Banny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 064 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Banny
-
Takie "pylony" szybko i bez problemu dorobisz z kawałka ramki albo płytki tworzywa... Spokojnie! Budowa modelu to nie wyścigi! Jesteś pewien, że HVARy bywały malowane na biało? Moim zdaniem szary korpus, oliwkowa głowica, aluminium zapalnik.
-
@ Moses Ciekawe info dotyczące Delonga znalazłeś! Ja dopiero zaczynam grzebać, ale z natury rzeczy ograniczam się do okresu II WŚ. Także będziemy się uzupełniać! @ Karol Troszkę szkoda, że wziąłeś F4U-1D. Zestaw pudełkowany jako F4U-1A jest ciut ciekawszy. Ma dokładnie te same wypraski, ale poza tym zawiera dodatkową wypraskę z opcjonalnymi elementami. Do tego w kalkach są maszyny dwóch asów, Kepforda i Boyingtona. Także z zestawu F4U-1A można bezproblemowo zbudować obydwie wersje (pomijając kalki oczywiście).
-
Tofik dawaj! To wolny kraj! Swoją drogą nie spodziewałem się takiej frekwencji... Nie wiem jak to wyjdzie w jednym wątku, ale zobaczymy!
-
Dzięki Pilex, z oferty chętnie skorzystam! Ten "107" DeLonga w sam raz by mi pasował! Skontaktuje sie na prv. Przy okazji, tu są fajne zdjęcia archiwalne brytyjskich Corsairów, może będą przydatne: http://amair4raf.blogspot.com/2010/03/corsair-confusions.html
-
Nie bądz niemiły Moses! Witamy na... pokładzie!!!
-
Fajnie! Tylko co to za kolorystyka, bo barwy jakieś beżowe... I w jaki sposób robiłeś plamy?
-
Ja w projekcie zamierzam zbudować 2 Corsairy i to dokładnie w tej samej wersji F4U-1A. Pierwszy to świetny model Tamajki, bez wątpienia najlepszy w 1/72. Wyprasek nie będę pokazywał, wiem że Karol będzie też go robił także będzie miał okazję zaprezentować ten okaz tamajowskiej wirtuozeri w projektowaniu modelu. Drugi zestaw jest znacznie starszy, to Heller pakowany przez czeski Smer. A w zasadzie czechosłowacki, bo nabyłem go gdzieś na przełomie lat 80/90ych ubiegłego wieku. Wygląda ubogo (szczególnie przy Tamai heh), wypukłe linie, mało detali (w ogóle brak podwieszeń). Z plusów to fajnie odtworzona płócienna faktura skrzydeł i cieńkie, przezroczyste szkło kabiny. Zapewne nikt inny nie będzie tak szalony żeby go obecnie składać, także inbox dla ciekawych: Jak widać kalki są strasznie pożółkłe i nie nadają się do zastosowania. Plan na wykonanie mam taki: 1) Tamaję zrobie na serio, z washem i śladami użytkowania. Malowanie będzie pudełkowe Kepforda "29". 2) Smera/Hellera wykończę vintagowo. Nie zamierzam kupować jakiś kalkomanii aftermarketowych (kosztujących z reguły więcej niż ten cały model) i wykorzystam jedno z malowań Tamajki. Prawdopodobnie VMF-111 "Devil Dogs" z licznymi oznaczeniami bombek na burcie. Oprócz kalek Tamaja ma sporo alternatywnych i zbędnych części w swoich wypraskach. Wykorzystam je do drobnego upgrejdu Hellera. Z tego co zauważyłem na pewno da się użyć: bomba z zaczepem, śmigło, kółko ogonowe z hakiem, maszty antenowe... Dodatkowo podział technologiczny w Hellerze zaprasza do zrobienia skrzydeł w pozycji złozonej, co też uczynię, przynajmniej z jednym skrzydłem (prawym). Zastanawiałem się także nad zrobieniem z Hellera F4U-1D (W Tamai są rakiety i dwa zbiorniki z podwieszeniami oraz osłona kabiny do tej wersji), ale tu nie mam kalek... Tutaj malowania i kalki Tamajki: Taka symultaniczna budowa niemal identycznego samolotu ma swój cel. Ciekawi mnie porównanie wykonania serio (oczywiście na moim poziomie) vs vintage, zarówno jeśli idzie o efekt końcowy, jak i czas/pracochłonność każdego z tych modeli.
