Skocz do zawartości

Aleksander z Zalasu

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    358
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    9

Zawartość dodana przez Aleksander z Zalasu

  1. Dzięki za wiedzę. W samolotach pasażerskich nie jestem znawcą, raczej siedzę w śmigłowcach, tam kwestia zabrudzeń eksploatacyjnych różnie wygląda. Jeden użytkownik dba o czystość tak, że przychodząc na remont główny maszyna wygląda jak nowa, inna po roku wygląda jakby ją przy koszeniu trawy przypadkiem znaleźli :-). Wracając do modelu, to zacieki mi nie przypasowały, bo nigdy takich nie widziałem na samolotach. A to że nie widziałem nie znaczy że ich nie ma w końcu nie chodzę po płytach postojowych, a na pułapie już nie widzę
  2. Model mi się podoba. Miło popatrzeć na cywilną maszynę, tak ich mało. Średnio mi się widzą brudzenia/przecieki na spodzie kadłuba, ponieważ to źle by świadczyło o stanie samolotu oraz o przewoźniku i raczej samoloty pasażerskie lśnią jak wiadomo co komu i kiedy :-). Ale to tylko moje wrażenie. Skala 1:144 zawsze mnie przerażała. Ostatnio nawet na 1:72 już nie patrzę, bo nie widzę.
  3. Leon, da się zrobić
  4. Model śmigłowca PZL W-3 nr fabryczny 32.02.10. Historia śmigłowca rozpoczyna się w 1987 roku, kiedy to podjęto decyzję o uruchomieniu produkcji 10 śmigłowców drugiej serii, której głównym odbiorcą był Aerofłot. Egzemplarz nr 10 miał być przekazany do Wojewódzkiego Centrum Kardiologii w Zabrzu, w skrócie mówiono dla Religi, zwany też był reanimacją (aczkolwiek z reanimacją to raczej nie miał zbyt wiele, patrząc na profil działalności profesora Religi). Gdy juą śmigłowiec nauczył się latać, służył jako SP-FXA dla wspomnianego Centrum, później, zapewne z przyczyn finansowo logistycznych został wcielony do WKTS Lublin, gdzie latał jako karetka. Wtedy też zaczęła się jego przygoda z gaszeniem pożarów w Hiszpanii. Niestety, jak na karetkę był zbyt duży i wymagający, ale jeden jego sezon gaśniczy zapewniał paliwo dla karatek na cały rok - twarda ekonomia. Ostatecznie pożegnał się z Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym i jako EC-JPJ gasił pożary w barwach HASA. Na emeryturę odszedł jako pomoc naukowa dla studentów Politechniki Rzeszowskiej. Można by rzec że cały czas niósł pomoc, jako karetka, strażak i na końcu nauczyciel. Model powstał jako prezent/podziękowanie dla kolegi, który niedługo odchodzi na emeryturę. Na pytanie jaki śmigłowiec najlepiej wspomina, wskazał właśnie na pierwszą reanimację, gdyż był to pierwszy śmigłowiec nad którym instensywnie pracował w zakresie konfiguracji wyposażenia i wykończenia. Takie jego dziecko można by rzec. Co do modelu, to cóż, bardziej mi się podobał na etapie półmontażu, gdyż wtedy jeszcze nie nawarstwiły się drobne, niezauważalne błędy w pojedynczych częściach. Po złożeniu w całość już nie wyglada tak fajnie. Z malowaniem też nie było tak prosto, miałem do dyspozycji rysunek ze schematem oryginalnego malowania, lecz jak popatrzyłem na zdjecia egzemplarza, to owszem, ogół się zgadzał, ale szczegóły już nie, np. oryginalnie miało być logo eskulapa a było logo Centrum kardiologii i takie tam drobnostki. Z własnych dodatków, oprócz kalkomani dołożyłem trochę wyposażenia kabiny transoprtowej takie jak wózek z noszami. Ponadto, ze wzgledu na brak w zestawie jednego pyłofiltra (w ramce po prostu nie było części, została jakby wyłamana wraz z kanałami zalewowymi) dorzuciłem pyłofiltry własnej roboty (na zdjęciu pokazałem jeszcze przed montażem zespołu napędowego innego modelu będącego w budowie PZL W-3A EC-MJJ)
  5. Gdyby nie Twój wpis, to nie zauważyłbym tych płytek. Jakoś byłem w stanie skupić się na modelu, nie jest to jakiś problem. Ogólnie zauważyłem, że na tym forum coraz więcej poświęca się uwagi tłu niż modelom. Owszem, tło czasem razi i zniekształca model, ale w tym przypadku mi nie przeszkadza. No ale ja to może z tych dziwnych jestem.
