-
Liczba zawartości
1 335 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
44
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez rymulus
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 53
-
Dzięki.
-
Model super, podświetlenie też fajnie wygląda. Mam jeszcze takie pytanio-prośby. Czy będziesz pokazywał ten model na jakichś konkursach/wystawach? Jeśli tak, to prezentuj go bez tej szklanej/plexi obudowy. Refleksy na szkle bardzo przeszkadzają w oglądaniu modelu i docenieniu wszelkich smaczków na nim prezentowanych. Figurki, skoro je dajesz to proszę pomaluj je na bardzo wysokim poziomie. Nic tak nie psuje odbioru modelu jak kiepsko pomalowane ludziki.
-
Dzięki za pozytywne opinie. W tym przypadku ze względu na ilość brudu uznałem za konieczne dołączenie zdjęć referencyjnych. Jak to mawia wiele osób "samoloty się nie brudzą", zdjęciami oryginału rozwiałem wątpliwości i zarzuty o przesadę. Jest to model prosto z pudła, taka była koncepcja. Chciałem zrobić prosty model, bez wielu części. Przez ostatnie miesiące byłem tak zarobiony w robocie i po niej, że nie chciało się mi robić nic ambitniejszego. Dlatego taka decyzja, model prosto z pudła. Środek powstał w tej koncepcji. Dodałem tylko pasy i lekko przerobiłem siedzenia w przedziale desantowym bo były wielkim monolitem. Kabina pilotów, poza pasami przy fotelach, wykonana jest w/g instrukcji. Jakieś poprawki zaczęły się tak naprawdę przez drzwi ze schodkami, te zestawowe są naprawdę kiepskie. Jak zrobiłem dolną część drzwi to dla równowagi zrobiłem też górę. Wirnik główny już od początku planowałem wzbogacić o kilka drutów ale po bliższej analizie wyszło, że to za mało. A jak poprawiłem wirnik główny to nie mogłem zostawić ogonowego bez poprawek. I tak dalej z kolejnymi detalami. Jest też kilka rzeczy, które można jeszcze dodać ale już mi się nie chciało bo to model relaksacyjny. Kopeć wyszedł, nawet dla mnie, zaskakująco dobrze. Po kilku różnych próbach na boku powstał ostateczny pomysł aby połączyć malowanie farbą akrylową i farbą olejną. Pierwszy etap to malowanie tych najciemniejszych obszarów czarną farbą Tamki. Chodziło o to, żeby szybko pokryć całkowicie te obszary bez żadnych prześwitów koloru kadłuba. Drugi etap, malowanie z użyciem aerografu miejsc przydymionych. Użyłem tu benzyny lakowej zabarwionej olejną farbą dla plastyków. I tak warstwa po warstwie zaciemniałem kadłub. Mocniej tam gdzie szedł główny strumień spalin delikatniej w innych miejscach. Na koniec zrobiłem na sucho jeszcze jakieś przetarcia, pędzelkiem i farbą olejną dodałem kilka plam i dodatkowo delikatnie podkreśliłem linie nitów. I to tyle w temacie malowania kopcia. Zdjęcie poniżej po pierwszym etapie.
-
Taki szybki model zrobiony dla oderwania się na chwilę od roboty. Założenie, budowa prosto z pudła plus jakieś ewentualne niewielki poprawki. Wyszedł ostatecznie trochę Airfix ProfiPak. Zdjęcia referencyjne tej konkretnej sztuki podczas operacji w Iraku. I model. Na końcu będzie kilka szczegółów z poprawek.
-
Zapowiada się bardzo ciekawie. Śledził będę ale pozwolę sobie nie wypowiadać się na temat samolotów i modeli z tego okresu.
- 67 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- fokker dvii
- wingnutwings
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Zorganizuj dokumentację to podziałamy.
-
Rumunek idealnie wpasowany do kolekcji. Jak już nas przyzwyczaiłeś, wykonanie pierwsza klasa.
