-
Liczba zawartości
176 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez knoor
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 7
-
Podążając listą kolejnych etapów, retrospektywnie cofam się do początku tygodnia i kroku 14: Krok 14 - zacząłem zabawy z olejami, ale jedna czegoś mi brakowało, kontrast między brązem a jasnym zielonym był zbyt duży... po namyśle postanowiłem położyć jeszcze jedną, bardzo cienką warstwę ciemniejszego zielonego położonego na chipping fluid. Jak się jednak okazało, chipping fluid i oleje nie za bardzo się lubią (patrz wpis powyżej), efektem czego znów trzeba było polecieć krokami lakier->fluid->farba. Po tej operacji model wyglądał tak: Krok 15 - znów drapanie, a po nim znów lakier bezbarwny. Nie planuję już więcej drapać, dlatego czas na parę słów odnośnie porównania lakier do włosów vs dedykowany chipping fluid. Moim zdaniem dedykowany środek sprawdził się lepiej od lakieru (używałem jakiegoś taniego lakieru do włosów z biedry nakładanego zarówno z puszki jak i aerografem). Dedykowany środek dawał mi lepszą kontrolę oraz pozwalał na tworzenie mniejszych, precyzyjniejszych obić, które potem fajniej wyglądają na modelu. Lakier do włosów tworzył raczej duże ubytki, które trudniej było kontrolować. Dodatkowo zauważyłem, że lakier ma taką niefajną przypadłość, że potrafi się aktywować nawet po pokryciu lakierem bezbarwnym. Z jednej strony strony jest to niepożądane, z drugiej jednak zauważałem też, że można w ten sposób uzyskać efekt "odchodzącej farby" - i to dosłownie takiej łuszczącej się. W pewnych sytuacjach myślę, że taki efekt może się przydać i można to wykorzystać. Ogólnie jestem raczej niezadowolony z efektów, jakie uzyskałem na kadłubie przy użyciu lakieru do włosów. Wieża na której użyłem chipping fluidu wyszła mimo wszystko jakoś fajniej. Krok 16 - oleje. O olejach wspomniałem już pobieżnie w kroku 14, ale tu rozpisze się trochę więcej. Moim zdaniem to dopiero oleje pozwalają wyciągnąć 110% z poprzednio położonych warstw - czyli ciemnobrązowej bazy oraz dwóch odcieni zielonego. Natomiast dużo zależy tu od układu i wyglądu obić - moim zdaniem na kadłubie nie wyszły mi tak fajnie jak na wieży (po części wina użytego fluidu - dedykowany na wieży vs lakier na kadłubie). Ale do rzeczy. Używałem zamiennie trzech środków: Rust streaks od AK (80% roboty zrobiłem tym jednym środkiem), Light rust wash Miga (jakieś 10% miejsc) oraz Tamiya Panel Liner Brown (też jakieś 10% roboty). Rust streaks był moim "środkowym" kolorem, light rust jasnym a panel liner - bez niespodzianek - ciemnym. Jeśli powierzchnia, nad którą pracuję miała dużo obić i dużo odsłoniętej stali, zwilżałem całość White Spiritem a potem nakładałem tu i tam wash. Efekt można urozmaicić albo dając gdzieniegdzie więcej produktu albo używając w niektórych miejscach innych odcieni brązu (u mnie light rust/panel liner). Zwilżenie powierzchni powoduje, że kolory od razu zaczynają się ładnie nakładać, ale i tak całość jeszcze wybiórczo blenduje tu i tam małym