  6. Aktualizacja. Kabina złożona, szpachla położona (moduł napędowy trochę był rozpukł kadłub, gdybym robił kolejny egzemplarz, to trzeba by inaczej go zaprojektować). Farba położona: Teraz jeszcze do malowania przedziałów i dodatki, kamery, głowica obserwacyjna, anteny i podwieszenie uzbrojenia. Co prawda nigdy z uzbrojeniem nie latał, ale ciekawiej wygląda. Chociaż z pływakami można by go zrobić, z pływakami latał. Teraz najtrudniejszy etap, czyli napisy RUAS, Solo i nazwa korpo. No i znaki rejestracyjne, chyba zdecyduję się na SP-PSZ, mimo że już są nieaktualne, ale mam już SP-PS, a Z łatwo dorobić.
  7. Przedziały silnikowy i przekładni wpasowane do kadłuba. Trochę rzeźbienia było, trochę szpachli trzeba było zużyć, trochę trzeba jeszcze doszlifować, ale coś tam wygląda. Na wypadek, gdyby jednak robota okazała się niewypałem, przymierzyłem też osłony które zakryją porażkę
  8. Model An-2 w aktualnym malowaniu aeroklubu Świdnik. Model rozpoczęty i ukończony w 85% w pierwszym kwartale 2024roku, po długiej przerwie dokończony w grudniu 2024. W trakcie przerwy warsztat swój uzupełniłem o lepsze jakościowo materiały do maskowania, i aerograf z prawdziwego zdarzenia, no i zdobyłem trochę więcej umiejętności . Przez to widzę że teraz zrobiłbym Antka lepiej. Że względu na gabaryty modelu, ciężko o dobre tło do zdjęć, stąd galeria na tle ściany. Kalkomanie od sprawdzonej firmy PZL Adamsky .
  9. To jest makieta. Szczegóły priv. Dziękuję za zdjęcia wnętrza, zapomniałem już, że nowa tablica przyrządów była od czwartej i siódmej maszyny czwartej serii. Teraz mogę zrobić zarówno SP- PSZ jak i makietowego 0401. Co wyjdzie to się jeszcze okaże. Tymczasem po całym dniu dłubania, przedziały silnikowy i przekładniowy nabierają kształtu:
  10. Osłony wycięte zgrubnie. Na dalszym etapie będzie wymagana obróbka wykańczająca by spasować z resztą. Teraz, jak już się otworzyło przedziały, to trzeba je wypełnić. Na podstawie dostępnych w sieci zdjęć silnika i przekładni, podejmuję próbę wyrzeźbienia przedziałów:
  11. A ma być? Myślę o oryginalnym SP-PSZ. Ten 0401 to makieta była. Choć był by prostszy do zrobienia. Szyby z których czystością mam zawsze problem zamalować na czarno i problem rozwiązany
  12. Jak do tej pory, nie udało mi się doprowadzić do końca żadnego warsztatu, ciekawe czy tym razem mi się uda. Jako że na śmigłowce produkcji WSK "PZL-Świdnik" S.A. nie mogę już patrzeć, na warsztat biorę PZL SW-4 w wersji RUAS. Postanowiłem podejść do tematu z odrobiną ambicji i go trochę pootwierać. Pierwsze próby otwarcia modelu już podejmowałem: Najpierw bagażnik: Później przedziały paliwowe i elektryczne oraz siatki we wlotach powietrza: Były też porażki: Pierwsze prace już wykonane, najpierw kabina: Kolejny krok to będzie szpachlowanie zbędnych linii i wycięcie osłon przydziałów silnika i przekładni. Ciąg dalszy nastąpi.
