Skocz do zawartości

Banny

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 064
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Banny

  1. Haha, no tak. Sypie na głowe popiołek, oczywiście nie z tego względu, że nie dorobiłem drutu antenowego, tylko dlatego że pękłem z tym km-ami! Obiecuje poprawę, tzn zero poprawek! A tak bardziej serio, to łatwo wpaść w pułapkę poprawek. Jak sie zrobi jedną, to czemu nie kolejną? Tym bardziej że niektóre z nich są relatywnie proste do wykonania i nie łatwo jest zostawić tak jak jest. To taki modelarski nawyk, pokusa która trzeba wziać w karby! Masę na pewno wypróbuję. Mam zaufanie do twoich porad. Po użyciu płynów kalki faktycznie kładą się znacznie lepiej, także dzięki!
  2. Dzieki za dość rozbudowaną opinie Kornik! Wiem, ze ze patrzysz na takie ramotki z mieszanymi wrazeniami haha. Tym niemniej zarzut o braku konsekwencji jest niezbyt trafiony. Bo akurat modele vintage wykonuję wyjątkowo konsekwentnie! Załozyłem sobie na początku wykonania tej serii starych modeli, że i tego sie trzymam. Oczywiście w pozostałych aspektach jestem na TAK! Wyjasniając głebiej tę kwestię to budując vintage staram się zbudować model w formie jak najbardziej zblizonej do założenia producenta modelu czy też projektanta form. Może trudno zrozumieć takie podejście przeciętnemu modelarzowi, który jest nastawiony na jak najwierniejsze odwzorowanie prawdziwego samolotu. Budując model vintage ja tylko pośrednio staram się odtworzyć oryginał, bardziej zależy mi zachowaniu oryginalnego wyglądu... modelu! Ale oczywiście zamierzam także budować i buduję modele bardziej zaawansowane, bardziej przystające do współczesnych standardów. Vintage dla mnie to taki przerywnik, urozmaicenie, sentymentalny żarcik przy którym się całkiem fajnie bawię. To jeden z pomysłów na wykorzystanie starych, klasycznych modeli. Oczywiście rozumiem, że niektórzy mogą się odwracać z niesmakiem patrząc na takie modele. Inni mogą spędzać lata na ambitnym poprawianiu takiego zestawu, rzeźbiąc linie, wykonując wewnątrzną strukturę, superdetalując... (ukłony i podziw np dla Hadziego i jego Halifaxa albo Erolka i jego Walrusa!). Z mojego ortodoksyjnie vintagowego punktu widzenia każda poprawka i ingerencja w fabryczny wygląd części... psuje model! Km-ów pewnie bym nie poprawiał i wkleił w tej fabrycznej bardzo uproszczonej formie (to ten element przy ramce na fotce z lewej strony), ale jedna "lufa" była niedolana, poza tym km-ów powinno być 4 a nie 2, także ugiąłem się i dorobiłem komplet udający 4 sprzężone Browningi .303 i to nawet na ośce, dzieki czemu jest regulacja góra dół (po prawej). Co do maskowania, to dzięki za podpowiedź. Słyszałem o tych "plastelinowych" specyfikach. Na pewno są wygodne i łatwiejsze w aplikowaniu. Mam tylko obawę, czy nie powodują nazbyt wyraźnego rozmycia, przejścia barw, szczególnie w skali 1/72? Bardziej będę preferował ostre przejście barw, wychodząc z założenia że nawet jeśli na oryginale wystepowało pewne rozmycie, to w skali 1/72 powinno być pomijalne... Przynajmniej w większości przypadków.
  3. Linka anteny jest pominięta z premedytacją że się tak wyraże, zreszta jak sporo innych detali... A antena radionamiernika była w Baltimorach obrotowa, także można ja wkleić dowolnie! Samo przerycie (choć nieskomplikowane, bo na płatowcu niewiele jest linii) niewiele by dało. Poprawek (wykonania od nowa) wymagałoby oszklenie, wnętrze, gondole silników, podwozie... Lepiej i prosciej jest zrobic zestaw Azura. Tak po prawdzie to się nawet zastanawiałem nad przeryciem modelu, bo zachowanie wypukłych linii podziałowych było trudne ze względu na sporą obróbkę szpachlą i papierem ściernym. Po przeryciu model by jednak stracił swój oryginalny vintagowy styl... A tak to po prostu hołd oddany starym, klasycznym modelom!