pędzelkiem. Ostateczny efekt jest taki, że cała powierzchnia nad którą pracuje dostaje jakąś większą lub mniejszą ilość washa, powodując przesunięcie koloru w stronę brązu - więc wash staje się trochę filtrem a nie stricte washem. Jednak takie dywagacje odstawiam na bok, ważniejszy jest efekt, a nie rozkminy od ilu %% mamy wash a od ilu już coś innego;) Jeśli powierzchnia ma mniej obić, robię losowo kropki washa, które potem blenduje - jednak efekt końcowy jest podobny, powstaje taki filtro-wash. Generalnie co uważam za najbardziej istotne w tym punkcie: polecam mieć w zanadrzu dwa-trzy koloru do robienia rdzy, wybrać sobie jeden (środkowy) jako główny i dwa pozostałe do stworzenia ciekawych kontrastów. Ogólnie krok ten zajmuje dość dużo czasu i pośpiech jest niewskazany. Ja planuję na pewno spędzić tu jeszcze trochę czasu:) Czeka mnie jeszcze trochę zabawy olejami oraz pracy nad zawieszeniem nim przejdę do mazania graffiti. Jak na razie czołg z wieżą wygląda o tak:
-
Tych warstw jest tam już tyle, ze straciłem dokładną rachubę;) Policzmy... 1. Podkład 2. Baza brąz 3. Chipping fluid 4. Jasny zielony+drapanie 5. Lakier satyna 6. Mix wash+oleje 7. Lakier mat 8. Chipping fluid 9. Ciemniejszy zielony+drapanie 10. Lakier mat 11. Aktualnie znów lecę z mixem wash+oleje
-
Ja do swojego lodówkowca do agregatu dałem zwykły olej 10W40, (na obudowanie wpisany czynnik R134a). Ponad dwa lata chodzi bez problemów póki co.
-
Z uwagi na wcześniejsze problemy z chipping fluidem (zbijanie się w kropelki zamiast prawilnego pokrywania powierzchni, foto powyżej) dziś przeprowadziłem eksperyment: co powoduje takie zachowanie? Podejrzewałem, że było to spowodowane użyciem fluidu na powierzchnię pokrytą wcześniej farbami olejnymi (chociaż nie mam pojęcia, jaki byłby mechanizm tego zachowania). Na próbę użyłem dwóch różnych lakierów do pokrycia modelu - matowy Mr. Hobby i satyna Vallejo. Po użyciu lakieru problem zniknął, chipping fluid można nałożyć normalnie. Wołam @Pan_na_Zulawach do wyników i ruszam dalej z robotą.
-
@Pan_na_Zulawachhmm, no właśnie nie miałem wcześniej tego problemu przy robieniu wieży, a również dawałem dwie warstwy chipping fluidu przedzielone lakierem. Z drugiej strony nie pamiętam już, czy dałem tam mat czy satynę. Sprawdzę jutro obydwie opcje, dla dobra nauki;)
-
Dziś taka ciekawostka, o której nie wiedziałem - co się stanie, gdy użyjemy chipping fluidu (tego prawilnego, od Miga) na powierzchni potraktowanej wcześniej olejami (tu: wash Rust Streaks)? Odpowiedź na obrazku. No kurrr... Pracowałem ostatnio trochę z olejami, ale uznałem, że kontrast między rdzą a spłowiałą zielenią będzie za duży. Stąd decyzja o dodatkowej warstwie ciemniejszego zielonego położonej na kolejną już warstwę chipping fluidu - jak widać nie plan się nie powiódł;) Fluid zmyłem wodą, model jest cały mokry - poczekam do jutra, położę bezbarwny lakier i operację powtórzę.
-
Fajny;) Co do uwag, rzuciła mi się w oczy niespójność pomiędzy mocno brudnym dachem wieży a relatywnie czystą górą kadłuba.
