Banny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 064 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Banny
-
Zdobyczny Wellington 301 Dywizjonu Ziemi Pomorskiej -
Banny odpowiedział alfavega → na temat → Maszyny Zdobyczne
Nie mogę edytować, tu jeszcze jedna fotka: -
Zdobyczny Wellington 301 Dywizjonu Ziemi Pomorskiej -
Banny odpowiedział alfavega → na temat → Maszyny Zdobyczne
8 listopada 1941 Vickers Wellington no. Z1277 (GR-Z) został uszkodzony przez flak podczas ataku na Mannheim i zmuszony do lądowania na terytorium wroga. Załoga w składzie: F/Lt Kolanowski, W/O Boldewicz, W/O Lenczowski, W/O Szczepanowski, W/O Wróblewski, Sgt Monyn w całości trafiła do niewoli. Włodzimierz Kolanowski został zastrzelony 31.03.1944 przez gestapo podczas ucieczki z obozu Stalag Luft III w Żaganiu. Tu fotka tej maszyny w oryginalnych barwach: PS Ja nie siedzę zbytnio w wersjach Wellingtona, ale nie jest to Mark IV? -
Diorama ogólnie robi bardzo fajne wrażenie, widać wkład pracy, ale jej układ nie jest przemyślany. A może jest przeładowana scenkami? Mamy tu obok siebie samoloty spokojnie serwisowane, tankowane i jednocześnie bięgnących alarmowo pilotów... O ile nagromadzenie w jednym miejscu Hurricane i Spitfire z różnych dywizjonów mozna by jakoś przełknąć, to ustawienie Spitfire piątki, w szaro-zielonym kamuflażu stanowi wyraźny dysonans historyczny.
-
Nadmiar ogórków może szkodzić na zdrowie, także nie pozostaje mi nic innego, jak przyjąć twoje argumenty i pozostawić ten temat potomnym... Tak jak model o ciekawej etymologii, Harriera Novo znajdującego się w moim posiadaniu, którego zapewne nigdy nie skleję!
-
To samo.
-
Noooo, dawno nie widziałem złożonego Spitfire Hellera... Skoro model eksperymentalny to trudno go oceniać, bo nie wiadomo co jest błędem modelarza a co świadomym pominięciem. Ale skoro go wystawiasz, to oczekujesz zapewne jakiejs opinii. Moim zdaniem nawet jak model doświadczalny to warto zwrócić uwagę na sprawy merytoryczne. To przecież nie zajmuje wiele czasu, bo tak samo maluje się plamy wzięte z sufitu jak i zgodne z realiami historycznymi. Wykonczenie matem by było lepsze niż na błysk. Mat zawsze potrafi ukryć trochę niedoskonałości malowania, co ma znaczenie szczególnie przy pędzlu. Z pozostałych rzeczy to rzuciło mi sie w oczy kiepskie wykonane kół podwozia: nierówno pomalowane, do tego nieopiłowane. I błyszczące opony! Smigło też nie wygląda lepiej, widać jakieś nierówności, żółte koncówki przesadzone. Jak już robiłeś antenę, to warto by było sprawdzić jak była mocowana... Dalej nie będę pisał, bo nie warto wymieniać drobiazgów. Czekam na twoje modele robione bardziej serio!
-
Biorąc pod uwagę zasadę, że nie liczy sie metoda tylko efekt, to musisz jeszcze nad nią popracować...
-
Wypraski Hasegawy widziałem wcześniej, dlatego napisałem że model FROGa był pakowany przez Hasegawę, bo bez wątpienia to ten sam model, nawet jeśli nie pochodzi dokładnie z tej samej matrycy. Nie potrafię rozstrzygnąć, czy formy zostały jednocześnie opracowane (może nawet w tym samym ośrodku), czy np ktoś stworzył dokumentację wg której FROG i Hasegawa oddzielnie stworzyły formy. Na korzyść FROGa przemawia fakt, że to firma brytyjska i bez wątpienia miała lepszy dostęp do dokumentacji brytyjskiego było nie było samolotu. Swoją drogą ciekawe, czy istnieje dowolna wymienność części między tymi modelami? Wątpie aby udało się sprawdzić, bo Hasegawa od dawna pakuje już inne zestawy Harriera w skali 1/72...
-
A myślałem że od czasu jak ktoś malował model wykałaczką zamiast pędzlem, to już nic mnie nie będzie w stanie zadziwić! Myliłem się.
