Banny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 064 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Banny
-
Hmmm, Google sie nie otwiera czy coś? Spróbuj hasła "P-47 walkaround".
-
Nie wyznaczam sobie konkretnego terminu i nie spieszę się, choć planując wykonanie z grubsza potrafię ocenić, ile wykonanie może mi zająć. Może nie w kwestii terminu, ile sumarycznej pracochłonności. Nie lubię jak wykonanie mi się "obsuwa" z jakichs powodów, wtedy zdarza mi się tracić cierpliwość i "serce" do zrobienia tego konkretnego modelu. To sprawa indywidualna ile jesteśmy w stanie poświęcić na wykonanie. Widzę, że niektórzy budują jeden model kilka lat, inni to potrafią w tydzień-dwa... Twoje opinie są cenne i muszę się przyznac, że czasem z niecierpliwością czekam na nie! Oczywiście że widzę niedoskonałości, choć wiem że tylko niektóre wynikają z moich błędów, braku umiejętności, warsztatu. Inne wynikają z założonego z góry poziomu zdetalowania modelu. Też kiedyś miałem podobne podejście. Nieważne że nie widać, ale ja WIEDZIAŁEM że tam gdzieś jest fajny detal! Obecnie już nie mam ciśnienia na doskonalenie się, wiem że nie zostanę modelarskim mistrzem świata hehe. Czas na robienie niewidocznych elementów wolę poświęcić bardziej efektywnie, choćby na wykonanie innego modelu. To też mi sprawia satysfakcję! Zostawiając filozoficzne wywody, parę obiecanych fotek kabiny. Trudno jest zrobić fotki wnętrza, ale coś tam może da się wypatrzeć? Niestety nie potrafię zrobic lepszych zdjęć. Przy okazji in-box starej Hasegawy, bodajże z lat 70-ych. Mimo wypukłych linii to całkiem przyzwoity model, prosty ale zgodny wymiarowo. Bez wstydu mozna go skleić, choć nie wiem czy warto takiego staruszka wycinać z ramek? Klasyczne modele, już dawno nie produkowane, zyskują na popularności i... wartości!
-
KilY, świetnie cie rozumiem. Też sięgam po modele treningowe, szczególnie ostatnio, kiedy uczę się aerografu. Moim zdaniem powinieneś się skupić na początku właśnie nad elementami, które najbardziej rzucają się w oczy (jak zewnętrzne wykończenie modelu, malowanie, werniks itp) i rzutują na finalny odbiór modelu. Z czasem, kolejnych modelach, przechodząc do detali i niuansów. Czyli od ogółu do szczegółu. Zresztą akurat uproszczone modele HB są szczególnie predystynowane do takiego podejścia. Ale to tylko sugestia! Jak kojarzę podobne podejście do Twojego preferował Dzbanek i to też przy Korsarzu. Na początku nadmierna dbałość o detale, wnętrze, a później byle jakie malowanie i wykończenie... Zrobisz jak uważasz. Życzę udanej budowy, będę z ciekawościa obserwował i kibicował! Co do papieru ściernego, to ja używam 400 do zgrubnej obróbki, a 800 do wygładzenia. Jednak częściej w użyciu mam pilniki precyzyjne. Trudno dokładnie określić kiedy jest lepszy papier, kiedy pilnik. Jak nabierzesz doświadczenia, sam będziesz wiedział to podświadomie!
-
KilY, jak już wybrałeś Hobbybossa zamiast znacznie lepszego, a kosztującego tyle samo zestawu Academy, to daj sobie spokój z wnętrzem kabiny. Zamknij owiewkę i po problemie. Nikt nie zauważy jaki jest drążek. Ani czy w ogóle jest! Co do odtworzenia linii... To twój pierwszy sklejany model? Nigdy nie szpachlowałeś ani nie obrabiałeś sklein, które wymagały odtworzenia linii podziałowych??? Linie wgłębne odtwarza się łatwo, a tutaj takie są. P_bladek napisał z grubsza co i jak: szlifujesz na równo, a później rysujesz jakimś ostrym narzędziem. Nity tylko nakłuwasz.
-
Marudzisz jak stara baba. Tez mam H&S i jego gruntowne czyszczenie to minuta-dwie! Ale jeszcze nigdy nie udalo mi sie zapchac dyszy. Farba na skrzydle wyglada ladnie, takze spoko. Tylko, ze wyglada jakby lufy dzialek mialy cos ze zbieznoscia?
