Banny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 064 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Banny
-
Dzieki Panowie! To chyba najlepsza pochwała jaką mogłem usłyszeć!!!
-
Hawker Tempest R@B JN751, pilot Wing Commander Roland P Beamont, maj 1944. O jednostce... W lutym, Wing Commander R.P. Beamont otrzymał zadanie sformowania pierwszego skrzydła Tempestow w 2 T.A.F. Wing No 150 początkowo składał się z dwóch dywizjonów Typhoonów przeniesionych z Air Defence of Great Britain (ADGB). Dywizjony No. 3 i 486 (New Zealand) Tempesty otrzymały w marcu i odbyły w Szkocji na trening strzelecki. W końcu miesiąca Skrzydło zostało przesione do bazy No.B60 (ALG) w Newchurch, gdzie dołączył Dywzijon No.56 Squadron (który z braku Tempestów został chwilowo przezbrojony z Typhoonów na Spitfire'y V) Pod dowództwem Beamonta 150. Wing prowadził osłonę lądowania w Normandii. 8 czerwca Skrzydło (w składzie Dywizjony No.3 i No.486) prowadzone Wing Commander Beamonta natknęło się nad Rouen na formację pięciu Bf109G-6. Beamont zestrzelił jednego, a dwa inne zostały zaliczone na konto Dywizjonu No.3. To były pierwsze zwycięstwa odniesione na Tempestach! 18 czerwca, nadal bazując w Newchurch, Wing został przeniesiony do obrony przed atakami V1. Po 3 miesiącach, kiedy zagrożenie ze strony V1 się zmniejszyło, 150 Skrzydło wróciło do zadań nad kontynentem. Skrzydło uzyskało w tym czasie 632 zwycięstwa nad V1 co stanowiło rekord w RAF! O pilocie... Wing Commander Roland P Beamont, CBE, DSO, DFC, DFC (USA), DL. Urodzony 10 sierpnia 1920, Roland Beamont trafił do Dywizjonu No87. we Francji w listopadzie 1939. Powrócił do Anglii 20 maja 1940 mając na koncie zaliczone 1 x Do17 i 1 x Bf 109. W czasie Bitwy o Anglie zyskał kolejne 3 zestrzelenia. W czerwcu 1941 został odkomendorowany na dowódcę Dywizjonu No79. Od grudnia 1941 pracował jako pilot testowy w fabryce Hawker Aircraft Limited. 29 czerwca 1942 przeniesiono go do Dywizjonu 609., wyposażonego w Hawker Typhoony No.609, stacjonującego w Duxford. W październiku 1942 przejął dowodzenie tą jednostką. Beamont powrócił do fabryki Hawkera w maju 1943 i brał udział w programie testów Tempesta. W lutym 1944 otrzymał zadanie sformowanie pierwszego Skrzydła Tempestów, o czym wyżej. 12 poździernika 1944 dowodząc Skrzydłem składającym się z pięciu dywizjonów Tempestów (przemianowanym w międzyczasie na No. 122) został zestrzelony i trafił do niewoli. Na Tempestach Beaumont zniszczył 1 x Bf109, 1 x Fw190, 1 x Ju88 ziemi i 32 x V1. Po wojnie Roland Beaumont został szefem oblatywaczy w English Electric, i testował Canberre, P1, Lightninga i TSR2. Był pierwszym brytyjskim pilotem który na brytyjskim samolocie przekoroczył barierę 1 Macha i 2 Macha w locie poziomym. Odszedł na emeryturę po udziale w programie Tornado. O samolocie... JN751 to maszyna pierwszej serii, powstała w fabryce Hawkera w Langley i została dostarczonya do RAF 20 lutego 1944. Samolot początkowo trafił do Dywizjonu No.486 (NZ) ale przeniesiony do Dywizjonu No.3 został osobistą maszyną R P Beamont'a. Podczas walki 8 czerwca 1944, kiedy Beumont zaliczył pierwsze zestrzelenie w historii Tempestów, JN751 został trafiony w skrzydło pociskiem z działka. W lipcu i sierpniu na konto tej maszyny można było zaliczyć ponad 30 zestrzałów V1. 1 września 1944 podczas startu nastapiła awaria silnika i JN751 lądował przymusowo w Langley. Samolot został zreperowany, ale chyba Beaumont nie był zadowolony, bo ostatni lot odbył na JN751 5 września. Tempest został 3 października 1944 odesłany do No.20 MU, skąd trafił do Dywizjonu No. 287 w Hornchurch. Kariera JN751 zakonczyła się 18 maja 1945, kiedy JN751 prowadzony przez Flight Sergeant'a P.C.A. Redstone rozbił się we mgle, grzebiąc pilota. O modelu... Hawker Tempest w wykonaniu FROGa wygląda dość ubogo. Ale nie ma się co dziwić. Formy zostały opracowane zapewne w latach 60-ych ubiegłego wieku. Na pewno wcześniej niż opisanego tutaj P-47 Thunderbolta viewtopic.php?t=24645. O ile P-47 miał wypraski w ramkach i dość rozbudowane linie podziałowe, to wypraski Tempesta były w tzw. gałązkach, a linie podziałowe bardzo uproszczone. Praktycznie brak detali zewnętrznych jak rurka pitota czy antena. Ale za to 3 zestawy podwieszeń do wyboru: dodatkowe zbiorniki, bomby lub rakiety. Ciekawostką są oddzielne lotki i stery (wkleiłem je na wprost, ale zastanawiałem się czy nie zrobić wychylonych...). Wnętrze to podłoga i fotel. Płyta pancerna za pilotem odlana z kadłubem. Dziwne, ale owiewka kabiny była w tym przypadku przejrzysta, a szkło to chyba największa bolączka Novo. Pieczołowicie zachowałem prymitywny charakter modelu i nie dokonałem żadnych zmian, choć kusiło mnie łatwe dorobienie paru drobiazgów, choćby jak wspomniana rurka pitota, antena, czy wypiłowanie wylotu z chłodnicy. Jedyną poprawką jaką musiałem wykonać to podwozie główne. Fabryczne golenie nie nadawały się do zastosowania ze względu na zniszczenie formy. Mimo wyraźnych śladów uszkodzenia formy w kilku miejscach muszę powiedzieć, że samolocik składało mi się całkiem przyjemnie, a ze szpachlówki korzystałem naprawdę sporadycznie. W każdym razie dużo mniej niż w P-47D. Co do malowania, to model oczywiście zestawu kalkomanii nie miał. Wybrałem malowanie R P Beumonta, przedinwazyjne. Bo znane jest także malowanie w typowych pasach inwazyjnych. Ten egzemplarz ma pasy szybkiego rozpoznania na dolnych powierzchniach, charakterystyczne w zasadzie dla Typhoonów, w okresie przed inwazją. Minusem było to, że samolot Beaumonta pochodził z pierwszej serii i powinien mieć wystające lufy działek, ale konsekwentnie nie wprowadzałem żadnych poprawek ani uzupełnień zestawu, także wybaczcie to uchybienie (zresztą jak mnóstwo innych haha). Kalki pochodzą z różnych zestawów. W przypadku kokard to pewien problem, bo odcienie czerwieni i niebieskiego rzadko pasują do siebie, ale udało mi się jakoś dobrać. Choć np finflash składa się z dwóch różnych kalkomanii... Litery i numer seryjny malowałem farbą na przezroczystych kawałkach kalkomanii. Idealnie nie jest, ale to w końcu wykonanie vintage! Malowanie Humbrolami, pędzlem. No dobra, dość ględzenia. Fotki:
-
Nie za kolorowy ten kokpit??? http://www.ww2aircraft.net/forum/album/color-photos/p7154.html albo http://img329.imageshack.us/img329/793/stukacockpitbl4.jpg
-
Ten dalekowschodni był malowany czesciowo aerografem w modelarni. I z braku wlasciwych farb jakims srebrolem nitro! Przy napylaniu z odpowiedniej odleglosci srebrol nie rozpuszczal tworzywa. A ciemno/jasno-niebieskie kamo tez jest dosc oryginalne i spotykane tylko w jednym dywizjonie. Z tym ze faktycznie, aby czarny plastik z ktorego byly wypraski nie przeswitywal musialem polozyc wiecej farby niz zwykle...
-
Mimo, że pogoda i oświetlenie dziś niezbyt sprzyja, to zrobiłem parę fotek gotowego Tempesta. Zanim obrobię i pokażę te zdjęcia, to przy okazji machnąłem także P-47D w moim starym wykonaniu, tak gdzieś z połowy lat 80-ych. Oczywiście to ten sam zestaw FROGa, co prezentowany ciut wcześniej w tym wątku. Kurz trochę przetarłem, ale cyfrówka ujawnia bezlitośnie patynę czasu. Swoją drogą... mam wrażenie, że ten model w starym wykonaniu prezentuje się lepiej niż w nowym! Chyba dopada mnie demencja starcza haha. A wy co sądzicie? Acha, malowanie zaczerpnąłem ze Skrzydlatej Polski i oznaczenia sam wykonałem. Nie wiem, czy takie malowanie faktyczne występowało, bo materiały z SP nie zawsze były wiarygodne...
-
Sorki, trochę skaczesz KilY od ogółu do szczegółu, stąd to nieporozumienie. Informacji o Korsarzu jest naprawdę sporo, jest to dobrze udokumentowany samolot. Nie zawsze to dotyczy jednak konkretnych maszyn! Jeśli idzie o ogólne zasady malowania samolotów morskich USA to najlepszą pozycją jaką widziałem jest "The Official Monogram U.S. Navy & Marine Corps Aircraft Color Guide, Vol 2: 1940-1949". Może uda ci się gdzieś znaleźć... Jeśli podchodzisz do modelu tak ambitnie i szczególarsko to w sumie szkoda, że bazujesz na Hobby Bossie... F4U1 w 1/72 ma kilka lepszych alternatyw. Najlepsza jest Tamaja. Academy nie tej finezji, ale to też dobry model i kosztuje podobnie co HB.
-
Chyba żartujesz? Np: http://www.aircraftresourcecenter.com/AWA1/101-200/walk136_Corsair/walk136.htm http://www.cybermodeler.com/aircraft/f4u/f4u_walk5.shtml http://needfile.net/f4u-corsair-walk-around
-
Humbrol nie ma dobrego odpowiednika Glossy Sea Blue. Kiedyś produkował farbe o numerze 181, ale od pewnego czasu nie ma jej w ofercie. Możesz użyć ewentualnie Humbrola 15 Midnight Blue (trochę za jasna). Co do barw wewnetrznych, to zadaj sobie troszkę trudu i poszperaj, choćby na tym forum...
-
Tak jest. To charakterystyczna maniera Hobby Bosow z serii easy.
-
MiG-29UB w towarzystwie PZL-130 ORLIK skala 1:48
Banny odpowiedział jacek g. → na temat → [L]Galerie
A gdzie się podziała obsługa lotniska??? Tak serio, to piekne modele, na dodatek pomysłowo sfotografowane. Gratulacje! -
Chciałem tylko powiedzieć, że jak dla mnie kokpit jest OK. Trudno mi ocenić na jakim poziomie kolega będzie wykonywał Devastatora. Nie mam nic przeciwko samodoskonaleniu, ale nadmierne podnoszenie poprzeczki może czasem okazać się bardziej zniechęcające niż motywujące. Ale już się nie odzywam!
-
Ja twierdzę, że nie będzie widać jak gruba/cienka jest warstwa farby wewnętrz. Poza tym chyba przesadzacie...
-
Ja uzywam Humbrola 31 jako grey-greena.
-
Wiesz, ja też buduje takie starocie, możesz zerknąć np na moją frogowską Barracudę: viewtopic.php?t=23655 , ale doszedłem do wniosku, że starych modeli nie warto przerabiać, waloryzować itp. Tak naprawdę przestają być wtedy vintage, a z reguły także nie są pełnowartosciowymi replikami według obecnych standartów. Takie ni to ni owo, a wymaga jednak sporego nakładu pracy. Dlatego postanowiłem budować stare modele wprost z pudła ( viewtopic.php?t=24645 ) i wcale nie umniejsza to zabawy z modelowania. Wręcz przeciwnie, bo modele powstają szybciej i nie zzerają takiej ilości pracy, która tez ma swoją wymierną wartość. Modele nie tracą wtedy swojego przaśnego stylu, zachowują oryginalną formę przewidzianą przez producenta. Z założenia te modele nie mają być wierną repliką prawdziwego samolotu tylko mają jak najwierniej przedstawiać przybliżoną wizję maszyny, przygotowaną przez wytwórce modelu. Tym samym dbam, aby model wyglądał jak... model, a nie jak prawdziwy samolot. I to moim zdaniem jest idea modelarstwa VINTAGE! Kasa nic do tego nie ma. Mnie stać na każdy najnowszy model, zresztą mam sporo zestawów Hasegawy, Tamaji i Fujimi czekających na złożenie, a jednak... Twój Firefly zapewne nic by nie stracił, gdybyś zachował te oryginalne nity. A może by nawet zyskał??? Moim skromnym zdaniem oczywiście...
-
Tak naprawdę o finalnym odbiorze modelu decyduje właśnie malowanie... Jeśli nie jesteś siebie pewien w tym zakresie, to mam wrażenie, że niewłaściwie rozkładasz priorytety swojego wykonawstwa. Jak opanujesz podstawowe techniki, w tym malowanie, to wtedy możesz zabrać za szczegóły wnętrza, dodatki, blaszki, żywice itp. Na razie postaraj się wykonać zestawy POPRAWNIE i nie poddawaj się presji na waloryzowanie, przeróbki. To zabiera czas i wpędza w koszty. Ale zrobisz jak zechcesz! Powodzenia!
-
To chyba lepiej było w ogóle odpuścić nitowanie! Zdecydowanie psuje odbiór modelu, a kosztowało przeciez dodatkową prace. Podobnie wnetrze. Zrobione, ale przez fabryczne owiewki niewiele widać. Przy takich starociach albo odpuścić robienie wnetrza, albo zrobić i zamówić nowe oszklenie (choć nie wiem czy ktoś robi owiewki vacu do Fireflay'a). Inaczej można się narobić na próżno. Zresztą do tylnego stanowiska można było łatwo wyciąć i wygiąć z arkusza folii przezroczystej.
-
Hmmm... Moim zdaniem możesz wydać nawet 2 razy więcej na dodatki, a i tak ten model będzie kiepski, bo podstawa jest kiepska. Jeśli stać cię na Airesy i Eduardy (pewnie z 50 pln razem), to trzeba od razu było kupić Fine Moldsa i nie zawracać sobie głowy Airfixem, jednym z najgorszych modeli Gustawa na rynku! Moja rada to sklej sobie ten samolocik treningowo, zamknij kabinke za to poćwicz malowanie, zapuszczanie linii, slady zużycia itp. Ambicję i kasę zachowaj na kolejny, lepiej przemyslany projekt!
-
1) Zamiast zapałki zafunduj sobie najdrobniejszy pedzel retuszerski "00". Na pewno będzie nim łatwiej malować ramki owiewki. Ja tak robie i efekty są całkiem OK, bez maskowania. 2) "Szkło" zawsze staram się wklejać na końcu, już po pomalowaniu modelu, z kilku powodów: - oszklenie łatwiej malować, kiedy nie jest wklejone, bo elementem trzymanym pencetą łatwo można manewrować i wygodnie ustawiać do malowania pędzelkiem retuszerskim - malując sam model nie muszę uważać na przypadkowe zapaćkanie oszklenia - pomalowaną już owiewke przytwierdzam clear-fixem, o ile jest dobrze spasowana lub przyłapuję na gęstą farbe (np która gęstnieje na wieczku puszki po otwarciu). Dzięki temu można łatwo wypełnić niewielkie szczeliny.
-
Eeee tam! To już nie będzie vintage! Mogłeś pomyśleć wcześniej, a teraz to już szkoda kaleczyć gotowy samolocik. IMHO oczywiście! PS Zaraz sprawdzę, czy w swoim sklejanym dawno, dawno temu wydłubałem??? Ale wtedy to nie było vintage, heh...
-
Drabik, nie to że się czepiam, ale możesz pacnąć jeszcze jakąś czarna matowa farba wlot powietrza do silnika?
-
Calkiem fajny. Literki powinny być podobno czerwone. Wiem, że w zestawie czarne, ale ciekawie by było jakby to ktoś poprawił. Np malując drobnym pędzlem kalki? I mógłbyś trochę zróżnicować srebrne malowanie płótna i aluminium osłon silnika. Samolocik zyskałby nieco życia...
-
Och, nie jestem pewien, czy jakikolwiek FROG znalazl się w pudełku Airfixa (lub odwrotnie)... To byly dwie zazarcie konkurujace firmy, odwieczni wrogowie. Jak ktoś zna jakies konkretne przykłady, to chętnie się zapoznam. Zreszta te obydwie firmy takze upadly w podobnym czasie. Airfix co prawda utrzymal znak firmowy i jest na rynku, ale wielokrotnie zmienial wlasciciela i do niedawna praktycznie wegetowal na rynku modelarskim. Szczesliwie wyglada na to, ze Airfix wraca do gry, niczym feniks z popiolow!
-
Sorki RAV, może się trochę zasugerowałem oglądajac twoja galerię, a nie ma tam niektórych samolotów widocznych w gablotkach... W każdym razie, jakbyś cyknał kilka zbliżen to chętnie bym obejrzał także twoje starocie!
-
Hmmm... Skoro musiałes przywołać zdjęcia z 1993 aby zaprezentować te modele, to zakładam że nie masz ich już w kolekcji???
-
Dzieki RAV za wspominkowe fotki. Musze ci powiedziec, ze wiele z widocznych u Ciebie modeli mialem, i to nawet w tym samym malowaniu! Wyrzuciłeś stare modele? Troche szkoda... Spełniając życzenia wrzuciłem kilka inboxów (choć to akurat złe określenie, bo modele Novo były zazwyczaj w foliach bez pudełka heh) tutaj: viewtopic.php?t=24846 . Przy okazji chciałbym publicznie podziekować Koledze marek_1101 za zupełnie bezinteresowne wsparcie projektu budowy modeli FROG/Novo. Właśnie dostałem od niego stylowe pudełko (a jakże by inaczej po... Novo Vengeance! ) szczelnie wypełnione kalkomaniami różnego rodzaju! Z pewnością je wykorzystam, tym bardziej że kalki w większości pochodzą z podobnego okresu co modele i będą się świetnie komponować w stylu vintage! Kalek jest tyle, że raczej nie mam szans ich wszystkich wykorzystać, także gdyby jednak ktoś zabrał się za budowę jakiejś Novo'wskiej maszyny i miał problem z kalkami, to niech się do mnie odezwie. O ile coś wyszperam, to chętnie sie podzielę! Także jeszcze raz przesyłam modelarskie pozdrowienia i podziekowania dla Kolegi marek_1101 ! Na dniach zaprezentuje FROGowskiego Tempesta, który to czeka tylko na... położenie kalkomani! A zacząłem dłubanine nad Martin Baltimore. Nie wygląda to optymistycznie, bo forma zniszczona, ale może uda mi się wyrzeźbić z tego jakiś model?