-
Przyjęliśmy, że w takich mini projektach całość warsztatowa odbywa sie w jednym wątku, ale nie widzę przeciwskazań jeśli ktoś chce otworzyć wydzielony, własny wątek.
-
Witam! Rozpoczynamy mini projekt grupowy którego bohaterem jest amerykański samolot myśliwski F4U Corsair (w różnych wersjach i skalach). Zapraszam uczestników projektu aby na początku zaprezentować inbox wybranego modelu, powiedzieć kilka słów na temat wrażeń dotyczących zestawu, jakość wyprasek, kalkomanie, wybrane malowanie itp. Mini projekt nie ma ram czasowych i każdy chętny może do niego dołączyć. To już nasz drugi "oddolny" mini projekt grupowy. Pierwszy był poświęcony FW-190: viewtopic.php?f=86&t=26154 . Życzę powodzenia i udanych modeli!
-
Mnie się podoba, choc na pasażerach sie nie znam... Tylko dlaczego wszyscy sie upierają na "101"? Jakby ktoś zrobił "102" to dopiero byłby oryginalny!
-
Bardzo miły model! Jakich farb użyłeś? Bo z francuzami mam zawsze problem w tej kwestii i w zasadzie unikam ich budowania. Fajne ślady użytkowania, ale dlaczego wyloty skrzydłowych km nie są osmalone, przy bardzo pobrudzonych wyrzutnikach łusek? Wygląda to dość kuriozalnie - większość prochu wylatuje jednak do przodu! A gdzie jakaś drobna notka historyczna, choćby z jakiej jednostki pochodzi maszyna?
-
Hehe, zaiste szczęśliwy człowiek! Ja mam tak ze 150 modeli czekających na sklejenie i trudno mi się zazwyczaj zdecydować, co by tu rozdłubać... Lightning mi najmniej pasuje. Mam tylko starego FROGa/Novo. To już lepiej P-47 (mam Tamajke) lub Hellcat (mam Hasegawę). A najlepiej oczywiście Corsair! Tak, tak, jeszcze ze 2 strony tego topika i może uda się nam coś ustalić... Może się przerzucimy do hyde parku z takim gadkami?
-
No dobra, niech wam będzie. "Poświęce się" haha i złoże jeszcze jednego Messera...
-
Ja już rozbabrałem to: viewtopic.php?t=27160 , ale jak dojdziecie do jakiegoś konsensusu, to postaram się dołączyć. Swoją drogą Karol dużo tracisz ograniczając się jedynie do niemczyzny... Może warto spróbować poszerzyć horyzonty, zarówno modelarskie jak i historyczne?
-
Zrobienie tego w skali 1/72 to i tak betka! Wyobraźcie sobie jaka to była robota przy prawdziwej maszynie... Przy okazji parę przykładów, na których dobrze widać ten typ kamo:
-
Hehe, być może mój aerograf by temu podołał, ale ja na pewno nie! Może kiedyś, jak będę umiał malować natryskiem z zawiązanymi oczami, w ciemnym pomieszczeniu...