  4. Ja nie jestem zadnym autorytetem jesli idzie o malowanie aero, ale malowanie zrobilem tak: 1) najpierw model odtluscilem (mycie woda z mydlem) i maskowanie szkla, dziur podwozia itp. Wyglądało to tak (haha, widać ile było szpachlowania!): 2) malowanie spodu azure blue 3) zamaskowanie spodu i malowanie gory. Najpierw po calosci middle stone, a pozniej zamaskowalem fragmenty taśmą papierową (potocznie to się nazywa "gesia skórka"?) i rzuciłem dark earth. Niestety tasma papierowa ma tendencję do odklejania się przy brzegach, szczególnie na jakichś załamaniach, także pojawiły się nierówne rozmycia tu i ówdzie... Będę musiał poszukać czegoś lepszego do maskowania przy kolejnych modelach. Aha, brzegi tasmy naciąłem nozyczkami tak aby pojawiły sie fale i nierównomierności plam kamo, tak wiec tasma byla przyklejana na plasko do powierzchni modelu. Nie mam fotek z tego etapu malowania, ale efekt wyglądał tak: 4) Na to pierwsza warstwa lakieru (błyszczący), poźniej kalki, kładę finalny półmatowy werniks (na model i oddzielnie na silniki) i w efekcie dostaję to: Zwracam uwagę na to, że gondole silnikowe na czas malowania były tylko prowizorycznie przyłapane do skrzydła. Później je oddzieliłem, wymalowałem wnętrze, wkleiłem silnik (pełna podwójna gwiazda w modelu z 1963 roku!) i uzupełniłem śmigłem. Śmigła zawsze staram się wklejać na końcu, żeby się nie "czepiały" i nie przeszkadzały w manewrowaniu modelem. Tym razem technologicznie najłatwiej jest je wkleić razem z gondolami. 6) Doklejam silniki i wieżyczkę strzelca. Model jest gotowy. Tyle z mojej strony, choć jak wspomniałem dopiero eksperymentuje z aero. Chętnie wysłucham uwag osób bardziej doświadczonych kolegów, może powinienem cos poprawić w swojej technologii malowania???
  5. Samolot Martin Baltimore'a Mk III, czerwone "O" AG950, z 223 Dywizjonu Bombowego RAF, Północna Afryka 1942. (zdjęcia z monografii AJ-PRESS "Martin Baltimore") O jednostce Dywizjon 223 został sformowany 15 grudnia 1936 w Nairobi z wydzielonej eskadry Dywizjonu 45. W czerwcu 1938 jednostka została wyposażona w bombowce Vickers Wellesley. Ciekawostką jest, że jako jeden z nielicznych, dywizjon użył Wellesley'ów bojowo. Po przystąpieniu Włoch w 1940 do wojny bombardował siły włoskie startując z baz w Sudanie. Kiedy Włosi zaatakowali brytyjską Somalię, 223 Sqn został przeniesiony do Adenu, skąd np 18 sierpnia skutecznie atakował lotnictwo włoskie na lotnisku w Adis Adebie. W kwietniu 1941 dywizjon został przeniesiony do Egiptu, gdzie jako Operational Training Unit używał Blenheimy, Marylandy i Bostony. Pierwsze Baltimore'y (Mk I i II) trafiły do jednostki z początkiem 1942 roku, jednakże nie były używane bojowo. Jedynie eskadra Marylandów została oddelegowana do lotów rozpoznawczych. Na przełomie maja i czerwca 1942 dywizjon został w całości wyekwipowany w Baltimore'y (Mk III i IIIa) i skierowany do zadań bombowych. W sam raz aby wziąć udział w bitwie o Gazalę. Jednostka brała udział w całej kampanii afrykańskiej, także w bitwie o El Alamain, latając nad Libią, kończąc działania nad Tunezją w kwietniu 1943. W czasie najgorętszych walk używane były właśnie Baltimore'y