-
Dzięki kornik za uwagi! Jak zwykle trochę poklepania po pleckach i nieco motywacji na przyszlość... Tym niemniej zawsze twoja opinia jest cenna i merytorycznie wartościowa. Krytyki się nie boję i to wcale nie z tego powodu, że moje modele sa takie dokonałe haha, także nie krępuj się! W kwestii ogólnej, wyboru niezbyt doskonałego modelu i ewentualnych poprawek, to mam na to swoją dewizę... Uważam, że każdy model jest wart sklejenia, ale nie każdy jest wart poprawiania! Dlatego np nie omijam szerokiem łukiem gorszych zestawów, w tym staruszków sprzed ponad pół wieku. Ale mając w szafie ponad 150 modeli drugowojennych samolotów czekających na sklejenie niezbyt mam ochotę wdawać się w bardzo zaawansowane i czasochłonne poprawki poszczególnych modeli. Do Mustanga zarówno w wersji B jak i D zamierzam oczywiście wrócić. W swoich zasobach jeśli idzie o P-51D mam Tamajke i na pewno po nią sięgnę. Mam także starą Hasegawę, która co prawda ma wypukłe linie i nieco mniej detali, ale jeśli idzie o kształt i proporcje to naprawdę dobry model. W każdym razie lepszy od Academy. Oczywiście z większością uwag krytycznych się zgadzam, choć zdaję sobie sprawę że pewnych poprawek nie będę w stanie robić ze względu na czas jaki jestem w stanie poświęcić na wykonanie modelu. Poza tym pamiętaj, że to skala 1/72. Oglądając model z perspektywy zbliżenia odpowiadającego odległości 5 cm oczywiście widać nierówności pasa antyodblaskowego, czy że lufy km-ów są niewydrążone... Ale normalnie na model patrzy się z odległości 20-30 centymetów i takich detali nie da się zauważyć! Wg mojej opinii pracochłonność duża, a efekt znikomy. Zresztą to samo dotyczy wnętrza kabiny. Jeśli owiewka jest ładnie przejrzysta, a nawet otwarta, to i tak mało widać, a zrobienie dobrego kokpitu, to spora praca, często nad detalami wielkości łebka od szpilki... (podziwiam tych, którzy to robią!) Kokpit w tym Mustangu zrobiłem ciut lepiej, bo miał być otwarty, ale bez przesady oczywiście. Fotek z budowy nie mam, ale jak będzie okazja to spróbuję zrobić ujęcie, aby wnetrze było lepiej widoczne. Komora podwozia była zielona, ale po potraktowaniu washem jakoś bardzo zciemniała...
-
Poniewaz jestem ze Spitami na biezaco (akurat skonczylem dwie sztuki) to moge sie dolaczyc z uwagami. Zawsze fajnie jest zobaczyc Spita i to w polskim malowaniu, ale... Co drutu antenowego, to chybe lepiej aby go w ogole nie bylo, niz bylby zrobiony w ten szpecacy sposob. Jest za gruby. Powinien sie laczyc z masztem ciut nizej, w miejscu takiej wypustki z tylu masztu (ktorej zreszta brakuje). Poza tym brakuje fragmentu drutu wchodzącego do kadłuba za masztem antenowym. Polecam zdjecia z serii walkaround. Kokardy na kadlubie (nowszego typu) i dolnej powierzchni skrzydel (starego typu) sa niezgodne ze soba. Chyba ze masz zdjecie pokazujace taka anomalie. Ocean Grey jest jakis wyjatkowo jasny. Moze to kwestia oswietlenia. Modelu nie powinno sie fotografowac w takim bezposrednim oswietleniu przez slonce. Brak rurki Pitota. Inne uwagi podobne do kornika, w tym fatalne podwozie! Generalnie model wyglada jakby byl zrobiony w skali 1/72 a nie 1/48...
