Od razu przepraszam modelarska brać za jakość fotek, ale w piątek miałem wypadek który dość mocno ogranicza moja jakąkolwiek mobilność.
Jak już siedzę i nie mogę łazić no to postanowiłem trochę podłubać.
Jako że boki kadłuba na łączeniu z płatami były "za wąsko" powstał pewien schodek, który należało usunąć.
W ruch poszły pilniczki, później papier ścierny. Efekt zadowalający
Całość zachowała kształt płatowca.
Jako że lewa strona samolotu jest "zwichrowana" także i na końcu musiał pojawić się mały babol. Osłona silnika nijak nie chciała się połączyć z przednią częscią płata (ten mały garb).
Także tutaj w ruch poszedł papier ścierny.
Zmniejszyłem grubość ścianek osłony o ile się dało równomiernie.
No i teraz będę kombinował jak uczynić silnik pomalowany na "i tak będzie niewidoczny" bardziej realistycznym.