III. W czerwcu 1943 jednostka została przesunięta na Maltę i przezbrojona na kolejne wersje Baltimorów (Mk IV od czerwca 1943 i i Mk V od lutego 1944). Kariera Baltimore'a w Dywizjonie 223 dobiegła końca w sierpniu 1944 kiedy to jednostkę przeniesiono do Włoch, przemianowano na 30 Sqn SAAF i wyposażono w Liberatory. O modelu Średni bombowiec Martin Baltimore raczej rzadko gości na warsztatach modelarzy. A szkoda, bo to dość charakterystyczna maszyna, o oryginalnej sylwetce. Przyznam się szczerze, że lubię oglądać ten model. Stanowi miłą odmianę dla oka od znanych z każdego profilu linii Spitfire, FW 190 czy Bf 109... Poza tym samolot odegrał istotną rolę na afrykańskim teatrze działań wojennych, gdyż w praktyce cała produkcja ponad 1500 maszyn została właśnie tutaj użyta! To prawdziwy wół roboczy alianckiego lotnictwa bombowego w tym obszarze. Samolot niedoceniany jest także przez producentów. Z tego co wiem oprócz starego FROGa w skali 1/72 dostępny jest tylko zestaw Azura (znacznie lepszy!). Model FROGa pochodzi z roku 1963. Ja mialem produkt z lat 80-ych, tłuczony w ZSRR pod nazwą Novo. Niestety wypraski były bardzo zniszczone, także większość pracy nad modelem faktycznie była związana z usunięciem niedoskonałości związanych ze zużyciem form. Udało się to tylko częsciowo. Model zdecydowałem się wykonać w czystym stylu vintage (podobnie jak porzednie modele: P-47 viewtopic.php?t=24645 i Tempest viewtopic.php?t=24955 ), bez uzupełnień, poprawek merytorycznych, w postaci przewidzianej przez producenta. Jedynym odstępstwem było samodzielne wykonanie karabinów maszynowych w wieżyczce oraz wklęsłe linie zaznaczenia komory bombowej. Model został pomalowany właśnie zakupionym aerografem, emaliami Model Mastera (authentic). To mój pierwszy model malowany natryskowo, miał służyć nauce. Malowanie nie jest perfekcyjne, ale efekt uważam za znośny. Nie wykonywałem żadnych śladów eksploatacyjnych, choć historyczny oryginał wygląda na nieźle styrany. Ale taką konwencję przyjąłem. Kalkomanie dobrane z własnych zapasów. Jestem ciekawy waszych opinii!
  6. No coz... Niewiele się da powiedzieć dobrego. Oglądałem twoj wątek warsztatowy i do pewnego momentu model wyglądał nawet nieźle... Jednak wash, zapuszczanie linii bardzo mu zaszkodziło. Model wygląda dość... niechlujnie? Wydaje mi się, że werniks położyłeś zdecydowanie za grubo (ten "smark" na lewym stateczniku to prawdziwa perłka! ) Pędzlem naprawdę da się malować lepiej! A ślady ekspolatacyjne nigdy nie zamaskują kiepskiego malowania i może lepiej ich na twoim etapie umiejętności na razie nie robić, skupiając się na schludnym wykonaniu podstawowego malowania??? Swoją drogą co za farby użyłeś? Jakoś nie wygląda mi to na Dark Sea Grey i Slate Grey... Mam nadzieje, ze krytyka cie nie zniecheci, tylko zdopinguje do pracy nad kolejnymi modelami. Nie watpie, ze lepszymi! Czego ci zycze.
  7. Ja nie mam stresu z wyborem malowania, bo posiadam tylko fabryczne kalki. Malowanie Kobaysziego z koniczynką jest dośc słabo udokumentowane, także zrobię najpewniej maziatego srebrnego (jest kilka zdjęć tej maszyny). Nie przewiduję też blaszek ani innych dodatków. Model ma mi służyć do nauki malowania metalizerem (dopiero eksperymentuje z aero). Jak Hasa mi się uda to planuję jeszcze wykonanie Ki-61-II Fine Moldsa. Rozumiem, że robisz kabinkę otwartą?
  8. Z ciekawością będę podglądał, tym bardziej że właśnie buduję dokładnie ten sam zestaw! W jakim malowaniu będziesz go robił?
