-
Liczba zawartości
2 412 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
29
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez KRL
-
Dziś w poszukiwaniach starego tematu na forum natknąłem się na tem temat gdzie jak widzę zostałem wywołany do tablicy. Mineło już trochę czasu ale pozwolę sobie zabrać głos w dyskusji. Ja zapewne z racji wiedzy dotyczącej materiałów lakierniczych i powłok ( to mój zawód który wykonuję od ponad 20 lat) nie wyobrażam sobie pracy z lakierami bazowymi bez TC lub FC TC - Tone Controler FP - Flop Controler W zasadzie materiały te różnią się w bardzo małym stopniu, różnica polega na pigmencie transparentnym ale można przynajmniej w pracach modelarskich można je używać zamiennie. TC - to nic innego jak baza (kolor) tylko że jest transparentna - produkt ten służy do regulacji stopnia krycia kolorów. FC - Używa się tego materiału do kontroli ziarna metalicznego w kolorach metalicznych i perłowych i do korygowania siły krycia lakierów metalicznych i perłowych. Jako technolog doskonale wiem że nie powinno się rozcieńczać materiałów lakierniczych do woli co w przypadku modelarskiej braci jest czymś normalnym. Rozcieńczanie na poziomie 1:1 jest możliwe 1:2 dopuszczalne w przypadku niektórych producentów. Natomiast powyżej a widziałem już sugestię by rozcieńczać materiał 1:5 czyli na jedną część lakieru dodajemy 5 części rozcieńczalnika. Pytanie czy w tym momencie rozcieńczamy produkt A czy raczej produkt B. Farby, lakiery i inne produkty posiadają różne dodatki w tym np. dadatek adhezyjny, środki matujące itd. Produkt musi mieć odpowiednią ilosc tych dodatków w RFU czyli w mieszaninie gotowej do natrysku. Czyli po wymieszaniu z rozcieńczalnikiem lub w przypadku materiałów 2K z utwardzaczem i rozcieńczalnikiem by te dodatki mogły prawidłowo funkcjoniować i pełnić nadanom im przez producenta rolę. Tak więc nadmierne rozcieńczanie może prowadzić do utraty przyczepności, może prowadzić do utraty stopnia matu lub połysku, może też prowadzić do wielu wad powłokowych które w przypadku modelarstwa może nei są tak widoczne ale to że wady nie widać nie oznacza że jej nie ma. Tyle bełkotu technicznego teraz coś w temacie TC i FC. Producenci by nie powstawały takie wady opracowali produkty takie jak TC czy FC jest to tem sam produkt co farba jednak nie posiada barwników, pigmentów, past koloryzujących itd. Można powiedzieć że jest to po prostu transparentna farba posiadająca wszystkie dodatki które są w kolorach, dodanie tych produktów do farb koryguje stopień krycia z zachowaniem wszystkich parametrów fizycznych i chemicznych produktu. Ogólnie prodcucenci staraja się tak opracować recepturę koloru by możliwie jak najlepiej kolor krył zwykle w dwóch warstwach. W modelarstwie czy przy pracy z efektami w lakiernictwie to dążenie producentów nie zawsze jest porządane więc trzeba korygować siłę krycia. Trzeba to zrobić tak by nie pozbawić produktu innych ważnych parametrów a osłbaić jedynie krycie i tu używamy bazy takiej jak TC czy FC. Takim materałem jest Transparator, ale i w Tamce znajdziemy takie produkty. Myśłę że osoby które znają język angielski dostrzegą różnicę w opisie między Clear Coat (lakier bezbarwny) a Base Coat to jest produkt który często używany jako lakier bezbarwny w rzeczywistości jest bezbarwną bazą czyli TC. Oczywiście położenie takiego materiału jako lakieru bezbarwnego matowego nie grozi powistaniem wad jednak między lakierem bezbarwnym nawierzchniowym a bezbarwną bazą jest spora różnica głównie polegająca na odporności na UV, ale także na rozlewności i co najważniejsze na przejrzystości. Ok, mam nadzieję ze coś pomogłem choć jestem przekonany że nie zmieni to podejścia modelarzy w końcu przyzwyczajenia to druga natura człowieka. Na koniec z ostatniej mojej pracy kilka zdjęć z zastosowaniem TC i FP wymieszanych razem w proporcji 1:1 + dodane dwa rodzaje ziarna metalicznego (standardowe 5% i pryzmatyczne 15%). Pokażę wam jaki daje to efekt, dodam że można to osiągnąć za pomocą materiałów Tamki czy Transparatora. Efekt ma być taki by przy obserwacji powłoki na wprost było widać tło w tym wypadku kolor szary. Jednak gdy zaczniemy przękręcać (model) lub zmieniać kąt patrzenia powinno być widać efekt Flopu w tym wypadku chodziło mi o uzyskanie specyficznego efektu powłoki HP jaki jest np. na F-22, moim zdaniem daje to też super efekt na silnikach miejsca przepaleń itd. Fotka 1. zdjęcie wykonane na wprost: Kolejne zdjęcia wykonane przy przekręcaniu modelu gdzie zaczyna być widoczny efekt flopu: Ogólnie patrząc na model gdzie niegdzie widać powłokę metaliczną a w innym miejscu jest po prostu zwykły szary kolor jednak po zmianie pozycji wszystko sie zmienii. I tyle zabawy z TC i FC moim zdaniem warto spróbować. Na koniec nie próbuję nikomu zmieniać przyzwyczajeń czy też negować technik stosowanych od lat - jedynie staram sie wyjaśnić i pokazać różne pomysły i inne drogi do osiągnięcia często tych samych efektów ale bez grożby wystąpienia wad (choć to teoria bo wady jak choroby zawsze mogą sie pojawić).
