Jump to content

Aleksander z Zalasu

Members
  • Posts

    92
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Aleksander z Zalasu

  1. Panie Andrzeju, nie chowam urazy :-), mam taką dziwną przypadłość że ludzie często zupełnie inaczej interpretują moje wypowiedzi. I na pewno nie miałem na myśli ludzi, tylko maszynę.
  2. Patrząc na model jakbym oryginał widział. Co do śladów eksploatacji ... ktoś napisał że nie latają na wojnie I po każdym locie są sprawdzane. Cóż, miałem okazję widzieć wojskowego W-3, tak brudnego że aż wstyd. Ujeb... na całego, strach było podejść na dwa metry bo już można było się ubrudzić.
  3. To nie u nas. Widziałem SW-4 i Sokoły uje....ne sadzą i olejem, ogólnie syf. Niektóre egzemplarze wyglądały jakby kosili trawę w jednostce i przypadkiem odnaleźli śmigłowiec. Tymczasem prywatni właścicele często myją ręcznie swoje śmigłowce, bo to jest okazja do weryfikacji stanu kadłuba. Zresztą, sami umyjcie ręcznie swoje samochody, zobaczycie ile defektów (ognisk korozji) znajdziecie.
  4. Jak klasyk powiedział: kto bez błędów pisze niech pierwszy słownikiem rzuci. Czy jakoś tak. ? A model ładnie wygląda.
  5. 37.05.03 - ostatecznie zakończył karierę / eksploatację w HASA jako EC-LRO. A przepraszam, skąd kolega przekładnię główną wziął? No i duży plus za instalację paliwową.
  6. Coby jasność była, moje są PZL SW-4, PZL W-3AS i Mi-2. Reszta to dzieło kolegów z pracy (okazuje się, że przynajmniej jedna trzecia ludzi z którymi pracuje para się modelarstwem i co chwilę ujawnia się kolejny). Ogólnie to w biurze jest tak z 50 modeli w różnych skalach, różnej tematyce lotniczej, różnego wykonania, plastikowe i kartonowe.
  7. I jeszcze trochę floty. Sokół wylądował w biurze.
  8. Całej floty przy sobie nie mam. Mam 2/3 floty.
  9. Powoli kończę Sokoła. W zasadzie to już go skończyłem. Belka ogonowa trochę upaciana spalinami, co prawda nasi mechanicy pucują oryginał tak, że błyszczy jak nie powiem co, komu i kiedy, ale żeby nie było że za czysty. Niestety miałem w swojej karierze lepsze wykonania modeli. Nauka płynąca z tego modelu to: Maskowanie, należy to robić z wypoczętym wzrokiem, najlepiej z wykorzystaniem masek kontrastujących z kolorem modelu, no i wykorzystywać dostępne udogodnienia np taśmy. Malowanie, dobrze by było gdyby wyszło za pierwszym razem. Zmywanie i ponowne malowanie to gwarancja wtopy. Odpoczynek od modelu, jeśli model zaczyna męczyć dużo łatwiej o błędy.
  10. A kogo trzeba zamordować w ramach rehabilitacji? Bo jeśli to faktycznie pomaga to może i ja tak zrobię? ? To żart oczywiście. Ale ta literówka fajnie wyszła.
  11. Co do taśm, to faktycznie, ułatwiło by mi to wiele spraw z malowaniem pasków, przy następnych zakupach pojawią się w koszyku. Kalkomanie z literami to też wygodna sprawa, tylko, że ja to mam jakiś dziwny pociąg do nietypowych malowań, do których dla niemalże każdego mojego modelu, musiałbym specjalnie zamawiać kalkomanie. Wyszedłem z założenia, że trzeba trenować ręczne dzierganie szablonów, taniej i więcej satysfakcji. Jeszcze teraz nie jest za dobrze, ale jest dużo lepiej niż jak zaczynałem tą zabawę, mało tego jeszcze trochę wprawy i będzie całkiem dobrze. No i jest jeszcze jeden plus ręcznych robótek, jest to dobry trening cierpliwości. A z cierpliwością mam największy problem w tej zabawie. Wracając do modelu, to doklejam drobicę do kadłuba, Wirnik Nośny jest zrobiony (z pewnymi uproszczeniami malarskimi, nie będzie metalowych okuć krawędzi natarcia, ponadto kolorystyka łopat jest w zasadzie dowolna, ten egzemplarz miał tyle kompletów łopat, że ciężko wybrać jakiś konkretny, tym bardziej że najczęściej widziałem go bez łopat).