-
Wiedziałem, że kornik wypomni brak tych drutów antenowych! W każdym razie dzięki za fachowe uwagi. Wydechy poprawię. Położe na nie wash, to nie będa takie mocno rdzawe. Oszklenie odstaje nieco, bo nie jest wklejone. Trzyma się świetnie na wcisk i można je zdjąć aby zajrzeć do środka, który jest całkiem niezły w Airfixie nawet bez blaszek. Obicia będę delikatnie bronił. Robiłem je głównie na liniach paneli inspekcyjnych, które były demontowane (np od km-ów), albo na styku elementów pracujących (skrzydło-lotki). Wyjątkiem jest właśnie obicie na równej powierzchni skrzydła w miejscu gdzie wchodził pilot, z lewej strony (nie zrobiłem mocno wydeptanego chodnika, bo samolot był w linii raptem 2 miesiące). Ale nie będę się upierał, obicia to był dla mnie głównie poligon testowy, treningowy. Gdyby ktoś kiedyś robił DW-K to moim zdaniem można spokojnie pozostawić bez obić. Krótka służba, poza tym nie widać ich na zdjęciach archiwalnych. Co do drutów antenowych to... PS wuwumaster dopytywał się o zieleń na tym Spitfire. To Revell 67. Tak w ogóle to od pewnego czasu poszukuję pasującej zieleni do samolotów RAF. Kiedyś używałem zwyczajowo Humbrola 30, którego zalecał np Airfix. Ale w tym zestawie Airfix jako Dark Green podaje już Humbrola 163... W Spitfire Mk Vb HB użyłem z kolei eksperymentalnie Revella 68. Farbami revella nie najlepiej maluje się pędzlem (tu wolę Humbrole), ale do aero uważam że są OK.
-
Dzieki za opinię! To na pewno nie jest mój ostatni Spitfire. Do tematu wrócę i to na pewno w polskich barwach. Zapewne z modelem Tamaji. Zarówno rury wydechowe, jak i werniksowanie mogę jeszcze spróbować poprawić, choć z doświadczenia wiem, że takie poprawki czasem kiepsko się kończą... Jeśli idzie o Mustanga, to zapraszam do galerii: viewtopic.php?t=26416 !
-
Samolot P-51D Mustang, 44-64099 C5-L “Arkansas Traveler”, Capt. Thomas H Adams, 364th Fighter Squadron, 357th Fighter Group. Lato 1945. 357. Grupa należała do najskuteczniejszych jednostek myśliwskich lotnictwa amerykańskiego. Z 695 zestrzeleniami ustępowała jedynie 56. Grupie, choć trzeba pamiętać że jednostka Zemkego była znacznie dłużej w boju. Żółto-czerwone szachownice są wprost przesycone mustangowymi asami! Przypomnę nazwiska Carsona, Englanda, Foy'a, Petersona, czy "Buda" Andersona. Tu sie pochwalę, że z panem Andersonem korespondowałem przez pewien czas z okazji prowadzenia serwisu "WW 2 Ace Stories" i nawet otrzymałem od niego książkę z dedykacją. Szkoda, że jego wspomnienia "To Fly And Fight" nie zostały wydane w Polsce - to naprawdę świetnie napisany kawałek lotniczej literatury! Polecam jego stronkę: http://www.cebudanderson.com/ . Trudno po niej nawigować, ale to kopalnia wiedzy o 357th FG. Kończąc dygresję muszę przyznać że Mustangi super-asów troszkę mnie znudziły. Ileż razy można oglądać impresje wykonawcze ograniczające się do tematu maszyn Preddyego, Meyera czy Gentile? Dlatego wybrałem samolot nie-asa. I niech nikogo nie zmylą oznaczenia pięciu zwycięstw pod kabiną! Tom Adams odniósł 4 1/2 zwycięstwa i nie został asem. Nie udało mi się znaleźć wiele informacji o tym pilocie. Pierwsze swoje zwycięstwo 1st Lt Thomas H. Adams odniósł 5 grudnia 1944. Połówkę zaliczył 5 stycznia 1945. Kolejne zestrzelenie 10 stycznia. Otrzymał wtedy awans na kapitana i 14 stycznia 1945, który okazał się Wielkim Dniem dla 357th FG, prowadził flight 364 Squadronu. Z olbrzymiej uczty bedącej udziałem Grupy (55 i 1/2 zestrzelenia - największy wynik jednostki w historii lotnictwa USA!) uszczknął 2 zwycięstwa. O BIG DAY