-
Liczba zawartości
358 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
9
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Aleksander z Zalasu
-
PZL W-3RM Anakonda "First Version" - Answer - 1/72
Aleksander z Zalasu odpowiedział Kon_Bar → na temat → Warsztat
Ja wiem przekładnia główna kolor niebieski, powierzchnie wewnętrzne w kolorze gruntu - beżowy albo coś podobnego -
Jestem pewien. Bazuje na dokumentacji konstrukcyjnej. RAL 6014 to jak pisałem kolor wnętrza kabiny. RAL 6031 to kolor śmigłowca zewnętrzny.
-
Pamięć trochę jednak zawodzi. Na czarny matowy malowane są przednia część wręgi (pionowa ścianka pod sterownikami nożnymi), całe kesony na których są tablica i pulpity. Pulpit z bezpiecznikami (nad głowami pilotów) też czarny. Dźwignia sterowania pracą silnika na żółto, dźwignia hamulca WN na czerwono. Ściany wewnętrzne kabiny na kolor RAL 6014 półmat (zielony). Podłoga na kolor RAL 7024 półmat (graphitgrau).
-
W środku są tylko sterownice (pedały nożne, skoku cyklicznego i okresowego) na czarno malowane tylko przyciski BOOST OFF na czerwono. Gaśnica podręczna na czerwono, tablica przyrządów pulpit dolny i środkowy na czarno (keson, czyli konstrukcja na której są te pulpity na szaro tak jak podłoga. W moim warsztacie PZL SW-4 znajdziesz też informacje o osłonie wału sterowania która jest za lewym fotelem. To tyle na razie z pamięci. No i folete które mają dziki łaciaty wzór nie do odtworzenia. Tu życzę powodzenia
-
Jeśli chodzi o oszklenie, to by zachować zgodność z oryginałem musiałbyś zastosować jakąś folię o grubości 0.1 mm. Co do skaz, to na śmigłowcu dopuszczalne są pewne wady w szybie, oczywiście po za strefą widzenia pilota. Więc proponuję przyjąć taką linię, że skoro na oryginale mogą być wady to i w modelu też. Prawe drzwi w modelu trzeba mocno obrabiać lub zrobić je jako otwarte, są źle spasowane.
-
Koniecznie to trzeba zacząć i robić. W trakcie pracy się okaże czy masz jakieś wątpliwości i się będziesz pytał. Ten model jest w zasadzie samosklejalny, oprócz drobnych błędów które już wymieniłeś jest poprawny. Tu się nie ma co zastanawiać, tu trza robić
-
Cześć. Jaka wersję chcecie zrobić, cywil czy wojak? Z opisu nie do końca to wynika. Jeśli wojak, to łopaty od góry na biało od dołu kolor śmigłowca. Wirnik Nośny, patrząc z góry obraca się zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Jak będziecie mieć wątpliwości, to pytajcie, coś o tym śmigłowcu wiem. 10 lat maczałem palce w jego konstrukcji
-
Tak trochę podrażnię towarzystwo, ale jakiś czas temu, przypadkiem odnalazłem rysunek z definicją konturu teoretycznego osłon silników i przekładni. Nawet próbowałem zrobić model 3D, ale zarzuciłem pracę bo i tak nie mógłbym z tego skorzystać ze względu na brak możliwości "wyniesienia" modelu na zewnątrz. Taka ciekawostka. Przekładnia główna nie była wzmocniona, jest taka sama jak w Mi-2.
-
Panie Andrzeju, nie chowam urazy :-), mam taką dziwną przypadłość że ludzie często zupełnie inaczej interpretują moje wypowiedzi. I na pewno nie miałem na myśli ludzi, tylko maszynę.
-
Patrząc na model jakbym oryginał widział. Co do śladów eksploatacji ... ktoś napisał że nie latają na wojnie I po każdym locie są sprawdzane. Cóż, miałem okazję widzieć wojskowego W-3, tak brudnego że aż wstyd. Ujeb... na całego, strach było podejść na dwa metry bo już można było się ubrudzić.
-
To nie u nas. Widziałem SW-4 i Sokoły uje....ne sadzą i olejem, ogólnie syf. Niektóre egzemplarze wyglądały jakby kosili trawę w jednostce i przypadkiem odnaleźli śmigłowiec. Tymczasem prywatni właścicele często myją ręcznie swoje śmigłowce, bo to jest okazja do weryfikacji stanu kadłuba. Zresztą, sami umyjcie ręcznie swoje samochody, zobaczycie ile defektów (ognisk korozji) znajdziecie.
-
Jak klasyk powiedział: kto bez błędów pisze niech pierwszy słownikiem rzuci. Czy jakoś tak. ? A model ładnie wygląda.
-
37.05.03 - ostatecznie zakończył karierę / eksploatację w HASA jako EC-LRO. A przepraszam, skąd kolega przekładnię główną wziął? No i duży plus za instalację paliwową.
-
Coby jasność była, moje są PZL SW-4, PZL W-3AS i Mi-2. Reszta to dzieło kolegów z pracy (okazuje się, że przynajmniej jedna trzecia ludzi z którymi pracuje para się modelarstwem i co chwilę ujawnia się kolejny). Ogólnie to w biurze jest tak z 50 modeli w różnych skalach, różnej tematyce lotniczej, różnego wykonania, plastikowe i kartonowe.
