Puki mam czas i wenę.
Na warsztat trafił legendarny już model DML-a nr 6253, który razem z pierwszym wydaniem Initiala, przeprowadził rewolucję w świecie modelarskim.
Dragon praktycznie powalił na kolana konkurencję, bo nie dość, że każdy model to 3 in 1, to jeszcze ilość dodatków, o których za chwilę, które znajdywaliśmy w pudłach powodował szeroki uśmiech na twarzach szczęśliwych nabywców. Pamiętam Initiala kupiłem za 100 zł, a później go sprzedałem za 460 zł ! Model który buduję, udało mi się jakieś dwa lata temu kupić za 250 zł z Friulami.
Dodatki - w pudle znajdujemy min praktycznie wszystkie fototrawionki jakie kupujemy w osobnych zestawach, ale np. osłony rur wydechowych, osłony boczne, wiadro, zasobniki na anteny zapasowe na są już fabrycznie wyprofilowane ! Do tego oczywiście liny, toczona amunicja, łuski, lufa, szekle, skrzynki i na koniec figurkę Wittmana (Gen 2) w słynnej pozycji ze zdjęcia, gdzie siedzi na lufie czołgu. Aha, do figurki mamy też dołączone fototrawione oznaczenia na mundur.
Nie wszystko wykorzystam, np. nigdy nie korzystam ze stalowych linek DML-a, mają zły splot i są trudne do ułożenia na modelu, a zapinki narzędziowe są za wielkie. Jest jeszcze kilka niuansów, ale o tym w trakcie budowy.
Tym razem będę budował Tygrysa późnego w wersji dowodzenia i chyba będzie to słynny 007.
W tej chwili czekam na zimmerit i lufę.
Tymczasem tyle:
Pzdr