Banny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 064 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Banny
-
@ karolkonw Moja Tamiya jest dokładnie na takim samym etapie jak twoja! Jutro pokaże kokpit. Twój wygląda lepiej, dorabiałeś pasy. Ja skorzystałem z firmowej kalkomanii... Tym niemniej planuje zamknietą kabinę, także szkoda mi było roboty, tym bardziej że nie lubię się "pieprzyć" z kokpitem. @ bartek Nie wiem jak to zobiłeś, ale to chyba najgorzej pomalowany model jaki widziałem! Poza tym uzyskanie ładnej, jednolitej warstwy farby na tak dużej powierzchni jest trudne pędzlem, nawet dobrymi farbami. Do tego wykończenie na błyszcząco dodatkowo pokaże najdrobniejsze uchybienia. Jak nie masz aero, to sugeruję abyś udał się do najblizszego sklepu z akcesoriami samochodowymi i nabył spray w kolorze granatowym. Efekt będzie znacznie lepszy!
-
Chodzi ci o tę tryskawkę w stylu Badger'a? Do modeli się raczej nie nadaje, chyba że do malowania dużych powierzchni. Ale zużycie farby zatrważające. Farby modelarskie są za drogie na takie zastosowanie... Ja spróbowałem raz i zaraz zamówiłem aero H&S.
-
Ja myślę, że nie przemyślałeś zakupu, bo za niewiele wiekszą cenę (około 30-40 pln) można nabyć identyczny kompresor, ale ze zbiornikiem wyrównawczym: . Mam taki i bardzo sobie chwalę. Kompresor wtedy włącza się podczas malowania tylko od czasu do czasu, a i cisnienie jest stabilniejsze. Poza tym dlaczego aż 4 bary? Większość aerografów radzi sobie świetnie przy 2ch...
-
Strasznie ciemny ten dark sea... Chyba że to czarny? I wyrazy uznania, że chce ci się maskować wnęki. Ja to zazwyczaj "załatwiam" pędzelkiem.
-
Faktycznie zdjęcia mogłyby byc lepsze, ale z tego co widać, to model mi sie podoba szczególnie jesli idzie o jakość techniczną wykonania. Merytorycznie jest niestety kiepsko, a szkoda, bo to często wykonywana przez modelarzy i świetnie udokumentowana maszyna, z mnóstwem zdjęć archiwalnych. Duży plus za wprowadzenie historyczne. Wracając do samego modelu... Samym kolorem stożka śmigła nie mam się co przejmować, bo w którymś momencie był biały: Oczywiście na tych najbardziej znanych zdjęciach jest czerwony, dlatego większość modelarzy tak go wykonuje: Ale model posiada inne błedy: - numer seryjny powinien być bez "4" na początku - felga koła powinna być czerwona od zewnętrznej strony (widać na zdjęciach powyżej) - kalki są trochę źle ułożone, np szarfa ze zwycięstwami powinna się stykać z literami kodowymi. - ogólne "przykurzenie" i osmalenie modelu jest nieco zbyt duże, w porównaniu do zdjęć archiwalnych, ale nie przekracza to dowolności interpretacyjnej modelarza, poza tym rozumiem że był to model testowy. Taka smutna refleksja... Wkładając tyle pracy w model grzechem jest pominięcie choćby krótkiego "reserchu" w necie (mnie znalezienie tych zdjęć zajęło minutę) lub też ignorowanie informacji, które niosą źródła archiwalne. Nie od dziś wiadomo, że materiałom z instrukcji nie można wierzyć i wykonując model na poziomie warto odżałować troszkę czasu na przygotowanie merytoryczne. I to na początku, a nie po zakończeniu prac! Pracochłonność samego wykonania modelu jest taka sama, unikamy baboli i kąśliwych komentarzy, nie musimy się tłumaczyć i zastrzegać "że są niedoskonałości", no i mamy poczucie dobrze zrobionej roboty! A potencjał jest i to widać! Życzę powodzenia przy kolejnych modelach.