  9. O preferencjach i gustach się nie dyskutuje. Prosiłeś Przemek na początku o uwagi i sugestie, stąd moja wzmianka o wyborze zestawu lepszego/gorszego. Raczej do przemyslenia na przyszlosc nizli krytyka wykonania modelu. Model jest swietny jak na poczatkujacego modelarza! Taka uwaga na koniec. Dla wiekszosci z nas modelarstwo to hobby, ale nawet mimo takiego podejscia warto patrzec na budowe modelu jak na przedsiewziecie, pewien projekt wykonawczy, nie tylko w sensie technicznym, ale takze w sensie ekonomicznym. A wiec jakie srodki chcemy poswiecic, zarowno pracochlonnosciowe jak i i finansowe, jaki finalny efekt nas interesuje, w jakim czasie chcemy go ukonczyc itp itd. Warto to po prostu przemyslec, np aby w procesie budowy osiagnac jak najlepszy rezultat jak najmniejszymi srodkami, wlasciwie rozlozyc akcenty wykonania...
  10. Bo to była prowizorka. Chyba nie sądzisz, że ktoś wnikał skąd mechanik wytrzasnął kawałek płótna, który w najbliższym locie mógł byc rozszarpany pierwszym wystrzelonym pociskiem... Mogły to byc nawet stare kalesony! A impregnowano płótno, żeby miało pewną sztywność. Znajdowało się przecież na natarciu skrzydła i nikt by nie chciał aby wpadło głebiej i zapchało np wylot lufy??? Na tym filmie wyraźnie widać co się działo z płótnem (ok 1:50) podczas strzelania: .
  11. Ot przykładowo, co prawda na Spitfire: To był po prostu kawałek płótna przyklejany na natarciu skrzydła w miejscu wylotu km. Impregnowany lakierem, minią, albo jakąś inną farbą. Żadnej większej filozofii w tym nie ma.
  12. Ja tam wcale nie pieję z zachwytu nad Tamają, nie ma modeli idealnych, ale rzeźbienie w Airfixie tylko dlatego, że można znaleźć jakieś plany w których leży ciut lepiej niż Tamiya IMHO jest marnowaniem czasu. Zresztą jestem pewien, że można odszukać także takie plany w których Tamiya z kolei leży idealnie. Producent, wytwórca modelu zazwyczaj przeciez bazuje na jakiś konkretnych planach. No chyba że to Academy albo Hobby Boss! Zresztą jak widać, też Przemku miałeś dość prac i poprawek! Widać wiele elementów robionych ambitnie, może nawet zbyt ambitnie, bo z kolei jest kilka niedoróbek wynikających z pospiechu, chęci skończenia. Dlatego model wygląda bardzo nierówno i świadczy o tym, że jako modelarz nie do końca przemyślałeś wszyskie aspekty i proces budowy. To wymaga też obycia i doświadczenia, aby nie podejść do tematu nazbyt ambitnie, a później konczyć go po łebkach... Ale widać w twojej pracy spory potencjał, masz talent i nie wątpie że kolejne modele będą lepsze!
  13. Taśma była elementem eksploatacyjnym. Wykonanie samolotu z zakrytymi taśmą km-ami, jak i bez taśmy jest równie prawidłowe. To jak z odrzucanymi zbiornikami paliwa. Mogą być albo może ich nie być. Choć może o w przypadku Hurricana odrzucane zbiorniki paliwa to niezbyt dobra analogia, heh. Te płócienne zaślepki (zazwyczaj koloru czerwonego, ale widziałem także niebieskie) w teorii powinny być przyklejane przed każdym lotem bojowym. Miały chronić km-y przed zamarzaniem w lotach na większych wysokościach. Na pewno się jednak zdarzały sytuacje, kiedy płótno nie było przyklejane. Np mechanicy nie mieli czasu na pełną obsługę albo lot odbywał się na małych wysokościach, był to lot treningowy itp...
