-
Liczba zawartości
850 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
4
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Mates
-
A to widzisz. Może to wina wideo z warsztatu, ale mam cały czas wrażenie, że coś topornie idzie nakładanie tych farb.
-
A ja mam nieco inne pytanie. Nie prościej byłoby robi mieszankę kolorów z farb Gunze/Tamiya zamiast malować Hataką? Mam wrażenie, że te Hataki coś nie współpracują tak jak trzeba. Oczywiście mowa o głównym kamuflażu.
-
Podziałałem nieco suchym pędzlem w kokpicie i na odłonie antyodblaskowej. Skupiłem się głównie na różnych odcieniach szarości. Najgorsze jest to, że jakbym nie zrobił zdjęcia, to w żaden sposób ten efekt nie jest widoczny. Z samego początku miałem efekt aż za bardzo widoczny i później to musiałem stonować, bo w rzeczywistości nie ma tam takich przetarć. Później na to poszedł wash z kolorów burnt umber z dodatkiem czarnego. W realu bardzo fajnie się prezentuje. Fotel zyskał pomalowane pędzlem pasy, choć chyba za jasne, zrobiłem też gdzieniegdzie delikatnie suchy pędzel. Trzeba dodać jeszcze wash i w kilku miejscach poprawić pasy, bo widzę teraz na foto niedokładność.
-
Tak, może być XF-86.
-
Jak używasz farb Tamiya/Gunze, to kładź lakier od tych producentów. Ja wash robię rozcieńczając farby olejny z white spiritem i nigdy problemów nie miałem.
-
Ok, dzięki za info.
-
Podepnę się pod temat. A ten Tamiyowy Aggressor odbiega jakoś mocno elementami od Thunderbirda? Faktycznie jest bogatszy w elementy właściwe dla Block 52, czy jak to wygląda i czy na pierwszy rzut oka jest to widoczne? Pomijam oczywiście kolor plastiku.
-
Faktycznie ten flat black wyglądał odpychająco. Dzięki za poradę, dałem zawczasu w czarnych miejscach semiglossem i od razu się lepiej prezentuje.
-
Pobawiłem się z przyciskami w kokpicie i na tablicy. Wobec tego, że w sieci nie doszukałem się jakiegoś super dokładnego zdjęcia prezentującego kolorystykę a Revell też wiernie nie wzorował się na oryginale, sugerowałem się kilkoma warsztatami w sieci dotyczących innych Rafale. Także jest to nieco wyobrażenie SF. Z drugiej jednak strony myślę, że nie wyszło najgorzej, zwłaszcza, że nie cierpię malować tych drobnych detali z pędzla. Na szczęście najcieńszy zrobił robotę. Zająć jeszcze trzeba się pomalowaniem detali na fotelu, myślę, że najgorzej będzie z pasami ze względu na dokładność. Inne akcenty nie powinny stanowić problemu. Po tym jeszcze zostanie dodanie gdzieniegdzie akcentów suchym pędzlem, jakichś przetarć itp. Zastanawiam się ciągle, jakim kolorem próbować. Sądzę, że jakieś odcienie szarego powinny być w porządku. Właściwie to wszystko, zabezpieczyć lakierem, pobrudzić odpowiednio i temat kokpitu przed urlopem będzie zamknięty.
-
A czasami nie jest prawidłowo wszystko? Z przodu fotela żółta blacha chyba niedokładnie wycięta, czy mi się wydaje? Na górze sterczy lekko pozostałość po łączeniu z arkuszem eduardowych blach.