-
Krok dziesiąty: chipping fluid, a po nim kolor bazowy. Jako fluid ponownie użyłem lakieru do włosów, ale tym razem w znacznie większej ilości (kilka warstw, do tego stopnia, że sam model zrobił się z matowego błyszczący). Ostatnio trochę eksperymentowałem z chipping fluidem, dlatego też może kilka słów dla osób interesujących się/planujących użycie tej metody. O ile daje ona ciekawe efekty i fajnie wygląda na filmikach promujących moim zdaniem średnio nadaje się do użycia przy robieniu modeli czołgów w stanie "używalności". Dlaczego: - duża nieprzewidywalność - może okazać się, że farba nie chce schodzić, wówczas całkiem prawdopodobne będzie całkowite ściąganie farby z modelu i restart. Analogicznie, może okazać się że farba schodzi zdecydowanie zbyt chętnie - i to, co miało być kilkoma ryskami nagle stało się olbrzymim kawałkiem gołej stali - duża czasochłonność - tak, tak. Wydaje się, że nie ma tu wielkiej filozofii, trochę wody i trochę dziubnięć pędzlem, 5 minut i gotowe - ale jednak zrobienie ciekawej faktury zadrapań/zarysowań wymaga dużo uwagi i ostrożności. Jeden zły ruch może spowodować zerwanie zbyt dużej ilości farby - i mamy problem. Należy pracować na małych kawałkach jednocześnie, ostrożnie i zawczasu mając już w głowie planowany, końcowy wygląd. Przy "zwykłych" modelach do obić moim zdaniem dużo lepiej sprawdza się gąbka lub pędzel. Ewentualnie chipping fluidu można użyć do pewnych powierzchni, typu fragmenty błotników, jakieś blaszane zbiorniki - ale bazując na swoich doświadczeniach raczej nie polecam używania go do "po całości". Inaczej sprawa ma się w przypadku robienia wraków/mocno zardzewiałych pojazdów. Tutaj ta metoda daje fajne efekty. Warto pamiętać, że lepiej dać fluidu za dużo niż za mało:) Krok jedenasty: drapanie. Przy kadłubie miałem sporo więcej powierzchni do obrobienia niż przy wieży, dlatego też miałem szansę na wypracowanie jakiegoś konkretnego podejścia. Metoda, jakiej używałem pod koniec była następująca: dużym, miękkim (ważne!) pędzlem zwilżam fragment, na którym w danym momencie chcę pracować. Zaczynam od zrobienia kilku drapnięć wykałaczką (grubsze) lub pęsetą (cieńsze), ponownie zwilżam. Następnie, w zależności od tego, jak dużo farby chcę ściągnąć: - jeśli małą lub średnią ilość, pracuje małym, średnio twardym pędzelkiem pomagając sobie wykałaczką, co jakiś czas dodając trochę wody - jeśli dużą ilość, wówczas używam twardego, sztywnego pędzla i większej ilości wody. - jeśli chcę utworzyć pojedyncze punkty ściągniętej farby, wówczas uderzam pędzlem od góry Warto mieć w zanadrzu jakiś miękki pędzel do odciągania wody z kawałeczkami ściągniętej farby. Tak jak też pisałem wcześniej, lepiej zawczasu użyć za dużo chipping fluidu niż za mało. Po skończeniu tego etapu nie ze wszystkich powierzchni jestem zadowolony, ale pocieszam się tym, że będę miał jeszcze okazję poprawić/ukryć te nieudaneprzy okazji malowania graffiti. Krok dwunasty: akrylowy niby-wash oraz chipping gąbką. Wymieszałem sobie kolor zbliżony do bazy, ale jaśniejszy i użyłem go jako washa w zagłębieniach, liniach podziału, zakamarkach itd. Dodatkowo wykorzystałem go do zrobienia obić gąbką. Idea jest taka, że po użyciu ogólnego washa w kolorze rdzy miejsca te będą odcinać się nieco od zwykłej bazy, dając kontrast i ciekawy efekt. Gąbką natomiast można odtworzyć trochę farby tam, gdzie przesadziło się z jej ściąganiem. Krok trzynasty: save game, czyli lakier satynowy po całości. Przyczepiłem też wieżę, żeby pokazać mniej więcej jak różni się oczekiwany efekt końcowy od stanu obecnego. W kolejnym kroku zacznie się zabawa olejami i zrobi się ciekawiej.
-
Nic tajemniczego, znajdziesz je w każdym sklepie:) Zwykły odtłuszczacz do kuchni, ja używam Cilit Bang, ale podejrzewam, że każdy inny również się nada. Można nim czyścic narzędzia, można nim czyścić modele bez obaw o zniszczenie plastiku. Ja używam do malowania Tamiyi/Vallejo i mogę potwierdzić, że ściąga te farby po dowolnym okresie. Natomiast nie radzi sobie z zaschniętym Lifecolor, szpachlówki/podkłady (np. Mr Surfacer) również lepiej czyścić jakimś Wamodem.