  13. Jeśli chcecie zobaczyć pierwszy silnik z rodziny silników Allison C-20, spójrzcie na GTD-350 :-). Różnica tkwi w odwróconej przekładni. Kolejna różnica między Allisonem (obecnie Rolls Royce) a GTD-350 jest taka, że GTD nie był rozwijany i zatrzymał się w miejscu, a C-20 poszedł do przodu, redukował masę i zwiększał moc. Poproszę o złotą łopatę
  14. Jeżeli to coś było używane w czasie II wojny światowej, ale nie było używane po 1945, to ogranicza to do maszyn strony przegranej czyli Niemcy, Japonia.
  15. Galerii nie ma co zakładać bo: 1. Modele trzymam u kolegi w pracy (jest tam u mnie kilku zapalonych modelarzy i coś przynosimy na wystawę) i ciężko zrobić solidnie zdjęcia. 2. Nie bardzo jest co pokazać. Do przeróbek użyłem taniego materiału wsadowego czyli ZTS Plastyk i nie miałem tyle cierpliwości by wyprowadzać niedokładności zarówno modelu jak i moich dziergań. Z bliska nie wygląda to ładnie. Mój pomysł na Łosia Cargo polegał na hipotetycznej sytuacji, kiedy to po wygranej kampanii wrześniowej i rozgromieniu wraz z sojusznikami hitlera jeszcze w zarodku, nadmiar bombowców został przebudowany na cywilne maszyny. Aby było bardziej od czapy, zastosowałem aktualne (dzisiejsze obecnie obowiązujące) malowanie PLL LOT.
  16. Może i off top, ale kiedyś zrobiłem PZL 37 Łoś w wersji zwilling: Popełniłem też Łosia w wersji Cargo:
  17. Warsztat został porzucony, zawieszony? Czy model może został ukończony?
  18. Pomysł ciekawy. Sam popełniłem model PZL -37 w wersji Zwilling (zdjęć nie posiadam) oraz w wersji cargo (aby jeszcze bardziej od czapy było, w aktualnym malowaniu LOTu). Ale jak patrzę na model będący tematem przewodnim warsztatu, to pierwsze wrażenie to Bf-108
  19. Wiedziałem, że jest na tym forum Puszczyk w skali 1:72, ale byłem przekonany, iż to była konwersja z modelu metalowego z jakiejś gazetki. Biorąc pod uwagę skalę i materiał do obróbki, chylę czoła. Grześ, zasiałeś ziarenko ambicji, zaczynam szukać zdjęć prototypu 60.01.03 Chociaż 60.01.02 (biały) byłby łatwiejszy, miał prostsze podwozie.
  20. Te odciski to dopiero na forum zauważyłem. Moja wina, moja wina, założę chyba pokrowce na te drzwi PZL SW-4 w skali 1:72 to dopiero będzie pchełka. Chyba jedyna opcja, to zrobienie modelu na podstawie przeskalowanego kartonowego Puszczyka.
  21. Pierwszy latający, czy czerwony? Bo to nie do końca to samo , jako pierwszy wzbił się w powietrze biały, tak nieoficjalnie. Nie będzie czerwonego, miał zupełnie inne podwozie projektu chyba Instytutu Lotnictwa więc brak dokumentacji konstrukcyjnej, a i obiektu rzeczywistego też już nie ma.