-
Samolot powinien być wykończony na wysoki połysk, coś w tym rodzaju: Chyba, że robisz egzemplarz bardzo podniszczony, to można w ostateczności dać werniks połmatowy. Jeśli idzie o matowe wykończenie, to późne Corsair czasem miały pas antyodblaskowy przed kabiną w takim samym kolorze, ale matowy. A tutaj fajne porówanie wykończenia wcześniejszego trójbarwnego (półmatowego) i późniejszego (błyszczącego) Corsaira:
-
Nie pamiętam jakie masz mieć malowanie, ale jeśli farba to "dark sea GLOSS" to jak najbardziej jest to kolor błyszczący!
-
Przemalowywać HVARów na biało nie warto, bo nie były stałym elementem samolotu, a można znależć wiele zdjęć z epoki gdzie korpus rakiety jest szary lub srebrny. Nie wykluczone że nawet na tym samym okręcie kolorystyka rakiet była różna, zależna od partii czy dostawcy. A nawet jeśli znaleźć białe, jak na tym kolorowym zdjęciu tofika, to już tu mają zapalnik aluminiowy a nie czarny, np: (Bunker Hill, luty 1945)
-
No to czekamy na, sorki za określenie haha, wytrysk!
-
Poszukaj czeskiej książki: Milos Vestsik, Jiri Vrany - Lavockin La-5. Samolot z "sercem" o numerze "70" z 41. GIAP należał prawdopodobnie do por. Siemiencowa. Można znaleźć zdjęcie tej maszyny datowane na 1944, także kamo powinno być jasno/ciemno-szare, a nie jak sugeruje rysunek na pudełku zielone.
-
Ja też nie tak dawno wróciłem do modelarstwa po równie sporej przerwie, także życzę powodzenia! Skleiłem kilka Bf-109 różnych firm (znajdziesz pewnie moje galerie na forum), ale zestawu Iteleri nie miałem w rękach (podobno ma sporo błedów), także co do sklejalności wiele nie podpowiem. Skoro to jednak test, to chyba im więcej problemów tym lepiej?
-
Nie zauważyłem aby było coś tam malowane oprócz ewentualnych numerów bocznych... Może to fragment większego napisu na dolnej powierzchni, np US NAVY albo US MARINES?
-
Tofik, całkiem ładne te rakietki, ale zestaw Tamaji ma pełen zestaw rakiet i na pewno nie wszyscy je wykorzystują (szczególnie jeśli budują wczesną wersję), także może ktos się podzieli gotowcem?
-
Dzięki Moses za uzupełnienie. Baza Cherry Point bez wątpienia służyła w czasie wojny jako miejsce szkolenia i taki był zamysł mojej wypowiedzi, może nazbyt skróconej. VMF-913 nigdy nie prowadziła działań bojowych i może formalnie nie była jednostką szkoleniową, ale taki był stan faktyczny. Została utworzona w Cherry Point 15 lipca 1944 i rozwiązana 15 marca 1946 w tym samym miejscu.
-
Machnąłem jednak kilka fotek... Na początek prac wziąłem się na Smera/Hellera. Mimo mniejszej ilości części wymaga więcej pracy. Ponieważ użyję rezerwowego kółka ogonowego z hakiem od Tamaji, to musiałem usunąć zaślepienie wnęki podwozia, inaczej element by nie pasował. Tutaj robota połowicznie zrobiona: Dla ciekawości zmierzyłem jaka jest różnica średnicy osłony silnika. Smer ma mniejszą prawie 2 mm - sporo! Jest to w praktyce nienaprawialne. Smer. Podział technologiczny skrzydeł... Niby można je zrobić złożone, ale kiepsko to wygląda. Góra i dół nie schodzą się na równo. Poza tym pozostają spore szpary w różnych miejscach. Czeka mnie niezbyt przyjemne szpachlowanie. Jedno skrzydło będzie zrobione jako złożone. Acha, i koniec końców Smer będzie zrobiony jako F4U-1D. Od kolegi pilexa (wielkie dzięki!!!) otrzymałem w prezencie kalki od Academy, z samolotem DeLonga (oznaczenie boczne F-107, jednostka szkolna w Cherry Point). Zrobiłem już dziury do mocowania rakiet, które wezmę od Tamaji oczywiście. Porównanie skrzydeł Smera i Tamaji. Smer wygląda jakby miał troszkę większą rozpiętość. Model nabiera już kształtów hehe:
-
Heh, Hasegawa to świetny model, przynajmniej póki się nie pozna jego ceny... W rozsądnej cenie, dla średnio zaawansowanego modelarza (zestaw ma trochę lat i wymaga dopieszczenia) ja sugeruje Italeri, który ma także polskie kalki (GR-R).