-
Chciałbym działać nieco szybciej. Pierwsze prace malarskie rozpoczęte. Głównie kokpit oraz wszelkie elementy kabiny. Pobawiłem się lekko i dodałem jakieś pojedyncze przewody w tym miejscu za fotelem pilota, dokleiłem też jakieś drobne duperele z hipsu. Podobnie uczyniłem na osłonie antyodblaskowej. Nietety na fotkach praktycznie nic nie widać i gdzieś to ginie. Pierwszy raz właściwie bawię się w takie coś, więc też nie chce za bardzo szaleć. Na osłonie antyodblaskowej zauważyłem przed malowaniem, że ułamał mi się jeden z elementów podtrzymujących HUD - dosztukowałem na szybko z hipsu i na szczęście nie widać różnicy. Zestawowy HUD to tragedia, przejrzę w sieci warsztaty, czy zostało to rozwiązane w jakiś inny sposób. Wanna kokpitu i wyświetlacz pomalowane Gunze 317. Do doklejenia jeszcze zostały joysticki. Z pędzla trzeba będzie kończyć detale, zobaczymy jak to wyjdzie, choć nie miałem nigdy z tym kłopotu. Podobnie sytuacja ma się z fotelem. Zrezygnowałem z kupna blach Eduarda, gdzie były np. pasy, ale postaram się pomalować wszystkie detale tak, aby sensownie wyglądało. Spróbuję jeszcze dorobić element do katapultacji. Wszystkie elementy kokpitu przypasowałem też międzyczasie na sucho do bryły samolotu i wygląda na to, że nigdzie nie ma problemów ze spasowaniem. Dotarły też Storm Shadowy Eduarda. Bardzo dobry produkt. Wygląda naprawdę znakomicie, zestawowe nawet nie mają startu. Co istotne, po szybkim obejrzeniu, wygląda na to, że montaż wszystkiego do kupy nie powinien być skomplikowany.
-
A to faktycznie, sądziłem, że jest nieco większy.
-
Pomijając błędy merytoryczne, które popełnił Hobby Boss, sam finalny odbiór jest bardzo dobry. W 1:72 ten model ma pewnie 35 centymetrów, co nie? Na fotkach wygląda na dość sporych rozmiarów.
-
Już jest zamówiony. Inbox widziałem jak szukałem informacji o tym zestawie. Pytanie dla bardziej doświadczonych. Na zbiornikach paliwa są wklęsłe otwory. Jak to dobrze wyprowadzić na równo te zaznaczone miejsca? To akurat jest na spodzie zbiornika, więc trzeba to zrobić dobrze, bo będzie się rzucać w oczy.
-
Linie są wypukłe. Wiem o tym, że tak powinno być. Już też przeklinałem, że będzie trzeba uważać podczas wyprowadzania, bo niby spasowanie zbiorników eleganckie, ale jednak nieco dziwnie ten plastik się złączył. Na każdym z trzech zbiorników po jednej stronie łączenia jest lekki, wyczuwalny palcem, schodek.
-
Póki co nie ma za bardzo czym się chwalić. Właściwie jest to póki co drobnica jak fotel pilota (bardzo dobry detal!), wanna kokpitu z całą resztą oraz zbiorniki i pociski Scalp EG (lub jak kto woli Storm Shadow). Do fotela naturalnie dojdą jeszcze joysticki, ale to jak pomaluję detale no i naturalnie w kokpicie wyświetlacz no i HUD - ale to potem, bo będzie przed zamknięciem owiewki zawadzał. Przejrzałem fotki i kompilacje uzbrojenia, które post wyżej podrzucił Matys. Najprawdopodobniej skłonię się do podwieszenia trzech zbiorników paliwa (dwa pod skrzydłami, jeden centralnie na spodzie), dwa pociski Scalp EG no i pociski Mica - na spodzie dwa i na końcówkach skrzydeł. Myślę, że nie będzie to najgorszej wyglądało, a znalazłem też foto prezentujące taki zestaw podwieszenia. Na zbiornikach trzeba wszystko wyrównać i wyprowadzić, aby się dobrze prezentowało. Co do pocisku Scalp, to zastanawiam się nad żywicą Eduarda. Niby zestawowy nie jest całkiem najgorszy, ale spasowanie pozostawia trochę do życzenia, to porównując do z Eduardem różnica jest kolosalna. Jedyne co trzeba będzie zrobić, to dopasować to do zestawowego pylona. Aha, instrukcja Revella wprowadza w błąd związany z położeniem tego zakrycia ruchomych skrzydełek. Instrukcja pokazuje jedno, a powinno być doklejone w drugą stronę.
