póki co cała aranżacja kadłuba wygląda następująco i w sumie można go powoli zamykać górną płytą. Prawidłowe butelki włożę do środka najwyżej nieco później: No i pierwsze większe przymiarki na sucho
  20. Miało być malowanie, ale póki co było jeszcze trochę lepienia. Uznałem, że skoro mam już przygotowane do malowania wnętrze wieży, to głupio by było zostawiać sobie na później jeszcze jej strop. Przygotowałem więc ten element, wraz z wieżyczką dowódcy i przyrządami obserwacyjnymi. W zasadzie brakuje już tylko elementów głównego oświetlenia wieży, ale ponieważ to części przezroczyste, zrobię je na sam koniec.
  21. Witam ponownie W ostatnim czasie sporo udało mi się zrobić, bo przygotowałem do malowania wszystkie pozostałe elementy wnętrza wieży, nie wliczając w to jej stropu. Na początek poszycie wewnętrzne korpusu wieży. Miniart w bardzo ciekawy sposób poszatkował te elementy, dzięki temu wszystko możemy sobie wygodnie poskładać w łatwe do malowania osobne moduły i na koniec bez problemu zmontować w całość, za sprawą dobrego spasowania. Jak widać mamy tutaj tylny magazyn amunicji, siedzisko dowódcy, czy wykonaną całkowicie od podstaw kompletną instalację elektryczną. Jest też obszerna półka na radiostację: Pestki i boczna osłonka tylnego magazynu amunicji. Nie planuję zakładania wszystkich naboi na stelaże. Niektórych nie będzie, a na dnie przedziału bojowego wrzucę kilka pustych łusek: Celownik armaty i stelaż z magazynkami wieżowego km-u, który umieszczony będzie na boku wieży obok stanowiska ładowniczego: Radiostacja i mechanizm obrotu wieży. Radio to model, który znalazłem na Cultsach i wydrukowałem, z tym że pierwotnie mamy tutaj do czynienia z radiostacją 10RT-26. Ja przerobiłem ją na wcześniejszy wariant 10RT-12. Do mechanizmu obrotu wieży dodałem przewody zasilające: Stelaż montowany do elewacji działa, na którym znajduje się siedzisko celowniczego, podnóżek dowódcy i metalowa rura osłonowa, w której biegną przewody z kadłuba do wieży: Owe przewody natomiast będą ułożone do wiązki zaznaczonej w czerwonym kółku: To na razie tyle. Kolejny etap to malowanie wszystkiego i składanie w całość
  22. Zrobisz całkowite zdjęte wszystkie pokrywy silnika, zdjętą wieżę, zdejmowaną płytę z włazami kierowcy i strzelca i wszystko będzie widać. Dobrze idzie
  23. Powiem więcej- tutaj na forum jest też moja niedokończona relacja z budowy owego trumpeterowego Teciaka w 1/16 Wiele lat temu model powędrował do pudła bo straciłem do niego chęci, z uwagi właśnie na miliony poprawek, jakie trzeba tam wprowadzić. W sierpniu tego roku, gdy po jeździe T-34 naszła mnie znowu ochota na model Rudego, to wyjąłem z szafy Trumpetera obejrzałem go dokładnie, stwierdziłem że nie ma to sensu i kupiłem Miniarta z wnętrzem. I była do najlepsza decyzja jaką podjąłem Trumpeter swoimi Teciakami zaorał temat, więc na to się chyba nie zanosi. Tym bardziej że do wyboru mamy kilka wersji.
  24. Wielu było którzy robili model Halińskiego i go zrobili, ale do sedna to tak- dawno temu gdy jeszcze robiłem kartonówki to miałem próby podejścia do tego modelu. Dałem sobie jednak szybko spokój, gdy okazało się że opracowanie jest po prostu w 100% skopiowanym modelem Trumpetera w skali 1/16, modelem samym w sobie bardzo słabym pod względem detali i merytoryki.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.