Rafale, z przyjemnością. mam taki pędzelek do zadań specjalnych, zrobiony ze starego pędzla. zostawiłem na nim dwa (dosłownie) włoski, które jakoś się ze sobą skleiły ale zachowując elastyczność. no i takim narzędziem po prostu wydziergałem napis. przyklejałem taśmę maskującą wyznaczającą linię poziomą, ołówkiem starałem się naszkicować literki i na to farba olejna artystyczna (trzeba było uważać, żeby nie była ani za gęsta ani za rzadka). cały czas podpatrywałem przy tym zdjęcia. duża część napisu to bułka z masełkiem, ale małe literki są mniejsze niż milimetr - to było już na granicy rozdzielczości :-)
Kiedy pisałem, że jest już z górki chodziło mi przede wszystkim o to, że nie powinny już mnie spotkać żadne nieprzyjemne niespodzianki. w tym modelu były trzy trudne rzeczy - dorobienie i zniszczenie błotnika, ułożenie gumowych gąsienic i wykonanie graffiti. oczywiście, roboty jeszcze huk, zwłaszcza z figurkami i detalami, ale już na spokojnie. pozdrawiam.