-
Też tak macie? Każdy nowo ukończony model trafia na najbardziej wyeksponowane miejsce w gablocie i wraz z upływem czasu przesuwa się coraz bardziej na jej tyły. Umiejętności rosną i na coś, z czego jeszcze niedawno było się zadowolonym, po pewnym czasie żal patrzeć. Przychodzi w końcu taki moment, że miejsca na składowanie zaczyna brakować i stajemy przed pytaniem: co dalej? Można taki stary model wyrzucić, można wzorem buddyjskiej mandali dać jakimś dzieciakom do wysadzenia petardą. Można też wykorzystać już zbudowany obiekt i poświęcić na trening swoich umiejętności, w efekcie dając mu niejako nowe życie. Ja wybrałem właśnie tę trzecią opcję. Niedawno kupiłem książkę The modelling guide for rust and oxidation i postanowiłem potrenować nieco przedstawione tam techniki na jakimś modelarskim złomie. Ale po co brać jakieś plastikowe graty, skoro można wziąć cały, gotowy model z samego końca swojej gabloty? Obiektem, na który padło jest T-34/76 Zvezdy - jest to mój pierwszy model, ukończony jakoś dwa lata temu. Jak wyglądał do niedawna, pokazuje fotka poniżej - jak widać określenie średni można uznać tu za komplement:D Na próbę zrobiłem samą wieżę - jak wyszła, można zobaczyć tu: Spodobało mi się, dlatego teraz wezmę się za kadłub. Efekt, jaki będę chciał osiągnąć to stary, mocno zardzewiały, zapomniany czołg - coś, co czasem widzi się stojące na tyłach muzeów w oczekiwaniu na odrestaurowanie. Żeby trochę go ożywić namaluję na nim różne napisy w stylu graffiti oraz odręczne tagi. Będę szedł z grubsza tak, jak opisane jest to w książce. Jeśli ktoś planuje wkrótce zbudowanie zardzewiałego wraku - zachęcam do obserwowania. No to do roboty! Krok pierwszy, tak wyglądał model za który się biorę. Krok drugi: jako, że będzie to wrak to w myśl hasła "Shittiness is part of the charm" oderwałem mu zbiorniki paliwa z tyłu, reflektor, mocowanie anteny, klakson oraz skrzynkę z błotnika. Błotnik z przodu również zniknął. Zamknąłem właz z przodu - teraz żałuję, bo mogłem zostawić otwarty i zrobić w środku śmietnik z pustych butelek po wódce/tanim winie. Ale nic straconego, jeszcze wykorzystam ten pomysł w przyszłości. Krok trzeci: teraz bez żadnego czyszczenia całość zamalowałem mieszanką czerwonobrązowego (Tamiya Rull Red) i czarnego. Pancerz (grube płyty) będą mieć ciemnobrązowy kolor. Cieńsze blachy (np błotniki) rdzewieją szybciej/bardziej, dlatego dodatkowo dostały jaśniejszym brązem, Tamiya XF79 Krok czwarty, który - jak się później okazało - zepsułem: chipping fluid. Mam dedykowany chipping fluid Miga, ale cebulacka natura zwyciężyła i użyłem po całości dwóch warstw lekko rozcieńczonego lakieru do włosów. Zdjęcia nie wrzucam, bo wygląda tak samo jak w kroku 3 Krok piąty: to nie atak gołębi w skali 1:35, po prostu pomyślałem sobie, że trochę takich kropek urozmaici mi kolor bazowy. Od razu mówię, że tego kroku w książce nie ma:) Krok szósty: baza i drapanie. Kolor bazowy to bliżej nieokreślona mieszanka zielonego i białego, mająca imitować spłowiałą farbę. Wkrótce po położeniu wziąłem się za drapanie. No i tu wyszedł największy minus metody na chipping fluid, czyli losowość. Farba po zamoczeniu niby trochę schodziła, ale jednak nie do końca. Wreszcie wkurzyłem się, kadłub wylądował na 15 minut w zlewie, a gdy i to nie pomogło uznałem że dosyć tego i popsikałem go odtłuszczaczem do kuchni. No i tu przechodzimy do kroku siódmego, czyli... Krok siódmy - zaczynamy od nowa. Farba elegancko zeszła po użyciu odtłuszczacza. Przy okazji urwałem tylny błotnik:) Krok ósmy - podkład. Zwykle nie mam problemów z przyczepnością farby i nie używam specjalnego podkładu, ale przy