-
Jak pozbywałem się swojego F-16 już po rozpoczęciu prac w skali 1/48 to jak go porównywałem, to faktycznie wyglądał jak maleństwo. Zresztą, obok Superhorneta, którego robiłem w 1/72, na półce też wygląda jak maleństwo. Właściwie kwestią zasadniczą jest fakt, który F-16 wybraćw 1:48. Czy wersję Aggresor, czy tą Block 25/32. Widzę Dziuba, że sporo tych dodatków. Będę obserwował warsztat, jestem ciekaw jak to wszystko wyjdzie. Ja w swoim nie miałem serca, aby np. dawać hamulce aero.
-
Na kolejny projekt wybór padł na Rafale C, którego niedawno wydał Revell. Właściwie jak tylko model pojawił się w sklepach, to zdecydowałem się na zakup. Zestaw dotarł do mnie z Niemiec i w kartonie poza modelem były też żelki Haribo. Wypraski tego zestawu są znane już od lat, także nie ma się nad nimi co rozpisywać. Detal całości wygląda bardzo dobrze, spasowanie też nie jest raczej najgorsze, ale trochę pracy trzeba będzie oczywiście włożyć, aby to sensownie wyglądało. Planuje klasyczne szare malowanie Rafale, bez żadnych zabaw w okazyjne malowanie Tiger Meet. Dobrze, że w ogóle Revell dał tutaj normalne malowanie, ponieważ ostatnio lubią dawać tylko jedno malowanie w reedycjach, dodatkowo w jakimś okazyjnym kamuflażu. Mam też nadzieję, że przekonam się do Revella, bo mam konflikt z tym producentem odkąd próbowałem sklejać Gripena w 1/72. Gripen teraz służy mi do testów farby. Póki co wyciąłem elementy głównej bryły i przypasowałem na sucho aby mieć mniej więcej ogarnięcie całości. Niby producent podaje długość modelu na 32 centymetry, a mam wrażenie, że jest wiele większy. Ale to złudzenie. Chciałbym lekko spróbować zwaloryzować np. golenie dodając tam jakieś przewody, to samo tyczy się wnęk podwozia. Proszę powiedzieć, jakimi drutami to najlepiej robić? Jakie średnice dobrać? Sądzę, że z samą obróbką części i budową sobie poradzę. Zastanawiam się na tym etapie nad kolorem kamuflażu. W sieci krążą rozmaite wersje malowania. Jedni podają, że model malowali Gunze H317, jeszcze inni, że mieszankami farb. Niektórzy producenci podaję dla francuskiego lotnictwa kolor FS26231, ale to farby Mig Jimenez. Nie zamierzam ich raczej używać. Zastanawiam się też nad ewentualną kompilacją podwieszenia. Czy dać takie jak w instrukcji, czy może kombinować. No ale chyba Rafale C nie występują z asymetrycznymi podwieszeniami. Zestawowe wypraski oferują to i owo jeśli chodzi o uzbrojenie, ale nie chciałbym też inwestować nie wiadomo ile w żywice Eduarda. Aha. Zastanawiam się, kto drukował kalki do tego zestawu, nie znalazłem nigdzie informacji. Wyglądają naprawdę bardzo dobrze. Nie ma nigdzie nadmiaru filmu, przesunięć kolorów czy jakichś innych baboli. Do którychś z ostatnich reedycji, nie wiem czy przypadkiem nie Tornado, kalki robił Cartograf.
-
Dokup jeszcze Pitota i AoA od Mastera a na pewno podniesie walor całości modelu - zwłaszcza, że zamówiłeś dodatki Eduarda. Jak Solo wyżej pisał, zestaw świetny, praktycznie idealne spasowanie. Ja robiłem ten uboższy zestaw zestaw jako pierwszy model po długiej przerwie z późniejszymi poprawkami (tu galeria) i praktycznie tylko na osłonie radaru poprawiałem szpachlą, co wynikało z kiepskiego wycięcia dwóch połówek osłony. Poza tym praktycznie żadnych problemów podczas budowy.