-
Samoloty Ju-88 A-17 oraz A4 Torp. (oba typy były często używane równocześnie, nawet w ramach tego samego Staffel) z Kampfgeschwader 26 kołują na start do feralnej misji 10 lutego 1945, lotnisko Bardufoss, Norwegia. Wśród nich gdzieś znajduje się zapewne Junkers Ju-88 A-17 1H+AK Werk Nr 884626 z 2. Staffel KG 26 pilotowany przez Uffz. Karla Eigendorfa. Samolot ten zaginął z całą załogą w akcji, zestrzelony najpewniej przez Martlety z 813. lub 835. Squadronu. Brytyscy myśliwcy zgłosili 4 pewne i 5 prawdopodobnych zwycięstw w tym starciu. Samolot A-17 to specjalizowana wersja Ju-88 przeznaczona do roli samolotu torpedowego. Była pozbawiona gondoli podkadłubowej i hamulców aerodynamicznych, zastosowano pylony PVC dla 2 torped F5B lub F5W. Niektóre A-17 były wyposażone w radar FuG 200. Nie znalazłem zdjęcia tego konkretnego Ju-88 A-17. Uważam, że malowanie zaprezentowane przez Italeri jest prawdopodobnie częsciowo fikcyjne. W końcowym okresie wojny w KG 26 zazwyczaj oznaczenie "1H" było zmniejszonej wielkości i nie stosowano już godła "Löwengeschwader". Tym niemniej, poszczególne egzemplarze wykazywały spore różnice jeśli idzie o malowanie i oznaczenie, także trudno definitywnie tę kwestię rozstrzygnąć. Chyba że komuś uda się natrafić na zdjęcie 1H+AK ??? W walce Od października 1944 kilka sporych "murmańskich" konwojów przepłynęło Morze Norweskie i Arktyczne bez przeciwdziałania ze strony Luftwaffe. Dowództwo było zdeterminowane, aby ten stan rzeczy zmienić. W styczniu 1945 wszystkie Gruppen KG 26 zostały skoncentowane w Norwegii w celu zadania jak największych strat konwojom alianckim. 6 lutego 1945 rozpoznanie wykryło konwój JW64, który zmierzał do Murmańska. W jego skład wchodziło 26 jednostek, w solidnej osłonie lotniskowców eskortowych "Campania" i "Nairana" oraz 17 innych okrętów eskortowych. KG 26 miał uderzyć następnego dnia w sile dwóch Gruppe: I. z lotniska Trondheim i II. z lotniska Bardufoss. Całą noc trwało przygotowywanie maszyn i podwieszanie torped. Miedzy 5:20 a 5:50 w powietrze wzniosło się 48 Ju-88 A-4 Torp i A-17. To silne uderzenie trafiło w próżnię - kiepskie warunki atmosferyczne nie pozwoliły na odnalezienie konwoju. Samoloty wróciły po ponad 5-godzinnych poszukiwaniach i przebyciu trasy 2000 km. W akcji zaginęły 4 maszyny z II./KG26. Konwoju nadal usilnie poszukiwały samoloty rozpoznawcze. JW64 udało się dokładnie zlokalizować po południu 9 lutego i to w odłeglości zaledwie 400 km od lotniska Bardufoss. Świtem 10 lutego wystartowało około 30 torpedowych Junkersów. O 10:27 samoloty zlokalizowały cel i przystąpiły do ataku mimo bardzo silnego ognia plot, który już na wstępie trafił Ju-88 A-17 1H+BH pilotowanego przez Oblt. Gunthera Breu. Co gorsza w powietrzu pojawiły się Martlety z lotniskowców eskortowych i Junkersy z myśliwego same stały się zwierzyną. Formacja rozpadła się i piloci bardziej myśleli o ratowaniu własnej skóry niż o zatopieniu okrętów. Nie przeszkodziło to pilotom zgłosić zatopienie frachtowca oraz niszczyciela, raportowali