chipping fluidzie ta ekstra przyczepność może się przydać, stąd użyłem Mr. Surfacera 1000. Spaw przy przedniej płycie jest wyjątkowo paskudny, ale uznałem, że zostawiam jak jest. Ostatecznie chce trenować malowanie, nie spawalnictwo. Krok dziewiąty: deja vu, czyli znów ciemny brąz na koła, gąsienice i pancerz oraz jaśniejszy brąz na błotniki. No i teraz mam zagwozdkę - czy użyć chipping fluidu miga czy może znów walczyć z lakierem. Powiedzenie mówi, że Polak przed szkodą i po szkodzie głupi, dlatego chyba pójdzie zwykły lakier. Tym razem dam nierozcieńczony i więcej warstw i zobaczymy, co się stanie. CDN
-
To jest fajny pomysł, w sumie to nawet już trochę zacząłem, coś wrzucę;)
-
Co do rozjaśnień, wystarczy dorobić podstawkę z dużym, rozłożystym, liściastym drzewem i wstawić pod nie czołg - i jeszcze wszyscy będą cmokać nad realistycznymi refleksami światła;)
-
Ostatnio bawiłem się chipping fluidem, więc parę słow ode mnie: - im cieńsza druga warstwa farby, tym lepsza (łatwiejsza i pewniejsza) kontrola nad jej ściąganiem. Analogicznie, im druga warstwa grubsza, tym ściąganie jest trudniejsze i efekty bardziej randomowe (albo nie schodzi nic albo dużo za dużo) oraz trzeba działać bardziej agresywnie żeby farbę zdrapać - jeśli dasz cienką warstwę farby docelowej na czerwony podkład, będzie on (podkład) mocno prześwitywał. Żeby to zniwelować albo trzeba byłoby psiknąć najpierw lekką warstwę bieli/jasnej szarości żeby zniwelować czerwony a potem warstwę farby docelowej albo użyć innego koloru drugiej farby, żeby w połączeniu z czerwonym dała efekt docelowy. W teorii wyglądałoby to: czerwony podkład->chipping fluid->cienko biały->kolor docelowy->drapanie. W praktyce podejrzewam, że i tak warstwa do zdrapania zrobi się grubawa, co źle wpłynie potem nad kontrolę nad jej ściąganiem. Ogólnie jeśli nie planujesz naprawdę ekstremalnego drapania, odpuść sobie chipping fluid, lepiej będzie zrobić to pędzlem - lepsza kontrola. Co mógłbyś teraz np. zrobić - pogodzić się ze stratą czerwonego podkładu;) potem malowanie całego modelu kolorem docelowym, modulacja (ja akurat jej nie lubię, ale kwestia gustu), chipping pędzlem. Albo opcja druga: cały model na czarno, rozjaśnienia białym zgodnie z oświetleniem, na to od razu kolor docelowy - ja tak robię, bo nie lubię typowej modulacji i jestem leniwy a jednocześnie chce mieć jakieś urozmaicenia bryły. Wychodzi nawet spoko;)
-
The modelling guide for rust and oxidation. Ogólnie wszystkie techniki, jakie tam pokazują znałem wcześniej, ale jakoś pozwoliło mi to uporządkować sobie wszystko w głowie i sensownie użyć, więc zakup uważam za udany:)
-
Raczej w ramach bardziej ciekawostki niż pełnoprawnej galerii, ale efekt przypadł mi do gustu na tyle, że postanowiłem się podzielić. Kupiłem jakiś czas temu książkę poświęconą robieniu rdzy na modelach i postanowiłem potrenować pokazane tam techniki na modelarskim barachle. Padło na wieżę ze starego zestawu Zvezdy (przy okazji jest to mój pierwszy model, sprzed dwóch lat, więc można powiedzieć, że dostał częściowo nowe życie;) Pierwsze foto to zdjęcie jak wyglądała "przed". Ma to przedstawiać dawno porzuconą, rdzewiejącą gdzieś wieżę czołgu, na której parokrotnie podpisali się graficiarze. O ile z samej rdzy jestem zadowolony, tak samo graffiti i tagi wymagają jeszcze treningu bo są średnie;) Wieżę pomalowałem tak jak stała na ciemny brąz, na to chipping fluid i jasny zielony. Przecieranie, znów chipping fluid i jasny zielony. Potem wash, trochę olejów na zacieki i napisy akrylami/pastelami i gotowe. Styl mi się spodobał i może za jakiś czas przerobię całego teciaka w tym stylu.