  12. Nie to, że nic się nie dzieje, tylko mało się dzieje. Poprawiłem paski. Jest lepiej, może nie rewelacyjnie, ale lepiej. Po za tym dziergam znaki rejestracyjne, powoli literka za literką wycinałem szablony, po czym wycinałem je jeszcze raz, i jeszcze raz. Trochę się przydają incydenty z kartonowych modeli. Teraz wygląda to tak jak na zdjęciu. Co do mojej dwuleworęczności, Mikołaju, to u mnie jest trochę tak, że będąc praworęcznym miałem niedawno drobny incydent, dzięki któremu mam trochę usztywnione palce prawej dłoni, więc już nie jest ona sprawna jak kiedyś i niektórych rzeczy to ani prawą ani lewą mi nie idzie. Nie jest to tłumaczenie, bo w końcu ludzie bez rąk malują świetne obrazy, ale potrzeba trochę czasu. Stąd ta dwuleworęczność. Żonie mówię czasem, że modelarstwo to taka forma rehabilitacji ?.
  13. Co do dzioba Mitrandirze, to problem zniknie samoistnie po ściągnięciu taśmy maskującej z szyby. Te niedoskonałości powstały właśnie na tej taśmie. Co do reszty .... no dobra, poprawię. Muszę tylko sprawdzić, gdzie leży błąd, gdyż linie przechodzą przez punkty charakterystyczne na kadłubie, natomiast na belce ogonowej potraktowałem je jako wynikowe linii z kadłuba. Aczkolwiek, jak się przyjrzeć, to za ostatnim oknem jest lekkie załamanie, a to by oznaczało, że te linie wcale nie są proste. Niestety, nie mam już możliwości sprawdzenia tego na obiekcie rzeczywistym . Krytyka konstruktywna przyjęta. Obiecuję poprawę na tyle, na ile moja dwuleworęczność pozwoli. ?
  14. Malowanie nabiera kształtu, czy też tam wyglądu.Malowanie prostych linii okazuje się też może sprawić problem dla kogoś dwuleworęcznego jak ja . Gdzieniegdzie należą się zaprawki lakiernicze, proszę się nie zrażać dość dużymi zaciekami i niedokładnościami na pewnych powierzchniach, występują one na szybach, więc po zdemontowaniu maskowania znikną. No i dzierganie literek rejestracyjnych. Plan na teraz to podwozie, później Wirnik Nośny, śmigło ogonowe, i powoli widać już światełko w tunelu (inna sprawa czy to wyjście z tunelu, czy też rozpędzony towarowy )
  15. Idę po taniości. W tym przypadku są to Pactry.
  16. Nie to że nic się nie dzieje, ale postępy mizerne i nie ma co pokazać. Kolor granatowy położony, ale wyszło krzywo, więc skrobanka. Znaki rejestracyjne istna ręczna robota, wręcz wyszło mi pismo ręczne, nie wiem czy uda mi się wyprowadzić (wiem wiem Adamsky, kalkomanie, ale te parę literek to już sam wydziergam). Jakoś zamaskuję sadzą, chociaż śmigłowiec był bardzo czysty. Teraz kolejny kolor, poprawki, i ostatni kolor i kolejne poprawki i skrobanki.
  17. Był przed. Ma numerek 37.10.09. Oczywiście jeśli dobrze pamiętam. A po Ukraińcach .... to już nie będzie ten sam Sokół. Właściwie to nawet nie będzie Sokół, bo zmieni się zapewne typ.
  18. "A przysłowie mówi "nie wywołuj wilka z Zalasu( to nie jest złośliwa aluzja- sorki Aleks)" Spoko. Nie widzę w tym żadnej aluzji. Po za tym ani ja już z Zalasu, bo się przeprowadziłem, ani nawet nie Aleksander. "wprawdzie to brat bliźniak z tego samego lęgu tylko dwa "numerki" starszy" drobne sprostowanie, to były trojaczki, nie bliźnięta. Zresztą wygląda na to że to już ostatnie egzemplarze Sokoła jakie zostały wyprodukowane jako nowe.
  19. Mała aktualizacja. Model dostał pierwszej barwy. Nie obyło się bez problemu, bo ma białym, niedoskonałości świetnie się zaprezentowały. Lokalne szpachlowanie, szlifowanie i podmalówki były konieczne, aczkolwiek nie do końca wystarczające. Teraz etap mozolnego dziergania znaków rejestracyjnych i można kłaść drugi kolor. Jakby co, to szary kolor jest tak naprawdę białym. Trudne warunki oświetleniowe i kiepski fotograf, robią swoje.
  20. Zbiornik: Nie idę jak burza, mam wielodniowe przestoje. Kratkę wlotową do wentylatora poprawię, następnym razem okulary? założę. O co chodzi z tymi fotelami? Przecież w Sokole są normalne skórzane, jednolite kolorystycznie fotele (a przynajmniej w starych egzemplarzach nie modernizowanych.
  21. Trochę odkurzę temat. Od ostatniego wpisu, powalczyłem z maskowaniem oszklenia i ogólnie złożyłem kadłub. Niestety musiałem użyć co nieco szpachli w okolicach tylnej części zbiornika paliwa. Tylko nie wiem czy i gdzie popełniłem błąd przy montażu, czy też model tak ma. Teraz na tapetę osłony zespołu napędowego i ogonek, no i może pierwsze malowanie na biało.
  22. Z tym podwójnym malowaniem to tylko żart. Teraz walczę z maskowaniem oszklenia, a że jeszcze nic nie ruszyłem w tym temacie, to nic nie pokażę. Pytanie co zastosowaliście w miejsce wału WN? jaką (z czego zrobioną) rurkę?
  23. Jeszcze mogę zrobić pół na pół. Połowę kadłuba na bieżące malowanie, a z drugiej strony stare. To by było dopiero nieszablonowe podejście.
  24. Witam. Ponieważ mamy wysyp warsztatów sokołowych, to i ja się dorzucę. Co mam: model PZL W-3A czeskich sił zbrojnych. Co chcę mieć: model, który będzie nawiązywał do śmigłowca SP-SUA, który jest WSK "PZL Świdnik" własnością. Czy mam jakiś problem? Tak, nie mogę się jeszcze zdecydować, czy będzie w obecnym malowaniu: czy w starym: Stare malowanie nawet mi się podoba, jest niebanalne i jest prostsze, bo znaki rejestracyjne nie są białe, tylko, że jest w wersji PZL W-3, a ja mam model w wersji PZL W-3A. W aktualnym malowaniu jakbym zrobił, to miałbym całą kolekcję modeli śmigłowców będących własnością PZL Świdnik w ich aktualnych malowaniach (mam już PZL SW-4 i Mi-2, brakuje mi tylko SP-SUA). Tyle, że znaki rejestacyjne są białe, a to oznacza ich ręczne niemalże kaligrafowanie, co mnie trochę zniechęca. Ale do etapu malowania zewnętrznego jeszcze daleka droga. Wnętrze. Wnętrze będzie banalne, bo nie ma nic, nawet tapicerka wypruta, bo niepotrzebna i lżej jest bez niej. może pokuszę się o aparaturę pomiarową, ale to w uproszczeniu i to znacznym, jeśli w ogóle, bo najczęściej jej nie ma. Na chwilę obecną kabina pilotów zrobiona, może gdzie niegdzie zacieki farby do usunięcia, ale chyba nie będzie ich widać po złożeniu w kadłubie. Zdjęcia wykonane w kiepskim oświetleniu. Czekam na sugestie.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.