-
Miejsca jest na sześć AIM-120 a w zestawie dodali cztery, gyby to był model w skali 1:32 to mam cały arsenał w pudełka ale w 1:48 nie mam jak na razie zbyt dużych zapasów. No nic dwa miejsca pozostaną puste.
-
Wiem Solo, dziś miałem ponad 9 godzin zabawy z dwoma szarymi kolorami na F-22 by nie wyglądały jak zwykły szary kolor. Jednak czasem wrto się namęczyć.
-
Czarny podkład pod kolory Su-33? Ciekawe ja taki podkłąd stosuje zwykle pod metalizery lub jak teraz przy F-22 pod imitację powłoki ferytowej, czarny podkład świetnie koresponduje z Flop Controlerem. Pod takie kolory jak na Su wydaje mi sie zbyt pracochłonny trzyeba sporo zabawy by pokryć tak ciemne podłoże.
-
A może tam być podwieszony 4x AIM-120 i 2x AIM-9X?
-
Panowie walczę włąsnie z modelem F-22, walczę dosłownie z tym specyficznym efektem powłoki lakierniczej ale ten problem jak myślę już rozwiązałem. Natomiast do szczęścia brak mi informacji co moge podwiesić w centralnym luku? Może macie jakieś fotki co F-22 przenosi pod brzuchem.
-
Ja już kupiłem jak wrócę do naszego pięknego kraju to dam znać czy było warto. Choć i tak innej opcji nie ma.
-
PPG i Akzo Nobel
-
W tej materii niestety nie pomogę produkty modelarskie w postaci farb są mi mało znane nie używam farb modelarskich. Co do podkładu przyzwoity jest Surfacer 1500 i Tamyia light Gray.
-
Kupią, kupią zapewniam.
-
Zapraszam na oględziny - pisz na PW jakoś ustalimy czas.
-
Jak dla mnie to jest BARDZO dużo czasu krótko mówiąc zrobię tem model w tym czasie bez pośpiechu. Tak myślę choć biorę tez pod uwagę że moge być w błędzie ale to się okaże w praniu.
-
Jeszcze warto poprawić biały kolor na osłonie radaru - jest żle zaznaczony zbyt daleko wychodzi w stronę kadłuba i powinienie być odciety pod kątem prostym. Dodatkowo odrobinę mniej brudny biały kolor bedzie prezentował sie lepiej (moim zdaniem).
-
Rozpoczynam nowy warsztat w materii dość odległej od moich dotychczasowych działań modelarskich, krótko mówiąc przenoszę się z powietrza na morza i oceany. Projekt jak dla mnie bardzo ambitny i wymagający Duuuuuuużżżżżooooo miejsca - aktualnie stół na którym pracuję z modelami jest krótszy niż model który będzie tematem tego warsztatu. USS Missouri Trumpeter skala 1:200 czyli prawie 1400mm na warsztacie. W kwestii samego modelu nie mogę powiedzieć zbyt wiele niegdy nie składałem modelu okrętu w tej skali. Nie posiadam także modelu innego producenta w skali 1:200 więc nie moge porównać jakości. W tej skali mam jeszcze Bismarcka i Hood'a Pozwolę sobie więc na pisanie o odczuciach lub jak kto woli pójdę w subiektywną ocenę. Model wygląda porządnie części w wypraskach są ładnie odlane ze sporą ilością szczegułów, natomiast sam kadłub ma mnóstwo nadlewek miejsc łączenia z formą itd. które będą wymagać sporo prac przygotowawczych przed lakierowaniem. Do modelu Trumpeter dodał sporo blaszek których ja szczerze nie cierpię a ich wklejanie spędza mi sem z powiek, dodatkowo muszę przyznać że blaszki nie prezentują dobrej jakości. Relingi są na tyle słabe że zapewne dokupię coś zestawowego. W kwestii dodatków dokupiłem upgrade Trumpka a więc lufy dział, śruby i jakieś drobnostki dodatkowo także dokupiłem pokład od Pontosa. Tyle w ramach opisu zestawu, czas na prezentację wizualną. Zewnątrz: Wnętrze kartonu, stanowi kadłub + dodatkowe kartony A,B,C,D z elementami nadbudówek i pozostałymi cześciami, jest także mała kalka. Na koniec porównnie wielkości model Bismarcka w skali 1:350 (jeszcze w trakcie prac) i pokład Missouri. Na pracę nad tym modelem daje sobie bardzo dużo czasu dead line wyznaczyłem na Maj 2017. Zastanawiam się natomiast nad dokupieniem kilku dodatków w postaci luf do pozostałych dział może jeszcze coś możecie zarekomendować? Chętnie posłucham doświadczonych kolegów, może macie doświadczenia z tym modelem i możecie podsunąć mi jakieś rady dotyczące budowy, ewentualnych probelmów i zagrożeń. Teraz zaczynam dokłądnie studiować instrukcje i w kolejny weekend postaram się rozpocząć budowę.