-
-
-
Powoli kończę Sokoła. W zasadzie to już go skończyłem. Belka ogonowa trochę upaciana spalinami, co prawda nasi mechanicy pucują oryginał tak, że błyszczy jak nie powiem co, komu i kiedy, ale żeby nie było że za czysty. Niestety miałem w swojej karierze lepsze wykonania modeli. Nauka płynąca z tego modelu to: Maskowanie, należy to robić z wypoczętym wzrokiem, najlepiej z wykorzystaniem masek kontrastujących z kolorem modelu, no i wykorzystywać dostępne udogodnienia np taśmy. Malowanie, dobrze by było gdyby wyszło za pierwszym razem. Zmywanie i ponowne malowanie to gwarancja wtopy. Odpoczynek od modelu, jeśli model zaczyna męczyć dużo łatwiej o błędy.
-
A kogo trzeba zamordować w ramach rehabilitacji? Bo jeśli to faktycznie pomaga to może i ja tak zrobię? ? To żart oczywiście. Ale ta literówka fajnie wyszła.
-
Co do taśm, to faktycznie, ułatwiło by mi to wiele spraw z malowaniem pasków, przy następnych zakupach pojawią się w koszyku. Kalkomanie z literami to też wygodna sprawa, tylko, że ja to mam jakiś dziwny pociąg do nietypowych malowań, do których dla niemalże każdego mojego modelu, musiałbym specjalnie zamawiać kalkomanie. Wyszedłem z założenia, że trzeba trenować ręczne dzierganie szablonów, taniej i więcej satysfakcji. Jeszcze teraz nie jest za dobrze, ale jest dużo lepiej niż jak zaczynałem tą zabawę, mało tego jeszcze trochę wprawy i będzie całkiem dobrze. No i jest jeszcze jeden plus ręcznych robótek, jest to dobry trening cierpliwości. A z cierpliwością mam największy problem w tej zabawie. Wracając do modelu, to doklejam drobicę do kadłuba, Wirnik Nośny jest zrobiony (z pewnymi uproszczeniami malarskimi, nie będzie metalowych okuć krawędzi natarcia, ponadto kolorystyka łopat jest w zasadzie dowolna, ten egzemplarz miał tyle kompletów łopat, że ciężko wybrać jakiś konkretny, tym bardziej że najczęściej widziałem go bez łopat).
-
Nie to, że nic się nie dzieje, tylko mało się dzieje. Poprawiłem paski. Jest lepiej, może nie rewelacyjnie, ale lepiej. Po za tym dziergam znaki rejestracyjne, powoli literka za literką wycinałem szablony, po czym wycinałem je jeszcze raz, i jeszcze raz. Trochę się przydają incydenty z kartonowych modeli. Teraz wygląda to tak jak na zdjęciu. Co do mojej dwuleworęczności, Mikołaju, to u mnie jest trochę tak, że będąc praworęcznym miałem niedawno drobny incydent, dzięki któremu mam trochę usztywnione palce prawej dłoni, więc już nie jest ona sprawna jak kiedyś i niektórych rzeczy to ani prawą ani lewą mi nie idzie. Nie jest to tłumaczenie, bo w końcu ludzie bez rąk malują świetne obrazy, ale potrzeba trochę czasu. Stąd ta dwuleworęczność. Żonie mówię czasem, że modelarstwo to taka forma rehabilitacji ?.
-
Co do dzioba Mitrandirze, to problem zniknie samoistnie po ściągnięciu taśmy maskującej z szyby. Te niedoskonałości powstały właśnie na tej taśmie. Co do reszty .... no dobra, poprawię. Muszę tylko sprawdzić, gdzie leży błąd, gdyż linie przechodzą przez punkty charakterystyczne na kadłubie, natomiast na belce ogonowej potraktowałem je jako wynikowe linii z kadłuba. Aczkolwiek, jak się przyjrzeć, to za ostatnim oknem jest lekkie załamanie, a to by oznaczało, że te linie wcale nie są proste. Niestety, nie mam już możliwości sprawdzenia tego na obiekcie rzeczywistym . Krytyka konstruktywna przyjęta. Obiecuję poprawę na tyle, na ile moja dwuleworęczność pozwoli. ?
-
Malowanie nabiera kształtu, czy też tam wyglądu.Malowanie prostych linii okazuje się też może sprawić problem dla kogoś dwuleworęcznego jak ja . Gdzieniegdzie należą się zaprawki lakiernicze, proszę się nie zrażać dość dużymi zaciekami i niedokładnościami na pewnych powierzchniach, występują one na szybach, więc po zdemontowaniu maskowania znikną. No i dzierganie literek rejestracyjnych. Plan na teraz to podwozie, później Wirnik Nośny, śmigło ogonowe, i powoli widać już światełko w tunelu (inna sprawa czy to wyjście z tunelu, czy też rozpędzony towarowy )
-
Idę po taniości. W tym przypadku są to Pactry.
-
Nie to że nic się nie dzieje, ale postępy mizerne i nie ma co pokazać. Kolor granatowy położony, ale wyszło krzywo, więc skrobanka. Znaki rejestracyjne istna ręczna robota, wręcz wyszło mi pismo ręczne, nie wiem czy uda mi się wyprowadzić (wiem wiem Adamsky, kalkomanie, ale te parę literek to już sam wydziergam). Jakoś zamaskuję sadzą, chociaż śmigłowiec był bardzo czysty. Teraz kolejny kolor, poprawki, i ostatni kolor i kolejne poprawki i skrobanki.
-
Był przed. Ma numerek 37.10.09. Oczywiście jeśli dobrze pamiętam. A po Ukraińcach .... to już nie będzie ten sam Sokół. Właściwie to nawet nie będzie Sokół, bo zmieni się zapewne typ.