-
No to już każdy musi sam ocenić moim zdaniem jak mu lepiej i jaki efekt chce uzyskać. Ja zrobiłem na razie dwa eksperymenty na wieży T-34 i kadłubie M48. Wieża była malowana następująco: - tamiya na spód, trzy cienkie warstwy fluidu, jedna średnio gruba warstwa tamiyi (taka, że nie było widać podkładu, ale bez przesady z tą grubością). Efekt: bardzo dobra kontrola nad zdejmowaniem farby, ale trzeba być delikatnym, farba bardzo łatwo schodzi. Najlepiej wykałaczka/mały, miękki pędzelek. Na zdjęciach przejścia są wyraźnie zaznaczone i nieposzarpane, ale taki miałem zamysł Kadłub: - tamiya na spód, jedna-dwie wartwy fluida, jedna warstwa tamiyi (też średniogruba, może minimalnie grubsza niż na wieży). Efekt: totalny random w zdejmowaniu farby, farba mocno trzyma. Musiałem wręcz atakować bardzo szorstkimi pędzlami/szczotkami/drutem żeby farba zeszła i nawet wtedy nie zawsze chciała. Efektem są te poszarpania/zadrapania. Może wygląda to ciekawiej na modelu, ale moim zdaniem podobny efekt da się uzyskać przy pierwszej metodzie, bez tej losowości
-
Dzięki za odpowiedź pany. Właśnie trochę poeksperymentowałem - dałem warstwę Tamiyi, trzy cienkie warstwy Fluidu i umiarkowanie grubą warstwę kolejnej Tamiyi na wierzch. Po zaaplikowaniu wody zaczęło ładnie schodzić, praktycznie pełna kontrola. Trzeba tylko zwilżać i kolejno pracować na niewielkich fragmentach modelu.
-
Sd.Kfz.251/9 Ausf. D 5cm Kwk 37 Dragon 1:35
knoor odpowiedział Pan_na_Zulawach → na temat → [M]Galerie
Ale większość nas na forum to co najwyżej średniaki, rozumiem krytykę ale istotna jest też forma jej przekazywania. No i abstra:bip:ąc juz od tego, że stylów w modelarstwie całe multum, nie każdemu podoba się to samo. PS. Chopy, a tak poza tym to umówmy się - robimy małe plastikowe czołgi/samoloty/itp - serio nie ma lepszych rzeczy do kłócenia się na necie?;) -
Pytanko mam odnośnie chipping fluidu (jak coś, to mam ten Heavy od miga). Próbuje sił z tą techniką, ale jakoś super mi to nie idzie, czasem zdrapie wszystko, czasem wcale nie idzie nawet tak szczotą trę. Spotkałem się z opinią, że druga warstwa farby (tzn ta do zdrapania) powinna być akrylowa-wodna (typu Mig) a nie akrylowa-laquer (typu Tamiya) - to wtedy lepiej się zdrapuje i jest lepsza kontrola nad procesem. Druga sprawa, to podobno farby Miga lepiej się do tego nadają niż Vallejo bo inny rozpuszczalnik, pigment, bo coś. Z drugiej strony też informacja ta pochodzi z książki Miga, więc nie traktuje jej na 100% poważnie, bo może tu jest coś na rzeczy;) Ktoś może zaznajomiony bardziej z tą techniką żeby coś zweryfikować, poradzić? Używacie farb tego samego typu czy różnych?