-
Czyli raczej zapomnieć o F Rsinie? @KRL-Oczywiście robiłeś polerkę lakieru bezbarwnego? Zero polerowania tak wychodzi po aplikacji.
-
Lakiery to faktycznie "moje specyfiki" kalki są pokryte lakierem bezbarwnym oczywiście także z własnego ogródka.
-
Mam taki plan na początek i dla odmiany coś ze wschodu.
-
Dziękuję muszę przyznać że nie przypuszczałem że to maleństwo spodoba się modelarskiej braci.
-
Instrukcja podawała aż sześć różnych odcieni metalu, wiec tak też zmalowałem model.
-
Nie wiem czy to kwestia tego egzemplarza ale model ma przekoszoną tylna część krótko mówiąc jest krzywy. Rozmawiałem z osoba która posiada taki model i też twierdzi że jest zwichrowany. W kwestii samej budowy jest sporo pasowania i szapchlowania co przy takim maleństwie jest mało przyjemne. W kwestii części waro też wspomnieć że klapy podwozia są powiedzmy nie do końca do tego modelu a reszta to już bardzo ciekawy model ciekawego samolotu który ja zamierzam jeszcze złożyć w barwach Lufthansy.
-
Super Constellation dość trudny maluch mieszczący się na ręku w barwach TWA. Model firmy Revell można o nim napisać tyle że jak na tą skale fajne są okna, spasowanie przeciętne a model ogólnie dość wymagający. Kalki grube trudne do położenia. Niemniej jednak model bardzo ciekawy i wymagający w kwestiach lakierniczych kalki to wszystko co czerwone reszta wymaga lakierowania.
-
Coś ze śmigłem na nosie skala 1:48
-
Mnie podoba się tak jak jest. Lubię modele spójne w których nic bym nie zmienił.
-
Zapewne nie jest to Su-33 tylko Su-27 ale to ma małe znaczenie silniki a dokładneiej tytanowe osłony są wykonane z tego samego materiału i przepalają się bardzo różnie. Tytan na samym początku ma kolor srebra wymieszanego z kakao i jest matowy pod wpływem temperatury zaczna się przebarwiać w miejscach łączeń (spawów) robi się bardzo ciemno brązowy w innych blado niebieski do bardzo intensywnego niebieskiego koloru co ciekawe w miejscach przpaleń znika mat a powierzchnia wyglada miejscami jak by miąła połysk. Ostatecznie wpływ na przebarwienia ma wiele czynników temperatura, czas oddziaływania jej i co ważne czas w jakim powierzchnia metalu zmienia temperaturę często w klimacie C5 a więc morskim silniki bardzo szybko stygną lub temperatura gwałtownie się zmienia rozgrzewanie silników wtedy tytan ciemnieje. W tej sytuacji odziaływanie warunków na poszczególne elementy powoduje że odbarwiają się w różnym stopniu. Wpływ na wybarwienie ma także czystość samego stopu - dlatego też osłony na silnikach Su-27 i całej rodziny bywają bardzo różnie przebarwione. Jest to dla nas modelarzy z jednej strony trudność a z drugiej pole do zabawy ponieważ osłony są bardzo óznie wybarwione.
-
Ja nie mam talentu do robienia warsztatów w przeciwieństwie do Solo - tak więc jestem przekonany że ten warsztat sporo nam wszystkim podpowie więc czekamy z niecerpliwością ąz Solo ruszy z kopyta o ile mnie pamięć nie myli wspominał coś o nadchodzącym weekendzie.
