Pozwolę sobie na dwa słowa komentarza.
- Bardzo podoba mi się ładnie położony kamuflaż, natomiast brudzenie, a konkretnie błocenie wypada już dużo gorzej. Razi nie tylko jego kolor, który wydaje mi się bliższy Wietnamskiej ziemi, ale też pewna niekonsekwencja. Koła i „buda” dosyć obfito kurzone, natomiast traki niczym z magazynu, w dodatku mają dosyć dziwaczny odcień. Oryginały bazowały w czymś z pogranicza grafitu, a ciemnej stali. Wrażenie psują też bardzo schematycznie ułożone liście. Zwłaszcza te „kaskadersko” trzymające się małych wypukłości na pochyłych płytach pancerza, jak gniazdo anteny czy krawędź maski jarzma.
Warto zwrócić też uwagę na dopieszczenie detali jak kolor gaśnicy, lewara, niepotrzebnie podrdzewiane rury dolotowe. Można pomalować też pewne drobiazgi, jak wizjery czy celownik. Na koniec jeszcze wspomnę o kalkomaniach które zwłaszcza na zdjęciach z „kąta” pokazują, że folia bardzo się świeci.
Co do wałków skrętnych to takowe nie pękają same z siebie. Mogą zostać ukręcone w czasie terenowej walki, jednak jeśli pojazd miałby mieć przed sobą takiego „kapcia” musiałby osiąść na wszystkich wałkach, a takowa sytuacja jest charakterystyczna dla wewnętrznego pożaru w przedziale załogi. Osobną kwestią jest fakt, że pojazd, zwłaszcza po lewej jego stronie nie wygląda jakby osiadł na ogranicznikach. Szczelina między gąsienicą a „Budą” jest normalna.
Pozdrawiam.