Banny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 064 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Banny
-
Na -1D zdarzały sie osłony z ramką, charakterystyczne dla -1A. Były zresztą wymienne. Tak było przykładowo w maszynie DeLonga, którą niedawno skończyłem. Aby kwestię rozstrzygnąć trzeba dotrzeć do fotki oryginału: gdzie wyraźnie widać ramki. Tak na marginesie "530" na pierwszym planie to samolot na którym latał 1st Lt M.O.Chance. W kolejnych maszynach byli Alan Kreuzberger i D.N. Smith. Zdjęcie zrobił Sgt. Bob Linebaugh nad wyspą Espiritu Santos, Nowe Hybrydy, w końcu 1944. Corsair Chance'a został zestrzelony nad Okinawą przez artylerię plot w dniu 6 maja 1945. 1st Lt. M.O. Chance w kabinie swojego F4U #530.
-
Obkleiłem taśmą samoprzylepną.
-
Ja poleruję tylko jak wyjdzie chropowata powierzchnia, co przy Humbrolach zresztą często sie zdarza. U ciebie powierzchnia jest super i IMHO nie ma konieczności polerowania. Dasz na wierzch błyszczący wernika i będzie OK. Co do mojego Korsarza to fakt, serce mnie boli, jak muszę ładnie i czysto wykonany model niechlujnie wyświnić hehe. Ale taki miałem plan na ten model, eksperymentalnie. Jednak niezbyt pewnie się czuje w tym zakresie. Będę chyba musiał oderagowac ten stres paroma kolejnymi "czyściochami"!
-
Nie ma zdjęcia wnęk tej maszyny, także zrobiłem jak instrukcja sugerowała.
-
Chyba przesadziłem z tym podniszczeniem samolotu... Jak sądzicie? W każdym razie zostały do naniesienia napisy eksploatacyjne, pare drobnych podmalówek i finalny werniks.
-
[ZDOB] PZL-37 A i B Królewskie Rumuńskie SP 1939-1944
Banny odpowiedział black616 → na temat → Maszyny Zdobyczne
Wstęp zaiste imponujący, szkoda że prace nad modelem wręcz przeciwnie... A może przez rok się coś ruszyło? -
Prace się trochę wstrzymały, bo pochłonęły mnie ostatnio Corsairy, ale powolutku dłubię Peggy (równolegle zresztą z równie wiekową Nelly i znacznie nowszym Frances Hasegawy) Co do wyboru barwy wewnętrznej to cóż, trzeba było zacisnąć zęby i wybrać w końcu jakąś kolorystykę... Wnętrze zostało fabryczne i przaśne, nic nie poprawiałem. Czas zamykać kadłub. Nie lubię jeśli muszę wklejac pełną oszkloną wieżyczkę na tym etapie budowy (bo można ją przypadkiem uszkodzić przy dalszej obróbce, maznąć klejem, farbą itp...), ale nie ma innego wyjścia. Po sklejeniu kadłuba nie ma szans aby ją później wcisnąć. I tak jest na styk. Mimo wieku, model mnie czasami pozytywnie zaskakuje. Ma całkiem uroczo zrobione silniki, z łożem i podwójną gwiazdą (tu złożony na sucho). Niestety tego w ogóle nie widać po zamontowaniu osłon, a szkoda. Chyba zostawię jeden z silników otwarty! Taka ciekawostka. Model jest opracowany w skali 1/75 i tak to podawało na pudełku LS. Arii trochę szachruje sugerując, że to 1/72 zapewne ze względów marketingowych. Różnica niby wielka nie jest, ale na rozpiętości to ok 1 cm.
-
Bardzo oryginalna tematyka a i wykonanie całkiem do rzeczy, szczególnie biorąc pod uwage materiał wyjściowy... Gratulacje!
-
Można by spróbować użyć do tego celu takiej podcisnieniowej tryskawki a'la Badger. Tam kanał powietrzny jest oddzielony od naczynia na farbę. Ale na pewno trzeba by było czymś rozcieńczyć maskol.
-
Ja owiewkę myję wodą z mydłem. Ślady palców to usuwa. Jak są ślady których woda nie rusza, np po kleju taśmy klejącej, to spirytus.
-
Mnie sie modelik całkiem podoba! Tym bardziej, że malowany pędzlem, a użycie białego Humbrola same w sobie wymaga mocnych nerwów... No i zrobiony przez dziewczynę (kobietę?), to dodatkowy smaczek bo to dziedzina zdominowana przez chłopców (czasem mężczyzn hehe). Tylko ta podstawka... Ja rozumiem recykling, wykorzystanie ramek jest bardzo ekologiczne, ale wygląda to fatalnie! Przytłacza ona model. Może pamalowanie na jakis kolor (srebrny/czarny?) by coś pomogło, ale warto by było pomysleć o czymś... zgrabniejszym!
-
Okrąg pod owiewką jest fabryczny, tylko w miejsu klejenia poprawiony, także nic nie było tu rzeźbione... Wałeczki z Blu-tack'a zrobiłem na oko, średnica może ze 3 mm, ale nie mierzyłem. Nie chciałem, aby przejścia były zbyt szerokie, bo wygladałoby to nienaturalnie w 1/72. Ala przypomnienia: 1 mm na modelu to ponad 7 cm na samolocie!
-
W żadnym razie wyrzucać! Każdy model jest wart sklejenia, szczególnie ten, który już jest w naszych zasobach hehe... Ale w przyszłości może warto by było zasięgnąć języka przed zakupem modeli, żeby lepiej ulokować swoją gotówkę??? To raczej była delikatna sugestia dla kolejnych osób, które by chciały zrobić Kobrę w 1/72.