  22. Śmigłowiec PZL SW-4 nr fabryczny 60.02.02, pełniący rolę demonstratora, często obiektu badawczego. Jak rozpoczynałem karierę pomalowany na biało-czerwono, zwany przez obsługę Lepper że względu na jego kolorystyczne podobieństwo do krawatów noszonych przez Andrzeja Leppera. Z tym egzemplarzem wiąże się moje pierwsze poważniejsze zadanie - przywrócenie go do zgodności z certyfikatem typu EASA przed przekazaniem go do nowego użytkownika w Korei. Model "wzbogacony" o wyposażenie przedziałów elektrycznego (prawa strona) i paliwowego, kanał wlotowy powietrza do silnika (wraz z wlotem powietrza do silnika, którego w sumie już nie widać przez siatkę doklejoną już po skończeniu modelu, kiedy to kolega dał torebkę po herbacie świetnie imitującą takową siatkę że śmigłowca) wyposażenie do akwizycji danych w czasie rzeczywistym do prób w locie , fotel pasażera. W planach mam jeszcze jeden śmigłowiec, w wersji z silnikiem C30 z wyposażeniem do wersji bezzałogowej może z uzbrojeniem, ale to już do działu s-f :-).
  23. Cóż, Specyfika mojej przygody ze śmigłowcami jest taka, że wszystkie śmigłowce jakie widzę są czyste i błyszczące, jakby dopiero z fabryki wyszły . Upacianych zazwyczaj nie widuję (hmm nawet zezłomowane ś-ce są czyste ). Wręcz powiem, że normalnym dla mnie jest widok śmigłowca bez łopat WN i chyba w tę stronę pójdę w swoim modelarstwie . Cieszę się, że temat modelu przypadł Wam do gustu. I chyba jeszcze popełnię PZL SW-4 z otwartymi przedziałami elektrycznymi i paliwowymi (szczerze to już jest na macie), a może nawet w wersji RUAS, albo z silnikiem C30P? Któż to wie?
  24. Po wielu trudach i zniechęceniach w końcu skończyłem model śmigłowca Mi-2 w wersji rolniczej. Jak już skończyłem i popatrzyłem, to cóż, szału nie ma, ale moja żona stwierdziła, że jak jest bez okularów, to nawet się jej podoba :-). Postanowiłem się podzielić moim dziełem, w zasadzie dlatego, że drugiego takiego na tym forum nie ma (widziałem za to coś podobnego na innym forum). Historia egzemplarza oryginalnego. Śmigłowiec Mi-2 wersji rolniczej z pojedynczym sterowaniem, numer fabryczny 529942106, znak rejestracyjny SP-SOB. Jego historia zaczyna się w 1985 roku, gdy do WSK PZL Świdnik wpłynęło zamówienie na śmigłowiec w wersji rolniczej dla Kombinatu PGR Oborniki Śląskie. Dokument uruchamiający produkcję został wydany 14 lutego 1986 roku. Początkowo miał to być dziewiąty śmigłowiec z 98 serii, ale został przesunięty na 42 egzemplarz 99 serii. Produkcję zakończono w październiku 1986 roku. Po wyprodukowaniu wyglądał tak (zdjęcie autorstwa Wacław Hołyś z okresu dużo późniejszego, źródło HelicopterDatabase.de) Jako SP-SOB latał od 04 listopada 1986 do 08 stycznia 1992, kiedy to zmienił właściciela i jako SP-FST latał/stał/zmieniał właścicieli do 25 września 2004. Natomiast 16 listopada 2017 roku pojawił się ponownie, tyle że za granicą bo w Ukrainie. Otrzymał znaki poniekąd nawiązujące do jego pierwotnego zadania, mianowicie UR-SUS. Dalszy los nieznany. Co do modelu a właściwie jego wykonastwa, logo PGR malowane ręcznie więc jest jakie jest, ciężko wstrzymać bicie serca by ręka nie latała. Zbiorniki i grabie wykonane na podstawie dostępnej dokumentacji konstrukcyjnej (stworzony został model 3D i wydrukowany). Reszta z Aeroplastu. Zdjęcia wykonane telefonem, za tło posłużyły arkusze A4 papieru do drukarki (na jeden model nie opłaca się za bardzo inwestować w studio fotograficzne )
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.