-
Jak uważasz, na tak ciemnym kolorze faktycznie nawet by nie było widać, ale ja bym dał choć delikatny ołówek w zagłebieniach, gdzie są białe kalki...
-
Cóż, drobiazgów szkoda wymieniać, z grubszych rzeczy, to straszy ziejąca od dołu szpara dziobowego oszklenia... Bardzo niejednorodna faktura powierzchni! Wash leży wszedzie, tylko nie w liniach podziałowych, tragedia. Samolot wygląda na brudny, ale na pewno nie eksploatowany, bo brak osmaleń od wydechów. Wash i kalki źle leżą, bo pierwszy werniks trzeba dać lakierem błyszczącym i to grubą warstwę (ja kładę pędzlem). Trzeba się pozbyć mocno matowej powierzchni jaką daję natrysk farb matowych, przeznaczonych do malowania pędzlem, jak np Humbroli. Koniecznie płyny do kalek. Model nie wygląda efektownie ale mam nadzieję że sie nie zniechęcisz i życze powodzenia przy kolejnych projektach.
-
Bardzo fajny! Gotowy czy jeszcze będziesz zapuszczał linie? Czekam na galerię!
-
Haha, widzę że sezon ogórkowy uderza do głowy! Niestety, nie mogę poprawić wczesniejszego postu (sprzed ponad pól roku!), tak więc żeby nikt nie czuł się wprowadzony w błąd przeze mnie (np gdyby pisał pracę doktorską lub robił habilitację na temat FROGa ), to kwestia powinna brzmieć następująco: Wszystkich wprowadzonych w bład bardzo przepraszam i postaram się lepiej potwierdzać swoje informacje. Niestety, w przypadku FROGa będzie to trudne, bo firma nie istnieje od ponad 30u lat! Hasegawa wyglądała tak: a to Novo dla przypomnienia: Forma inna (bo inne rozłożenie gałązek), ale sam model wygląda niemal identycznie. Nawet części są w tych samych miejscach! Czy czujesz się erkamo usatysfakcjonowany???
-
Erkamo, nie ma sensu pogrążać się w spekulacjach. Jak znajdzie sie ktoś, kto posiada jednocześnie wypraski FROGa i Hasegawy, to może porówna i coś wniesie do tematu. A jak zrozumiałem, to nie masz ani jednego ani drugiego modelu, tylko coś-gdzieś przeczytałeś, także dyskusja jest tu... akademicka?
-
FROG i Hasegawa w pewnym czasie współpracowały i zapewne formy niektórych modeli powstały we wspólnej kooperacji. W każdym razie w tamtym okresie nie istniało zjawisko kopiowania produktów, gdyż tworzenie matryc było zdecydowanie trudniejszym i bardziej złożonym procesem niż jest to obecnie możliwe. Na logikę rzec biorąc tej samej formy nie mogli mieć jednoczesnie rosjanie od Novo i Hasegawa, ale niezbyt mnie zajmuje ta dość akademicka kwestia. Zresztą odrzutowce to nie moja dziedzina...
-
Nie wiem, skąd masz takie info, ale nawet Wikipedia http://en.wikipedia.org/wiki/Frog_(models) podaje: (wytłuszczenie moje)
-
Przy moim 109E możesz zobaczyć jak to wygląda i nawet gdzieś tam opisałem tę metodę "ołówkową": http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=25457
-
Skoro to były plakatówki, to trzeba było go pod kran i po problemie! Ja staram sie unikać washa, bo efekty czasem sa dobre, czasem beznadziejne i to nawet trudno orzec od czego to zależy. Do podkreślenia linii wolę stosować ołówek. Efekt może nie idealny, ale przewidywalny i powtarzalny.
-
Czy na tym samolocie latał Rudel nie będę już komentował, bo poruszyłem to na innym forum, ale kilka uwag co do walorów technicznych modelu. Model przyjemny, chwali się poprawiona niełatwa do skorygowania częśc silnikowa. Bardzo to poprawia odbiór modelu Academy. Świetnie położone kalki, które są znane ze swej krnąbrności u tego producenta. Np położenie kodu B-2 na obłych kapciach jest sporą sztuką (choć z B chyba sobie nie poradziłeś i jest domalowane?) Malowanie niestety psuje niezbyt udany wash... Linie zapuszczone nierówno, duże zaciemnienia w miejscach gdzie go nie dałeś rady zebrać. Przez to model wygląda bardziej niechlujnie niz realistycznie. Końcówki skrzydeł od dołu powinny być moim zdaniem żółte. Poza tym jak dla mnie OK, ciekawy samolot, ciekawa wersja. Też mam zamiar popełnić kiedyś Ju-87G, tym bardziej że mam w zapasach model Academy jak i Fujimi.