-
Może się źle wyraziłem. Wrogiem druku 3d nie jestem i czasem z niego korzystam jak wiem, że to co ja wykonam będzie mocno odbiegało jakościowo od wydruku 3d np silnik gwiazdowy. Osobiście nie lubię poprawiać, robić od podstaw foteli wyrzucanych i jak jest tylko okazja to korzystam z zamienników. Co do tworzenia detali w 3d to nie próbowałem tego robić bo dziś ciężko mi się wziąć za takie projektowanie. Lata temu miałem wielką frajdę robiąc coś w 3D Studiomax czy w Solid Work-sie, dziś komputer już mnie tak nie kręci. Obawiam się także, że jakbym nauczył się projektowania w 3d to bym porzucił samodzielne wykonywanie detali bo po co się męczyć. A ja odnajduję wielką frajdę w pracy nad takimi elementami, w przełamywaniu swoich ograniczeń. A co też ważne, uwielbiam proces, który towarzyszy kombinowaniu jak zrobić coś z kawałka płaskiego plastiku i drucika. Zajmuje to masę czasu, wygląda pewnie znacznie gorzej niż profesjonalne druki 3d ale satysfakcji jaką mam patrząc na swoje "dzieło" nikt mi nie odbierze. Ale kto wie, może kiedyś mi się zachce i zrobię coś w 3d. Pożyjemy, zobaczymy.
-
Narzędzia, które ja wybieram do mojego warsztatu maja za zadanie pomóc mi przy robieniu elementów ręcznie, a nie zastępować same ręce. Tak jak piszesz, druk 3d odbiera frajdę tworzenia choć jak wszystko ma też swoje plusy. Wracając do modelu to życie trochę mi pokazało, że czas z gumy nie jest i często to co się założyło nie jest do wykonania. Udało mi się jednak wyszarpać trochę czasu na hobby i powstało kilka detali. Wzbogaciłem w detal zastrzały, dodając mocowania w ich dolnej części i z blachy zrobiłem osłony tychże mocowań. W trakcie obsługi są one przesuwane po zastrzale. Cały czas także pracuję przy silniku i jego przyległościach. Na pierścieniu, kolektorze spalin dodałem wsporniki osłony silnika. Odbiegają one nieco wyglądem od oryginału, do ich wykonania przydałby się już doktorat z mikro inżynierii. Ja poszedłem na kompromis i wykonałem poniższe elementy. Zmiana silnika wymusiła konieczność przebudowy kolejnego elementu, który nazwałem roboczo koszykiem. Wymagał on wydłużenia i przesunięcia poszczególnych pręcików. A tak to będzie mniej więcej kiedyś wyglądać.
-
Zadajemy pytania... Dostajemy odpowiedzi i pomoc...
rymulus odpowiedział krzychu-onisk → na temat → [L]Warsztat
Za mały Tornado od Italerki fajne ale to wersja GR4 a mnie by pasowała GR1. Trzeba by przerabiać. A F-105 od Trumpka jest coś wart? -
Zadajemy pytania... Dostajemy odpowiedzi i pomoc...
rymulus odpowiedział krzychu-onisk → na temat → [L]Warsztat
Macie może wiedzę czy jest dostępny na rynku jakiś dobry model samolotu odrzutowego, raczej takiego współczesnego w skali 1/32? Chodzi mi o taki zestaw, który można wyciąć i złożyć bez wprowadzania masy poprawek, tak żeby się w tym nie zagrzebać. W propozycjach wolałbym uniknąć samolotów typu F-16, 14, 18, 35 czy F-4. -
Fajny model. Podoba mi się sam model i to, że jest tak obwieszony, rasowo z tym wygląda. Nie podoba mi się za to nitowanie w okolicach kabiny i zastosowanie wypukłych i wklęsłych nitów w jednej linii. Chyba lepszym pomysłem, skoro zostały zatarte wypukłe nity, byłoby zostawienie gładkiej powierzchni i udawanie, że nitów tam nie było.
-
Ja w tym miejscu się poddałem, szpary we wlotach są znaczne. Starałem się wyprowadzić wloty na gładko ale po kilku próbach dałem sobie spokój. Łatwiej i szybciej było zrobić od podstaw zagłuszki wlotów powietrza.
-
Chciałbym, też już się nie mogę doczekać ale mam też świadomość ile jeszcze zostało do zrobienia.
-
Dzięki, jak już mnie zmusili do zrobienia odsłoniętego silniki to i osłonę trzeba było poprawić. Myślałem też o zakupie tej wiertarki z imadłem ale po przemyśleniach doszedłem do wniosku, że będzie dla mnie nieprzydatne. Nie pasuje do mojej wizji idealnego imadła. Za to znalazłem coś co spełnia moją wizję imadełka przekształcającego zwykła wiertarkę we frezarkę.
-
Wiertarka jest rewelacyjna. Daje niezwykłą stabilność wiercenia zarówno w plastiku jak i w blachach. Testowałem wiercenie wiertłem 0,9 mm w blaszce mosiężnej 0,5mm. Przeszło jak przez masło. Sama wiertarka nie jest duża, a nawet pierwsze wrażenie jest takie, że jest za mała. Operuje się nią bardzo wygodnie. Ale ma też jedną wadę, korpus wiertarki na kolumnie po zwolnieniu śruby zaciskowej przesuwa się swobodnie więc trzeba uważać żeby gwałtownie nie opadła i nie uszkodziła wiertła. Regulacja obrotów za pomocą pokrętła jest płynna.
-
Padło pytanie O tak. A tak na poważnie to z bliżej mi nieznanych przyczyn lampka spadła prościutko na silnik. Na szczęście szybki e-mail do producenta i na konkursie w Bytomiu odebrałem nowy. Ale jak widać technologia druku ma jeszcze trochę wad. Wziąłem pierwszy silnik, który wydawał się dobry, a po wycięciu z tych wszystkich podpór wyszło, że część najdelikatniejszych elementów jest krzywa, a kilku nie ma. Stałem się też ostatnio posiadaczem nowej zabawki i dzięki temu moja paranoja sięgnęła kolejnego poziomu. Dzięki temu mogłem sobie zrobić zapięcia osłony z ruchomymi elementami. Na zdjęciu pierwsza wersja lepsza dla skali 48 i druga już lepsza dla 72 Drut miedziany 0,2 mm i otwór 0,15 mm I kompletna osłona silnika. Tak będzie ułożona i sklejona już gotowa osłona. A wszelkie niedociągnięcia pokaże za jakiś czas podkład.
-
Przepraszam za pomyłkę. I wszystko jasne, nie mam więcej pytań. Powodzenia przy kolejnych modelach.
-
Zdjęcia dość mocno podkręcone, na żywo wyglądało to trochę subtelniej. Cały model bez mocnego wpatrywania się wyglądał poprawnie, jedynie te brązowe zacieki mi jakoś nie pasują. Przypominają kształtem raczej te z Super Horneta. F-18C ten brud wylewa się z małego okrągłego otworu i przyjmuje przez to inny kształt. Szkoda, że masz takie podejście. Skoro zależało Ci na ćwiczeniu w używaniu olei to prościej było zrobić to na kawałku skrzydła. A tak malowanie wyszło ci dobrze, a efekt końcowy psują niedopracowane elementy jak sam piszesz. W mojej ocenie warto zadbać o wszystkie elementy modelu, od czystego obrobienia i sklejenia modelu do malowania.
-
Dzięki, model polecam, przyjemny w budowie. Dzięki. Ja mam odwrotnie, srebrne mnie jakoś nie ruszają. Takie to mamy czasy, że liczy się już głównie malowanie. Pamiętać także trzeba, że nawet kategoria Master oceniana jest na zasadach festiwalowych, podoba się, nie podoba się. Jedynie w Czarnych Diamentach brana jest pod uwagę dokumentacja, na którą, niestety, coraz częściej w 80% składa się ksero instrukcji montażu modelu i dodatków żywicznych.
