-
Liczba zawartości
176 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez knoor
-
W sumie niezły pomysł, nie robiłem tak jeszcze. Farba do tego będzie lepsza taka gęsta prosto z tuby czy rozcieńczona? Bo mam też emalię humbrola do takiej roboty.
-
Nooo, bo taka niby jest koncepcja:) Mocno zmyty biały+dużo błota i śmiecia Tak, myślisz o tym, żeby porobić trochę zacieków tego białego kamo? Wpadło mi to do głowy, ale zarzuciłem pomysł, bo bałem się, że całosć zbyt się rozjaśni. Z drugiej strony tak teraz myślę, że mógłbym tylko punktowo tego użyć - w głowie do tej pory miałem raczej coś w stylu biało-szarej biedry.
-
No to na 95% to będzie to, wystarczy pilnować i będzie git;)
-
Sorry majster, zmień dysza na air cap w mojej wypowiedzi i wszystko się zgadza.
-
Etap trzeci: znów lakier do włosów, pierwsza cienka warstwa białej farby, zmywanie, druga warstwa białej farby, zmywanie. Namalowałem randomowy numer na wieży i pomalowałem duperele. Na koniec na całość poszedł lakier bezbarwy. Po tym wszystkim mam gotową zgrubną podstawę pod oleje i różne brudy, którymi chcę obficie wymazać ten czołk. Z takich refleksji, w dalszym ciągu kiepsko idzie mi panowanie nad tym, ile farby zostanie zmyte a ile zostanie na modelu po użyciu lakieru. Zastanawiam się, czy dedykowanie "chipping fluidy" sprawdzają się tu lepiej - ktoś ma porównanie?
-
Dyskusja zaczyna wchodzić w etap, gdy każdy zaczyna dzielić włos na czworo i szukać coraz bardziej nieprawdopodobnych przyczyn. Mam H&S Ultra. Jeżeli jest dobrze myty i czyszczony oraz dysza jest dobrze dokręcona to baniek nie będzie. Jeśli natomiast bańki pojawiają się w którymś momencie podczas malowania, to zobacz, czy nie używacie stojaka na aerograf podobnego do tego poniżej. Ma on otwór, w który wkłada się aero. Ultra ma dyszę AIRCAP wkręcaną w korpus, przy wyciąganiu z takiego stojaka łatwo musnąć o krawędzie otworu i minimalnie obrócić aero w lewo (dosłownie pół milimetra obrotu wystarczy) co wywołuje nieszczelność między dyszą a korpusem i w efekcie bańki. U mnie działo się to wielokrotnie:) Rozwiązania: - lekko sprawdzać dokręcenie dyszy po każdym odłożeniu - wyciągać aerograf ze stojaka lekko przekręcając go w prawo, żeby dysza się nie odkręcała - kupić inny stojak Pzdr:)
-
Będzie malowanie zimowe białym na to jeszcze, więc to że będzie za ciemny raczej nie grozi;)
-
Postanowiłem trochę urozmaicić ten jednolity, zielony kolor i trochę go "postarzeć". Niespecjalnie lubię hairspray chipping, bo nie podoba mi się losowość i brak kontroli nad tą techniką, ale uznałem, że skoro i tak będzie wchodzić na to biała farba i washe, to warto spróbować - ewentualnie pomyłki da się jeszcze zategować, a ja będę mieć mały trening. Potraktowałem tak tylko wieżę i górne plyty - dolne i tak będą mocno zabrudzone, więc szkoda roboty. Wyszło połowicznie - gdzieniegdzie (okolice silnika, boczne płyty, zbiorniki) efekt przetarć jest ciekawy, gdzie indziej (przednia płyta, wieża) farba zeszła nie do końca tak, jak chciałem i nie obędzie się bez tegowania.
