Dołączę swój głos w sprawie błocenia i wszelkiego obijania. W walce to owszem, kogo obchodzi pewna ilość błota. Liczy się uzbrojenie i silnik. W czasie pokoju jako były dca pododdziałów czołgów mogę zaświadczyć,że faktycznie było nie do pomyślenia aby sprzęt był ufajdany. I to nie tylko z uwagi na wyższych przełożonych ale sami mechanicy bardzo dbali o wygląd swego czołgu. Nie trzeba było ich do tego przymuszać. Owszem trafiali się papracy. U ruskich, permanentnie pozbawionych kultury technicznej do dzisiejszego włącznie, sprzęt był zapuszczony totalnie. Widziałem, dotykałem.
Co do modelu - bardzo mi się podoba. Też do dzisiaj ten czołg bardzo mi się podoba.