-
Sd.Kfz.251/9 Ausf. D 5cm Kwk 37 Dragon 1:35
knoor odpowiedział Pan_na_Zulawach → na temat → [M]Galerie
Ja mam tylko komentarz dotyczący samego koloru błota - może kwestia fotek a może mojego błędnego myślenia - ale dla mnie jest bardziej wietnamskie/afrykańskie (czerwonawe) niż ruskie (ciemnobrązowe/czarne). Ale nie jestem specem od gleb, po prostu taka luźna uwaga;) -
Pz. Kpfw. III Ausf. M Takom 1:35 Warsztat wykończenia
knoor odpowiedział Pan_na_Zulawach → na temat → [M]Warsztat
Robiłem tak z pół roku temu wczesnowiosenny T-34 i eksperymentowałem na nim z różnymi błotnymi siuwaksami, może znajdziesz tam coś inspirującego: -
Pz. Kpfw. III Ausf. M Takom 1:35 Warsztat wykończenia
knoor odpowiedział Pan_na_Zulawach → na temat → [M]Warsztat
Używałem sody oczyszczonej, ludzie psioczą że po jakimś czasie żółknie i nie nadaje się, ale model stoi na półce drugi rok i na razie dalej białe. Nie pamiętam tylko, na co to przyklejałem - chyba warstwę lakieru czy coś takiego... Co do fotki, to był mój trzeci model, więc bez szau, ale masz mniej więcej podgląd jak to wygląda -
Docelowo chcę zrobić go rozwalonego, po jednej stronie lekko (zerwana gąsienica, dziura w błotniku), po drugiej mocno (zerwane koła jezdne, całkowicie zdarty błotnik, ślady po ostrzale). Co do umieszczenia trafień, hmm... w sumie dobre pytanie, ale myślę, że pozostanę przy jednej stronie i co najwyżej pojawi się ich więcej;) Przyjąłem sobie założenie, że załoga działa stara się celować w konkretne miejsce (u mnie - wizjer z boku wieży) no i oglądając trochę zniszczonych KW z początku wojny zauważyłem, że często mają one właśnie tam "nadziubane" drobnych trafień. Niemniej wydaje mi się, że model zyska, jeśli trafień pojawi się więcej i będą nieco bardziej różnorodne stąd też chyba to poprawię
-
KV-1 Simplified turret, Trumpter 1/35 - Reaktywacja
knoor odpowiedział mic43 → na temat → [M]Warsztat
Moim zdaniem trochę jest w tym też kwestia tego, że Ci się opatrzył;) Ja np na początku nie mogłem oderwać oczu od modeli Nightshifta, a ostatnio nawet nie oglądam nowych filmików, bo robi trochę wszystko na jedno kopyto i ten styl mi się trochę znudził. Oczywiście wciąż uważam, że modelarze z YT (np. Nigthshift) w większości stoją na poziomie sporo ponad średnią, ale efekt WOW gdzieś uleciał. Wracając do KV-1 -> to zrób z niego wrak:) Wraki są ekstra, bo można mocno zaszaleć z weatherigiem, można olać montaż niektórych części. A do tego mało ludzi je robi i pozwalają wykorzystać nawet średnio udany model na nowo. Pomyśl nad tym:) Oczywiście na początek i tak trzeba naoglądać się YT i pierwszy model wyjdzie badziewnie, ale co zrobisz: -
KV-1 Simplified turret, Trumpter 1/35 - Reaktywacja
knoor odpowiedział mic43 → na temat → [M]Warsztat
A czemu nie wziąłeś tych zestawowych plastikowych, bo są całkiem spoko? Zgubiłeś czy zepsułeś?:)
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 7
