-
Liczba zawartości
1 335 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
44
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez rymulus
-
Na zdjęciu widać że dysze i część spodnia ogona zabezpieczone są płótnem na którym też są te czarne pasy. Wygląda to nieco podejrzanie.
-
Silnik zrobiłeś rewelacyjny.
-
Tak miało być. Tak sobie siedziałem, szpachlowałem i czyściłem połączenia kadłuba i jednocześnie przeglądałem sobie plany Iła. Trumpeter główne linie podziału umieścił w dobrych miejscach, natomiast co do luków inspekcyjnych i innych drobnych rzeczy to jest trochę gorzej. Niektórych nie ma na planach a inne pozostawiają trochę do życzenia. Skończyło się na tym, że niedawno zalałem kilka linii i wszystkie luki inspekcyjne klejem CA. Jutro szlifowanie.
-
Mocno stresujący moment składania kadłuba w całość już za mną. Nie obyło się oczywiście bez problemów ze zmieszczeniem wszystkiego do środka. Wszystkie elementy pasowane były na styk więc każde małe przesunięcie o dziesiąte części milimetra powodowały trudności z montażem kolejnych części. Przy pasowaniu na sucho nie wziąłem pod uwagę np tego, że w kabinie dojdzie jeszcze wykładzina z folii przyklejona taśmą dwustronną. Na szczęście po kilku podcięciach i szlifowaniach wszystko się zmieściło. Przed sklejeniem kadłuba musiałem jeszcze dokończyć komorę podwozia przedniego. Komora dostała kolor, ślady eksploatacji i trochę kabelków. Miałem pewne problemy z lakierowaniem. Przed robieniem śladów eksploatacji standardowo psiknąłem wszystko sidoluksem który się zważył. Nie mam pojęcia dlaczego tak się stało. Po jego usunięciu polakierowałem wszystko lakierem błyszczącym Tamiya. Po przybrudzeniu wnęki całość zabezpieczyłem lakierem matowym Tamiya. Tu pojawił się kolejny problem, po położeniu kilku warstw lakieru matowego cała wnęka nadal się błyszczy. Użyłem jeszcze matowej Pactry ale efekt końcowy nadal jest taki sam (farby rozcieńczałem Leveling thinerem). Jutro sprawdzę czy użycie do lekkiego rozcieńczenia dedykowanego do Tamki X-20A coś zmieni. To tyle tytułem wstępu. Komora podwozia. Poszczególne moduły wklejone w połówkę kadłuba. Kadłub w całości. Generalnie skleił się dobrze bez większych szpar poza jednym miejscem. Oto to miejsce. Wklejenie komory podwozia przysporzyło mi najwięcej kłopotów. Po uzupełnieniu szpar plastikiem i szpachlą problem powinien się rozwiązać. Po przymiarce stwierdziłem nawet że oszklenie będzie dzięki temu lepiej pasować.
-
Krótko, montaż czas zacząć.
-
A możesz zdradzić jakich kolorów użyjesz? Chodzi mi o konkretne numery np Tamiya lub innego producenta. Mnie udało się po numerach FS z rysunku rozszyfrować tylko dwa kolory.
-
Swojego wkładu pracy nie liczyłem, i to nawet dobrze bo w mojej osobistej samoocenie wyszło by pewnie ze 3,50 PLN Poza tym myślę że przyjemność jest wartością niemierzalną. Wracając do relacji. Stwierdziłem że jak już się jakiś element skończy nie warto już przeglądać jego zdjęć. Szukając zdjęć drzwi bombardiera zauważyłem na jednym z nich że największa skrzynka w kabinie bombardiera jest trochę źle wklejona. Początkowo miałem zostawić to tak jak jest ale nie dawało mi to spokoju. Skończyło się na dewastacji części kabiny i klejeniu jej od nowa. Strat w kabinie po tym zabiegu nie odnotowano. Zaworek jest już gotowy. Z pokrętłem męczyłem się dwa wieczory. Finalnie wyszło takie coś. Zrobiłem też już drzwi do kabiny bombardiera i odrobinę przerobiłem ich obrys w kadłubie. Jak widać na poniższym zdjęciu takie precyzyjne wycinanki nie wychodzą mi najlepiej.