-
To chyba będzie najbezpieczniejsza opcja. Bo na przykład Phantoma czy Tomcata będę chciał zrobić tak, aby jakoś sensownie wyglądały. A na to jeszcze za wcześnie.
-
No właśnie problem w tym, że w tej chwili ciągnie mnie bardziej w stronę jednokolorowych malowań. Ale coś przyjemnego w fajnym kamuflażu rozważę. Muszę się rozejrzeć.
-
Rzeczywiście, za czysto było na spodzie. Dodałem nieco ciemniejszym szarym nieco zacieków i smug. Na górze i po bokach zresztą też. Na foto prawie tego nie widać, na żywo jest elegancko. Tak już zostanie. Zastanawiam się, za jaki projekt zabrać się jako kolejny. F-35 Menga czeka już dłuższy czas. A stosik urósł ostatnio i Rafale C Revella oraz Phantom od Academy też wygląda korzystnie (poza wlotami powietrza ).
-
Zapraszam do galerii. Dziękuję obserwującym i komentującym za zainteresowanie w trakcie budowy.
-
Temat Skyhawka uważam za zamknięty. Jakoś tak się zawziąłem i dokończyłem co trzeba. Bardzo przyjemna budowa, praktycznie bez żadnych większych historii, które mogłyby przysparzać jakiś problem. Zestaw znany pod różnymi wersjami, spasowanie na bardzo wysokim poziomie, detal również niczego sobie. Budowa prosto z pudełka, beż żadnych dodatków. Kilka napisów malowane od masek, które przygotował Solo (dzięki!). Z budowy prowadzona była też relacja warsztatowa. Końcowe etapy mnie powoli denerwowały, bo pojawiały się dziwne przygody. A to odpadł statecznik poziomy, a to od zbiorników odpadły pylony, które jak finalnie doklejałem to też nie były do końca stabilne. Właściwie pierwszy raz malowałem samolot, który miał jasne kolory, także nie wiem czy do końca trafiłem z kolorami linii i nitów podczas brudzenia. Będę miał w każdym bądź razie już nauczkę na przyszłość co i jak. Model pomalowany głównie farbami Tamiya i Gunze, do detali w kokpicie Vellejo. Do brudzenia użyłem farb olejnych dla plastyków, cieni do powiek Tamki i gotowych specyfików AMMO. Zapraszam do galerii.
-
Zapuściłem ostatnio linie podziału zarówno na głównej bryle płatowca jak i na wszelkiej maści drobnicy. Tradycyjnie używam do tego celu farb olejnych dla plastyków. Na górę chciałem nieco ciemniejsze odcień szarego, na dół z kolei tylko lekko ciemniejszy. We wnęki podwozia poszedł bardzo ciemny szary kolor. O ile na górze mi się podoba, tak na dole wolałbym, aby linie były nieco bardziej stonowane. Z drugiej strony, podobają mi się tak ostro zaznaczone wszelkie nity i linie. Myślę, że nie jest tragicznie. Chciałbym powoli zmierzać do końca, ponieważ dziwne rzeczy zaczęły się dziać, jak ścierałem washa. Ze zbiorników odpadły mi pylony a z głównej bryły lewy statecznik poziomy. Na szczęście udało się te elementy dokleić bez żadnych atrakcji i nic nie widać. Brudzić strasznie nie lubię. Myślę, że do różnego rodzaju smug czy śladów eksploatacji głównie będzie trzeba poużywać rozmaitych odcieni szarego koloru. Chciałbym też na chodnikach w jakimś stopniu odzwierciedlić ślady jakie zostawia obsługa. Przejrzę też jakieś fotki z epoki, jak rozkładały się różne zabrudzenia na Skyhawkach.
