Skocz do zawartości

Okręty - zadajemy pytania - otrzymujemy odpowiedzi.


Duży Modelarz

Rekomendowane odpowiedzi

Pomyliłeś  forum , albo ja jestem wprowadzony w błąd . Więc wyjaśnij mi gdzie są kingstony na tejże jednostce budowanej w 1941 r. w

stoczni Federal Shipbuilding.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 1 month later...

Witam szanownych Kolegów w dziale pływającym.

Mam pytanie czy w temacie żaglowców plastykowych jest jakaś standardowa skala, coś jak 1:350 dla okrętów wojennych?

Lata świetlne temu kleiłem modele żaglowców z Małego Modelarza ale nawet nie pamietam czy wszystkie były w jednakowej skali a teraz na stare lata zachciało mi się skleić kilka modeli pod żaglami i wolałbym żeby były w jednej skali jak np.  samoloty 1:48 czy pancerka 1:35. Proszę o wyrozumiałość bo to dla mnie nowe wyzwanie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

To zależy czy chcesz budować z gotowych zestawów z plastiku czy drewna? W plastiku to masz bryndzę: kilka starych modeli każdy w innej skali, trochę ekstremalnych miniatur w 1/350. Z drewna to kilku wytwórców ale też jakoś szału nie ma (jak to w statkach i okrętach): więc warto sprawdzić ilości modeli w danej skali i wyjdzie standard :) ale to inne skale niż plastik. Tam bardziej liczy się długość modelu, niemniej uważam, że najwięcej zestawów jest w skali między 1/80 a 1/100. No a jak chcesz budować od podstaw -  to wolna amerykanka i kierujesz się wielkością miejsca wolnego lub np. dostępnością akcesoriów.

 

Edytowane przez tojarro
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cześć!

Nie, żebym nałogowo żaglowce kleił, ale mam kilka uwag:

- jest jeszcze jedna opcja - żaglowce kartonowe. Wydawnictwo Shipyard kiedyś bardzo ładne modele robiło, głównie w skali 1:72. Warto sprawdzić, bo były świetnie opracowane:

 

https://modelnet.pl/shipyard-2/

 

- dokumentacja - przy budowie modeli żaglowców często problem jest taki, że kiedy te starsze z nich pływały, to fotografia jeszcze nie była wynaleziona - więc dokumentacja to głównie obrazy, ryciny z podręczników i opisy literackie... Czasem bardzo trudno coś z tego wywnioskować - więc przy budowie modelu warto się kierować dostępnością dokumentacji, np. rysunków wykonanych przez archeologów i innych entuzjastów. Niestety, nigdy się nie wie czy taki model żaglowca jest rzeczywiście prawidłowy i dokładny...

 

Życzę powodzenia i pozdrawiam

 

Paweł

  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję kolegom tojarro i pmroczko za podpowiedzi. Tak myślałem że raczej nic sensownego z moich przemyśleń nie wyjdzie. Chyba dam sobie spokój z żaglowcami z plastyku bo każdy w innej skali to tak trochę bez sensu. Może zrobię sobie jakiś pojedynczy model i tyle, kartonowych to już raczej nie będę próbował sklejać. W temacie pływadeł to mam kilka okrętów 1:350 i wystarczy. Pozostanę wierny swoim samolotom 1:72(i kilka 1:48).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja kiedyś nabrałem ochoty na żaglowiec. Zwierzyłem się koledze modelarzowi, że chcę kupić sobie zestaw (drewniany), a on mi powiedział - ja mam akurat do wydania, bo teść zaczął budować i zmarł, więc możesz go dostać. Ni o dostałem zestaw od "artysty w latrynie" (Artesania Latina - nie polecam tej firmy!). Ś.p. teściu zrobił dobrą robotę przy klejeniu szkieletu ze sklejki i pokładu zagiętego w dwóch płaszczyznach, ale klejąc deskowanie dna niestety zepsuł sprawę. Musiałem zdjąć to deskowanie, wyciąć sobie nowe listewki i zacząć od nowa - było to bardzo ciekawe zajęcie. Budowa zajęła mi chyba trzy albo cztery lata (budowałem tylko w weekendy i w wakacje), za to kadłub był dobrze wysezonowany 🙂 Model jest w skali 1:50, więc dużo detali można było odwzorować. Inna sprawa, że plany dostarczone z zestawem obrażały ludzką inteligencję, a wiele części trzeba było wywalić i zrobić od podstaw. Także musiałem zrobić sporo riserczu i nauczyć się nowych umiejętności (np. owijania lin, obszywania żagli). Za to wykonany model jest wyjątkowy w mojej kolekcji - ani jednej plastikowej części!

Morał jest taki, że polecam spróbować (drewniany albo kartonowy - różnica jest wbrew pozorom niewielka, bo najwięcej roboty to i tak liny i żagle) . Jak zbudujesz jeden, to pokusa stworzenia kolekcji powinna zelżeć 🙂. A jak weźmiesz skalę typu 1:50 albo 1:100 to bez problemu powinno Ci się udać znaleźć drugi i trzeci model w tej samej skali. W mojej ocenie modele żaglowców w skalach mniejszych niż 1:100 to już szaleństwo - wszystko się robi za małe i trzeba upraszczać i rezygnować z całej masy detali. Tak samo jednostki mające więcej niż trzy maszty i więcej niż jedno piętro żagli - plątanina lin, które tam są może przyprawić o chorobę. W świetle tego jak weźmiesz sobie model żaglowca z lidla (czasem się trafiają) to albo się rozchorujesz, albo spędzisz lata próbując poprawić 50-letni plastik.

 

Przy okazji polecam ten wątek:

https://forum.finescale.com/t/the-latest-distractions/258446

 

Jego autor przez pewien czas był bezdomny i budował drewniane okręty mieszkając w samochodzie...

 

A to wynik mojej pracy (jeszcze przed skończeniem):

 

pilot02.jpg

 

Życzę powodzenia z projektami i pozdrawiam

 

Paweł

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.