nie będę się rozpisywał. Kto ma ochotę to zapozna się z fajnym tekstem, zawierającym relacje pilotów, oraz świetne fotki, w tym także "Arkansas Travellera" w wysokiej rozdzielczości: Część 1 , Część 2 , Część 3 . Udało mi się nawet odnaleźć oryginalny raport Adamsa z tej misji: Co do samej maszyny Adamsa, to znane jest tylko jedno zdjęcie. I to powojenne. Tuż po zakończeniu działań wojennych pilotom wyraźnie zaczęło brakować adrenaliny i zaczeli szukać wrażeń w lotach koszących. Kiedy zdmuchnęli czapkę komuś z dowództwa zarządzono malowanie kodów bocznych na dolnych powierzchniach skrzydeł aby ukrócić ten proceder! O modelu. P-51D Academy został wydany w roku 1993. Kupiłem go w połowie lat 90-ych i wtedy robił świetne wrażenie wgłebnymi liniami i niezłym zdetalowaniem, w tym kabiny. Niestety zestaw ma mnóstwo problemów w kształcie i obrysie, co jest widoczne gołym okiem. Błędy są w zasadzie nienaprawialne i mało kto obecnie robi ten zestaw, mimo że jest cały czas dostępny na rynku. Nauka malowania aerografem i testowanie uzycia metalizera były dobrym pretekstem do pozbycia się tego "pułkownika". Aby Mustang nie wyglądał karykaturalnie, przynajmniej na pierwszy rzut oka, zdecydowałem się "zepsuć" jego bryłę opuszczonymi klapami i otwartą osłoną, choć z reguły takch mechanizacji nie robię. Model jest w zasadzie wprost z pudła, wstawianie blaszek byłoby tu marnotrawstwem, choć nie wytrzymałem i np dorobiłem celownik refleksyjny o którym Academy zapomniało. Malowanie to metalizer aluminium Humbrola. Miałem zamiar pobawić się nieco więcej zróżnicowaniem blach poszycia, ale ostatecznie ograniczyłem się do blachy żaroodpornej przy wydechach. Specjalnie zakupione kalki Eagle Strike dedykowane maszynom 357th FG bardzo ładnie się kładły. Nie licząc żółto czerwonej-szachownicy na nosie, która podarła się na kawałeczki i składałem ją dłużej niż nakładałem wszystkie pozostałe kalki. Czekam na wasze opinie!
-
Samolot Spitfire Mk Ia P9495 DW-K z 610 Dywizjonu RAF. Lipiec-Sierpień 1940. Pilot nieznany. Spitfire Mk Ia P9495 nie był samolotem, który zbyt długo służył, co resztą nie powinno dziwić w okresie BoB (Bitwy o Anglię). Pierwszy lot maszyna odbyła 16 kwietnia 1940. Do Squadronu 610 P9495 przybył z 8 Maintenance Unit w dniu 2 czerwca 1940 i otrzymał oznaczenie kodowe DW-K. 12 sierpnia 1940 był dniem kiedy tak naprawdę rozpoczęła się Bitwa o Anglię. Do tej pory walki nad Kanałem przypominały raczej szarapanie przeciwnika, rozpoznawanie wzajemnych sił, prężenie muskułów. LW do tej pory praktycznie nie atakowała celów na wyspie ograniczając sie do ataków na konwoje. Ale tego dnia przewidziano najpierw atak na stacje radarowe z udziałem Ju-87 oraz Bf-110 z Erprobunsgsgruppe 210, a później, około południa duży nalot na Portsmouth. Około 7:00 rano 9 Bf 109 z JG52 przecięło linie brzegową na wysokości Dover. Był to typowy lot dywersyjny, rozpoznanie bojem, mającym wyciągnać siły przeciwnika w powietrze i spowodować nieco zamieszania. Prowokacja okazała się skuteczna, bo 610 Squadron wystartował alarmowo z Biggin Hill i mimo zakazu wdawania się w tego typu potyczki, przystapił do walki w pełnej sile 12 maszyn. Udało się zestrzelić 2 Messeschmity kosztem utraty 1 zniszczonego Spitfire i 4 kolejnych uszkodzonych. Jednym z nich był właśnie DW-K. Uszkodzenia były na tyle poważne, że został skreślony ze stanu 24 sierpnia 1940. Nie udało mi się ustalić nazwiska ani losu pilota, który w tym dniu prowadził P9495. Może ktoś ma więcej informacji na ten temat? Udało mi się za to odszukać 2 