-
Jest w porządku: jeżeli chodzi o składanie, to szpachla była potrzebna tylko przy połówkach wieży a na dobrą sprawę i tam można byłoby ją sobie odpuścić, bo w gotowym modelu nie będzie tego widać. Gąsienice są ogniwkowo-odcinkowe i producent przewidział do nich "formatkę" co ułatwia składanie. Plusem jest też dla mnie "siateczka" do osłony wlotu powietrza, wolę takie rozwiązanie niż blaszki. Nie przypadł mi do gustu dziwny plastik (jakiś taki miękkawy się wydaje, nie wiem jak to opisać) oraz niezrozumiałe dzielenie niektórych elementów (elementy zawieszenia składane z osobnych połówek, to samo peryskopy i jarzmo karabinu). Dobrze byłoby popracować nad lepszą fakturą pancerza oraz spawami - bo ten pierwszy jest idealnie gładki a i spawy zbyt eleganckie jak na ruski czołg. Jeśli chodzi o porównanie do czegoś - przychodzi mi do głowy T-34 ICM, którego składałem przed zvezdą ewentualnie minimalnie niżej niż poziom Hobby Bossa
-
Mam już na regale pięć T-34 w różnych wersjach, ale do tej pory każdy był zielony. Pomyślałem sobie, że przy szóstym złamię schemat i tym razem zrobię malowanie zimowe, a dokładnie późna zima/wczesna wiosna - stąd będzie uzasadnienie do zrobienia mocno zmytego, białego kamuflażu, mokrego błota, wody, syfu, ziemi i zacieków. Mało do tej pory używałem tych technik, a do tego jeszcze ani razu na jednym modelu, więc jestem ciekaw co z tego wyjdzie. Sam model to T-34/76 Zvezdy 3689, robiony prosto z pudełka. Składa się całkiem fajnie, aczkolwiek niektóre z części producent wykonał dziwnie, np jarzmo karabinu maszynowego składane z dwóch połówek. Na początek pomalowałem go w całości Tamiya Nato Black i od wierzchu dałem rozjaśnienia białym - raczej z przyzwyczajenia, bo nie wierzę, że będzie cokolwiek widać pod kolejnymi warstwami. Na to poszedł kolor bazowy, czyli jakiś zielony, który akurat miałem wymieszany i mi podpasował mi odcieniem, chyba 70% Tamiya Olive Green 30% biały. No i teraz sobie to schnie, a ja planuję w głowie jak ułożę dalsze warstwy.
-
Bardzo fajny model! Sam nie jestem fanem blaszek, które po użyciu podkładu najczęściej giną w bryle modelu i wyznaję raczej zasadę, że to umiejętne malowanie i brudzenie powoduje, że nawet prosty model ma efekt wow lub nie - Twój moim zdaniem ma:) Napisz parę słów o brudzeniu nadwozia/kół - to pigmenty, oleje?
-
-
A mi tam się podoba. Co do wykończenia, może jako inspiracja ten z okładki Paper Panzer?
-
Nie, nie utrwalam ani farb olejnych ani pigmentów - moim zdaniem utrwalanie varnishem/fixerem powoduje, że efekty się "wypłaszczają" i wyglądają mniej ciekawie. Pigment wklepywałem okrągłym, dość szerokim, przyciętym pędzlem.Używam małych ilości pigmentu i robię to nad folią aluminiową, żeby to co pospada wykorzystać ponownie.
-
Baza to tamiya XF61 albo XF67, nie pamiętam już - a pod spodem czarny i biały (nie lubię typowej modulacji). Dot filter czy też biedronka robiona jasnym szarym, szarym i ciemnym brązowym, a na to na koniec pigment miga industrial city dirt (chyba tylko jeden używałem). Mało mam niestety fotek z budowy.
-
Tak, gąsienice to zestawowe gumiaki, do tego sporo za długie.
-
Spotter dobrze pisze, od siebie mogę dodać jeszcze, że jeśli nie jesteś pewny efektu, to próbuj najpierw na mniej widocznych powierzchniach (zawieszenie, dół kadłuba) i bądź oszczędny w ilości nakładanych środków (umiar dla mnie w modelarstwie to podstawa, lepiej dać czegoś za mało i dołożyć niż za dużo i kombinować jak to usunąć).
-
ICM sprzedawany pod marką Modelist przywieziony z Białorusi. Generalnie jest to to samo co w przypadku ICMa z wyjątkiem ceny (dałem równowartość ok. 50 pln) i kalek - są strasznie grube. Sklada się fajnie, jedynie winylowe gąsienice trudno ułożyć tak, żeby jakoś wyglądały. Model prosto z pudełka, chipping pominąłem świadomie i tylko kurzyłem pigmentami żeby zobaczyć jaki będzie tego efekt. Do zrobienia w wolnej chwili został mi syf z wydechu, bo w dalszym ciągu eksperymentuję z różnymi metodami i jeszcze nie jestem ostatecznie przekonany.
-
Mam zwykły white spirit ze sklepu dla artystów a pinwash tamiyi (ten panel line). Zmywam minimalnie wilgotnym pędzelkiem, nie ma problemów ze zmywaniem, chyba że zostawię na drugi dzień - wtedy schodzi trochę bardziej opornie, ale i tak schodzi. Wcześniej próbowałem tymi patyczkami bawełnianymi zamiast pędzelka i to był dramat.
-
Pewnie, miejsce na dyskusję jest tu otwarte, a ostateczny efekt to wyłącznie inwencja tworzącego. W moim przekonaniu ilość tych przetarć będzie tak mała (przy czym zobacz, że czołg na zdjęciu i tak jedzie po relatywnie czystym i twardym podłożu), że ich wybłyszczanie będzie bardziej zabiegiem wizualnym niż realizmem. Zresztą te same rozkminy będą w temacie obić, rdzy, itd. - czy lepiej bardziej iść w realizm czy atrakcyjny wygląd.
-
Wiesz, zastanawiałem się sporo nad zasadnością tych przetarć. Po obejrzeniu zdjęć czołgów z wojny z Syrii błyszczące wytarcia na stalowych kołach/gąsienicach wydają mi się jednak modelarską przesadą. Czołg to jednak nie tramwaj, nie jedzie po równych, stalowych szynach żeby ścierać koła do połysku, podobnie gąsienice - może jakieś drobne ślady tu i ówdzie się pojawią, ale dominuje kurz/błoto/piach - chyba że ktoś będzie jechał po asfalcie/papierze ściernym:) Na ISie potraktowałem tylko krawędzie kół ołówkiem przed użyciem pigmentów, ale na zdjęciach tego nie widać:) Co do plucie oleju, fakt - znasz może jakiś fajny patent na zrobienie tego? Ja próbowałem pigmentem, ale to jednak nie to:(
-
Prześwietlanie zdjęć moim sposobem na brak namiotu bezcieniowego:) PS. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
-
Wrzucam jeszcze jednego ISa skończonego jakiś czas temu, tym razem IS3 i firma Trumpeter. Model, malowanie, kalki prosto z pudełka.
-
No hej, obserwuję sobie już jakiś czas to forum, zdecydowałem się w końcu na utworzenie konta. Wróciłem do modelarstwa 1.5 roku temu (wcześniej jakieś samoloty w podstawówce itp klimaty), od tamtej pory dłubię i pomału poszerzam swoje umiejętności. Robię głównie czołgi w 1:35, do tego mam słabość do modeli budżetowych firm, więc pewnie głównie takie będę wrzucał. Wychodzę z założenia, że na razie wciąż jestem na etapie nauki, stąd też kwestie zgodności historycznej i odwzorowanie 1:1 są dla mnie raczej drugorzędne: idę póki co na ilość i bardziej skupiam się na poznawaniu i testowaniu nowych technik no i tym, by sam model po pomalowaniu wyglądał ciekawie oraz na ile to możliwe - realistycznie ? Myślę, że raz na miesiąc uda mi się wrzucić coś nowego, może przy czymś ciekawszym założę też warsztat do obserowania. No dobra, to po tym wstępie zapraszam do oglądania galerii, w niej popsuty i spalony IS-2 Zvezdy -> trzeci z kolei czołg w wersji spalonej w moim wykonaniu. Z niestandardowych części dorobiłem błotniki z blaszki i uchwyty na wieży oraz fakturę stali oraz spoiny. Reszta prosto z pudełka.