także trafienia krążownika, 2 niszczycieli i transportowca. Okazało się to jednak fikcją, bo żadna jednostka aliancka nie została ugodzona przez Junkersy. Biorąc pod uwagę straty w postaci 6 maszyn (w tym także 1H+AK) wraz z załogami i uszkodzenia kilku innych, akcja okazała się totalną katastrofą!!! Do tego należy dodać 4 Ju-88 zaginione 3 dni wczesniej... Takie straty poważnie nadwyrężyły zdolność bojową KG 26. Co prawda 23 lutego Junkersom Ju-188 z III./KG 26 udało się zatopić frachtowiec "Henry Bacon" (o wyporności 7177 ton) z konwoju JW/RA 64, ale to był łabędzi spiew samolotów torpedowych na północy. Nie udało się im odnieść więcej sukcesów, natomiast w dniu 21 kwietnia 1945 zupełnie przypadkowe spotkanie formacji KG 26 z 37 Mosqitami RAFu zakończyło się hekatombą tych pierwszych i przetrąciło ostatecznie kręgosłup tej skądinąd zasłużonej jednostce Luftwaffe. Do zakończenia wojny KG 26 już nie podejmowała praktycznie akcji zaczepnych. Więcej o akcji z lutego 1945, w tym relacja uczestnika ataku, można przeczytać tutaj: http://asisbiz.com/il2/Ju-88/Ju-88A-KG26.3-(1H+NL).html (całośc tego tekstu i zdjęcia pochodzą z kolei z "Luftwaffe Im Focus" No 11, o czym jakoś internetowi autorzy "zapomnieli" wspomnieć...). O modelu To mój kolejny model zrobiony w celu przeczyszczenia starych zapasów... Zestaw Ju-88 Italeri dość długo czekał na sklejenie, bo kupiłem go gdzieś na początku lat 90-ych. Włoska firma wypuściła model Ju-88 w kilku wariantach, z zestawem Mistel włącznie. Mnie w oko wpadła wersja torpedowa, głownie ze względu na oryginalne malowanie. Oprócz wersji A-17 zestaw zawiera wannę podkadłubową i umożliwia wykonanie także A-4 Torp. Mimo że produkt ma swoje lata, a poszycie ma wypukłe linie podziałowe (także nity), to jest całkiem nieźle zdetalowany i do tego przyjemnie sie składa. Części są spasowane i szpachlówki nie używałem wiele. Sylwetka Ju-88 oddana jest prawidłowo, choć zdarzaja się drobne błędy. Najbardziej rzuca się w oczy zbyt wysokie podwozie (łatwe do poprawienia). Reasumując - to całkiem miły modelik, choć w czasach kiedy jest dostępna Hasegawa lub też tańsza Zvezda trudno go raczej polecać, mimo że niedawno Italeri ponownie wypuściło wersję A-4 pod szyldem "Historic Upgrade" (z książeczką i sporym arkuszem kalkomanii). Tak przy okazji to jestem ciekawy nowego Ju-88 Revella w 1/72, zapowiedzianego na rok bieżący. Model wykonałem ortodoksyjnie vintagowo, czyli żadnych poprawek, dodatków, przeróbek czy śladów użytkowania. I bez tego był dość pracochłonny ze względu na malowanie typu "Wellenmuster". Najpierw trzeba było wykonać tradycyjny kamuflaż segmentowy (który zrobiłem aerografem), a później nanieść esy-floresy (naprawdę marudne pędzelkowanie). Do tego rozbudowane oszklenie, które też malowałem pędzlem... Użyłem farb Humbrola, finalny werniks to satyna Model Mastera. Kalki pudełkowe, oprócz swastyk oczywiście. Czekam waszych opinii!
-
Ja też dziękuję za udział w projekcie i zapraszam do galerii: viewtopic.php?p=418110 .