-
W granicach 10-15 pln mozna nabyć P-51B Revella. Kiedyś był pudełkowany jako RAF z fajnymi polskimi kalkami, teraz jest chyba dostępny w wersji amerykańskiej. Revell to całkiem porządny zestaw (nie wiem, czy nawet nie najlepszy w skali 1/72 jesli idzie o tę wersję) i do ćwiczen malarskich lepiej sie nadający... Ale dzięki za in-boxa.
-
Link źle wkleiłeś... Na fotce przywołanej przez autora na 100% widać zwykłą osłonę: Natomiast faktycznie jest możliwe, że w toku eksploatacji zmieniono typ osłony. To się często zdarzało, były nawet specjalne zestawy konwersyjne do tego celu. A na tym zdjęciu, o którym zapewne wspominasz, nie ma w ogóle żadnej osłony! Na marginesie, nie widać na tym zdjęciu pasów inwazyjnych.
-
Dawno nie pokazywałem jak wygląda Tamiya... Obecnie prace malarskie w wiekszości zakończone, położony pierwszy werniks i samolot czeka na kalki. Do rozpaczy doprowadzała mnie biała emalia Humbrola... Całe szczęście, że jako Dark Sea i Intermediate Blue użyłem Model Mastery.
-
Dzięki za inboxa, ale bardzo fajną Kobrę robi w 1/72 Academy. Nie kosztuje ona znacząco więcej niż ten Easy Kit, także IMHO nie ma większego sensu sięganie po toporny produkt Hobby Bossa... No chyba, że kogoś męczy sklejenie kadłuba i skrzydeł!
-
Gonzo, napisałem wyraźnie z jakiego powodu nie mógł być w standardowym miejscu, także nie musisz mnie poprawiać w sposób podważający moją wypowiedź i siejącą wątpliwości u początkujących adeptów modelarstwa. Chyba, że z jakiegos powodu czujesz się niedowartościowany... Przy okazji montażu osłony Malcolma z reguły NIE stosowano MASZTU antenowego (jak to dokładnie napisałem), tylko rodzaj elastycznego druta, montowanego oczywiście bardziej z tyłu. Sytuacja o której mówisz (Malcolm+maszt) była ciekawostką (IMHO nie wartą wspominania przy pewnym poziomie wykonania modelu i wiedzy autora), wyjątkiem potwierdzającym regułę.
-
OK, jak na początkującego model jest zupełnie przyzwoity. Budując zestaw postaraj sie dowiedzieć trochę wiecej o samolocie. Wtedy byś np wiedział, że maszt antenowy (który zresztą krzywo wkleiłeś) nie był stosowany przy tym typie owiewki, bo by się nie mogła odsuwać do tyłu... Albo kupuj modele lepiej przygotowane merytorycznie niż Mastercraft, np Revell robi całkiem fajnego P-51B.
-
Byłby całkiem fajny, gdybyś użył Olive Drab zamiast soczystej zieleni... Poza tym użyłeś bąblowej osłony Malcolma, kiedy na zdjęciu wyraźnie widać, że osłona kabiny była standardowa (nie wiem czy Masercraft załącza obydwa typy osłon?). No i ramki kabiny są za grubo pomalowane! Choć samo malowanie jak na pędzel OK, ale lepiej by wyglądał werniks półmatowy/matowy zamiast błyszczącego. Drobniejszych błędów szkoda wymieniać, bo miło jest zobaczyć wczesną maszynę Petersona (znacznie bardziej znany jest jego P-51D).
-
Ja w takich przypadkach zamiast szlifować wolę rozszerzyć kadłub wklejając w odpowiednie miejsce plasterek tworzywa między połówki kadłuba. To bardziej eleganckie rozwiązanie i mniej pracochłonne. Tylko, że trzeba to wcześniej przymierzyć!
-
Na pomarańczowo malowano prototypy i samoloty testowe. Byc może szkolne też. Samoloty z jednostek szkolnych, w których latało przecież sporo doświadczonych instruktorów, brały udział w walkach nad terytorium Japonii. Poza tym samoloty szkolne często trafiały jako uzupełnienie do jednostek bojowych i nikt już sie nie przejmował oznaczeniami. Ale jak wspomniałem, nie specjalizuje się w japończykach. Akurat teraz robię parę japońskich maszyn (Tony, Peggy, Frances), to coś tam przeczytałem... Kiedyś forum odwiedzał kolega łsobota, on by ci na pewno odpowiedział bardziej fachowo. A najlepiej jak sam poszukasz informacji!
-
No coż... Chwali się, że podjąłeś trud wykonania odbić, ale wyglądają one tak nienaturalnie, że lepiej aby ich nie było. Nie jestem specem od lotnictwa japońskiego, ale biała obwódka wokól hinomaru nie oznaczała nic konretnego. Była stosowana kiedy znak był na ciemnym tle. Pod koniec wojny jednak malowano często już bez obwódki, niezależnie od tła. Natomiast białe pasy okalające kadłub i skrzydła, na których malowano hinomaru oznaczały jednostki szkolne.
-
Cieszy, że prace w ogóle postepują. Na forum jest mnóstwo porzuconych wątków warsztatowych, które nie kończą się galerią heh. No, ale znowu tej szpachlówki napakowałeś... Będzie to mało elegancko wyglądać po oszlifowaniu przy tych wypukłych nitach. Widać, że nie masz wprawy w sklejaniu modeli vintage.
-
A białą emalię Model Mastera ktoś może testował?
