Skocz do zawartości

Aleksander z Zalasu

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    358
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    9

Zawartość dodana przez Aleksander z Zalasu

  1. Ten drugi jest na forum, ma swoją galerię i niedokończony warsztat (nie dokończyłem ze względu na mały incydent związany ze skróceniem na pile tarczowej palców).
  2. Witam. Śmigłowiec PZL SW-4 w malowaniu jedynego zarejestrowanego w Polsce prywatnego egzemplarza. Na ostatnim zdjęciu razem ze swym starszym (jeśli chodzi o model, ale młodszym w rzeczywistości) bratem.
  3. W sumie to i dobry pomysł ze zrobieniem dzióbka oddzielnie, łatwiejsze maskowanie, a przy otwartych drzwiach nie będzie widać ewentualnych różnic w grubości i wysokości paska w odniesieniu do pozostałej części na kadłubie. Co do 0.7, to nawet dobrze, że nie wyszło, powinno dobrze wchodzić ale już nie wychodzić. Nieuzasadniona samokrytyka nie jest wskazana. Dobrze że Waść nie widział jak skasztaniłem Mi-2 SP-SBC w 1:48. Tego się nawet pokazać nie da, a tu Mi-2 w 1:72 i jest na co popatrzeć.
  4. W tej skali to dolny pasek pomarańczowy powinien mieć 0.7 mm, a odległość pomiędzy pomarańczowymi pasami 0.55 mm. Więc nie martwił bym się, że są za wąskie na modelu, ja bym się wolał martwić czy nie sa za grube . Ciekaw jestem jak Ci wyszedł rejon przejścia kadłuba w belkę ogonową (na zdjęciach tego nie widać). Duża ilość krzywizn powierzchni skutecznie utrudnia działania. Ogólnie Mi się podoba. Fakt że model jeszcze nie skończony, ale czemu nie zrobiłeś od razu tego cienkiego paska pomarańczowego na dzióbku?
  5. Kolega Leta ma rację. Na zdjęciu "z epoki" z pierwszego posta widać, że śmigłowiec nie ma ciężarka wyważającego, więc miał pojedyńczy układ sterownic (Mi-2 z podwójnym układem sterownic i bez ciężarka na płozie ogonowej nie może latać z powodu znacznego przesunięcia środka ciężkości do przodu). Więc śmiało rwij drążek. Dzięki za wyjaśnienie Pozwólcie, że udzielę nic nie dającej odpowiedzi : To może być drenaż instalacji paliwowej, albo silnika, albo olejówki lub drenaż płyty silnikowej. Ale dla modelu nie ma to żadnego znaczenia.
  6. Obiecałem, że pomogę, ale nie pomogę. Okazuje się, że Mi dwójki sanitarne były w wersji zarówno jednoster jak i dwuster. Musisz szukać zdjęć tego konkretnego egzemplarza. Na przykład z tego zdjecia http://www.helicopter-database.de/open.url.php?idphoto=1985 nie wynika za wiele, ale raczej był/jest to jednoster i miał fotel cofnięty. Na pewno wynika zaś, że miał toporek.
  7. Tylu ogladających i zero komentarzy, chyba wszystkich zamurowało . Mi osobiście się podoba, w końcu to PZL. Model może za bardzo upaciany, mam wrażenie, że jakby go wziąść w palce, to można się wysmarować olejem. Osobiście to nie widziałem Karasi tak ubrudzonych, ale może to wynika z faktu, że żaden nie dotrwał do naszych czasów (taki czarny humor). Ponadto słyszałem opinie, ze polscy mechanicy (również na zachodzie w czasie wojny) dbali o czystośc maszyn. Wrażenie psuje też zabrudzone oszklenie kabiny, chyba że całość przedstawia samolot w ktorym dopiero co rzygnął olej, a wtedy to jak najbardziej pasuje do reszty samolotu. Z tego co mi się w oko rzuciło, to szachownice na górnych powierzchniach skrzydeł, mam wrażenie, że sa różnej wielkości, ale to może wynikać z perspektywy zdjęcia, albo z niesymetrycznego rozmieszczenia ich na skrzydłach (brak wspólnej bazy odniesienia), a może ze zmęczonego wzroku. W mojej opini, zbyt mocno zaakcentowane linie podziału blach psują model (mam wrażenie, jakby poszycie składało się z grubych, pancernych blach), na oryginalnych statkach powietrznych nie są one zbytnio widoczne. Ale to jest kwestia gustu. Największy minus tego modelu jest taki, że jak patrzę na niego, to uświadamiam sobie, że sam lepiej bym go nie zrobił.
