Skocz do zawartości

Hubert Kendziorek

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 342
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    10

Zawartość dodana przez Hubert Kendziorek

  1. Jaki koń jest, każdy widzi. Stary model z nowymi kalkomaniami, jakże często spotykane w pudełkach Revella połączenie. Do tego wypukłe linie podziału niekoniecznie przypominające to, jaki jest ich przebieg w rzeczywistości. Słabe detale. Na plus zaliczyć trzeba ciekawe malowanie i oznaczenia, które znajdujemy w pudełku. O dziwo, spasowanie elementów też jest niezłe, można powiedzieć, niemal nie używałem przy budowie szpachli. Prezent gwiazdowy od ojca, przeleżał kilka lat, przetrwał wyprzedaż zapasów w skali 1::72 tylko dlatego, że to prezent. W końcu przy letnich porządkach wpadł mi w ręce i pojechał ze mną na wakacje. Oto jest. Bez pretensji do czegokolwiek niezwykłego, po prostu sklejony i pomalowany. Raczej zabawka, niż model - o nic innego nie chodziło. Pozdrawiam Hubert
  2. Na Stormo piszą, że być może było tak, że po 1942 pokrywano wnętrza zieloną antykorozyjną, a później wykańczano drugą warstwą GAC1.
  3. Lepiej późno, niż wcale Dzięki, przyglądnę się temu jeszcze. Po zdjęciach zachowanego fragmentu kadłuba trudno jakoś jednoznacznie ocenić, może faktycznie jakby beżowo szary. Rysunki wnętrza we włoskich monografiach raczej sugerują ten zielonkawy. Edit: na stronie 49 Aviolibri nr 04 piszą, że wnętrze kokpitu i komory podwozia malowano antykorozyjnym zielonym.
  4. Trochę kolorów. Dojdą jeszcze pasy na fotelach i przyrządy z zestawowej kalkomanii.
  5. Powoli coś tam składam. Nie oparłem się urokowi blaszki od Yahu.
  6. Ale czas powoli wakacje kończyć, zwłaszcza że już po feriach.
  7. Lodzio miodzio, mus ten model mieć i zrobić co najmniej w jednym egzemplarzu. Wykonanie pierwsza klasa.
  8. Ładna kolekcja, robią też wielopak - tyle że to już niestety nie moja skala, poza skrajnymi wyjątkami. A Swordowy Re. 2001, niedokończony, gdzieś zalega w pudełkach. Ze źródeł mam Ali d'Italia, Aviolibri i trzeci tom historii Reggiane i Caproni od Re. 2002 do 2005, zakładając że nie będzie tu "superdetalingu", powinny wystarczyć. Ale plany z rysunkiem nitów chętnie bym przytulił - to co jest w tych źródłach albo jest bez nitowania, albo jest niekonsekwentne, niby są linie w miejscach, gdzie są nity, ale są na tych samych rysunkach całe połacie poszycia bez nitowania... :).
  9. Czarny podkład (podkręciłem ostro jasność, żeby cokolwiek było widać), zmontowane foteliki. .
  10. No to powoli do przodu. Podkład + zielony do wnętrz włoskich, jakże by inaczej, z palety "autentyków" Italeri.
  11. Toś mnie nieźle zaskoczył . Faktem jest, że w 1:48 Sword do tej pory niewiele wydawał (BAC Lightning w wersji dwumiejscowej, piękny model, trudno składalny), ale w małej skali to naprawdę niezła marka wśród "shortrunów". O ich kolekcji Reggiane od Re. 2000 do Re. 2006 nie wspominając. Dzięki, lubię samoloty z tej wytwórni, niestety mała podaż modeli... dobrze, że Sword wydał, bo wypusty Falcona czy Flying Machines, choć mają ciągle swój urok, są jednak albo trudne do złożenia, albo do zdobycia w normalnej cenie. Bezskutecznie szukam też Re. 2005 z PCM w 1:32 w cenie rozsądnej, na eBayu ceny zaporowe... W 2016 zrobiłem Re.2002 z Italeri
  12. Na coś takiego zwykłem mawiać: "brnąć w sukces" ? -. ale kibicuję! Nie wiem tylko, czy ma sens inwestowanie w ten model czegokolwiek poza pracą i różnymi "przydasię", jak plastikowe patyczki higieniczne (to niezastąpiony produkt, ale na wymarciu), czy igły lekarskie. Jakby te zestawowe opony ponacinać w stylu z grubsza przypominającym oryginał, nikt nie powinien mieć pretensji.
  13. Dwa? Cóż... Dodaj dwójkę z przodu i będzie mniej więcej stan mojego warsztatu Kusi zostawić go w naturalnym kolorze, ale nie wiem, na ile uda się wyprowadzić powierzchnie, pozalewane fabrycznie linie podziału, rysy...
