Bardzo mi miło, że mogłem coś pomóc.
Montex — panowie się znają.
Zeskanowałem kalkomanię wraz z liniałem, oraz podałem typ samolotu.
Podałem typy samolotów, i schematy malowania, oraz skalę.
[*]Pmask — nie wiem.
Nie korzystałem.[*]Rukus — to nie było do modelu.
Potrzebowałem imię i nazwisko syna do elektrolitycznego grawerowania w stali nierdzewnej. Naczynia na obóz. Pan przy mnie odpalił program graficzny i dobrał „wydruk” konsultując ze mną i synem na bieżąco.
Gdyby komuś przyszło do głowy elektrolityczne podpisywanie stalowych naczyń, czy sztućców to radzę w masce z filtrami. Straszne rzeczy się wtedy wydzielają.[*]orfi — jak Rukus, tyle, że nie stałem panu za plecami a przy ladzie.
A co do Twojego pytania to nie wiem. Raz używałem dawno temu masek na owiewkę bodajże F-15 ale nie pasowały zbyt dobrze i tak się zraziłem.Maski na kabinę mają troszkę inną funkcję, niż te które miałyby ci pomóc malować pikselozę. Maski na kabinę się po prostu odkleja pencetą od podłoża i nanosi we wskazane miejsca. Fakt, że maski na kabinę potrafią troszkę nie pasować.Maski do oznaczeń i takie jak do twojej pikselozy mają zachować takie proporcje i wzajemne położenie jak przy wycinaniu. Przenosi się je przy pomocy dodatkowego nośnika. Może to być folia maskująca dla artystów plastyków. Albo szeroka malarska taśma maskująca, byle nie za mocna. Może jeszcze coś innego?
Nożykiem i pencetą usuwa się z wyciętego kształtu te fragmenty, które nie mają być zamaskowane. Naszą maskę trzymamy na razie na jej podłożu, na którym była wycinana ploterem.
Na całą przenoszoną „wycinankę” nakleja się z wierzchu ten dodatkowy nośnik. To pozwoli zachować wzajemne położenie i proporcje.
Powoli i delikatnie odrywa od podłoża.
Przykleja w miejscu gdzie ma być zastosowane.
Delikatnie i powoli odrywa się ten dodatkowy nośnik.