-
Kawał dobrej roboty.
-
Właśnie sobie uświadomiłem, że minął już rok od momentu gdy zacząłem budowę modelu. Myślałem że skończę go szybciej bo przecież miało być tylko kilka niewielkich przeróbek, a wyszło jak widać. Najdziwniejsze, a znam siebie, że po roku budowa tego modelu nadal mnie kręci. Koła naprawdę są fajne, trochę boli mnie tylko świadomość, że takie cztery kółeczka z przesyłką kosztowały mnie więcej niż cały model. Ale warto było Cieszę się że się podoba. Taki był plan, miało się podobać. Na warsztacie właśnie robi się taki oto czerwony zaworek.
-
Oby ze mną była jak będę to wszystko pakował w kadłub. Widzę że mamy podobne odczucia jeśli chodzi o zdjęcia w makro, choć czasem i one się przydają.
-
Uff, dzięki, bo sam siebie nie mogłem przekonać że dobrze mi wyszła. W rzeczywistości to takie małe coś 3x3x6mm zrobione z około 35 części. Generalnie kabina jest gotowa. Pozostałe jeszcze części zamontuję przy zamykaniu kadłuba. Teraz zajmę się elementami które przymocowane są do oszklenia, a potem planuje zrobić drzwi do przedziału bombardiera. Kabinki, stan na dziś.
-
Do relacji warsztatowej wkradł się lekki zastój, spieszę więc go uzupełnić. Zmobilizowany przez Dużego Modelarza i jego film z budowy podstawki wziąłem się za swoją podstawkę. Materiały do jej zrobienia miałem już kilka miesięcy lecz nie mogłem się jakoś za nią zabrać, przede wszystkim dlatego że zrobienie w miarę realistycznej podstawki wydawało mi się niezwykle skomplikowane. Okazało się, na szczęście, że wykonanie prostej podstawki nie jest takie trudne. Oceńcie sami jak mi wyszła. Pusta podstawka... ... i ze statystą. Przy modelu nadal bez zmian czyli robota przy kabinie bombardiera. Przez ostatni czas przykleiłem i pomalowałem wykładzinę i wziąłem się za malowanie zrobionej wcześniej drobnicy. Generalnie jest czarno (XF-69 Nato Black), prawie brak u bombardiera kolorowych kontrolek które by ożywiły trochę wnętrze. Czeka mnie jeszcze kilka poprawek lakierniczych i trochę "styrania" żeby dopieścić to wszystko. Większość elementów, które się dało, już zamontowałem. Musiałem się trochę napocić, po pierwsze żeby zmieścić wszystko razem ze sporą ilością kabelków, a po drogie żeby poprzyklejać przełączniki zrobione z drutu 0,1mm o długości około 0,5mm. Praktycznie ich nie widać ale ja mam świadomość że dałem radę. Tyle tytułem wstępu, teraz zdjęcia. Drobnica z prawej burty i sufitu. Kolejny element z którego jestem bardzo zadowolony , celownik. Miałem do Iła nic nie dokupować ale gdy je zobaczyłem to nie mogłem się powstrzymać. Koła od Armory.
-
Użyłem taśmy gdyż maskowanie pozostanie na szybie przez dłuższy okres. Dawno temu zamaskowałem oszklenie maskolem Humbrola i zostawiłem tak na dłuższy czas po którym już nie dało się go zdjąć, połączył się z oszkleniem na stałe. Tym razem postanowiłem nie ryzykować. Tymczasem dalej robię detale do kabiny nawigatora i powalczyłem jeszcze z oszkleniem. Prace przy oszkleniu uznałem za zakończone, już lepiej nie będzie. Przy formowaniu miałem problemy z niewielkimi nierównościami kopyta i z powietrzem pozostającym pomiędzy kopytem i szkłem. Pierwszy problem udało się osunąć natomiast z drugim był cały czas problem. Zmieniłem trochę technologię formowania co znacznie zmniejszyło ilość miejsc gdzie zostawało powietrze. Reasumując oszklenie wyszło nieźle choć ma i pewne wady, których już nie wyeliminuję. Nie wyeliminuję już tych wad gdyż pozbyłem się kopyta. Postanowiłem spróbować wytłoczyć jeszcze szkło z płytki 0,5mm zamiast 0,25. Po tej operacji kopyto wygląda tak. Do kabiny nawigatora doszły kolejne skrzyneczki i panele na stronę lewą. Zająłem się też celownikiem. Przy jego budowie posiłkowałem się zdjęciami celownika Nordena. Okazuje się bowiem że radzieccy inżynierowie po burzy mózgów wymyślili taki sam celownik jak ich zachodni koledzy Obecnie składa się z trzech osobnych części, czyli podstawy, stabilizatora i celownika.
-
Mógłbyś ta fototrawioną użyć jako swego rodzaju szablonu tylko otwory na zegary w nowej tablicy pomniejszyć np. o 0,1 mm. Trzeba się trochę z tym pobawić ale myślę że dasz radę. Szkoda by było żeby taki fajny samolot straszył trochę tablicą, no chyba że go zamykasz i nie będzie tego widać.
-
Porzuciłem na chwilę robienie wyposażenia kabiny na rzecz oszklenia. Stwierdziłem, że muszę je jak najszybciej zrobić do końca bo zaczyna mnie mocno irytować, a to w moim przypadku nie jest dobry objaw. Zabrałem się za wykończenie kopyta pod osłonę dla pilota, a wykorzystując uszkodzone przednie oszklenie wytłoczyłem nowe. Po tym zabiegu na oryginalnym szkle pojawiło się jeszcze więcej pęknięć. Wykonałem jeszcze drugie zapasowe szkiełko. Niestety nie wyszło mi ono dobrze bo w momencie przykładania rozgrzanej płytki kopyto przechyliło się. Dodatkowo okazało się że na wytłoczonej części widać wszystkie pęknięcia z kopyta choć pod palcami nie było ich czuć. Została mi jedna sztuka więc nie mogę pozwolić sobie na żaden błąd przy montażu. Oryginał na chwilę obecną wygląda tak. Na następnych zdjęciach kolejne etapy maskowania. Nie wiem czy zrobiłem to zgodnie z obowiązującymi trendami ale tak wydawało mi się najprościej. Żeby go nie pognieść w czasie maskowania nowe szkło założyłem na kopyto. Najpierw paseczki taśmy, potem wycinanie za pomocą żyletki zbędnych kawałków taśmy, i końcowe maskowanie.
-
Tydzień minął czas więc coś pokazać. Przez ostatnie dni robiłem wszelkie skrzyneczki, które znajdują się na lewej burcie w kabinie szturmana. Plan miałem ambitny, każdego dnia robić jedną skrzyneczkę. Plan nie wypalił ale i tak kilka już jest gotowych. Wczoraj postanowiłem pocienić i wypolerować przednie oszklenie. Prawie się udało gdyby nie to że pojawiły się w jednym miejscu pęknięcia wewnątrz plastiku, które pod pewnym kontem bardzo widać. Popsułem więc kolejne oszklenie. Skrzyneczki.
-
Krótka aktualizacja. Prawa burta już prawie gotowa. Dojdą jeszcze jakieś drobne elementy do powstałych paneli ale to już po pomalowaniu i ułożeniu wykładziny. Chciałem także wykorzystać takie oto rureczki zrobione z wyciągniętego na gorąco patyczka kosmetycznego. Miały mi generalnie ułatwić przyklejenie drucika 0,05 mm. Okazało się jednak, że jak czegoś prawie nie widać to trudno to przykleić nie mówiąc już o podnoszeniu. Pozdrawiam.