-
Zapytaj go co nim kierowało żeby zrobić na tym modelu nity wielkości kraterów po ostrzale z armatki 30 mm.
-
Rozumiem, zdjęcia muzealne często nie odzwierciedlają idealnie maszyny z czasów operacyjnych choć dla mnie też są ważnym elementem dokumentującym wygląd maszyny. Warsztat śledzę z ciekawością dalej ale zakładam, że zdjęcia jakie pokazujesz należy traktować jako element poglądowy, a nie coś czego się należy trzymać.
-
Żeby nikt nie pisał, że nic się nie dzieje w sprawie Jedenastki. Powoli powstaje osłona silnika i jej drobne elementy takie jak zapięcia (tu w postaci zbiorczej).
-
Taki model z zakupu impulsowego. Grafika na pudełku wołała do mnie i zachęcała do kupna Taka to krótka historia zakupu modelu, który nie jest w skali którą preferuję. Dodatkowy argument jaki mnie skusił do zakupu to bardzo dobre opinie o tym modelu. Model skleiłem bez większego wgryzania się w dokumentację, co się na mnie zemściło, dla samej przyjemności i pewnego eksperymentu. Chciałem się przekonać czy będę umiał atrakcyjnie pomalować taki duży model. Po drugie chciałem sprawdzić czy łatwiej się maluje model w 48 czy w 72. Wniosek, malowanie 48 jest dużo prostsze niż 72, dla wielu z was pewnie oczywisty. Oceniając jeszcze sam model. Po wszystkich ochach i achach wyczytanych w sieci trochę się zawiodłem. Instrukcja (pierwszy raz mam do czynienia z tym producentem) jest bardzo nieczytelna, trzeba się bardzo pilnować żeby czegoś nie pominąć. Sklejalność modelu super, podczas łączenia skrzydeł z kadłubem trzeba nieco przypiłować boki komory podwozia żeby wszystko się zeszło bez szpary (malutkiej szpary). Uważać trzeba przy kole ogonowym. Jego goleń jest tak delikatna, że nawet przy obróbce może się złamać (tak było w moim przypadku), a przesuwanie modelu bez podnoszenia ogona to proszenie się o kłopoty. Warto się zaopatrzyć w zamienniki luf (jeśli takie są na rynku) lub wykonać je z igieł. Te zestawowe nie dość, że są przesunięte to jeszcze zaznaczony u ich wylotu otwór jest znacznie poza osią. Popracować trzeba także nad wiatrochronem. Wklejając go bez piłowania jego dolna rama będzie wyżej niż linia kadłuba. Największe zastrzeżenia mam do nitów, tych na kadłubie, a dokładnie na dolnej i górnej jego części. Wiele nitów jest prawie niewidoczne i należy je odtworzyć. Są także takie miejsca gdzie nity w jednym rzędzie mają różne kształty i wielkość. Są zwykłe nity, trójkątne nity, nity w kształcie litery U i takie coś podobne do podwójnych kółeczek. Część nitów także na skrzydłach łączy się z linią podziału. Najlepszym rozwiązaniem byłoby zaszpachlowanie ich i robienie od nowa ale mnie się nie chciało. Poprawiłem je do poziomu akceptowalnego i jakoś strasznie w oczy się nie rzucają. Jednak jak się ktoś przyjrzy zdjęciom to na którymś widać, że w jednym rzędzie są większe i mniejsze imitacje nitów. A że do dokumentacji warto jest zaglądać przekonałem się już po zabezpieczeniu kalkomanii lakierem. Jak wielu modelarzy wcześniej tak i ja podążając za instrukcją, podziałkę, która powinna być na klapie, przykleiłem na skrzydle. I to tyle w ramach wprowadzenia go galerii. Dzbankofili proszę o wyrozumiałość i delikatne wytykanie błędów. Mogę się jeszcze pochwalić, że na swoim premierowym występie w Bytomiu model zajął drugie miejsce w kategorii Samoloty 1/48 Master.
- 5 odpowiedzi
-
- 23
-
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 53