  14. Jedna z moich ulubionych maszyn z okresu II Wojny Światowej, więc jak tylko pokazał się w handlu - musiałem go mieć. No i mam. Wziąłem pudełko na ferie, a gdy wpadło wieczorem trochę czasu... Detale typowe dla "shortrunowej" produkcji, ale spasowanie elementów na ogół dobre. Pozdrawiam, Hubert
  15. Ten samolot ma coś w sobie. Mirage III na sterydach. Francuzi zawsze szli swoimi ścieżkami. Zatem mimo że skala nie moja, dałem się skusić. Model dość nowy, short run zza wschodniej granicy, firmy o nazwie A&A Models, dziwnie podobnej j do A-Model, tym bardziej że jakościowo produkcja też jakby zbliżona (raczej mydlane detale). Ale to bez znaczenia. Roboty z nim będzie dużo, to i zabawy nie zabraknie. Najpierw zająłem się kokpitem. Pozdrawiam, Hubert
  16. Dzięki Najpierw MECHA COLOR PRIMER Black od Vallejo, lekko przepolerowany, odkurzony, pokryty akrylowym połyskiem Gunze. Na to SM-01 Super Fine Silver od Gunze. Na to znowu połysk Gunze.
  17. Mój Dziadek od strony ojca był m.in. rzeźbiarzem, specjalizował się głównie w figurach świątków z drewna... niebywałe podobieństwo detalu, rysów twarzy, od razu ta fota Dziadka mi przypomniała . A model wychodzi nad podziw dobrze. Ja też bym mu raczej nic nie zmieniał, niechże sobie ma te nity i puste komory podwozia - ma to swoisty urok w tym wydaniu.
  18. Rafale ciągle jeszcze na zeszłorocznych wakacjach ? Wash, podwozie, zaczęte podwieszenia (zostało ze dwadzieścia naklejek do nałożenia...).
  19. To prawda, otwarte oczy zawsze wskazane. Pisząc o starszych modelach Tamiyi miałem akurat na myśli miłe wspomnienie budowy jednego z najtańszych ich modeli dostępnych w sklepach w skali 1:72, Aichi M6A1-K Nanzan (Seiran Kai).
  20. Powrót udany, choć na pierwszy bieg płotki ustawiłeś wysokie. Co za okropny model, do dziś pamiętam rozczarowanie, jakim Ił-2 był po Łosiu. Ale wyboru to wtedy wielkiego nie było, więc kleiło się co popadło. W tym nieszczęsne Iły. Co do następnych modeli przyłączam się do zdania poprzedników i podpowiadam jeszcze weekendowe wydania Eduarda oraz starsze wypusty Tamiyi, potrafią w porównaniu z tymi mydłami z MC, Plastyka i tym podobnych niewiele kosztować, a satysfakcja / dekompresja / zabawa * nieporównanie większe. Pozdrawiam Hubert *) skreślić co kto chce lub nic
  21. Jak przyjemnie coś takiego ładnego zobaczyć, świetna robota.
  22. Spoko. Nie takie rzeczy potrafią wyskoczyć. Kropla płynnej szpachlówki albo surfacera 500 załatwi sprawę.
  23. North American F-86F Sabre "Mike's Bird", 39th Fighter Interceptor Squadron, Suwon, lato 1953, pilot kapitan Charles McSwain. Model Academy, trochę nierówny - pierwsze wrażenie jest bardzo dobre, ale spasowanie niektórych elementów, jak i detale, podczas montażu szybko pokazują swoje słabe strony. Beznadziejne okazały się kalkomanie Academy (grube, z dziwną kolorystyką), w większości użyłem zatem kalkomanii z zestawu Print Scale, niestety te również są bardzo słabe i niewdzięczne w użyciu (rwą się, widoczny raster, też dziwne kolory i rozmiary oznaczeń USAF, słabo przyczepne, oporne w odchodzeniu od papieru). Oznaczenia USAF to Techmod. Żałuję, że tych żółto czarnych pasów nie wymalowałem. Jeżeli chodzi o użyte farby, to na podkład MECHA COLOR PRIMER Black od Vallejo, lekko przepolerowany, odkurzony, pokryty akrylowym połyskiem Gunze poszedł Super Fine Silver od Gunze. Inne odcienie metalu to Vallejo Metal Color. Koła żywiczne i w kokpicie blaszki - od Eduarda. Reszta - prosto z pudła. Do tej maszyny mam słabość i mimo, że model nie wyszedł idealnie, cieszę się że go zrobiłem. Pozdrawiam Hubert
  24. Świetnie, że dałeś go na podstawce, jest moc i dynamika. A sam model - palce lizać. Super!
  25. Świetna robota. Czysto, z wyczuciem skali, fajne detale. Z każdą Twoją galerią rośnie moje zainteresowanie tymi modelami, tylko nie mam pewności, czy umiejętności i cierpliwości mi wystarczy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.