  14. A to ciekawe! Może wiesz coś więcej na ten temat? Ja wiem jedno: jak po sklejeniu model wygląda OK i oko nie jest w stanie wyłapać różnic w stosunku do zdjęć prawdziwych samolotów, to nie ma o czym dyskutować. Poki nie ma wzorców jedynych i niepodważalnych planów każdego samolotu składowanych w Sevres pod Paryżem to większość akademickich zarzutów wobec modeli służy tylko zapełnianiu forum modelarskich! Nawet do głowy mi nie przyszło, aby sugerować wykonanie nowych nitów! Ale potraktowanie ich papierem ściernym (to raczej szybka robota) i zupełne usunięcie byłoby chyba lepsze niż zostawienie! Popatrz na te zdjęcie powyżej, muzealnego Mossie - nitów prawie nie widać na dobrym jakościowo zdjęciu oryginału, a co dopiero na modelu 1/72... PS Ja nie twierdzę, że opona się nie uginała (może ciutke przesadzone te ugięcie, ale nie o to mi chodziło), tylko że mało estetycznie to zrobiłeś:
  15. Na tym zdjęciu opony raczej są schowane w trawie. Fotki na płycie betonowej byłyby lepszym wzorcem IMHO. Co do kwestii nauki na starych modelach to jestem przeciwnikiem tej teorii. Lepiej zbudować więcej modeli niż mitrężyć czas na poprawianiu staroci i doprowadzaniu ich do współczesnych standardów. Poza tym budując lepszy jakościowo model można więcej czasu poświęcić na detale, malowanie, wykończenie itp. To też nauka, może troche inna niż rycie, szpachlowanie, piłowanie... ale także bardzo przydatna. Łatwiej tez o satysfakcjonujący efekt końcowy, a nic tak nie zachęca do budowy kolejnych modeli! Reasumując: uważam, że plastik, nawet z tych droższych, i tak jest tańszy niż wkład pracy i czasu! Jeśli idzie o zgodność wymiarową to bez przesady... Milimetr wiecej czy mniej jest niewidoczny, a wielkie nity na gondolach silnikowych w Airfixie strasznie rażą, tym bardziej że kadłub wykonałeś calkiem ładnie wgłębnie i stanowią tym bardziej dysonans.
  16. Po tym jak wystąpiłeś z tak szeroką samokrytyką to naprawdę trudno do czegoś się przyczepić! Przez to nie dajesz mi najmniejszej szansy abym mógł się stać krytykującym oprawcą! Dodam tylko do tej litanii, że mogłeś sobie odpuścić wykoanie ugięcia opon - wygląda to fatalnie! Model jednak mi się naprawdę podoba. Mimo kilku uchybień widać ambicję, staranie i spory wkład pracy. Każdy model to nabyte doświadczenie i nie wątpię, że przy kolejnych modelach zaprocentuje. Porada? Przed zbudowaniem modelu warto się zastanowić nad wyborem zestawu! Stary zestaw Airfixa jest OK, ale ma swoje lata, a jego poprawianie, trasowanie linii itp wydaje się nonsensowne kiedy są dostępne modele Tamajki czy Hasy. Owszem kosztują 30-40 pln więcej, ale... ile jest warta godzina pracy modelarza???
  17. Ja nie siedzę zbytnio w skali 1/48, ale Pegasus to chyba dość prymitywne, zabawkowe modele, także nie wiem skąd ta popularność? Hurricane nie ma lepszych przedstawicieli w tej skali? Ale model całkiem mi sie podoba. Nie za bardzo wiem o co chodzi z tym pozycjonowaniem kalek, ale na oko wszystko wygląda OK. Jedyne do czego się przyczepie, to o ile pamiętam UZ-V miał panele za rurami wydechowymi, ograniczające oślepianie pilota w nocnych lotach. Widać to na zdjęciach archiwalnych. Jak już tyle dorabiałeś to szkoda że nie uzupełniłeś tego elementu, skądinąd bardzo łatwego do wykonania.
  18. Wyloty km-ow można darować - były zaklejane właśnie takimi czerwonymi kawałkami płótna, ale faktycznie dorobienie masztu antenowego i rurki Pitota nie stanowiłoby problemu, a poprawiłoby odbiór modelu. Mało kto by się wtedy domyślił, że został wykonany z tak primitywnej podstawy. Ale jako zabawka dla dziecka jest jak najbardziej OK! Nie wiem także czy coś jest nie tak z goleniami podwozia. Jak patrzę na model to cos mi nie pasuje...
  19. Banny

    Ju-87 B-2 Stuka 1:72BILEK

    Wuwu przyczepie sie ciebie haha, piszesz ciurkiem i dosc trudno sie to czyta... Moglbys wypuktowac poszczegolne wady akapitami i znacznie lepiej to by wygladalo! A modelik przyjemny, do wad wytknietych bym dolozyl takze niewlascie umiejscowienie swastyki (kąt). I słabe zdjęcia - komórka to nie jest to, warto zaopatrzyć sie w prawdziwy aparat.
  20. Banny

    Fw 190 A-8/R11 Revell 1:72

    Eee tam bez przesady, to twój model. Możesz zrobić go w różu z czerwonymi ciapkami i też będzie OK!
  21. Banny

    Fw 190 A-8/R11 Revell 1:72

    Jak masz cisnienie pasy, to może cos takiego? Efekciarskie, a jednak prawdziwe!
  22. Banny

    Fw 190 A-8/R11 Revell 1:72

    Producenci wypuszczają ten sam model w różnych pudełkach, z innymi kalkami. Jest edycja FW 190D Academy właśnie w takim malowaniu: http://www.mojehobby.pl/academy-1611-focke-wulf-fw-190d-9-p-1-106793.html . To dobry model i w rozsądnej cenie, także jak zależy ci na tym konkretnym malowaniu, to może warto by było sięgnąć po ten zestaw. Heh, to jakiś element współczesnej awioniki, bo to Foka współczesnie odbudowana i latająca.
  23. Banny

    Fw 190 A-8/R11 Revell 1:72

    Odtworzenie historycznego malowania najbardziej wpływa na wygląd i odbiór modelu. Tego czy kokpit jest wklejony milimetr głebiej czy płycej nikt nie zauważy, a fikcyjne malowanie od razu będzie się rzucało w oczy. Do FW 190 można znaleźć wiele atrakcyjnych i jednocześnie historycznych malowań, także może warto chwile... pogoglować?
  24. Banny

    Fw 190 A-8/R11 Revell 1:72

    Może chodzi o tzw Papagai-Staffeln? Tylko dlaczego Anton??? Tam latały Dory, zresztą jest wypusk modelu Academy właśnie w tym malowaniu. Co do naszego projektu, to nie zaśmiecajmy wątku kolegi!
  25. Banny

    Fw 190 A-8/R11 Revell 1:72

    Zamiast zwracać sie do fachowców szybciej wychodzi googlowanie w tych kwestiach, np:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.