-
Imponujący szyk nowiutkich FW-190 G-2 z II./Schl.G. 1 na lotnisku w Dęblinie. Wiosna 1943. Oznaczenia są dopiero nanoszone, np nie na wszystkich egzemplarzach znajduje się godło 5. Staffel, czerwona Myszka Miki. Jako czwarta w rzędzie stoi czerwona "H" sportretowana w modelu. W składzie tej Staffel znalazł się późniejszy topowy as jednostek Schlacht, August Lambert. Jest bardzo prawdopodobne, że pilotował on także maszynę o oznaczeniu "H" gdyż z reguły w jednostkach Schlacht piloci nie posiadali osobistych maszyn. O samolocie Wersje F/G są raczej mało popularne wśród modelarzy budujących FW-190... Opracowano je jako szybkie rozwiązanie samolotu wsparcia. Wcześniej jednostki Schlacht były wyposażane w maszyny "drugiej ligi" jak Hs-123, Ju-87, Bf-109E które nie tylko zaczęły się wykruszać pod względem technicznym, ale coraz mniej przystawały do wymagających warunków pola walki na froncie wschodnim. Lekarstwem miało być rozbudowanie jednostek Schlacht w oparciu o nowoczesniejsze typy jak specjalizowane szturmowce Hs-129 oraz adoptowane do tej roli FW-190. FW-190 F miał usunięte zewnętrzne działka skrzydłowe, aby zwiększyć udzwig bomb. Problemem był jednak zasięg, bo maszyna z dodatkowym zbiornikiem nie mogła jednocześnie przenosić bomb. Aby móc uderzać przeciwnika głebiej, w zaplecze i linie transportowe, opracowano wersję G. Uzbrojenie strzeleckie zredukowano tylko do wewnętrznych działek skrzydłowych, za to przewidziano montaż dwóch dodatkowych zbiorników podskrzydłowych 300 litrów każdy. W walce Latem 1943 szykowano ofensywę na froncie wschodnim i wzmocnione jednostki szturmowców miały zapewnić niezbędne wsparcie. Po reorganizacji i przezbrojeniu na FW-190 II./Schl.G. 1 brała udział w walkach na Łuku Kurskim. Mimo wielu sukcesów jednostki Schlacht nie były w stanie zaważyć na wyniku tej bitwy. Jesienią II./Sch.G. 1 (od października 1943 przemianowana na II./SG 2) została przeniesiona na Krym biorąc udział w intenywnych walkach. Zaletą adaptacji FW-190 na szturmowca był fakt, że po pozbyciu się ładunku bomb samolot ten stawał pełnosprawnym myśliwcem. Jadnak tylko nieliczni piloci potrafili to wykorzystać, jak np Hermann Buchner (58 zwycięstw powietrznych, 46 zniszczonych czołgów i zniszczony pociąg pancerny) albo wspomniany August Lambert (ponad 100 zaliczonych zestrzeleń!). Szczególnie ten ostatni jest postacią ciekawą, żeby nie rzec kontrowersyjną. Lambert trafił do II./Schl.G. 1 w kwietniu 1943 przeniosony jako instruktor z jednostki szkolnej. Przez następny rok uzyskał zaledwie 10 zwycięstw, ale w walkach nad Krymem jego konto rosło w zadziwiającym tempie! Przykładowo w dniu 17 kwietnia - 12 zwycięstw lub 6 maja - 14 zestrzeleń. Dzienny rekord tego pilota to 17 zwycięstw!!! Dzięki punktowaniu w takim stylu jego konto wzrosło w ciagu miesiąca o 70 zwycięstw. Zaiste zdumiewające osiągnięcie jak na pilota wykonującego działania szturmowe i prowadzącego walkę powietrzną niejako dodatkowo. Tym bardziej że zgłoszenia Lamberta przebijały osiągnięcia pilotów JG 52 operującej w tym samym okresie i rejonie z ekspertami jak Oesau, Liepfert czy Hartmann... Wiele wskazuje, że sukcesy Lamberta były ewidentnie zawyżone. Dziwny jest też fakt, że przeszły weryfikicję. Może to świadczyć o tym, że Lambert miał wsparcie dowództwa jednostki, która być może chciała pochwalić się własnym asem. Tym bardziej że w tych podejrzanych sukcesach SG 2 brało więcej pilotów, zgłaszając w starciach nad Krymem łącznie 247 zwycięstw! Oblt. Albert Lambert został uhonorowany Krzyżem Rycerskim i odesłany jako instruktor do SG 151. Wrócił do akcji w składzie SG 77. Zginał w swoim FW-190 F-8 "Czarna 9 +" W.Nr 584043 w dniu 17 kwietnia 1945 podczas masakry jaką urzadziły Mustangi 55th FG startującym maszynom SG 