zdjęcia Spitfire DW-K z 610 Squadronu z okresu BoB. Trudno nawet orzec czy przedstawiają tę samą maszynę (o ile w ogóle to P9495!), bo nie widać numeru seryjnego, poza tym rotacja była duża i DW-K służyło kilka... Sporo wskazuje że może być to jednak ten sam samolot: schemat malowania A, identyczny wysoki fin flash i sposób malowania liter (ekstremalnie wielkich!). Przy okazji ciekawostka z zakresu taktyki: na tym zdjęciu z DW-K widać, że nauka nie poszła w las i dywizjon 610 leci w rozstrzelonym szyku trójek, a nie w jednolitym kluczu V z weaverem na końcu! I to już w dość wczesnym okresie BoB. Taki szyk bez wątpienia poprawiał możliwości obserwacyjne i manewrowe dywizjonu. Pozostało jeszcze zrezygnować z trójek na rzecz par... Model To nowy zestaw Airfixa. Moim zdaniem znakomity, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę jego niską cenę. Jest dobrze spasowany i składa się bezproblemowo. Szpachlówka poszła naprawdę w śladowych ilościach. Wnętrze nie ustępuje Tamajce (a może nawet jest lepsze). Zwracają uwagę niuanse jak opony z odlanym ugięciem albo lusterko wsteczne na owiewce. Szkoda, że owiewka nie jest dzielona. Osobiście przeszkadzało mi tylko tworzywo, nazbyt miekkie i gumiaste. Model był mocno krytykowany za dość mocno zaznaczone linie podziałowe. Niesłusznie! Popatrzcie na model, on po prostu nie potrzebuje zapuszczania linii! Linie są naturalnie zaznaczone światłocieniem. Z liniami podziałowymi nie robiłem absolutnie nic. Malowanie aerografem: Humbrol, Revell, Model Master. Troche mi nie wyszło bo Dark Earth zbytnio rozrzedziłem... Jako finalny werniks testowałem matt Model Mastera. Jest nazbyt matowy, ale zostawiłem jak jest. Mimo że samolot miał wyjątkowo krótką służbę i obić zapewne nie miał, poeksperymentowałem nieco z naniesieniem srebrnej farby. Osmalenia to ołówek. Przesadziłem z nimi w równolegle budowanym Spitfire Vb viewtopic.php?t=26407 i tu byłem ostrożniejszy z okopceniami. Próbowałem też wykonanie zacieków oleju washem, z dość marnym skutkiem niestety. Cienkie czarne paski na skrzydłach nie wytrzymały spotkania z płynami Gunze i musiałem je uzupełnić pędzelkiem. Jak zwykle czekam na wasze opinie!
-
Samolot Spitfire Mk Vb RN-N z 72 Dywizjonu, lotnisko Biggin Hill, 1941. Numer seryjny nieznany. Zdjęcie pochodzi z książki Matusiaka "Supermarine Spitfire Mk Vb", wydawnictwo Mushroom, Yellow series. Może tego nie widać na pierwszy rzut oka, ale ten Spitfire ma bardzo oryginalne i nietypowe malowanie (nieregulaminowo odwrócone barwy Ocean Grey i Dark Green)! Autor książki co prawda sugeruje, że na samolocie użyto bardzo ciemnej farby szarej zamiast Ocean Grey. Chodzi prawdopodobnie o tzw Mixed Grey używany przejściowo na skutek wprowadzenia nowego schematu malowania i braku oryginalnej farby Ocean Grey. Jest to możliwe wyjaśnienie, choć Dark Green na zdjęciach czarno-białych jest zawsze wyjątkowo ciemny i użycie ciemnejszej farby szarej zlikwidowałoby raczej kontrast, różnicę tonalną między barwami. A różnica na zdjęciu jest wyraźna. Moim zdaniem z jakiegoś powodu Dark Green i Ocean Grey zostały zamienione, tworząc swoisty negatyw schematu B. Dotyczyło to także innych maszyn dywizjonu - vide przelatajuący kosiakiem Spitfire! Model Zestaw Spitfire Vb Hobby Bossa należy do serii uproszczonych i łatwoskładalnych modeli, przeznaczonych raczej dla początkujących modelarzy. Jest to mój pierwszy model tej firmy i... zapewne ostatni. Kupiłem go z dwóch powodów: miał polskie kalki (RF-D Zumacha i JH-H) oraz potrzebowałem czegoś "szybkiego" do