Skocz do zawartości

Hubert Kendziorek

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 351
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    10

Zawartość dodana przez Hubert Kendziorek

  1. EW-R Beaou bardzo ładny, zdjęcia jakby w klimacie boxartów Tamiyi.
  2. ... i wesoła kompania do towarzystwa. W tym wypadku, towarzyszyła mi w hotelu, w podróży służbowej, ale nie rozrabiali. Ten model buduje się tak długo, że nie będę musiał symulować na nim kurzu, mimo że stoi w gablotce.
  3. Przemalowane, kolor z palety Lifecolor. Przygotowałem sobie też szablony do nitowania. Mam pewien kłopot z pasami. Mam oba style włoskich pasów, ale żaden nie pasuje mi do tego, co widać na bodaj dwóch znanych mi zdjęciach, które pokazują choćby ich fragment. A tak to widać na zdjęciu. Coś chyba wydziergam z tych późnych, ale nie tak, jak pokazuje instrukcja.
  4. Zgadza się, dołożyłem po dwa z każdej strony względem zalecanej liczby - nijak nie byłem w stanie nałożyć ich z mniejszą liczbą, rwały się, nawet mimo podklejenia Extra Thin, zwłaszcza że między rolki podtrzymujące trzeba było je na siłę wcisnąć. Z prawej jest tak samo luźno. Luzik Pozdrawiam Hubert
  5. Model to stara (dosłownie, formy niewiele młodsze ode mnie) ale dobra Tamiya, składanie tego prostego zestawu to prawdziwa przyjemność. Podróż sentymentalna - jeden z pierwszych modeli po powrocie do hobby to była wczesna wersja Typu 97. Dodałem lufę i linę Eureka XXL, gąsienice Vision Models (dały w kość, nie udało się nad nimi do końca zapanować). Malowanie - zestaw "autentycznych" kolorów Gunze C, gąsienice akrylami AK. Brudzenie różnymi olejami, akrylami, pigmentami, co tam mi wpadło w rękę. Nie wyszło idealnie, ale model wędruje na półkę. Wrak podobnego pojazdu zdobyli Amerykanie na Saipanie w lipcu 1944 roku.
  6. Przy okazji kończenia innego czołgu pomalowałem wstępnie gąsienice. Mieszanka szarego z rdzawym.
  7. Ha! Faktycznie nie ma, trzeba będzie urżnąć tę nibyrurkę, zostawić tylko kawałeczek stożka. Ten model chyba powinienem był wystawić w kategorii SF Dzięki za komentarze. Hubert
  8. Dzięki za komentarze Jakoś mi umknęło, że rurki mu na nosie nie wkleiłem, dopiero na zdjęciach zwróciłem uwagę...
  9. Ależ to jest świetne! Po prostu radość na coś takiego popatrzeć, dzięki:) Pozdrawiam, Hubert
  10. Jaki koń jest, każdy widzi. Stary model z nowymi kalkomaniami, jakże często spotykane w pudełkach Revella połączenie. Do tego wypukłe linie podziału niekoniecznie przypominające to, jaki jest ich przebieg w rzeczywistości. Słabe detale. Na plus zaliczyć trzeba ciekawe malowanie i oznaczenia, które znajdujemy w pudełku. O dziwo, spasowanie elementów też jest niezłe, można powiedzieć, niemal nie używałem przy budowie szpachli. Prezent gwiazdowy od ojca, przeleżał kilka lat, przetrwał wyprzedaż zapasów w skali 1::72 tylko dlatego, że to prezent. W końcu przy letnich porządkach wpadł mi w ręce i pojechał ze mną na wakacje. Oto jest. Bez pretensji do czegokolwiek niezwykłego, po prostu sklejony i pomalowany. Raczej zabawka, niż model - o nic innego nie chodziło. Pozdrawiam Hubert
  11. Na Stormo piszą, że być może było tak, że po 1942 pokrywano wnętrza zieloną antykorozyjną, a później wykańczano drugą warstwą GAC1.
  12. Lepiej późno, niż wcale Dzięki, przyglądnę się temu jeszcze. Po zdjęciach zachowanego fragmentu kadłuba trudno jakoś jednoznacznie ocenić, może faktycznie jakby beżowo szary. Rysunki wnętrza we włoskich monografiach raczej sugerują ten zielonkawy. Edit: na stronie 49 Aviolibri nr 04 piszą, że wnętrze kokpitu i komory podwozia malowano antykorozyjnym zielonym.