77. Jeśli kogoś interesują szczegóły tej akcji to polecam http://fw190.hobbyvista.com/kamenz.htm . O modelu Niewiele dobrego da się powiedzieć 190A/F Academy. Model został opracowany w 1992 i jak większość wczesnych modeli Academy wygląda fajnie w pudełku (wgłębne linie + detale), natomiast cały entuzjazm opada po porównaniu z planami. Na plus można zapisać ładne, przejrzyste szkło. Nie będe wymieniał błędów tego zestawu, w każdym razie od czasu pojawienia się taniej, łatwo dostępnej i znacznie wierniejszej Foki Revella mało kto skleja Academy. Ja się za niego wziąłem za namową kolegi karolkonw, który wkrótce sam... zrejterował z pomysłu wykonania Academy! Nie ma jednak tego złego, bo należał się biedak w szafie, także czas aby zobaczył światło dzienne. Tu ciekawostka, bo posiadałem wydanie modelu przez polską firmę DESIGN z roku 1994, z polską instrukcją i kalkomaniami Techmodu. Instrukcja zawiera też dokładną rozpiskę malowania na farbki Humbrola. Zestaw nie sklejał się przyjemnie, wymagał dopasowywania i sporej ilości szpachli. W pewnym momencie miałem nawet ochotę przerwać budowę rozczarowany nagromadzeniem błędów merytorycznych i kiepską sklejalnością, ale doprowadziłem jednak ten projekt do końca. Modelu nie poprawiałem w istotny sposób (choć np nadałem wznios zupełnie płaskim skrzydłom). Ograniczyłem się do doprowadzenia go do wersji G-2 (usunięcie kapsli zewnętrznych działek skrzydłowych, usunięcie km kadłubowych, dorobienie zbiorników paliwa). Malowanie Humbrolami, z wykorzystaniem zarówno aero (dół, cętki na kadłubie) jak i pędzla (kamo na górnej powierzchni). Kalki zastosowałem ze starych ścinek (oznaczenie Schl.G. 1 z Matchboxa, godło musiałem poprawiać bo miało zły kolor). Werniks to satynowy Model Master. Z wykonania śladów eksploatacji zrezygnowałem podciągając wykonanie pod vintage. Zresztą widać na zdjęciach archiwalnych, że Foczki były lśniące czystością, prosto z fabryki. Efekt końcowy może nie jest powalający, bo FW-190 proponowany przez Academy wygląda cokolwiek karykaturalnie, ale dość urozmaicone, kolorowe malowanie cieszy oko. Przylepiając mu plakietkę "vintage" ostatecznie jestem z modelu zadowolony, ale jak zwykle czekam na wasze uwagi i krytykę.
-
No, ja niemczyzny to mam troche dość... Właśnie skończyłem FW-190 i Ju-88. Pewnie jutro wrzucę galeryjki.
-
Co powiecie na F4U Corsair w 1/72 oczywiście?
-
Stopka była elementem wysuwanym, chowanym w kadłubie, także pominięcie nie jest błędem. Przy zamkniętej owiewce chyba nawet lepiej pasuje jak stopki nie ma. Tak BTW to na tym filmiku świetnie widać sposób odsuwania owiewki i wypuszczania stopki (1:45-2:05): . Zresztą jak ktoś nie widział tego radzieckiego filmu szkoleniowego o FW-190, to polecam całość!
-
Nie to że był jeden wzorzec malowania tej stopki, ale np tu póżny F-8 oglądany przez amerykanów:
-
Może to kwestia, że twoja Dora jest jakaś nazbyt błyszcząca... Jakim lakierem werniksowałeś? Ach i jeszcze taka uwaga na przyszłość. W kolejnej Foce pod złym kątem wklejasz stopień do wchodzenia! Powinien on być na równo z boczną krawędzią kadłuba i nie odstawać na bok. Poza tym w późnych FW zazwyczaj nie był malowany na biało. Był w kolorze spodu, nawet często bez czerwonego pasa.
-
Model mi się ogólnie podoba, bardzo fajnie wyszedł rybi kamuflaz na kadlubie. Spód za to mi sie nie podoba, przebarwienia zbyt nachalne. Szczególnie że samolot nie latał zbyt długo. Ale prezentacja taka troche na odwalaj. Galeria tylko 4 zdjęcia, bez zbliżeń. O Barkhornie nader zdawkowo a mozna by było przy tej okazji "sprzedać" trochę informacji i ciekawostek forumowiczom. W końcu to dość barwna postać z wieloma przygodami wojennymi i as z ponad 300 zwycięstwami! Tym bardziej, że to kolejny twój model w malowaniu tego pilota.