-
Dziękuję. Przez ostatni tydzień niewiele zrobiłem. Większość czasu poświęciłem na przeglądanie zdjęć i planowanie co i gdzie powinno się znaleźć w kabinie nawigatora. Oczywiście nie obyło się bez poprawek. Niewielką skrzyneczkę, która znajduje się przy podłodze w pierwszej wersji połączona była z lewą stroną (patrząc od przodu). Dopiero później dopatrzyłem się że jest inaczej, choć nadal nie jestem pewny czy tak w rzeczywistości wygląda. Podłoga gotowa, czas teraz na wykonanie wszelkiego wyposażenia. Pozdrawiam.
-
Kończy się weekend czas więc na małą aktualizację. Dorobiłem kilka kolejnych elementów, manetki przepustnic, wolant, orczyk i jakieś inne wajchy. Doszła także płyta na podłogę. Kokpit dostał też już kolor, lekkie obicia, suchy pędzel i lekkie brudzenia. Pozostało jeszcze dokleić tą całą drobnicę. Drobnica zamontowana.
-
Tym razem wyginałem je na czubku nożyka. Wyglądało to tak, że koniec długiego drucika dociskałem czubkiem nożyka do maty i zaginałem go. Za każdym razem jedno zagięcie, a na koniec odcinałem nadmiar drutu i zostawała tylko prostokątna klamerka. Innym razem zrobiłem z kawałka plastiku szablon i na niego nakręciłem ciasno kilka zwojów drutu, a następnie przecinałem wszystkie zwoje na raz. Dzięki temu miałem kilka lub kilkanaście klamerek do wyboru.
-
Zdjęcia lepsze, czyli w końcu dogadałem się z aparatem i oświetleniem . Prace nad fotelami uważam za zakończone. Nawet po pomalowaniu wyglądają całkiem przyzwoicie. Najbardziej jestem zadowolony z poduchy oparcia gdyż w mojej ocenie wyszła całkiem realistycznie, jakby była naprawdę ze skóry, a to trochę plasteliny pokrytej taśmą teflonową (taka do uszczelniania połączeń). Fotel po pomalowaniu jeszcze bez pasów. Jeden z etapów powstawania pasów i klamerek. Pasy zrobiłem z taśmy maskującej, paska blaszki aluminiowej (odzysk po spożytym cieście) i drucika z którego powstały wszystkie klamerki. Kompletny fotel.
-
Kolejny dzień dłubania i rzeźbienia tym razem przy fotelach. A oto wynik na chwilę obecną. "Łysy" fotel, poducha oparcia. Pozdrawiam.
-
Witam i przedstawiam małą aktualizację. Niewiele tego ale pokazać chyba warto. Wykonałem tablicę przyrządów, jest to trzecia wersja której jakość wykonania jest w mojej opinii do zaakceptowania. Dodałem także kilka elementów do wanny pilota. Przykleiłem też tapicerkę.
-
Dziękuje wam za dobra słowo, motywuje ono do dalszej pracy. Szukałem foteli z żywicy i jedyne co znalazłem to takie jak te na zdjęciu. Są lepsze od zestawowych ale też nie są idealne, szczególnie jeśli idzie o zagłówek. Osobiście nie jestem pewien czy zrobię coś lepszego niż ta żywica ale się postaram. Zastanawiałem się nad blachami. Ich cena mnie trochę jednak odstraszyła bo za same dwie blaszki musiałbym dać prawie dwa razy tyle co za model, a wykorzystałbym tylko kilka elementów ponieważ sporo z nich nie nadaje się do użycia w moim przypadku, np. rama oszklenia strzelca czy coś co ma poprawić wygląd drzwi komory bombowej. Na pewno z tego zestawu przydałyby mi się elementy do podwozia i tablica przyrządów z którą na chwilę obecną walczę i średnio mi wychodzi (nie mieści mi się jeden zegar )
-
Tak, tylko statysta gdyż nieco różni się od oryginału Sprawdzałem czy jest dostępny fotel z żywicy, znalazłam ale wygląda prawie identycznie jak ten zestawowy. Jak już chyba pisałem bardzo podoba mi się ten samolot, choć sam nie wiem dlaczego,więc staram się choć odrobinę "upiększyć" ten model.