  13. Trochę kolorów. Dojdą jeszcze pasy na fotelach i przyrządy z zestawowej kalkomanii.
  14. Powoli coś tam składam. Nie oparłem się urokowi blaszki od Yahu.
  15. Ale czas powoli wakacje kończyć, zwłaszcza że już po feriach.
  16. Lodzio miodzio, mus ten model mieć i zrobić co najmniej w jednym egzemplarzu. Wykonanie pierwsza klasa.
  17. Ładna kolekcja, robią też wielopak - tyle że to już niestety nie moja skala, poza skrajnymi wyjątkami. A Swordowy Re. 2001, niedokończony, gdzieś zalega w pudełkach. Ze źródeł mam Ali d'Italia, Aviolibri i trzeci tom historii Reggiane i Caproni od Re. 2002 do 2005, zakładając że nie będzie tu "superdetalingu", powinny wystarczyć. Ale plany z rysunkiem nitów chętnie bym przytulił - to co jest w tych źródłach albo jest bez nitowania, albo jest niekonsekwentne, niby są linie w miejscach, gdzie są nity, ale są na tych samych rysunkach całe połacie poszycia bez nitowania... :).
  18. Czarny podkład (podkręciłem ostro jasność, żeby cokolwiek było widać), zmontowane foteliki. .
  19. No to powoli do przodu. Podkład + zielony do wnętrz włoskich, jakże by inaczej, z palety "autentyków" Italeri.
  20. Toś mnie nieźle zaskoczył . Faktem jest, że w 1:48 Sword do tej pory niewiele wydawał (BAC Lightning w wersji dwumiejscowej, piękny model, trudno składalny), ale w małej skali to naprawdę niezła marka wśród "shortrunów". O ich kolekcji Reggiane od Re. 2000 do Re. 2006 nie wspominając. Dzięki, lubię samoloty z tej wytwórni, niestety mała podaż modeli... dobrze, że Sword wydał, bo wypusty Falcona czy Flying Machines, choć mają ciągle swój urok, są jednak albo trudne do złożenia, albo do zdobycia w normalnej cenie. Bezskutecznie szukam też Re. 2005 z PCM w 1:32 w cenie rozsądnej, na eBayu ceny zaporowe... W 2016 zrobiłem Re.2002 z Italeri
  21. Na coś takiego zwykłem mawiać: "brnąć w sukces" ? -. ale kibicuję! Nie wiem tylko, czy ma sens inwestowanie w ten model czegokolwiek poza pracą i różnymi "przydasię", jak plastikowe patyczki higieniczne (to niezastąpiony produkt, ale na wymarciu), czy igły lekarskie. Jakby te zestawowe opony ponacinać w stylu z grubsza przypominającym oryginał, nikt nie powinien mieć pretensji.
  22. Dwa? Cóż... Dodaj dwójkę z przodu i będzie mniej więcej stan mojego warsztatu Kusi zostawić go w naturalnym kolorze, ale nie wiem, na ile uda się wyprowadzić powierzchnie, pozalewane fabrycznie linie podziału, rysy...
  23. Jedna z moich ulubionych maszyn z okresu II Wojny Światowej, więc jak tylko pokazał się w handlu - musiałem go mieć. No i mam. Wziąłem pudełko na ferie, a gdy wpadło wieczorem trochę czasu... Detale typowe dla "shortrunowej" produkcji, ale spasowanie elementów na ogół dobre. Pozdrawiam, Hubert
  24. Ten samolot ma coś w sobie. Mirage III na sterydach. Francuzi zawsze szli swoimi ścieżkami. Zatem mimo że skala nie moja, dałem się skusić. Model dość nowy, short run zza wschodniej granicy, firmy o nazwie A&A Models, dziwnie podobnej j do A-Model, tym bardziej że jakościowo produkcja też jakby zbliżona (raczej mydlane detale). Ale to bez znaczenia. Roboty z nim będzie dużo, to i zabawy nie zabraknie. Najpierw zająłem się kokpitem. Pozdrawiam, Hubert
  25. Dzięki Najpierw MECHA COLOR PRIMER Black od Vallejo, lekko przepolerowany, odkurzony, pokryty akrylowym połyskiem Gunze. Na to SM-01 Super Fine Silver od Gunze. Na to znowu połysk Gunze.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.