nauki malowania świeżo nabytym aerografem. Model ma kilka irytujących mankamentów (pomijam dopuszczalne uproszczenia jak brak rurki Pitota czy wnętrze kabiny): - karykaturalnie nieprawidłowe oszklenie - zbyt cieńkie łopaty śmigła - brak osłon podwozia głownego - dziwne wypustki na dolnej powierzchni skrzydeł - kalki co prawda polskie, ale fatalne merytorycznie Oczywiście wszystko to jest relatywnie łatwe do poprawienia przez średnio zaawansowego modelarza, ale z założenia model podobno jest przeznaczony dla początkujących adeptów modelarstwa!? Ja owiewkę i odsuwaną część osłony kabiny wziąłem od Spitfire Tamaji (nawet ładnie pasowało) a osłony podwozia od Spitfire Airfixa (po małej obróbce komplet przeznaczony do pozycji złożonej). Śmigło jakieś ze szrotowska... Muszę jednak przyznać, że sama bryła Spitfire jest w Hobby Bossie niezła. Po zaaplikowaniu poprawek model prezentuje się zupełnie poprawnie, lepiej np od Revella. Co do malowania aerografem, to był mój drugi model po Baltimore viewtopic.php?t=26075 i nie ustrzegłem się prostych błędów. Się uśmiejecie, ale model odwrotnie zamaskowałem! Pomroczność jasna albo coś takiego haha, stąd te odwrócenie barw. Miałem do wyboru albo model przemalować, albo poszukać samolotu z takim odwrotnym malowaniem. Poza tym nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, no bo któż ma model tego Spitfire o oznaczeniu RN-N? Śmiem twierdzić że nikt! A tak bym zrobił maszynę Zumbacha... Malowałem emaliami Humbrola i Revella. Zapuszczanie linii ołówkiem. Osmalenia też ołówek. Kalki z odpadów, bo w HB nawet kokardy są nieprawidłowe... Werniks satyna Humbrola. Oprócz tego Spitfire Vb wykonywałem jednocześnie 2 inne modele, na każdym testując troche inne techniki i wykończenie. Jak tylko dopiszę tekst, to zaprezentuję dokładniej pozostałe efekty tej iście symultanicznej roboty: Ale na razie czekam na uwagi dotyczące Spita Piątki!
-
No, robota u mnie ruszyła. Będzie Novotny. Usunąłem już "kapsle" zewnętrznych działek na górnych powierzchniach skrzydeł. Skrzydła sklejone. Fabrycznie mają zbyt mały wznios - drobne gięcie w gorącej wodzie nieco poprawiło tę usterkę. Jutro fotki.
-
Ja też robię modele tylko dla własnej satysfakcji, a nie na zawody czy na sprzedaż... Chodziło mi raczej o to, że po malowaniu brak nitów we fragmentach wygląda dość szpecąco. Nie wiem czy np czasem lepiej nie zostawić śladów połączenia kadłub/skrzydło jeśli nie ma zbyt wielkiej szpary zamiast dokładnego obrobienia spoiny z usunięciem nitów na sporej powierzchni... To nie zarzut - kestia raczej do przemyslenia!
-
Fajnie, że prace ruszyły! Oszklenie jak oszklenie, ale żeś tych nitów wyszlifował... Ja jak robię takie starocie to staram się aby nity jak najmniej uszkodzić, bo są bardzo trudne do odtworzenia.
-
No szkoda, że zdjęcia takie malutkie, bo jest co pokazywać! Z tego co da się zauważyć to Dora świetnie wykonana i super zdetalowana. Mimo użycia żywicznych i blaszkowych pomocników zabrało to bez wątpienia sporo pracy. Patrząc na tak rozebrany model nadzwyczaj zgrabnego samolotu jakim jest FW 190 nachodzi mnie tylko refleksja, że samolot w takim stanie traci w dużej mierze swoją sylwetkę. Owszem taka rozbiórka ma spory aspekt edukacyjny i techniczny, bo można zerknąć na konstrukcję wewnętrzną. Pokazuje także kunszt modelarski, ale... maszyna traci swoje "seksowne" linie! Nie zmienia to faktu, że model bardzo mi się podoba. Gratulacje!
-
Może będzie pomocne? Z książki Classic Colours, Nachtjager, volume 2, Luftwaffe Night Fighter Units 1943-1945.