  8. Jak pisałem wcześniej, model to kawał dobrej roboty. Ale po powtórnym rzuceniu okiem, niestety zobaczyłem sprzeczności w konfiguracji. 1. Model posiada pootwierane osłony i wzierniki inspekcyjne. Zajefajnie zrobione, naprawdę pierwsza klasa. Ale to oznacza, że samolot przechodzi jakieś prace, przegląd okresowy lub inne zabiegi. Czyli samolot nie był w stanie lotnym lub jak to się fachowiej nazywa "sprawny" (znaczy się gotowy do lotu). 2. Podwieszone uzbrojenie sugeruje, że zaraz wystartuje, znaczy się, że samolot jest sprawny i można nim lecieć w każdej chwili, ale patrz punkt 1. W wojnie lotniskowców na pacyfiku, nauczono się, że samoloty uzbraja się tuż przed startem. Kilka lotniskowców zarówno spod gwiaździsto-pasiastej bandery jak i spod bandery wschodzącego słońca spoczęło na dnie, z powodu palących się po ataku wroga, uzbrojonych w bomby i torpedy, własnych samolotów przygotowywanych do misji. Pomimo powyższego, model mi się bardzo podoba.
  9. W pewnych okolicznościach scenerii przy odpowiednim swietle, można by mieć problem ze stwierdzeniem czy to są zdjęcia modelu czy też oryginału. Świetna robota.
  10. O ile się orientuję, to po za dowódcami i ich zastępcami, piloci nie mieli "indywidualnych" maszyn (pilotów było dużo więcej niż samolotów), więc nie ma co rozważać na temat czy ten egzemplarz to był samolot takiego czy innego. Skalski mógł latać na 66 i na 64, a na pewno latał jeszcze innymi. Co do modelu to . Osobiście jestem pod wrażeniem, szczególnie mocowania/ naciągu linek anten.
  11. Wydaje mi się, że metoda termiczna jest szybsza, prostsza i daje efekt bardziej zbliżony do rzeczywistości. Po podgrzaniu kółka i lekkim ucisku na podłoże kółko jest spłaszczone i dodatkowo powstaje wybrzuszenie na bokach w miejscu ugięcia, przy zachowaniu zarysu bieżnika, jeśli taki był na kole. Tylko trzeba uważać by nie przesadzić, bo wtedy kapeć wychodzi, chociaż jak mawiali starożytni Polanie "dobry kapeć nie jest zły".
  12. No coż, zachciało mi się robić ugięcie opon metodą termiczną to mam. O ile samo ugięcie się udało, to jednak przy wklejaniu na oś zapomniałem, że sa to lewe i prawe golenie i zrobiłem dwie lewe. Nie bedę poprawiał, gdyż bez zniszczenia nie da się zdemontować koła. Fakt. Dziękuję za uwagi i czekam na kolejne sugestie.
  13. Witajcie. Model Mustanga w barwach 316 dywizjonu przedstawiający samolot dowódcy Bohdana Arcta. To chyba tyle z ciekawszych informacji, a Was proszę o konstrukcyjną krytykę, jeśli takowa jest potrzebna. Mam nadzieję, że zdjęcia będzie widać.
  14. Chodzi Ci o coś takiego? Jak będziesz chciał coś więcej to pytaj śmiało.
  15. Hak albo się urwał przy ladowaniu, albo pilot go schował . Normalnie to hak był wysunięty w czasie ladowania, tak jak na zdjęciu poniższym.
  16. Mimo wszystko widzę pozytywy. Pierwszy post nie wskazuje błędów a drugi jest krytyką jaką chciałem, w porządnym wydaniu . Pogrzebałem co nieco by zdjęcia było widać, jeśli nie widać (bo u mnie widać, nawet po wylogowaniu i oglądaniu jako niezalogowany przeglądacz) to proszę by jakoś zmusić fotki z goglowego konta (dawniej Picasa) do bycia widzialnym.
  17. Witam. Postanowiłem "obdarzyć" Was wynikami mojej pracy nad modelem Hellcata. Coby się nie rozpisywać. Sam zestaw jest samoskładalny i niesprawiający problemów. Świadom jestem błędów jakie popełniłem, szczególnie w zakresie malowania (a właściwie prób wykoniania drobnych zaprawek lakierniczych), farfocle pod owiewką kabiny zauważyłem już po malowaniu, a że wykonanie poprawy i zaprawek w moim wykonaniu nie wyszłyby lepiej, to już tak zostawiam, zresztą i tak się nie rzucają w oczy na obiekcie rzeczywistym. Proszę o konstruktywna krytykę (konstruktywną, znaczy się nie "tu skasztaniłeś" , ale "tu skasztaniłeś, to można zrobić lepiej w taki i taki sposób) odnośnie błędów, które popełniłem a o których nie wiem . Z poprzedniego modelu:http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=58420 były dwie główne uwagi, czyli za gruba warstwa farby i kiepko wykonany wash. Mam nadzieję, że widać jakiś postęp. Galeryja:
  18. Na przypadek odrywania się farby za taśmą, u mnie Sidolux pomógł. Również miałem problem z odrywaniem się farby razem z taśmą maskującą (zarówno taśma Tamiy jak i zwykłej taśmy malarskiej). Położenie warstwy Sidoluxu zapobiegło odrywaniu się wcześniej położonych powłok lakierniczych. Kwestii przyczepności kolejnych warstw farby do sidoluxu nie zbadałem. Aczkolwiek w modelu Mi-2 kładłem kilka kolorów, przedzielając je sidoluxem i żadna mi się nie oderwała za taśmą, pomimo, że malowałem przenajróżniejszymi farbami, od Pactry poprzez Tamiję do Gunze.
  19. I ja sie wtrącę do tych dywagacji: Po pierwsze, Zdaje się, że nie uważałeś na tym wykładzie z mechaniki lotu. Tak na szybko w czasie t=0.000nic sekundy po odłączeniu się rakiety od samolotu, rakieta czy też raczej pocisk ma prędkość równą prędkości samolotu, później pojawia się opór aerodynamiczny i rakieta zwalnia (względem ziemi), zjawia się Isaac Newton i przy pomocy jabłka powoduje, że pocisk opada w stronę ziemi. Silnik pocisku, napędzając pocisk w przeciwną stronę lotu samolotu a tym samym pocisku (który co prawda zwalniając ale jednak leci nadal w tym samym kierunku co samolot), tylko zmniejsza jego prędkość, co powoduje jeszcze szybsze opdadanie pocisku w kierunku ziemi. Tak więc silnik pocisku zamiast napędzać, spowalnia pocisk i powoduje co najwyżej straty na ziemi, jak jakiemuś biednemu ludziowi na głowę spadnie. Aczkolwiek w tej teorii niech się lepiej wypowie Mikele, bo ja lubiłem robić drzemki na wykładach z mechaniki lotu albo przerabiałem mechanikę płynów Po drugie. Takie coś już dawno wymyślono, tylko w samolotach bombowych, jeśli dobrze pamiętam to się nazywało chyba "tylny strzelec" . Jeśli chodzi o samoloty myśliwskie to patrz punkt "Po trzecie" Po trzecie. Niejaki BELL Lawrence 1894-1956 amerykański konstruktor lotniczy, na żądanie wojska, które chciało by w myśliwcu (zdaje się , że chodziło o P-39) zabudować karabin maszynowy w ogonie strzelający do tyłu (w samoobronie, bo jak tu już napisano, walka polegała na wejściu wrogowi na ogon), powiedział mniej wiecej takie słowa: "a po co tygrysowi zęby w d..." Mam nadzieję, że wyszło bardziej na wesoło niż na poważnie
  20. Aleksander z Zalasu

    PZL W-3 Sokół

    Panowie, zasada jest jedna, jeśli użytkownik zaakceptował malowanie (lub sam je opracował), to choćby było brzydkie jak 12 w nocy, to jest ono ŁADNE i się PODOBA. Tyle w temacie podoba się - nie podoba się.
  21. Aleksander z Zalasu

    PZL W-3 Sokół

    Ludzie, przestańcie pisać, że pracownicy i związki zawodowe celowo opóźniają prace przy modernizacjach czy też robią "robotę na odwal" (nie jesteśmy mordercami, nie zabijamy swoich klientów). Nie pracujecie w tej fabryce więc nie wiecie z jakim oporem materii włoskiej jak i naszego wojska, jako pracownicy musimy się zmagać aby cokolwiek wyprodukować. To co o nas piszecie to są oszczerstwa. Napisałem obszerny komentarz (ale bez "ciepłych" słów, raczej gorzka prawda) do Waszych wpisów, ale na szczęście wywaliło mnie z forum zanim zdążyłem wysłać. Na szczęście, bo zapewne rozpętała by się "gównoburza" a nie o to chodzi na tym forum. Mam tylko prośbę. Nie komentujcie sytuacji, jeśli nie znacie całej prawdy. Pozdrawiam. Pracownik PZL Świdnik S.A.
  22. Żółte krawędzie, to dość niepewna sprawa, w sieci można znaleźć zdjęcia samolotów z żółtymi krawędziami jak i bez zółtych krawędzi. Co do tego egzempalrza to jak pisałem nie ma żadnych dowodów na wygląd, a to daje pole do pewnych interpretacji, czy też założeń. Co do skrzydeł, to nie mieścił mi się już na półce, więc obciąłem. A na poważnie, skrzydła są w porządku. Jest to model samolotu Spitfire LF VB ze skróconymi skrzydłami. Cytując wikipedie: "usunięto końcówki skrzydeł, co poprawiło osiągi i zwrotność. Tak zmodyfikowane maszyny oznaczono LF Mk V." Wszyscy zwracają uwagę na brudne szybki, ale złamanej anteny to już nikt nie zauważył .
  23. Co do niedomytego wash'u to zrobiłem to poniekąd celowo. Gdzieś, lecz nie pamiętam gdzie, czytałem coby nie domywać go za dokładnie, imituje wtedy brud, taki zwykły brud powstały ze zmieszania cieczy roboczych i materiałów pędnych z kurzem i tym podobnymi wynalazkami. Ale fakt, co za dużo to nie zdrowo. Co do imitacji obić, to najlepiej mi wychodziły jak brałem model w palce zanim farba dobrze nie wyschła . Po pierwsze, jeśli chodzi o obróbkę skrawaniem, to przez 3 lata uczyłem się tajnik sztuk tokarskich, frezerskich i szlifierskich w zawodówce. Kolejne 3 lata, już w technikum pogłębiałem swą wiedzę na ten temat, zdobywając na końcu tytuł technika mechanika - specjalność obróbka skrawaniem . Więc nie może być inaczej jak piszesz. Po drugie, zestaw praktycznie nie wymagał jakiejkolwiek obróbki, części po wycięciu z ramek pasowały do siebie idealnie, żadnych nadlewek czy też wypływek, lub przekoszeń.
  24. Jak w temacie. Wstęp. O pilocie. W dziecinnych latach, zostałem "zarażony" lotnictwem okresu drugowojennego. Dużo czytałem o polskich pilotach myśliwskich, szczególnie o walczących pod niebem angielskim i francuskim. Wśród tych pilotów pojawiał się pewien, niezbyt znany, as myśliwski (ostatecznie skończył z 9 zestrzeleniami pewnymi) Aleksander Chudek. Związany z dywizjonem 315, ale "w gościnnych występach" pojawiał się w składzie dywizjonu 303. Zginął 23 czerwca 1944 roku. Więcej informacji znajdziecie pod tym linkiem: http://www.polishairforce.pl/chudek.html Niedawno, przez przypadek, dowiedziałem się, że tenże pilot, jeden z bohaterów mojego dzieciństwa, urodził się i wychował we wsi oddalonej o około 13 kilometrów od mojego domu rodzinnego. Jednym słowem mój ziomal . Dlatego, też postanowiłem zrobić model samolotu w którym poległ. O samolocie. Samolot jak samolot, jeden z tysięcy. Brak jakichkolwiek danych zdjęciowych, które mogłyby pomóc wiernie go odtworzyć w stanie z dnia ostatniego lotu. Dlatego też model pokazuje samolot w typowym malowaniu, bez znaków szczególnych typu godło osobiste, czy też nazwa własna. Znana jest za to szczegółowa historia przebiegu służby tego egzemplarza, a to dzięki temu, że służył w amerykańskiej jednostce. Historia ta jest do wglądu pod poniższym linkiem: http://www.americanairmuseum.com/aircraft/19925 O modelu. Model Airfixa, sam się składał, ja tylko robiłem błędy montażowe . Jest to mój pierwszy model w którym próbowałem zrobić cieniowanie linni podziału blach czyli wash oraz ślady eksploatacji takie jak okopcenia, obicia, więc wygląda jak wygląda. Już teraz dziękuję za wszystkie merytoryczne porady jak zrobić to lepiej . Bez bicia przyznaję się do skopania podwozia, co widać na obrazkach, jakoś mi "rozeszło się". Ogólnie to jest tak, że jest to mój najlepiej wykonany model .... niestety. Nie ma co więcej pisać, czas coś pokazać. To by było na tyle. Liczę na praktyczne porady jak zrobić by kolejny model (a będzie to Ju-87 D-5 w węgierskim malowaniu) wyszedł lepiej.
  25. Zależy jaki promień lokalności się przyjmie. Jeśli z Zakopanego widzisz Kraków (sam nie wiem czy widać, bo nigdy ani w Zakopanym ani w Krakowie nie byłem), to można przyjąć, że to Twoje okolice. A jeśli Kraków to Twoje okolice, to masz piękną lokalną historię: - 2 Pułk lotniczy w Krakowie, a w nim między innymi III dywizjon myśliwski, czyli: - Mieczysław Medwecki - pierwszy polski i aliancki pilot, który zginął w II Wojnie Światowej (do zrobienia PZL P-11c w którym zginął), - Władysław Gnyś - pierwszy polski i aliancki pilot, który zestrzelił wrogi, bo niemiecki samolot (do zrobienia PZL P-11c na którym dokonał aktu pierwszego zestrzelenia), - Ju-87 jakiegoś niemca, który zestrzelił Mieczysława Medweckiego (można go zrobić), - Dornier chyba Do-17, który został zestrzelony przez Gnysia - do zrobienia, - Wacław Król - pilot, as myśliwski i powieściopisarz - można zrobić PZL P-11c nr boczny 2 (jego samolot, który obecnie jest w Muzeum) oraz numer boczny 1, na którym został zestrzelony, ponadto można zrobić model Spitfire'a WX-L na którym latał kiedy już został dowódcą dywizjonu 302, lub Spitfire'a na którym latał w Cyrku Skalskiego, - i wielu innych pilotów z tej jednostki latających w Polsce i na zachodzie. - nie należy zapominać, że na zachodzie spadkobiercą tradycji jednostki był Dywizjon 308, a więc znowu masz pełny asortyment "lokalnych" historii. Ponadto Kraków to miasto kultury, można więc kulturalnie nawiazać do imić Pana Zagłoby i już masz do zrobienia model bombowca na którym latał Pawlikowski. Jak widzisz, masz co nieco lokalnych tematów do wykorzystania i jednocześnie chcę Ci podziękować, bo pisząc te wypociny, wpadłem na pomysł kolejnego modelu po Ju-87, mianowicie będzie to Mustang Bohdana Arcta, przez którego awarię silnika, biedak musiał spędzić trochę wojny w niewoli. W takim razie do zobaczenia w galerii
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.