Na poczatku lat 90-tych w Czuj-Czynach obok Matchboxów o KP pokazały sie modele Hasegawy. Chyba było po mnie widać radość z tego faktu bo kilka dni później dostałem na urodziny od żonki Kaśkę i ruski aerograf. Więc nie licząc złomu na którym testowałem, ten model jest chyba moim pierwszym malowanym aerkiem. I jak mam być szczery to lepiej mi się tym malowało niż Pseudo-iwatą którą mam w tej chwili. Prawdopodobnie trafiłem na dobry egzemplarz (jescze w eleganckim pudełeczku) bo późniejsze jak widziałem wyglądały jakby je tokarz-amator robił.
A jeśli chodzi o model to robiony bez użycia szpachlówki ( wtedy nie znałem jeszcze takiego pojęcia) , malowany humbrolkami, kaleczki połozyły się slicznie , wnętrze kabiny niebrzydkie - polecam model jakby ktoś znalazł
W czasie przeprowadzek itp odpadło gdzieś tylne kółko... a malowanie ramy oszklenia zawsze było najsłabszym elementem mojego warsztatu