-
Co prawda ja pasazerow nie robie, ale jest taki plynny srodek Humbrol Clearfix, dzieki ktoremu mozna wykonac cienkie "szklo" wlasnie w kulistych lub owalnych otworach.
-
Zanim wezmę się za budowę, muszę zdecydować jaką wersję Foki zrobię. Zestaw Academy daje szerokie możliwości w tym zakresie, bo mamy wczesne i późne kmy kadłubowe oraz obydwa typy osłony kabiny. Po zaaplikowaniu drobnych poprawek można więc uzyskać wersje od A-5 do do A-9, także od F-3 do F-8... Na pewno chcę zrobić Fokę z frontu wschodniego. Mają one wiele ciekawych, nietypowych malowań, odbiegających od mało efektownych odcieni szarości. Pod uwagę biorę szturmowego F-8 z bombą, do którego kalki mam w zestawie: lub typowo myśliwskiego A-6 Waltera Novotnego, na którym odniósł swoje 250te zwycięstwo: Do Novotnego kalek nie mam, ale podwójny szewron jakiś wynajdę, a z resztą oznaczeń powinienem sobie poradzić. No chyba, że ktoś ma zbędne kalki do tej maszyny i zechce się ze mna wymienić na inne? Jestem otwarty na wasze sugestie co do wyboru wersji i malowania maszyny! Może jakieś inne propozycje???
-
[11.11] PZL P.7a Leopolda Pamuły (Mastercraft 1/72)
Banny odpowiedział Ipkinss → na temat → [L]Galerie
Wspaniały model 7mki, gratulacje! Dziekuję też za znakomity wątek historyczny prowadzony w warsztacie. Wiem, że wymagało to sporo czasu i przygotowania, na równi z wykonaniem modelu. Co do modelu, to świetny jak napisałem, choć jak na mój gust wash może ciut przesadzony. I przy takim nakładzie pracy przy innych elementach zostawienie zbyt grubej wtryskowej owiewki jest ... karygodne! Owiewka ma prosty, rozkładalny na płaszczyźnie kształt i zrobienie jej z cieńkiej folii (np z koszulek do dokumentów) zdecydowanie by poprawiło odbiór (IMHO). Przecież na tym zdjęciu widać, że nie była to szyba pancerna! -
Tylko nie do paznokci! To zazwyczaj lakier na szybkoschnacej osnowie podobnej do nitro/acetonu i rozpuszcza plastik.... Swoja droga forest, probowales tej metody??? Moze pokaz efekt!
-
Piotr_P: Pięknie rozebrana Dora! Gdzies jest galeria? Chetnie bym obejrzał! Dzbanek: Dora Academy to fajny zestaw, życzę powodzenia. Pokazuj postęp prac. Z uwag, to: 1) strasznie niechlujnie szpachlujesz (połączenie skrzydeł i kadłuba). Czasem lepiej zaaplikować mniej szpachlówki niż więcej... 2) za to poskąpiłeś szpachli na połączeniu kadłub/górny panel z km-ami i to widać, szczególnie po położeniu podkładu.
-
[11.11] Minowiec wz 1933 ORP Rybitwa, skala 1/72, od podstaw
Banny odpowiedział Marwaw → na temat → [O]Galerie
Budowanie modelu od podstaw to najwyższy stopień wtajemniczenia dla modelarza, ale takie wykonanie świadczy o zaiście mistrzowskiej klasie! Świetny model, wyrazy szczerego uznania! -
Galeria wkrótce! Wraz z dwoma Spitami, bo wszystko kończę jednocześnie. I wtedy z czystym sumieniem zabiorę się za Fokę.
-
No cóż, forma ma swoje lata. Ja mam w pudełku Designa bardzo świeżo wyglądające wypraski, także myślę, że nie będzie żle ze spasowaniem. Tak na marginesie, to właśnie kończę inny model Academy opracowany w podobnym czasie i też z mnóstwem błędów: P-51D. Ciekawe, że po złożeniu wcale fatalnie nie wygląda, także mam nadzieję że podobnie będzie z Foką! Malujesz akrylami? Ja nie daję podkładu malując emaliami. Podkład pogrubia warstwę lakieru, a i bez niego emalia dobrze trzyma się powierzchni. Poza tym anteny będziesz kleił na CA? Chyba lepiej na zwykły klej do tworzywa (ale nie jak już jest farba oczywiście).