-
Być może moja inteligencja szwankuje, ale pozegnanie nie zabrzmiało jakoś miło i sympatycznie... Już szybciej było to pożegnanie frustrata, hehe. Ale nie będę się już w tej sprawie wypowiadał. Za to chętnie obejrzę i skomentuję gotowego Ju-87 jachuda, także ewentualne inne modele. O ile zechce nas zaszczycić galerią oczywiście!
-
Wątpie aby firma z takimi tradycjami jak FROG kopiowała produkt dopiero raczkującej w tym biznesie Hasegawy. Co prawda Harrier FROG wyszedł w 1970, ale mało prowdopodobne aby ktokolwiek chciał kopiować produkty Hasegawy z tamtego okresu... A Harriera właśnie wypuścił Airfix z nowej formy, podobno jest całkiem do rzeczy.
-
Gratulacje, bardzo fajny model, świetnie pomalowany! Efektownie wygląda zrobione z umiarem cieniowanie spodu. Do tego maszyna w rzadko spotykanym malowaniu, w Hiszpanii służyło tylko 5 sztuk Bert! Z uwag krytycznych to np mnie wcale nie przeszkadza czyste malowanie, bez śladów eksploatacji, bo sam tak wykonuje modele... Ale szkoda że werniks jest nazbyt błyszczący. Na zdjęciu archiwalnym 29@11 nie ma "świnki" na owiewce podwozia, także jest to błąd. Bomba raczej powinna być pomalowana na szaro.
-
Bez obrazy, jachud, ale nikt płakać nie będzie... Watpię nawet czy ktokolwiek zauważył twoja nieobecnosc, także nie wiem skąd i po co taka deklaracja? Przecież nie ma obowiązku prowadzenia warsztatów!
-
Już tak jest, że im bardziej doświadczony modelarz, tym mniej może liczyć na pomoc i wsparcie innych w swoich wątkach warsztatowych, ale tym więcej ma oglądaczy, dla których jest to świetna pomoc dydaktyczna i merytoryczna... Czy to znaczy, że należy zupełnie zaniechać ich prowadzenia? Do przemyślenia.
-
Podziwiam zaawansowanie, Tofik! Model prawie gotowy! Tylko ta farba... To na pewno Darke Sea Blue, czy też te Corsairy były malowane na czarno? Sorki, że pytam, ale nie "siedzę" w tym okresie... U mnie wakacje nie sprzyjają modelowanie, ale coś tam powoli powstaje. Można uznać, że zakończyłem prace z kokpitami. Model Tamaji ma chyba najlepszy kokpit jaki kiedykolwiek skladałem! Użyłem kalkomanie z zestawu na tablice oraz pasy. Tak opracowany kokpit nawet bez dodatków, żywic, blaszek, klisz robi świetne wrażenie. Malowałem całość humbrolowym cockpit greenem, aerografem bo pędzlem trudno byłoby dotrzeć do zakamarków. Reszta to zabawa pędzelkiem oczywiściem. W porównaniu wnętrze przewidziane przez Hellera wygląda cokolwiek primitywnie. Ale nie ingerowałem w ten kokpit, mimo że można by było wyciąć podłogę, albo podciągnąc trochę wygląd tablicy przyrządów czy paneli bocznych. Uznałem, że skoro model ma być vintage, to zachowam przaśną formę produktu z lat 70-ych ubiegłego wieku. Cieszę się, że w końcu zamykam kadłub. Muszę przyznać, że niezbyt lubię pracować nad wnętrzem. Jest to wymagająca praca w skali 1/72, zajmuje sporo czasu, a efekt bywa raczej mało widoczny, gdyż zazwyczaj robię osłonę kabiny zamknietą. Tym niemniej, jak już producent przewidział całkiem fajny kokpit, to starałem się nieco bardziej przyłożyć niz zwykle. Czy mi sie udało, to oceńcie:
