No to jeszcze trochę o chusteczkach...
To, co proponujesz- to dobra droga- tylko, że trochę zbyt krótka. po wyschnięciu Wikolu (lub nasączeniu Sidoluxem) trzeba pociągnąć całość "szmaty" szpachlówka w płynie np. Gunze lub zwykłą Tamiyowską rozprowadzaną acetonem technicznym. I tak kilkakrotnie, aż do zadowalającego efektu.
Zapewniam, że żywiczne wyroby czy tfu- rczość z Miliputa, modeliny albo tzw. greenstaffu można sobie odłożyć na półkę. Taką technologię stosuje juz od ładnych paru lat- jest niesamowita, szczególnie przy imitowaniu brezentu albo flag rzuconych gdzieś na pokrywę silnika, czy wieżę.
I jeszcze jedna uwaga- kolor kamuflażu bardziej rozcieńczaj podczas nakładania- wtedy bardziej zbliżysz sie do oryginału
Niecierpliwie czekam na ciąg dalszy Tygrysa.
Pozdrawiam i życzę sukcesów...