Co do tego zapychania to jest to śmieszne ale mnie do śmiechu nie było. Taki był rozkaz starego ( dcy pułku) i z technikiem kompanii który zaczynał swoją karierę jako mechanik na SU-85 wymyśliliśmy taki oto nieortodoksyjny sposób uruchomienia tego złomu. Tego widoku nie zapomnę chyba do końca życia. Z 55-tką by się to nie udało te złomy tylko na zaciąg.
Panie Marku. Potwierdzam że jako remontowiec miał Pan prze............... Ja po taktyce odstawiałem wóz gdzieś o 19-20-tej z wydmuchaną na ten przykład uszczelką pod głowicą lub z wyciekiem czy czymś zgoła innym a na rano wóz stał gotowy i podgrzany do zajęć. Sam też w transmisji tyrałem więc chylę kapelusza. Tak na marginesie. Swoją karierę zaczynałem nie jako dowódca pancerny ale jako prawie remontowiec w kompanii obsługi czołgów, i właśnie trochę sobie rączki ubrudziłem smarami.
Zabieram się za Aśkę ale chyba zrobię ją w barwach mego Pancu. Jedna taka sierotka była. Tyle że poruszała się tylko po parku i błotka nie widziała.
Kiedy to to zawitało do Pancu nie powiem. Jak w 1975 przyszedłem do szkoły to ona już była. Pokazywali nam wykładowcy do dziwo na zajęciach i tyle. W polu nigdy Aśki nie widziałem.