-
Jakiś admin by się zlitował i zamknął ten wątek, bo za dwa lata ktoś go znowu otworzy jakąś złota myślą heh.
-
Moje Corsairy też się posuneły małe conieco, ale już nie dam rady udokumentować, bo jutro wylatuję do słonecznej Italii na zasłużony wypoczynek... Mam nadzieję, że jak wrócę to będę mógł oglądać galerię waszych pięknych, gotowych Korsarzy!
-
Żaden śmiech! W tamtych czasach nie było stricte sklepów modelarskich. No może w większych miastach było coś co nazywało się Centralna Składnica Harcerska, mająca dział modelarski. Poza tym pozostawało śledzenie sklepów zabawkarskich czy kiosków Ruchu (czasem coś rzucili). W moim niewielkim mieście najlepszym żródłem na przełomie lat 70-ych/80-ych był sklep wielobranżowy o nazwie "Dom Rolnika" mający dział zabawek i pojawiały się tam modele Plasticarda i KP. Oprócze tego pamiętam zakupy w pasmanterii, gdzie bywały różne żołnierzyki w skali 1/72, które to kupowałem i wymieniałem na modele Novo/FROG z modelarzam z dawnego ZSRR. W tamtych czasach jak się udało kupic jakis model, to przez tydzień człowiek był szczęśliwy. A teraz klik-klik i nazajutrz przyjeżdza paczka wypachana Hasami i Tamajkami hehe...
-
A te niebieskie mazy, to co to jest?
-
I ja go posiadam, też w pudełku wcześniejszym z lat 70-ych, choc nie wiem czy jest kompletny. Zestaw wyjątkowo toporny, nawet jak na Plasticard. Ale ma swój urok. Gdyby był trochę mniejszy, to zapewne bym go skleił dla zabawy, ale szkoda mi trochę miejsca...
-
Klejenie na styk, szczególnie dość niewielki powierzchniowo, do tego jeszcze zapewne pomalowane elementy, to nie najlepszy pomysł. Byle dotknięcie spowoduje oderwanie.
-
Nie szpachluj dziury, tylko dodaj kawałek plastiku do pylonów rakiety tak, żeby po włożeniu wypełniał przestrzeń. Ewentualnie wklej odpowiedni kawałek tworzywa już od razu w skrzydło.
-
Tylko przytoczyłem niewielki fragment biografii Bajewskiego dotyczący tej konkretnej maszyny... Najciekawsze jest to że Bajewski był synem dyplomaty i dorastał w... Berlinie! Tam chodził do szkoły i np świetnie się znał z Wilhelmem Batzem, późniejszym asem Luftwaffe.
-
Fajny Ławoczkin. Maszyna ta nie służyła w 5 GIAP zbyt długo. Jako nówka trafiła do jednostki we wrześniu 1943, a podczas swobodnego polowania 12 grudnia Bajewski został trafiony serią strzelca z FW-189, którego dopadł lądującego na lotnisku Apostołowo. Zmuszony do awaryjnego lądowania na obcym teretorium pewnie by marnie skończył, gdyby nie przytomność umysłu jego skrzydłowego, który zaryzykował lądowanie na polu i zabrał dowódcę. Tak w ogóle przy tak sporym nakładzie pracy nad modelem można by było poświęcić trochę czasu poznaniu pilota, ciekawej i mało znanej postaci Bajewskiego. Sporo jest o nim w Ospreyu Nr 56, LaGG/Lavochkin Aces of World War 2.
